Efekt Wyniku – dlaczego zbyt surowo oceniamy własne decyzje?

Podejmujesz trudną decyzję, ale po czasie jej efekty okazują się gorsze od oczekiwań. Kiedy starasz się ocenić swój wybór i wyciągnąć wnioski, prawdopodobnie dopadnie Cię Efekt Wyniku. Czym jest i jak sobie z nim radzić?

Zdrowie pacjenta się pogarsza. Ma problemy z sercem i istnieje ryzyko zawału.

Lekarze po konsultacjach wpadają na pomysł operacji. Jeśli się powiedzie, pacjent będzie zdrowy, a jego życie wydłuży się o kilka lat. Jeśli zabieg się nie uda, powikłania będą na tyle duże, że umrze.

Szanse na sukces to około 90%.

Lekarze postanawiają operować, ale pacjent umiera.

Jak oceniasz ich decyzję?

 

efekt_wyniku_klosinski

 

Kwestia perspektywy

Jonathan Baron i John C. Hershey z Uniwersytetu Pensylwania zadali podobne pytanie uczestnikom przeprowadzonego przez nich eksperymentu.

Połowie respondentów powiedziano, że pacjent przeżył, a połowa dowiedziała się, że zmarł.

Okazało się, że te osoby, które usłyszały o sukcesie, oceniły decyzję za bardzo trafną. Respondenci poinformowani o śmierci pacjenta, w większości uznali inicjatywę lekarzy za błąd.

Efekt Wyniku

Praktycznie każdy z nas, oceniając różne decyzje, wpada w pułapkę tzw. Efektu Wyniku (ang. Outcome Bias).

To zjawisko mówi o skłonności do oceniania różnych działań i pomysłów na podstawie ich efektów, a nie na podstawie tego, co wiedzieliśmy w trakcie podejmowania decyzji.

Stąd między innymi powiedzenie „mądry Polak po szkodzie”. Łatwo jest oceniać znając końcowy rezultat. Znacznie trudniej wczuć się w sytuację, która miała miejsce w chwili podejmowania decyzji.

Szczególnie wtedy, kiedy nie znamy wszystkich faktów, nie rozumiemy emocji osób dokonujących wyborów ani ich priorytetów.

 

 

Koniec dwudziestolatka

Za kilka dni na liczniku wybije mi trzydzieści lat.

Większość moich najbliższych znajomych jest odrobinkę starsza i ma te urodziny już za sobą. Zauważyłem, że wykreślenie dwójki z przodu wywołuje dwa typy reakcji:

  • Reakcja „nie ma tematu” – Urodziny? Jakie urodziny? Przecież mam 18 lat, nic się nie dzieje.
  • Reakcja „rachunek sumienia” – OK, to chyba koniec jakiegoś etapu, warto się chwilę nad tym zastanowić.

Mnie można wrzucić do tego drugiego worka.

Chwila na podsumowanie

Lubię momenty przełomu. Można wręcz powiedzieć, że ich potrzebuję.

Nie ważne czy mowa o nowym roku, kwartale, czy tygodniu. Warto się na chwilę zatrzymać, wyciągnąć wnioski i zabrać za nowe plany.

Trzeba jednak strasznie uważać, żeby nie paść ofiarą Efektu Wyniku.

Szczególnie jeśli dojdziemy do wniosku, że coś nam nie idzie, że gdzieś popełniliśmy błędy.

Łatwo wtedy przesadzić z samokrytyką i oceniać decyzje na podstawie efektu, a nie tego co wiedzieliśmy i jak się czuliśmy w momencie wyboru.

 

pilka_klosinski

 

Kolorowe piłeczki

Załóżmy, że ktoś wrzucił do worka 10 kolorowych piłeczek – 7 żółtych i 3 czerwone.

Zasady gry są proste: wybierasz kolor i za każdym razem kiedy wyciągniesz taką piłkę dostajesz 100zł. Jeśli wyciągniesz złą, musisz zapłacić 100zł. Masz dwie szanse.

Jaki kolor wybierasz?

Prawdopodobnie żółty. I dobrze, bo masz dużo większe szanse na wygraną.

Zaczynasz grać i dwa razy pod rząd wyciągasz czerwoną piłeczkę. Tracisz 200 złotych.

W tym momencie można uznać, że Twoja decyzja była beznadziejna.

Nie można było jednak przewidzieć jak potoczy się gra. Ryzyko było małe, a w długim okresie nie dało się przegrać. Tak naprawdę niczego nie zrobiłeś źle.

Ale Ty nie masz teraz 200zł i trudno być z siebie dumnym, prawda?

Teoria jest prosta

Na pewno wiele razy zdarzyło Ci się wybrać dobrze, ale skończyć ze złymi efektami. Trudno wtedy nie analizować „co by było gdyby”. Szczególnie kiedy konsekwencje są znacznie poważniejsze niż strata 200zł.

Sam ciągle się tego uczę i nadal słabo mi idzie. Nawet jeśli wiem, że ocenianie w pierwszej kolejności wyboru, a dopiero później efektu, to najlepszy sposób na wyciąganie wniosków.

Staram się wtedy patrzeć na długą perspektywę.

Czasami coś się nie uda, na masę rzeczy nie mam wpływu i nie wszystko da się zaplanować.

Jeśli jednak mimo porażek czuję, że moje wybory były dobre, to staram się nie przejmować tym, że niektóre efekty nie są takie, jak bym tego chciał.

Czasami trzeba po prostu trochę poczekać.

Zobacz też:

Darmowy ebook!

Opisałem 39 sposobów na ułatwienie kreatywnej pracy. Chętnie wyślę Ci ten materiał za darmo. Wystarczy, że zapiszesz się do mojego newslettera:

 

Bądźmy w kontakcie

Obserwuj fanpage bloga. Bądź na bieżąco z ciekawymi materiałami i nowymi wpisami.

  • Bardzo dobry artykuł.

    Zauważyłem ostatnio u siebie, że jestem bardzo przywiązany do widocznych i zadowalających wyników swoich działań. Innymi słowy, jak nie widzę efektu znaczy, że zrobiłem coś do dupy. Dlatego jestem Ci tym bardziej wdzięczny za ten artykuł, bo muszę być trochę mniej surowy dla siebie i faktycznie patrzeć dalej, że nawet jeśli nie ma efektów dobrych decyzji to w końcu musi nastąpić przełom ;)

    Pozdrawiam!

  • O! A ja się bardzo cieszę, że nie padam nigdy ofiarą tego efektu :). Nie rozpamiętuję na zasadzie „co by było gdyby”, bo wiem, że w momencie podejmowania decyzji, podejmuję zawsze najlepszą jaką mogę, przy stanie wiedzy, który mam :). I przy emocjach, które temu towarzyszą.

    Zdecydowanie można mnie zaliczyć do pierwszej grupy „18-latków” :D. Nie jestem fanką podsumowań jakichś okresów, które nie wynikają z rozpoczęcia i zakończenia „projektu”, „zadania”. A zbliżającej się 30-stki nie traktuję w ten sposób ;).

    Jestem zdziwiona tym, że ocena lekarzy zależała od wyniku operacji. Szczerze mnie ten eksperyment zdziwił :).

    • Zazdroszczę podejścia, ale jak widać po wynikach badania, należysz do mniejszości. :)

  • „Podjęłam najlepszą decyzję na tamtą chwilę”, usłyszałem to kiedyś od znajomej, która próbowała mi wytłumaczyć zjawisko, które opisujesz wyżej. W istocie wielu ludzi zadręcza się tym, czy podjęło odpowiednią decyzję, że mogli zrobić coś lepiej, ale patrząc na to z perspektywy, to zwyczajny brak zaufania do swojego osądu sytuacji.

    No, Jacek, dałeś mi do myślenia :)

    • Wygląda na to, że znajoma rozumiała Efekt Wyniku. ;)

      • Wydaje mi się, że słuszną formą walki z tym efektem jest pisanie pamiętnika. Zawsze można wrócić do określonej kwestii, czy decyzji i odświeżyć sobie powody, które nami powodowały w tamtym momencie.

        • A to ciekawa myśl. Bo to oznacza, że oprócz luźnych myśli należałoby również spisywać motywacje i sposób dojścia do pewnych, przynajmniej tych kluczowych, decyzji.
          Teraz obaj z Jackiem daliście mi do myślenia! :)

  • Zbigniew

    Naprawdę udana notka. Pozdrowienia i wszystkiego najlepszego

  • Ja cały czas mam wrażenie, że zrobiłam coś odwrotnego. Podjęłam prestiżowo, naukowo i rozwojowo bardzo złą decyzję, o tym gdzie będę studiować. Jednak mam wrażenie, że wszystkie dobre rzeczy i największe sukcesy zawodowe do tej pory są bezpośrednią konsekwencją tego właśnie wyboru.

    Chyba w dobrym momencie wybrałam czerwoną piłeczkę :D

  • Czeka mnie w grudniu dokładnie to samo – tzn zmiana na „3” z przodu. I już łapię się na podsumowania, rachunki etc. Próbuję sobie nie wkręcać, że jakiś tam etap itd, ale wychodzi słabo. Wezmę pod uwagę to, o czym piszesz. Może łatwiej będzie zdmuchiwać świeczki ;)

  • Jestem inna, wybrałam czerwone piłeczki ;) Świetny tekst. To niesamowite, że istnieje coś takiego jak efekt wyniku. Nie słyszałam o tym wcześniej. Chyba zgłębię bardziej temat, bo mnie to zaciekawiło. Pozdrawiam Cię serdecznie

  • Dość nieszablonowa i kreatywna koncepcja wpisu! Bardzo mi się podoba ;)

  • Jacku potrafisz zwracać uwagę na rzeczy, których wcześniej nie brałbym pod uwagę, a eksperyment z piłeczkami – super!

Zobacz też:
Zobacz też: