10 rzeczy, których powinni nauczyć nas w szkole

Na formalną edukację poświęcamy nawet kilkanaście lat naszego życia. Czy ten czas można było wykorzystać lepiej?

Od kilku dni, żeby rano trochę się rozruszać, wypisuję listę 10 pomysłów na dowolny temat. To może być naprawdę cokolwiek – od tego jak zlikwidować problem głodu po sposoby na usprawnienie tubki z pastą do zębów.

Pomysły są dowolnie głupie i nie muszą się do niczego przydać. To ma być wyłącznie rozgrzewka. Tematy dobieram zupełnie spontanicznie i bez jakiegokolwiek klucza.

Dziś zabrałem się za szkołę. Czego nas w niej nie nauczyli, a powinni? W odróżnieniu od innych list z pomysłami, uznałem, że akurat tą warto się podzielić. Dlaczego? Wyjaśniam na końcu wpisu.

Na pewno znajdą się tacy, którzy moje pomysły uznają za zbyt „szerokie”. Można powiedzieć, że w mojej wizji szkoła bardziej wychowuje niż uczy. Ale skoro do pewnego poziomu jest obowiązkowa i musi skończyć ją każdy, to czemu nie ma rozwiązywać problemów, na które każdy w swoim życiu trafia?

 

 

1. Zarządzanie własnymi pieniędzmi

Objętość naszego portfela zależy od tego, ile do niego trafia, ale też od tego, ile w nim potrafimy utrzymać. Rozmaite produkty finansowe są tak powszechne, że każdy z nas powinien być przygotowany na ich wykorzystanie.

To przerażające jak wiele osób nie radzi sobie z kartami kredytowymi, nie potrafi oszczędzać i planować wydatków. Jeśli nie panujesz nad własnymi pieniędzmi, łatwo trafisz na tych, którzy chętnie je od ciebie wyciągną.

2. Jak uczyć się skutecznie i szybko

To jeden z największych paradoksów systemu edukacji. Już jako dzieci jesteśmy wrzucani do systemu, który wymaga i ocenia, zamiast wspierać i pomagać. Jesteśmy zasypywani wiedzą, którą musimy opanować, ale nikt nie podpowiada jak zrobić to najlepiej.

Jest masa metod i technik ułatwiających naukę, ale z jakiegoś dziwnego powodu szkoły w ogóle nie są nimi zainteresowane. To tak, jakby odkryto skuteczne lekarstwa na popularne choroby, ale szpitale udawałyby, że o nich nie wiedzą.

3. Jak planować i organizować swój czas

Do osiągnięcia czegokolwiek, chociażby zdania matury, potrzebujesz wiedzy i umiejętności, ale też sposobu, jak ten potencjał wykorzystać.

W świecie, który gna niesamowicie do przodu, a sekunda potrafi być na wagę złota, czas potrafi być wszystkim, czego Ci potrzeba. Wystarczy umiejętnie go wykorzystać. Niestety wiele osób po prostu nie jest świadomych tego, jak kilka prostych zasad organizacji może drastycznie poprawić ich efekty.

4. Jak myśleć nieszablonowo i kreatywnie rozwiązywać problemy

Podobnie jak w przypadku skutecznego uczenia się, istnieją po prostu techniki, które ułatwiają rozwiązywanie problemów. Oczywiście można sobie bez nich poradzić i nadal trafić na genialne pomysły, ale dlaczego nie mielibyśmy z tego skorzystać? Zupę bez garnka też da się pewnie ugotować. Tylko po co?

Kreatywność szkoły rozumieją jako lekcje plastyki. Myślenie twórcze to narzędzie drugiej kategorii. Lepiej uczyć się jak podstawić coś do wzoru.

5. Jak dbać o swoją kondycję fizyczną

„Macie piłkę i grajcie” – nie pamiętam, żebym kiedykolwiek usłyszał od swoich nauczycieli WFu coś więcej. Wady postawy, problemy z kręgosłupem, pospinane mięśnie, czy choroby układu krążenia to problemy, którym da się w dużym stopniu zapobiegać odpowiednio dbając o swoje ciało.

Musimy się tego uczyć na kosztownych wizytach u specjalistów albo samodzielnie z książek i Internetu. Niestety zaczynamy przeważnie wtedy, kiedy problem już wystąpi, bo nikt nie powiedział nam jak można go uniknąć.

6. Jak poprawnie i zdrowo się odżywiać

Dietetyka to dziedzina, która w ostatnich latach rozkwita. Dopiero uczymy się wielu zasad związanych z odżywianiem i jest cała masa problemów, których nie byliśmy wcześniej świadomi.

Jako nastolatek nie widziałem o tłuszczach trans, tolerancjach pokarmowych, czy glutenie. Nadal wiele osób uważa, że zastanawianie się nad takimi rzeczami to gruba przesada. Wygrywa burger z podwójnym serem i bekonem. I może frytki do tego.

Nie każdy musi jeść jak Ania Lewandowska, ale każdy powinien mieć świadomość tego, co wpycha sobie do brzucha.

7. Podstawy psychologii

Wiele naszych zachowań zależy od cech charakteru, ale wiele mechanizmów jest wspólnych dla każdego z nas. Im bardziej rozumie się psychologię, tym więcej widzi się schematów. To, co wydawało się spontaniczne albo przypadkowe, okazuje się popularnym wzorcem.

Nie rozumiemy swoich emocji, myślimy, że „obsługa” naszej głowy jest bardziej skomplikowana niż w rzeczywistości.

Działamy spontanicznie i przez to wpadamy w różne pułapki i ślepe uliczki. A czasami wystarczyłoby, żeby ktoś nam wytłumaczył dlaczego w określonej sytuacji zachowujemy się i czujemy tak, a nie inaczej.

Jestem „januszem psychologii” i wiedzę z tej dziedziny ledwie liznąłem, a i tak zmieniło to moje życie w bardzo wielu obszarach.

8. Jak skutecznie się komunikować

Tutaj klasyczna szkoła podejmuje wyzwanie, niech będzie. Piszemy rozprawki, przygotowujemy prezentacje, uczymy się ortografii.

Chciałoby się jednak trochę więcej. Biorąc pod uwagę jak ważna jest obecnie szeroko rozumiana komunikacja, my uczymy się ledwie podstaw. Znamy alfabet, ale średnio idzie nam układanie z niego wyrazów.

9. Jak odważnie realizować swoje pomysły

Szkoła jest doskonała w zabijaniu pewności siebie. Po kilkunastu latach edukacji, praktycznie na każdym zostawia spore rysy.

Nie warto iść swoją drogą, nie warto mieć innej wizji. System ocen i kar nie zachęca do ryzyka, nie lubi niedopasowania do klucza. Nie docenia tych, którzy próbowali, ale upadli.

10. Jak świadomie korzystać z technologii

Lekcje tzw. „informatyki” to kolejna farsa. Na połowie z nich tłukliśmy w gry komputerowe.

Każdy z nas korzysta z Internetu, ale tylko niewielki ułamek wie jak samodzielnie dodać w HTMLu odnośnik. Nie rozumiemy technologii i odpowiedzialności, która stoi za tym, że dosłownie cały świat może w dwie sekundy zobaczyć nasze zdjęcie.

 

 

Jeśli udało Ci się doczytać do tego momentu, to znaczy, że przynajmniej kilka z tych punktów Cię zainteresowało. Być może nawet zgadzasz się z niektórymi rzeczami. Może Ciebie też boli zmarnowany czas i potencjał.

Jeśli tak jest, to prawdopodobnie dlatego, że przynajmniej jedną z tych 10 rzeczy uważasz za wartą poprawy u siebie. Denerwujesz się na szkołę, że o to nie zadbała i moim zdaniem masz absolutną rację.

Ale co z tego?

Co da narzekanie i szukanie problemów? W czym pomoże analizowanie co by było, gdybyśmy wcześniej mieli taką wiedzę?

Długo zastanawiałem się, czy publikować tę listę. Po co komu takie marudzenie? Doszedłem jednak do wniosku, że „szkoła” to tylko wymówka. Usprawiedliwienie dla braku określonej wiedzy i umiejętności.

To wszystko nadal jest do nadrobienia. To nie jest tak, że szkoła zamknęła nam jakiekolwiek drzwi do edukacji.

Można marudzić, że wiele spraw nam po drodze uciekło i gniewać się, że ktoś nie zadbał o nas tak, jak byśmy tego chcieli. Można też po prostu wziąć się za nadrabianie. Każdą listę wad można potraktować jako listę rzeczy do ulepszenia.

  • Kostka

    Wielu z tych rzeczy doświadczyłam osobiście (jak pewnie prawie każdy ;) ). Ale mam też parę wyjątków – na informatyce w gimnazjum pisaliśmy strony internetowe (takie z kolumną menu na boku, to było coś!), mieliśmy naprawdę dość zaawansowaną obsługę worda i excela (z egzaminami na koniec). Dla kontrastu w liceum na informatyce używaliśmy dyskietek (w 2011 roku), stronę robiliśmy też – ale pani zabroniła mi zrobienia czegoś bardziej skomplikowanego niż onepage, chociaż chciałam i umiałam. Cóż ;)

  • Dorota Łojewska

    Chyba najsmutniejsze jest właśnie to, że szkoła zabija pewność siebie. Z tą cechą łatwiej jest potem nadrabiać zaległości.
    Odniosę się jeszcze do pkt 7, czyli do podstaw psychologii. Niedawno pomyślałam o tym, że nikt w szkole tego nie naucza. Nawet nie stara się przemycać tej wiedzy w minimalnym stopniu. (Bo co do innych punktów, to chyba w moich szkołach ktoś coś wspomniał a to o finansach, a to o otganizacji czasu, kreatywności etc. Ale wiadomo, to wszystko i tak było tylko kroplą w morzu.) A przecież kontrolowanie i rozumienie zarówno swoich, jaki i innych emocji i uczuć jest bardzo ważne. To właśnie nie rozumienie mechanizmów, które w nas zachodzą prowadzą do kłótni i sprzeczek. Ponadto, poczucie kontroli nad swoją psychiką daje więcej pewności siebie, zadowolenia, a nawet pośrednio radości z życia. Bo można wtedy zacząć wybierać reakcje na daną sytuację. Czy wybierzemy złość, czy opanowanie? Czy strach, czy „zimną krew”? Czy obojętność, czy radość?

  • Iza Bela

    Zgadzam sie calkowicie, aczkolwiek: widze w wielu firmach jak trudno zmienic pewne struktury i wrprowadzic nawet male zmiany. Az boje sie myslec jak to by wygladalo w systemie oswiaty (ktory i tak jest szarpany dziwnymi zagrywkami politycznymi). Moze tak jak pracownicy googla dac nauczycielom swobode: 10% czasu lekcyjnego poswiecic na dowolny/inny temat?

    • Mam nauczycieli w rodzinie i każdy narzeka na program nauczania. Ministerstwo jedno – życie drugie. Program musi być zrealizowany, protokół musi się zgadzać, oceny muszą być wystawione.
      Ale że to wszystko jest w myśl zasady 3 z Z (zakuć – zdać – zapomnieć) to już mało kogo interesuje. A szkoda.

  • Sylwia

    Ja do tej listy dodam cos waznego z mojego punktu widzenia – sztuke dyskutowania. Jak rozmawiac z drugim czlowiekiem i przedstawiac swoje poglady aby ta osoba miala ochote na dyskusje z nami, jak wysluchac poglodow, z ktorymi sie nie zgadzamy i nie wpasc w furie itd. To podchodzi pod oczywiscie pod punkt z komunikacja, moze byc jego rozwinieciem.

  • Dobra lista do przerobienia jako rodzic. Edukacja w domu jest równie istotnym elementem kształcenia człowieka i nie powinniśmy biernie czekać, aż szkoła zrobi wszystko za nas.

    • Tylko mało który rodzic ma kompetencje by zając się edukacją domową.

  • Marianna

    Publiczne wystapienia – W USA jest taki przedmiot jak „Speech”. Dlatego amerykanie tak świetnie sobie radza w wystapieniach czy prezentacjach. Uważam, że to bardzo wazna umiejetnosc przydatna nawet w zyciu codziennym. Odpowiednia postawa, ton glosu, kontakt wzrokowy, pewnosc siebie, odpowiednie budowanie zdan. Juz jako dorosla osoba zapisalam sie na takie zajecia i zaluje, ze nie zrobilam tego wczesniej, napewno pomoglo mi to w karierze i zalatwianiu roznych spraw.

  • Z tego artykułu najbardziej podobają mi się Twoje wnioski w podsumowaniu. Co więcej – zgadzam się ze wszystkimi dziesięcioma punktami. Dodałabym może jeszcze do tego podstawy przyrządzania i planowania posiłków (to zahacza o wiedzę o zdrowym odżywianiu).

  • Cały ten system edukacji należało by od podstaw zreformować.
    Ale!
    Wszystkie te szkolne mankamenty, mało sensowne przedmioty, nauczyciele nie chcący nas uczyć, albo ci przesadnie surowi – to wszystko uczy nas najważniejszej rzeczy – samodzielności.

  • Czytając artykuł w głowie pojawiały mi się nazwiska… po kolei:
    1. Michał Szafrański
    2. Radek Kotarski
    3. Ola Budzyńska
    4. Jacek Kłosiński
    … czyżby blogosfera przynosiła lepszych nauczycieli, od tych, których oferuje szkoła? :)

  • W pełni się zgadzam. Jestem rocznik ’82 i dopiero na studiach odżyłam. A najbardziej na studiach podyplomowych i szkoleniach. Ale jeszcze dużo pracy przede mną.
    Mam nadzieję, że moje dzieci trafią do innej szkoły niż ja.

    • Ja nawet po studiach i po szkole. Zobaczyłem, że się da lepiej niż tylko nie wychylać się na 9 miesięcznej emigracji w Londku. Czasami sobie myślę, że nasze pokolenie to pokolenie nie wykorzystanego potencjału.

  • No wlasnie, jak kreatywnie rozwiazywac problemy, w moich szkolnych czasach cos takiego byly co najwyzej tolerowane, ale czesciej uwazane i pietnowane jako zwykle cwaniactwo. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Ostatnio rozmawiałem ze znajomą, która przez całą swoją edukację szła jak burza z wysokimi ocenami i stypendiami, studia skończone z wyróżnieniem, te sprawy. Obecnie pracuje na zagranicznym magazynie, gdzie jej głównym towarzystwem są ludzie odbiegający od niej poziomem intelektualnym, a sama praca jest ogromnie poniżej jej możliwości.
    Sama stwierdziła, że wszystko było proste dopóki wiedziała, że ma chodzić do szkoły i się uczyć, a gdy skończyła się „oczywista” ścieżka to się całkowicie pogubiła.
    Szkoła moim zdaniem przede wszystkim nie uczy, że sami jesteśmy odpowiedzialni za swój los i nikt nam nie jest nic winien.

  • Joanna Rzońca

    Artykuł jest bardzo ciekawy, zwracający uwagę na konieczność posiadania ważnych kompetencji niezbędnych do dobrego funkcjonowania wśród innych i z samym/samą sobą. Jednak… opierający się na bardzo stereotypowym myśleniu o szkole. Skąd założenie, że „w szkołach tego nie uczą”? We wszystkich szkołach? Czy robił Pan jakieś statystyki dotyczące tego problemu?
    Pracuję z młodzieżą licealną, uczę wiedzy o kulturze i edukacji medialnej. Na zajęciach mamy warsztaty ze skutecznej komunikacji: pracujemy z różnymi tekstami kultury, piszemy, ćwiczymy wystąpienia publiczne („Wyzwanie Pecha Kucha”, „Wyzwanie speech”, debaty klasowe), współtworzymy z uczniami bloga przedmiotu, pracujemy metodą dramy. Jestem fanką myślenia wizualnego, więc moi uczniowie wiedzą co to myślografia i sketchnoting :)
    Na godzinie wychowawczej rozmawiamy o koncepcji inteligencji wielorakich, stylach i sposobach uczenia się, wyznaczaniu i osiąganiu celów, organizacji czasu (Bullet Journal), formach organizacji wspomnień (Project Life) itd.
    Zarządzania własnymi pieniędzmi młodzi ludzie z naszej szkoły uczą się na przedmiocie zwanym podstawy przedsiębiorczości, informacje o zdrowym odżywianiu się to jeden z przewodnich tematów na tzw. profilaktyce zdrowotnej. Tego akurat nie uczę, ale wiem, że jest to realizowane.
    Nasza dyrekcja co roku robi też extra zajęcia z dress code dla maturzystów – sama się z nich dużo dowiaduję, więc przybiegam wtedy na wykłady nawet jak mam wolne :)
    Wiem, że tak może nie jest w każdej szkole, ale wiem też, że tak jest NAPRAWDĘ W WIELU SZKOŁACH. Wiem, bo po pierwsze jestem matką trójki dzieci i widzę co robią w szkole, a po drugie szukam ciągle inspiracji do zajęć i znajduję je często właśnie u innych nauczycieli.

    Zatem nie narzekajmy tak może na te nasze szkoły, tylko motywujmy wskazując na dobre praktyki!

    • Bardzo szanuję Wasze podejście i jestem pełen podziwu, że macie taką inicjatywę. Ja pisząc o „wszystkich” szkołach mam na myśli program. Tematów, które opisałem w nim nie ma albo są potraktowane bardzo ogólnie. Np. moje lekcje „przedsiębiorczości”, mimo teoretycznego celu omówienia kwestii własnego biznesu, były kpiną. Uczyliśmy się o rodzajach spółek bo tego wymagał program. Z rzeczywistością typowego przedsiębiorcy ma to tyle wspólnego, co seriale na Netflix z prawdziwym życiem. ;)

      Rozumiem, że istnieje pewien odsetek szkół i nauczycieli, którzy robią więcej i naprawdę starają się przekazać szerokie kompetencje, ale system i główny nurt te moje 10 punktów pomija. Nie ma na to badań, jest po prostu „podstawa programowa”.

  • Piort Mijas

    Nauka gotowania
    Szkoła majsterkowania
    Ogólnie lekcje zaradności w życiu

Zobacz też:
Zobacz też: