30 tysięcy za logo – i co z tego?

Zaprezentowane niedawno logo Ministerstwa Zdrowia spotkał ten sam los, co polskich piłkarzy po nieudanym meczu. Posypały się bluzgi, wylano niejedno wiadro pomyj i co raz przyznawano się do świętego oburzenia.

 

 

ministerstwo_zdrowia_logo

 

I w sumie tym razem się nie dziwię. Przedstawione logo jest beznadziejne i trudno szukać w nim jakichś pozytywów – jest kolejnym przykładem niepotrzebnego tworzenia odrębnej identyfikacji wizualnej dla instytucji rządowej. Po cichu miałem nadzieję, że wywołane zamieszanie ma szansę sprawić, że przy następnej okazji osoby decyzyjne dwa razy pomyślą zanim podejmą podobne kroki.

Niestety ślepy lud, podjudzany przez dziennikarzy, skupił się na kwestiach zupełnie drugorzędnych marnując (kolejną) bardzo dobrą okazję do dyskusji nad potrzebą zajęcia się tematem identyfikacji rządowej i podległych jemu instytucji.

Zamiast rozmawiać o ujednoliceniu, wprowadzeniu standardów i dobrych praktyk funkcjonujących w innych krajach, tematem pierwszorzędnym stały się pieniądze i rzekomo niebotyczna kwota jaką resort zapłacił agencji, które zrealizowała usługę.

Nagłówki dosłownie grzmiały z oburzenia. Oto kilka przykładowych:

itd.

Praktycznie w każdym tytule pojawiała się informacja o logo i kwocie, którą wydało ministerstwo, a ton sugerował, że jest to wydatek niebotyczny. Niestety – to zwyczajnie nieprawda i trzeba to głośno powiedzieć.

30 tys. zł za logo z systemem identyfikacji wizualnej oraz standaryzacją dla instytucji o podobnej randze, co ministerstwo to wycena jak najbardziej normalna.

Zgadza się, w tym przypadku efekty są mizerne i można mieć poczucie zmarnowanych pieniędzy. Zupełnie nie dziwię się słowom krytyki pod adresem jakości wykonanej pracy, ale dzięki takim artykułom, jak powyższe w świat idzie jeden przekaz – 30 tys. zł za identyfikację wizualną to kwota absolutnie astronomiczna.

W branży co chwilę rozmawiamy o przypadkach niedoszłych klientów, którzy ze zdziwieniem przyjmują informacje o tym, że projektantom należy płacić lub takich, którzy akceptują jedynie wyceny trzycyfrowe. Łapiemy się wtedy za głowę i pytamy skąd się tacy biorą. Otóż rodzą się w trakcie lektury właśnie takich nagłówków. Wchodzą na portale newsowe i dostają jasny komunikat na temat tego ile warta jest praca studia graficznego, czy agencji brandingowej.

Nie rozmawiamy o błędach popełnionych przy tworzeniu logo dla Ministerstwa Zdrowia, nie pytamy o proces, wnioski z analizy i przyjętą strategię. Nie wiemy ile propozycji i alternatyw przygotowała agencja. Widzimy tylko „kupę kasy za zygzak”. Nikt nie wspomina o tym, że przygotowanie dobrej identyfikacji wizualnej to miesiące pracy kilkuosobowego zespołu. Nikt nie pokazuje skąd biorą się takie wyceny i dlaczego są one uzasadnione.

Postronny czytelnik nie wie jak wygląda cały kontekst pracy nad identyfikacją wizualną ile zadań i obowiązków obejmuje każdy projekt tego typu. Nie ma czasu się nad tym zastanowić i nie musi. Zapisuje w głowie skrót, uproszczenie: „30 tysięcy – za dużo”.

Pieniądze od zawsze będą tym, co elektryzuje. Są główną bronią w rękach wszystkich populistów i osób starających się manipulować nastrojami społeczeństwa. Politycy czy dziennikarze lubią wplatać finanse w każdy możliwy temat bo działają one jak magnes na naszą uwagę i emocje, ale potrafią też stłumić zdrowy rozsądek.

Nie dajmy się tak łatwo podejść. Identyfikacja wizualna marki znanej przez każdego mieszkańca naszego kraju to temat dużo bardziej złożony niż zależność pomiędzy liczbą kresek w logo, a wypłatą agencji, która je wykonała.

Bądźmy w kontakcie

Obserwuj fanpage bloga. Bądź na bieżąco z ciekawymi materiałami i nowymi wpisami.

  • GN

    Tysięcy piszemy przez s, nie ś, to samo dotyczy skrótu tys.

  • Adam

    Dokładnie tak. Masz błędy w swoich wpisach.
    Otóż tysięcy nie piszemy przez „Ś”!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Ja

    wszystko fajnie, 30k to wcale nie tak dużo ALE! po co ministerstwu zdrowia identyfikacja? czemu nie wystarczyłoby wstawić orzełka z podpisem ministerstwa?

  • ML

    Ci , co nie przytulili 30 tys, placza. Jesli by przytulili – to przelogo, takie flat wow itd. Co najgorsze, ten logos jest calkiem fajny, zrobiony z jajem. Podobnie jak nowy serwis MZ.

    • Fajne, czy nie – jest zupełnie niepotrzebne.

      • ML

        Czyli jak zle, to szkoda kasy na marny projekt, a jak fajne, to po co, bo i tak niepotrzebne..? W przypadku standardyzacji logosow wszystkich ministerstw tez bedzie afera, bo po co placic skoro juz byly logotypy itd itp.

        • Nie. Tak jak napisałem – niezależnie czy fajne logo, czy nie jest ministerstwu niepotrzebne.

          • Bender

            Popieram. Bardzo fajnie zrobili to Brytyjczycy. Najpierw sprawdzili ile jest różnych serwisów i jak spełniają podstawowe zadanie: kontakt z klientem . Po takim audycie z tego co pamiętam wyp… ponad 75% serwisów. Potem zabrano się kompleksowo do państwowej identyfikacji wizualnej. Wyszło pięknie, spójnie i żaden kolejny idiota nie wymyśli sobie nowego logo dla swojego małego folwarku. Fakt, koszt tej operacji był znaczny, ale jednorazowy. Mają spokój na długi czas. Ciekawe dlaczego u nas to nie przejdzie? Hmm, skoro wszyscy tacy uczciwi.
            PS. O państwowe pieniądze każdy obywatel ma prawo się awanturować! To są NASZE pieniądze.

          • Tak, brytyjski przykład jest warty obserwowania: https://www.gov.uk/design-principles

    • Lubię sarkazm, ale gdzie ty widzisz logo zrobione z jajem?

  • Kamil S

    Combo dwóch problemów – tabloidyzacja informacji i brak edukacji w tym zakresie. Więcej osób zrozumie skojarzenia bazujące na prostych i agresywnych emocjach w stylu „słabe, za drogo, złodzieje!” niż zrozumie dlaczego logo i identyfikacja w tym przypadku wyszła tak słabo, czy w ogóle były potrzebne itp.

    • Niestety, ale trzeba z tym walczyć.

      • Kamil S

        To bez dwóch zdań- edukować, czasem nawet i walczyć.

  • Mądrze.

    A może, skoro twierdzisz, że nikt nie wie jak wygląda taki proces twórczy, opisać by jak skomplikowana i kosztowna to praca? Ja bym chętnie poczytał i poszerował oburzonym. ;)

    • Tak jest, mam to w planach.

    • Andrzej-Ludwik Włoszczyński

      jak wygląda taki proces możesz obejrzeć i poczytać, na przykładzie właśnie orła, na mojej stronie http://orlidom.pl

  • PiotrCegielski

    Media nie są od informowania czy edukacji klienta, niestety media mają dawać zysk liczony w PLNach i dopóki tak będzie, to będą królowały takie nagłówki które mają za zadanie rodzić agresywne nastroje w stosunku do jakiejś grupy zawodowej , bo to przynosi pieniądze. Niestety ale ludzie nie potrafią rozróżnić czym jest gazeta typu Fakt który serwuje informacje a czym jest konkretna dana informacja i z czego ona wynika. Tu jest problem. Można pisać, uczyć itd. ale dopóki ktoś nie zadba aby branża miała taki zasięg jak np. górnicy/lekarze/ prawnicy to tak długo będziemy jako projektanci/agencje gnojeni.

  • Michał Janka

    Wpis jak najbardziej tematyczny i aktualny, ale myślę, że każdy kto choć trochę się orientuje w temacie identyfikacji wizualnej/brandingu wie, że 30tys. za identyfikację instytucji o takiej randze to kwota jak najbardziej odpowiednia – dlatego nie oburzałbym się na reakcje niezorientowanych obywateli :)

  • Lookreatywni

    Pełna zgoda.
    Sprawa nowego logo Ministerstwa Zdrowia to dobry pretekst do rozpoczęcia dyskusji nad identyfikacją wizualną RP w ogóle. Co ciekawe, pomimo długiego okresu funkcjonowania godła narodowego (1927 r.), do dnia dzisiejszego nie wypracowano w Polsce spójnej identyfikacji narodowej. Braków jest cała masa: http://lookreatywni.pl/kategorie/komunikacja/identyfikacja-wizualna-rp/

  • Wszystko prawda, ale jestem w stanie podać prosty powód, dla którego w „popularnych mediach” rzadko widać ujęcie tematu od tej strony: afery sprzedają się najlepiej. Treści oburzające produkują najwięcej kliknięć. I żeby było smutniej, jeśli napiszesz o procesie, o którym wspominasz, najpewniej przeczytają to i tak tylko ci, którzy już wcześniej byli zainteresowani tematem.

  • DD

    Uwielbiam te twoje eksperckie pierdy. Puszczasz bąka niczym ekspert z tv, pan wizualny koszmarek.

  • Andrzej-Ludwik Włoszczyński

    Ja niestety mam jedno zastrzeżenie – Autor wytknął iż inni skupili się na szmalu, słusznie wytknął, ale sam tę ważniejszą część, o potrzebie identyfikacji państwa, sam potraktował po macoszemu, jak tamci.

    • Andrzeju, w tym kontekście pojawiły się już komentarze np. http://pl.paweltkaczyk.com/logo-ministerstwo

      Mój tekst dotyczy pieniędzy i na tym się skupiłem. Identyfikacja państwa jest szalenie istotna, ale to temat na zupełnie inny wpis. Problem, który wypłynął przy okazji logo Ministerstwa Zdrowia jest bardzo złożony, a jego kompleksowa i wyczerpująca analiza to wręcz materiał na książkę, o czym zresztą wiesz dużo lepiej ode mnie.

      • Andrzej-Ludwik Włoszczyński

        Jacku, pewnie masz rację, ale denerwuje mnie to z dwu powodów:

        1/ pisanie, że inni piszą o pieniądzach raczej podkręca temat szmalu niż go kończy, jeśli nie padają konkrety co za ten szmal kupiono i to detalicznie, nie hasłowo.

        2/ Pomijanie w tekstach sprawy podstawowej, czyli właśnie Ustawy o godle i tego co z niej wynika dla znakowania ministerstw, powoduje stan logozowej czkawki.

        O ile rozumiem jeszcze to wszelkie dziennikarskie węszenie afer i skandali, podgrzewanie atmosferki, najlepiej jakąś sumą „straconą”, o tyle w pisaniu branżowym oczekiwałbym skupienia na meritum całej sprawy a nie kasie. Tym bardziej że nikt na przykład nie pokusił siię o kwerendę ile do tej pory wydano łącznie i ile mogłaby taka identyfikacja rządowa całości kosztować, zatem nie pokazał różnicy kwot, jakie potencjalnie można zaoszczędzić. O tyle to niebezpieczne, że przeciętny Polak czytając teraz, z każdym nowym logaskiem, o zmarnowanych pieniądzach, w momencie gdyby była szansa na taką identyfikację, a będzie na pewno droższa od tego logo MZ, podniesie wrzask i vox populi utrąci sprawę, która i tak prosta i bezdyskusyjna nie jest (vide „krzyż w koronie”).

        Wybacz, że podkręcam Ciebie i innych, ale ja już monotematyczny jestem, a temat ważny i im więcej i częściej wywoływany, tym lepiej.

        Pozdrawiam serdecznie
        alw

  • GoodGuyRzad

    Znajac mozliwosci naszych włodarzy to wręcz niesamowite,że nowe logo kosztowało tylko taką czapkę śliwek :D Jaki miałem nerw jak we wiadomościach widziałem to nowe logo to zaraz myślałem, że przeprano przynajmniej na tym minimum”bańke” :D :D a tu taka niespodzianka , RESPECT !!!

  • Kubson
  • Obserwator

    Ja to bym nawet 2 złote za to logo jak i całą identyfikacje wizualną nie dał. Poziom trudności tego loga to co najmniej 3-letnie dziecko. Żal przez RZ. :(

    • art

      to że logo jest słabe to nie ma o czym mówić, ale nie zawsze to co prosto wygląda jest takie proste

      podsumowując
      to co wygląda prosto nie musi być proste
      mimo wszystko też w grafice nie powinno w ogóle używać się słowa „proste” bo jeżeli takie jest to proste to wymyśla się i robi się to samemu.

    • Robert

      Toż jednym z atutów dobrego logo jest własnie… prostota. Niestety rynek samych „projektantów” SIW-u w Polsce często nie ma zielonego pojęcia czym jest ten system i czemu ma służyć.

  • kmk

    Masz rację, że w artykułach głównym tematem są pieniądze, ale zgodzisz się chyba, że ostrza nie są skierowane w wykonawców, bo skasowali tyle za logo (pomijając nawet kwestię jego jakości), a jedynie w ministerstwo, że taką kwotę na nie wydało. Bądź co bądź są to pieniądze publiczne. Nie wydaje mi się, że podniosłyby się krzyki, gdyby firma A czy B wydała na identyfikację, powiedzmy, milion złotych. Ich pieniądze – ich sprawa. Jednak tutaj każdy obywatel ma prawo wyrazić swoje niezadowolenie.
    Pozwolę sobie na małe porównanie. To jak dyskusja o wyższości dobrze skrojonego garnituru, uszytego na miarę u krawca z materiałów najlepszej jakości, a takiego zwykłego „szaraka” z sieciówki. Walory pierwszego są oczywiste. Czy jednak kupujesz taki garnitur gdy cię na niego nie stać, w sytuacji, gdy twoje dzieci chodzą w dziurawych butach? Nie. Dlaczego więc Ministerstwo Zdrowia wydaje lekką ręką 30 tysięcy na, jak sam zauważyłeś, zupełnie niepotrzebne logo, podczas gdy jego dzieci (w domyśle pacjenci polskiej służby zdrowia) chodzą boso? Niestety w świadomości wielu Polaków 30 tys. to kwota niebotyczna, więc ich oburzeniu nie ma co się dziwić, szczególnie w sytuacji gdy od miesięcy stoją w kolejkach do lekarza a pieniądze na leki pożyczają od rodziny. Ale to nie oznacza wcale, że ktoś podważa słuszność stawek firm wykonujących identyfikacje wizualne. Tak jak nikt nie kwestionuje ceny szytego na miarę garnituru.

    • Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić. Takie nagłówki i nagonka powodują u postronnego odbiorcy jednoznaczny wniosek – 30k zł za logo to strasznie dużo. Jasne, dotyczy to pieniędzy publicznych, więc kieszeni każdego obywatela i to dodatkowo razi, ale mam wrażenie, że niezależnie od efektu i tego kto projekt by wykonywał pojawią się zawsze głosy, że taki wydatek to strata pieniędzy. Oczywiście w przypadku ministerstwa faktycznie szkoda takich budżetów, ale niestety przy okazji obrywa się całej branży i rynkowi projektantów, bo podważa się publicznie zasadność wyceny, a ta jest tak naprawdę jest stosunkowo atrakcyjna.

      • Zgadzam się z Tobą Jacku i myślę, że dotyczy to całej branży kreatywnej. Główny podmiot społecznej złości to w tym wypadku ministerstwo, które marnuje publiczne pieniądze i firma, która się „obłowiła”. Nie wiemy zupełnie jakie były założenia i propozycje. A może MZ wybrało najgorszą z propozycji ” bo tak”? Przecież klient nasz pan.. Często robimy, piszemy, to co jest zamówione, nie zawsze zgodnie z naszym osobistym gustem. Nie wszystkich klientów daje sie „nawrócić”.

Zobacz też:
Zobacz też: