5 pytań do Aliny Szklarskiej

W kolejnym odcinku podcastu moim gościem jest Alina Szklarska, autorka bloga Design Your Life, poprzez który pomaga w organizacji czasu i przestrzeni oraz prowadzeniu fajnego, kreatywnego życia.

 

Przed Tobą osiemnasty odcinek mojego podcastu „Pomoc w kreatywnej Pracy”. Żeby go posłuchać, kliknij żółty przycisk powyżej.

Możesz też pobrać ten odcinek na swój dysk.

O czym jest ten odcinek?

Dziś odcinek z cyklu 5 pytań do…

Tym razem rozmawiam z Aliną Szklarską, autorką bloga Design Your Life. To miejsce w którym znajdziesz porady na temat organizacji własnego czasu i przestrzeni oraz inspiracje dotyczące kreatywnego i dającego satysfakcję życia. Alina prowadzi też swój kanał na YouTube oraz tworzy i sprzedaje własny organizer.

 

 

O czym rozmawiamy?

Poruszamy kilka różnych tematów:

  • jak wytrwać przy postanowieniach i projektach,
  • jak łączyć różne formy twórczości i sposoby dotarcia do odbiorców,
  • czy drukowane organizery mają w ogóle sens,
  • czy bycia zorganizowanym da się nauczyć,
  • jak budować własną markę.

Zapraszamy do słuchania. :)

 

Nie przegap kolejnych odcinków:

Zachęcam też do zapisania się na newsletter oraz polubienia fanpage.

 

 

Wersja tekstowa:

1. Większość blogów upada po zaledwie kilku wpisach, a Ty działasz sprawnie już od wielu lat. Z czego wynika to, że udaje Ci się znaleźć motywację i konsekwentnie tworzyć przez tak długi okres? Co poradziłabyś innym, którym też marzy się taka wytrwałość?

Zaczynając Design Your Life w 2012 roku łączyłam blogowanie z pracą na etacie i zaocznymi studiami. Na tworzenie i robienie zdjęć miałam czas wyłącznie wieczorami i w weekendy, więc nie było łatwo. Od zawsze staram się tworzyć takiego bloga, jakiego sama chciałabym czytać – z wysokiej jakości tekstami, atrakcyjnymi zdjęciami, dopracowanego w każdym szczególe.

Kiedy zaczynałam 6 lat temu, wybrałam bliską mi tematykę, o której pisałam z czystą przyjemnością. Temat designu łączyłam z typowo babskimi tematami, kosmetykami, modą, lifestylem. Po kilku latach taka różnorodność tematyczna przestała mi się podobać i postanowiłam zawęzić tematykę do pisania jedynie o wnętrzach. W tamtym momencie planowałam przystopować z działalnością on-line i skoncentrować się na pracy projektowej.

To, co jest dla mnie w blogowaniu i prowadzeniu własnego biznesu niezwykle ważne, to elastyczność i możliwość zmiany zdania. Bo ja głęboko wierzę, że każdy z nas ma do tej zmiany zdania święte prawo i nie rozumiem, dlaczego jest to często tak niemile widziane przez otoczenie. Nie mamy przecież obowiązku tkwienia bez końca w jakimś miejscu, na konkretnym stanowisku.

Tematyka wnętrzarska okazała się być na Design Your Life niewypałem. Moi Czytelnicy pisali, że tęsknią za innymi, typowymi dla mnie motywującymi treściami. W ten sposób mocno zawęziłam sobie grono odbiorców i potencjalnych reklamodawców. Dziś tematy te są niezwykle popularne i nietrudno o współpracę. Wtedy jednak branża ta nie działała jeszcze tak prężnie.

Obecnie  na Design Your Life dużo piszę o organizacji czasu, życia i przestrzeni. Moja wiedza związana z urządzaniem wnętrz płynnie łączy się z uwielbieniem dla porządku i dobrej organizacji. Prowadzenie własnego biznesu skłania do nieustannego poszukiwania rozwiązań, które pozwolą mi pracować lepiej, szybciej, bardziej wydajnie. Podobnie jak Ty stawiam na kreatywność w działaniu.

Co poradziłabym innym? Aby dali sobie przyzwolenie na zmianę zdania i pamiętali, że to blog jest dla nich, a nie oni są dla bloga. Tworzenie w sieci nie może nas nieustannie uwierać. Jeśli tak jest to znaczy, że trzeba poszukać takiej niszy, trybu działania, częstotliwości publikacji i formy wpisów, która będzie nam przychodziła najłatwiej, najbardziej naturalnie. Nieustanne rozwijanie się jest ważne, ale wykorzystujmy też maksymalnie swoje dobre strony. Jeśli uwielbiamy bawić się słowem, ale nie mamy talentu do fotografii – korzystajmy z banków zdjęć.

Podsumowując: Design Your Life istnieje nieprzerwanie dlatego, że pozwalam na zmiany sobie samej, ale także nie bronię się przed zmianami w mojej działalności. Nie trzymam się kurczowo pomysłów, które nie wypalają. Nie przestaję testować i szukać miejsca, w którym sama jestem najszczęśliwsza, a wykonywana przeze mnie praca przynosi mi satysfakcję. Na pierwszym miejscu stawiam działanie w zgodzie z samą sobą – i do tego właśnie chcę inspirować moich Czytelników, widzów i wszystkich obserwatorów.

Korzyści z blogowania przewyższają negatywne aspekty takiego rodzaju działalności. Nawiązane dzięki blogowaniu znajomości, konieczność nieustannego rozwoju, wspierająca społeczność, możliwość pracy w dowolnym miejscu i czasie, a także inne biznesowe możliwości sprawiają, że nie rzuciłam blogowania, chociaż skłamałabym mówiąc, że o tym nie myślałam.

2. Płynnie łączysz pisanie z nagrywaniem filmów. Jak znaleźć pomiędzy tymi działkami dobry balans? Co poradziłabyś osobom, które ciągnie do jednego i do drugiego, ale boją się, że ich taka wielozadaniowość przytłoczy?

Wydaje mi się, że każdy powinien znaleźć na to swój własny sposób i samodzielnie odkryć, co u niego sprawdzi się najlepiej.
To co mi pomaga, to świadomość swoich priorytetów, gdy lista zadań do zrealizowania jest strasznie długa. Przygotowanie wpisu na bloga zawsze będzie dla mnie PRZED nagraniem filmu. W momentach, gdy mam na głowie zbyt dużo – odpuszczam YouTube bez wyrzutów sumienia i zdarza mi się nie publikować nic nawet przez kilka miesięcy.

Wielozadaniowość dla wielu bez wątpienia będzie przytłaczająca, dlatego warto pomyśleć o przetwarzaniu jednego tematu na różne sposoby. Przykładowo: już przygotowany poradnik na temat sposobów na produktywną pracę w formie wpisu na bloga warto jest dodatkowo nagrać i wrzucić na YouTube. Kilkunastosekundowy fragment umieścić na Facebooku, a zdjęcie z miniatury filmu opublikować na Instagramie. Takie rozwiązanie świetnie się u mnie sprawdza.

W zachowaniu regularności publikacji na różnych platformach sprawdza mi się również wcześniej wspomniana elastyczność. Wiem, która platforma jest dla mnie priorytetowa. Treści, które np. odbiegają tematycznie od wybranego przez nas kierunku publikuję nie np. na blogu, ale właśnie na Youtube. Lub odwrotnie.
Jak to działa u mnie? YouTube jest dla mnie platformą, która daje mi więcej swobody. Na blogu trzymam się tematu organizacji czasu, życia i przestrzeni – a na swój kanał od czasu do czasu wrzucam luźne pogaduchy o ulubionych książkach, gadżetach i kosmetykach, albo nagrania ze spotkań na żywo na Facebooku, które od kilku miesięcy realizuję raz w tygodniu.

Nie zauważyłam, by takie wykorzystywanie jednej treści wielokrotnie miało jakieś negatywne efekty, czy zły odbiór, bo niewielu z naszych obserwatorów jest z nami we wszystkich miejscach.

3. Wydałaś swój własny planner/organizer. Dlaczego akurat taka forma? Czy w dobie uzależnienia ludzi od smartfonów i tysiąca apek na wszystko, takie papierowe rozwiązania się sprawdzają? Jaka jest przewaga organizacji tą metodą nad podejściem „cyfrowym”.

Mój pierwszy własny produkt, czyli Planner Design Your Life był odpowiedzią na prośby czytelników. Opublikowany przeze mnie po raz pierwszy w 2013 darmowy DIY organizer w formie stron w PDF do samodzielnego wydruku cieszył się ogromną popularnością. Do dziś został pobrany ponad pół miliona razy. Jego użytkownicy od samego początku wyrażali ogromne zainteresowanie możliwością zakupu już wydrukowanego, gotowego produktu. Setki nadesłanych maili po roku w końcu skłoniły mnie do wyprodukowania plannerów według mojego projektu. I to jest moim zdaniem przepis na sukces własnego produktu – odpowiedź na realną potrzebę naszej społeczności, a nie uszczęśliwianie ich na siłę czymś tylko po to, by móc zarobić.

Drukowany PLANNER Design Your life był pierwszym takim produktem na polskim rynku i od tej pory cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Ludzie dalej chcą planować na papierze i pomaga im, gdy ich plany i zadania zyskują bardziej „namacalną” formę. Osobiście z sukcesem łączę cyfrowe aplikacje z planowaniem na papierze. PLANNER to nie kalendarz, a daty uzupełniamy w nim samodzielnie. Jest wsparciem dla codziennej pracy i życia. To aplikacja z kalendarzem pamięta za mnie o zobowiązaniach w przyszłości, ważnych datach i wysyła mi stosowne przypomnienie. Tego papierowe narzędzie dla nas niestety nie zrobi, a jestem zwolenniczką odciążania swojej głowy jak najmocniej. Jeśli aplikacja może pamiętać o czymś za mnie, to z przyjemnością z tego skorzystam.

Planowanie na papierze daje nam też większą swobodę w kwestii formy naszych notatek. Możemy zgodnie z własnym kodem zaznaczać, podkreślać, zakreślać, kreślić… Nie każdy będzie czuł taką potrzebę, dlatego warto przetestować różne opcje.

4. Duża część treści, które tworzysz dotyczy szeroko rozumianej organizacji. Czy bycia dobrze zorganizowanym naprawdę da się nauczyć? Gdybyś miała podać jedną rzecz, która poprawi czyjeś poczucie „zorganizowania”, to co by to było?

To zacznę może od tej pierwszej rzeczy…

Nie polegaj na swojej pamięci – ZAPISUJ. Odciążaj. Upraszczaj. Okej, to były trzy punkty, ale mam nadzieję, że wszyscy rozumieją, co mam na myśli. Wyrobienie sobie nawyku zapisywania absolutnie wszystkiego wpłynęło na mnie uspokajająco. Daty, spotkania, terminy wyjazdów moich, mojego męża, urodziny… Wszystko wpisuję do aplikacji kalendarza na telefonie natychmiast, gdy tylko się o nich dowiaduję. Pomysły na wpisy, lista zakupów, lista zadań – w momencie, gdy pojawiają się w mojej głowie, zapisuję je w formie notatki elektronicznej lub w notesie na biurku. Gdy w trakcie pracy przy komputerze przypomina mi się, że mam kupić np. majonez, albo zadzwonić do księgowej – zapisuję to na potem.

Co ważne – te wszystkie notatki trzeba regularnie przeglądać, najlepiej raz dziennie. Wykreślić to, co straciło ważność, posegregować. Zastanowić się, co można wykonać teraz, a co umieścić na liście zadań na następny dzień, albo tydzień. Te wszystkie dane trzeba przetworzyć w odpowiedniej chwili. Pozwala nam to na niezaśmiecanie naszej pamięci.

To, co jeszcze mi osobiście pomaga w lepszej organizacji na co dzień, to czerpanie z minimalizmu, który w pewnym sensie stał się trendem, modą – moim zdaniem najlepszym, jaki mógł nadejść! Upraszczanie swojego życia na różnych płaszczyznach przynosi niesamowite korzyści. Mniej zbędnych rzeczy w naszym otoczeniu to mniej rozpraszającego chaosu i mniej czasu poświęconego na porządkowanie, czyszczenie, szukanie i tak dalej. Mniej zobowiązań i zadań to więcej spokoju w głowie i więcej czasu na realizację tego, na czym najbardziej nam zależy.

Podsumowując… Myślę, że bycia zorganizowanym nie tyle da się nauczyć, co absolutnie każdy może wdrożyć do swojego życia konkretne rozwiązania i usprawnienia. Dyscyplina i konsekwencja w działaniu to coś, co można w sobie wyćwiczyć. Precyzyjne określenie kierunku, wybranie swoich priorytetów, o których ciągle mówię, to niezbędny element dobrej organizacji i satysfakcji z tego, co robimy. W tym właśnie zakresie staram się służyć moim klientom i czytelnikom pomocą. Właśnie kończę pracę nad zupełnie nowym narzędziem, które krok po kroku, od totalnego chaosu do lepszej organizacji przeprowadzi każdego, kto chce coś sobie poukładać i ulepszyć.

5. Wyobraźmy sobie, że budzisz się pewnego dnia i jesteś zupełnie anonimowa. Nie masz społeczności, bloga, nikt Cię nie zna i wszystko musisz zacząć budować od nowa. Jak byś zaczęła? Co byś zrobiła w pierwszej kolejności? Na czym byś się skupiła?

Jeśli cel mojego działania byłby taki, jak obecnie, zaczęłabym oczywiście od takich podstawowych rzeczy jak zakup własnej domeny i postawienie prostego, estetycznego bloga, którego uzupełniłabym wysokiej jakości treściami. W rozbudowanych artykułach starałabym się kompleksowo omówić konkretny problem, który nurtuje moich potencjalnych odbiorców. Podsunęłabym im praktyczne rozwiązania, dzięki którym mogliby od razu pomyśleć: hej, to działa! Ona za się na rzeczy! To coś, czego nauczyłam się od Bartka Popiela – artykuły filarowe są niezwykle ważnym elementem budowania swojego wizerunku i pozycji w internecie.

Bo w sieci jest już praktycznie wszystko – my jednak możemy zrobić to lepiej i po swojemu. Możemy dodać też coś od siebie: nasze indywidualne podejście, własny punkt widzenia, własne doświadczenie.

W artykułach i na blogu zaoferowałabym gratis, który można otrzymać za zapis do newslettera. Swoją listę e-mail zaczęłabym budować od pierwszego dnia. To błąd, który popełniłam w swojej działalności – za bazę mailingową zabrałam się zdecydowanie zbyt późno. Jej moc i bezpośrednie przełożenie na sprzedaż jest niezwykle istotne. Artykuły zaczęłabym promować w sieci, pewnie korzystając z facebookowych reklam. I tak artykuł po artykule, miesiąc po miesiącu starałabym przybliżać publiczności wybrany temat.

Dziękuję za inspiracje Alina!

Darmowy ebook!

Opisałem 39 sposobów na ułatwienie kreatywnej pracy. Chętnie wyślę Ci ten materiał za darmo. Wystarczy, że zapiszesz się do mojego newslettera:

Zobacz też: