Co zrobić, kiedy nie możesz zabrać się za pracę

Czasami praca ewidentnie nam nie idzie. Nie możemy się za nią zabrać, albo co chwilę coś nas rozprasza. Co zrobić, żeby wziąć się w garść i zabrać do roboty?

Listen to „PwKP 002: Co zrobić kiedy nie możesz zabrać się za pracę” on Spreaker.

Przed Tobą drugi odcinek mojego podcastu „Pomoc w kreatywnej Pracy”. Żeby go posłuchać, kliknij żółty przycisk powyżej.

Możesz też pobrać ten odcinek na swój dysk.

Nie przegap kolejnych odcinków:

Zachęcam też do zapisania się na newsletter oraz polubienia fanpage.

Wersja tekstowa:

Przewiń niżej, żeby przeczytać wersję tekstową. Znajdziesz tam m.in. wszystkie linki i materiały, o których wspominam.

 

 

Jak zabrać się za pracę?

Na pewno znasz to uczucie, kiedy czeka przed Tobą trudne zadanie, np. musisz zabrać się jakiś projekt, ważnego maila, albo naukę do egzaminu. Często siedzisz wtedy przed komputerem i wymyślasz sto innych sposobów na spędzenie czasu. Jedni określają to prokrastynacją, drudzy lenistwem, a trzeci odwlekaniem. Niezależnie od nazewnictwa, problem jest zawsze ten sam: robota stoi w miejscu.

Ja oczywiście nie jestem wyjątkiem – walczę z odkładaniem spraw na później i staram się być produktywny, ale czasami praca po prostu mi nie idzie. Wypracowałem jednak kilka sposobów, które pomagają mi przełamać ten opór i chciałbym Ci dziś o nich opowiedzieć.

Oto moje 5 sposobów na przełamanie takiej „twórczej blokady”.

1. Walka z oporem

(w pliku audio od 2:10)

Jedna z cenniejszych rad, którą poznałem w kontekście tego tematu pochodzi z książki Stevena Pressfielda „The War of Art”. Autor pokazuje tam cieką perspektywę. Twierdzi, że blokada twórcza nie jest wynikiem czynników wewnętrznych – np. tego, że jesteśmy leniwi albo mało zdolni – ale jest skutkiem zewnętrznej, negatywnej siły, z którą trzeba walczyć. Pressfield nazywa ją oporem (ang. resistance) .

To trochę tak, jak w sytuacji kiedy idąc ulicą potykamy się i upadamy. Jedni powiedzą, że to przez nieuwagę (czynniki wewnętrzne), a inni nazwą to pechem (czynniki zewnętrzne).

Co nam daje takie porównanie?

Pozwala spojrzeć na problem przez pryzmat walki z czymś z zewnątrz. Pojawia się spersonalizowana „postać”, z którą rywalizuję. Jej interesem jest odciągnięcie mnie od moich celów, a ja nie chcę na to pozwolić. Przestawienie myślenia na tory wojny i rywalizacji wielokrotnie pomogło mi się zmotywować, bo po prostu nie chciałem dać się pokonać.

Zachęcam do sięgnięcia po książkę Pressfielda, autor świetnie opisał ten problem i podpowiada sporo pomysłów na jego przezwyciężenie.

 

 

2. Świadomość

(w pliku audio od 5:31)

To może zabrzmi banalnie, ale w trakcie pracy musimy być świadomi tego, co w danej chwili robimy. Im bardziej jesteśmy świadomi walki z blokadą twórczą, tym skuteczniej możemy reagować. Z kolei im bardziej spontanicznie reagujemy na zewnętrzne okoliczności, nie mając planu działania, tym bardziej tracimy kontrolę.

Można to porównać do błądzenia. Kiedy zabierasz się do pracy, masz do wyboru wiele dróg, którymi powędruje Twoja uwaga. Większość z nich wcale nie posuwa Cię do przodu. Im szybciej zdasz sobie sprawę, że jesteś w ślepej uliczce, tym łatwiej będzie zawrócić.

Kiedy siadam do pracy, staram się świadomie decydować, co robię, i na bieżąco weryfikować, czy to, czym się aktualnie zajmuję, jest tym, na czym rzeczywiście chcę się skupiać.

Brak świadomości i kontroli prowadzi do tego, że zamiast pracować, oglądasz koty na YouTubie, albo od godziny czytasz na Wikipedii o hodowli jedwabników na Zimbabwe, choć wszedłeś przeczytać tylko jeden artykuł.

Jeśli nie możesz z tym wygrać spróbuj swoją walkę z rozpraszaniem „sformalizować”. Na kartce zapisuj, ile razy straciłeś koncentrację. Im więcej odnotujesz takich przypadków, tym łatwiej będzie Ci ustalić, kiedy i na co rozpraszasz uwagę. Szybciej możesz też zawrócić i skupić się na właściwej pracy.

 

 

3. Zrywanie plastra

(w pliku audio od 9:04)

„W pisaniu najtrudniejsze nie jest samo pisanie. Najtrudniejsze to usiąść i zacząć pisać”. Ten cytat bardzo zapadł mi w pamięć w trakcie czytania wspomnianej książki Stevena Pressfielda. Wydaje mi się, że ta myśl jest uniwersalna i nie dotyczy wyłącznie pisania.

Jeśli np. planujesz regularnie biegać, to sam bieg nie sprawia przecież większych trudności. Praktycznie każdy to potrafi i wie jak to zrobić. Pierwszy problem z reguły pojawia się w momencie, w którym trzeba ubrać strój sportowy i wyjść na dwór.

Z każdą inną pracą jest tak samo: najtrudniej postawić pierwszy krok.

Jak zatem go sobie ułatwić? Wypróbuj metodę zrywania plastra.

Każdy z nas miał kiedyś na swoim ciele plaster. Kiedy chcemy się go pozbyć, wszyscy wiedzą, że najlepiej zerwać go za jednym razem. Zrywanie plastra po kawałku, po milimetrze, potęguje tylko ból. Do rozpoczynania pracy najlepiej podejść tak, jak do zrywania plastra – jak najszybciej postawić pierwszy krok, nie rozkładać na czynniki pierwsze, nie analizować.

Im dłużej rozmyślamy od czego zacząć, tym większe ryzyko, że będziemy odwlekać rozpoczęcie pracy. Z kolei im szybciej napiszesz pierwsze zdanie, im szybciej postawisz pierwszą kropkę, tym szybciej złapiesz rytm, który poniesie Cię dalej.

 

 

4. Mniejsze części

(w pliku audio od 11:40)

Trudniej zabrać się do pracy, gdy wydaje się ona zbyt abstrakcyjna lub zbyt przytłaczająca. Wynika to nawet z samej fizjologii. Mózg dba o to, żeby nie tracić niepotrzebnie energii. Jego priorytetem jest utrzymanie nas przy życiu, a nie wykonywanie złożonych zadań niezbędnych w pracy. Za każdym razem, gdy coś wymaga zaangażowania, sam organizm powstrzymuje nas przed zużyciem zbyt dużych zasobów cennej energii.

Jeśli np. masz zrobić prezentację (skomponować slajdy, ułożyć strukturę prezentacji itd.), to ogrom tego zadania może przytłaczać. Jak temu zaradzić?

Rozbić pracę na mniejsze części. To pozwala niejako oszukać mózg: wysyłasz mu informację, że skupisz się tylko na drobnym, niedużym fragmencie pracy, a w efekcie dane zadanie będzie proste i przyjemne.

Analogicznie postępuje nastolatek, gdy chce namówić rodziców na wycieczkę. Nie powie przecież: „Słuchajcie, będzie niebezpiecznie, nie wiem, co mnie czeka”, ale będzie ich zapewniał, że wycieczka jest bezpieczna i zaplanowana – nawet jeśli wcale tak nie jest w rzeczywistości. :) Tak samo można oszukać mózg, dzieląc pracę na mniejsze i prostsze do wykonania części.

Przeczytaj osobny wpis o tym jak wykorzystać strategię małych kroków.

5. Asceza

(w pliku audio od 14:32)

Załóżmy, że chcesz się odchudzić. Co zrobisz? Na pewno nie będziesz przesiadywać w cukierni. :)

Tak samo jest z pracą: żeby się skupić, unikaj środowiska, w którym coś Cię rozprasza. Nazywam to ascezą, bo – tak jak robią pustelnicy – warto ograniczać liczbę bodźców wokół nas. Im jest ich mniej, tym lepiej.

Ja odcinam się przede wszystkim od „rozpraszaczy” dostępnych w Internecie. Używam do tego narzędzia Self-Control. Dodaje w nim do czarnej listy Facebooka, Twittera oraz kilka innych stron, które mogą niepotrzebnie odciągnąć moją uwagę. W efekcie nie mam technicznej możliwości, by wejść pod te adresy przez określony czas.

Unikam też telefonu. Odkładam go odpowiednio daleko, żeby nie odbierać powiadomień, obracam ekranem w dół, a czasami włączam nawet tryb samolotowy.

Na co dzień w ogóle unikam włączania powiadomień. Ograniczam je tylko do najważniejszych spraw, np. informacji o nadchodzących spotkaniach, a wyłączam takie, które dotyczą np. zaproszeń na Facebooku, czy odpowiedzi na komentarze. Mam też wyłączone powiadomienia w programie do obsługi maila.

Zobacz też mój wpis o korzyściach z nakładania ograniczeń.

Podsumowując

(w pliku audio od 17:34)

Prosty przepis na zabranie się do pracy w 5 krokach wyglądałby tak:

  1. Przyjmij założenie, że brak motywacji nie wynika z czynników wewnętrznych, ale jest efektem zewnętrznej siły, z którą można zwalczyć. Zrób wszystko, żeby nie dać się pokonać.
  2. Niezbędna jest świadomość tego, czym się w danej chwili zajmujesz. Na bieżąco upewniaj się, że skupiasz się na tym, na czym powinieneś.
  3. Pamiętaj, że najtrudniejszy jest pierwszy krok – im szybciej zabierzesz się za pracę, tym mniejsze ryzyko, że będziesz odwlekał zadanie w nieskończoność.
  4. Rozbij skomplikowane zadanie na kawałki – to pozwoli Ci pokonać przytłoczenie ogromem pracy.
  5. Pomocna jest asceza i minimalizm – odetnij się od rozpraszaczy.

 

 

 

Zobacz także…

W walce o skupienie przyda się narzędzie RescueTime, które – jak sama nazwa wskazuje – pozwala ratować czas. Aplikacja działa w tle i monitoruje sposób korzystania z komputera. Raporty, które generuje, mogą naprawdę otworzyć oczy. Jest to świetny punkt wyjścia do tego, by coś zmienić w sposobie używania komputera na co dzień i sprawdzić jak bardzo różne strony i programy odciągają Twoją uwagę.

 

Darmowy ebook!

Opisałem 39 sposobów na ułatwienie kreatywnej pracy. Chętnie wyślę Ci ten materiał za darmo. Wystarczy, że zapiszesz się do mojego newslettera:

  • W sytuacji gdy muszę wykonać zadanie, do którego podchodzę niechętnie, zakładam, że na początku poświęcę tej czynności parę minut, przez to łatwiej mi się zmobilizować do rozpoczęcia. Gdy już to robię to albo przerywam po tym czasie (jeżeli wybitnie mi nie pasuje to w danym momencie) i powtarzam kolejnego dnia, albo kontynuuje i kończę zadanie.
    Z wymienionych przez Ciebie pilnuję by zadania nie były zbyt duże i ogólne, bo ciężko się podchodzi do takich kolosów :)

  • 高見彩乃

    Pozwolę się odnieść do punktu świadomości i ascezy. Ja nazywam to „monitoringiem”. Dla przykładu – naszym celem jest codzienna nauka angielskiego o godzinie 17. Gdy o 16.45 siądziemy przed telewizorem z chipsami nic się w teorii nie dzieje. Mamy w końcu jeszcze 15 minut laby. Błąd! Dużo trudniej będzie nam się zabrać za naukę z takiej sytuacji, niż gdybyśmy nie poświęcili ostatnie 15 minut przerwy na tego typu rozpraszacze. Jak się monitorować? Najlepiej 30 minut przed zaplanowaną pracą przerwać rozrywkę (ustawić sobie jakiś budzik / powiadomienie) i zabrać się za coś co pozwoli oczyścić umysł i zaangażować do nadchodzącej pracy np. gotowanie obiadu, zamiatanie, podlewanie kwiatów czy jakakolwiek inna forma „ruchu” i dotleniania mózgu.

    Inny przykład. Nadchodzi czas, który zaplanowałeś na bieganie, a tobie kompletnie NIC się nie chce? Zacznij od małych kroków – przebierz się w strój do ćwiczeń. Zapewniam, że nawet jak ci się nie będzie chciało, to za jakiś czas ten strój zacznie ci na sobie po prostu przeszkadzać i uparty głosik w głowie zacznie mówić „idź pobiegaj, w końcu już się przebrałeś”. Przebranie w strój nic nie dało? Dodaj kolejny krok – przebierz się w strój i wyjdź na spacer. Po chwili znowu usłyszysz głosik „jak już się przebrałeś i jesteś na zewnątrz to głupio tak łazić bez celu i nie pobiegać”.

    Mówi się, że same chęci to za mało, ale ja wychodzę z założenia, że lepiej zrobić cokolwiek niż nic. Nawet jeśli to tylko przygotowanie się do ewentualnej pracy.

  • Jacku, super, że podcast! Cieszę się bardzo, że wreszcie będę mogła spędzać na Twoim blogu więcej czasu! :)

  • Karolina

    Och, chyba najlepszym sposobem na zabranie się do pracy jest zabranie się do niej. Ameryki teraz nie odkryłam, ale… Na mnie nie działał nigdy żaden sposób oprócz tego najprostszego.

    • Pewnie, tylko jak zabrać się za zabieranie się do pracy? ;)

      • Karolina

        W tym momencie wraca się do treści wpisu – u mnie pomaga świadomość, że coś po prostu musi zostać zrobione. I jak już usiądę to zazwyczaj jakoś idzie.

  • Mnie pomaga praca etapami, np. napiszę jeszcze dwa teksty i zrobię sobie kawę. Jak już nic nie pomaga, to myślę o kasie. To działa ;)

  • Magda Zalewska

    Czy można skądś pobrać ten podcast? Widzę, że do kolejnego już jest konkretny link, a do tego, ani do poprzedniego nie ma :( Trochę szkoda… Daj znać proszę, czy planujesz uzupełnić o opcję „pobraniową”. Dzięki :)

    • @magda_zalewska:disqus już dodałem, mówisz i masz ;)

      • Magda Zalewska

        Miło, tym bardziej, że szybko ;) Pobieram :)

Zobacz też:
Zobacz też: