Jak czytać więcej

Książki to podstawa edukacji, rozrywki i wymiany poglądów od setek lat. Co daje nam czytanie i co możemy zrobić, żeby znaleźć na nie więcej czasu?

Pewnie znasz ten moment kiedy kończy się wreszcie długa zima, sesja albo inny okres, w którym nie było czasu lub ochoty na sport i więcej ruchu. Wychodzisz pobiegać, idziesz na siłownię albo zajęcia fitness, a po powrocie do domu czujesz się świetnie. Mimo wysiłku, Twój organizm jest odprężony i zrelaksowany, czujesz zastrzyk dodatkowej energii. Obiecujesz sobie, że już nigdy więcej nie dopuścisz do tego, żeby tak się zasiedzieć.

Podobnie jest z czytaniem książek. Za każdym razem kiedy po dłuższej przerwie wracałem do czytania czułem się pozytywnie pobudzony, miałem więcej pomysłów i szybciej znajdowałem rozwiązania. Czułem, że jestem w formie.

Wszystko dlatego, że nasz mózg i układ nerwowy lubią aktywność. Czytanie sprawdza się tu idealnie. Rozwija ono nie tylko nasze zdolności intelektualne i poprawia samopoczucie, ale ma także bezpośredni wpływ na zdrowie fizyczne. Poszerza horyzonty, uczy, wzbogaca język i  pobudza wyobraźnię. Mimo tych korzyści, wiele osób czyta bardzo mało i nieregularnie. Często przez brak świadomości tego, co w ten sposób tracimy.

W tym wpisie chcę Was zachęcić do czytania. Pokażę dlaczego warto to robić i opiszę sposoby na to, jak czytać więcej.

 

 

 

Część I

Ile czytamy?

 

Mimo tego, że od wielu lat mówi się o zjawisku spadku czytelnictwa, w ostatnich dwóch latach ten trend się zatrzymał. Badanie, które Biblioteka Narodowa prowadzi co dwa lata, pokazuje, że po raz pierwszy od 2008 roku udało się zanotować wzrost liczby osób deklarujących czytanie.

 

41,7% ankietowanych przyznało, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy przeczytało przynajmniej jedną książkę.

 

To o 2,5 punkty procentowe więcej, niż dwa lata wcześniej. Wzrost ten obserwowany jest także w każdym z badanych przedziałów:

  • 12,3% ankietowanych czyta od 3 do 6 książek rocznie (10,8 % w 2012 roku)
  • 16,4% ankietowanych czyta od 1 do 2 książek rocznie (15,7% w 2012 roku)
  • 11,3% ankietowanych czyta więcej niż 7 książek rocznie (11,1% w 2012 roku)

Nadzieja dla księgarni

Poprawiło się także wiele innych wskaźników. Odsetek osób, które ostatnio przestały czytać wynosi 34,1% (w 2012 roku wynosił on aż 47,1%). Rośnie także sprzedaż i grono osób, które kupują książki – wzrost z 29,6% do 40%.

Nie tylko papier

Prawie co trzeci z nas (31%) jest tzw. omniczytelnikiem, czyli osobą czytającą zarówno książki, jak i prasę. Jesteśmy przy tym coraz bardziej cyfrowi. Wzrasta liczba osób czytających gazety i magazyny przez Internet. Coraz więcej odbiorców znajdują także audiobooki i e-booki. Większą dynamikę wzrostu pokazują szczególnie te pierwsze.

Kto czyta

Osoby czytające, to przede wszystkim ludzie młodzi, mieszkańcy większych miast (ponad 50%), zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej (54%). Najmniej książek czytają emerytowani rolnicy (14%), mieszkańcy wsi (34%) oraz osoby powyżej 60. roku życia (34%). Najwięcej pochłaniają uczniowie i studenci (73%) oraz dzieci matek z wykształceniem wyższym (80%).

Dobra książka, to dla nas przede wszystkim taka, która uczy czegoś nowego (52%).

 

Dla 6% badanych ważny jest ładny wygląd na półce. Pozdrawiam estetów.

 

Na taką poprawę wskaź­ni­ków mają na pewno wpływ odgórne dzia­ła­nia mające na celu wspie­ra­nie czy­tel­nic­twa. W minio­nym roku Mini­ster­stwo Kul­tury wraz z Biblio­teką Naro­dową, Insty­tu­tem Książki i Naro­do­wym Cen­trum Kul­tury prze­zna­czyło na ten cel 119,6 mln zł. W roku 2011 było to 30,9 mln zł, co oznacza pra­wie czte­ro­krotny wzrost nakła­dów w ciągu czte­rech lat.

 

 

 

Część II

Dlaczego warto czytać?

 

Po co to całe zamieszanie i spore kwoty inwestowane w promocję czytelnictwa? Jakie korzyści płyną dla nas z czasu i pieniędzy poświęconych książkom?

Lepsze zdolności językowe

Czytanie poprawia zasób słownictwa i sprawia, że robisz mniej błędów ortograficznych. Dzięki temu lepiej mówisz i poprawniej piszesz. To trochę tak, jak z nauką języków obcych: jeśli nie będziesz ciągle poznawać nowych słów i wychodzić ze strefy komfortu, to nie zrobisz postępów. Czytając trafiamy na nowe zwroty, pojęcia i konstrukcje gramatyczne. Sami ich przecież nie wymyślimy – musimy je gdzieś wcześniej zobaczyć lub usłyszeć. Książki, w przeciwieństwie do Internetu, są przepuszczane przez sito korekty i w znakomitej większości wypadków można im zaufać jeśli chodzi o gramatykę.

Poprawa koncentracji

Książki pomagają ćwiczyć nadwyrężoną przez Internet zdolność do skupienia na jednym zadaniu. Nie jest to już nawet kwestia nawyków, ale zmiany na poziomie neurobiologicznym. To zjawisko dobrze opisuje Nicholas Carr w swojej książce „Płytki Umysł”. Czytanie wymaga koncentracji. Jesteśmy tylko my i książka przed nami. Nie ma odnośników, czy wyskakujących powiadomień. Taki trening bardzo przydaje się kiedy chcemy bez rozpraszania, efektywnie nad czymś popracować.

Buduje wrażliwość

Badania pokazują, że osoby, które sporo czytają są nie tylko bardziej wrażliwie na szeroko rozumiane kulturę i sztukę, ale też np. częściej angażują się w wolontariat, czy działalność charytatywną i społeczną.

Poprawia wyobraźnię i kreatywność

Czytając, pobudzamy nasz mózg do tworzenia obrazów, a nie jedynie ich obserwowania, jak ma to miejsce, np. w trakcie oglądania telewizji. Daje nam też szerszą perspektywę i kontekst. Im więcej rzeczy poznamy, tym łatwiej i skuteczniej możemy je później łączyć, co przekłada się na kreatywność i zdolność do innowacji.

Rozwija

Czytanie jest nierozerwalnie związane ze wzrostem wiedzy i inteligencji. Pozwala stosunkowo szybko i tanio poszerzać kompetencje, stanowiąc podstawę edukacji od setek lat. Daje nam wręcz nieograniczone możliwości czerpania z doświadczeń innych. Zdobyte w ten sposób informacje potrafią przydać się w najmniej spodziewanym momencie.

Sprawia, że jesteś bardziej atrakcyjny

„Nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka”, czyli hasło przewodnie popularnej i nagradzanej kampanii społecznej nie wzięło się z niczego. :) Oprócz atrakcyjności fizycznej to właśnie inteligencja, a co za tym idzie zdolność do prowadzenia dyskusji, są czynnikami, które zwiększają nasze szanse u płci przeciwnej.

Uspokaja i relaksuje

Książki przenoszą nas do innego świata, pomagają się odciąć i zresetować. Są więc idealnym lekiem na stres i najprostszym sposobem na chwilę rozrywki.

Poprawia pamięć

Jak wspomniałem na początku, czytanie jest swojego rodzaju treningiem intelektualnym. Nowe fakty, postaci i wydarzenia, których doświadczamy pomagają utrzymywać i tworzyć nowe połączenia w mózgu, co wpływa korzystnie na naszą zdolność zapamiętywania. 

Ułatwia zrozumienie świata

Książki pokazują wartości, postawy i uczą zrozumienia emocji. Czytanie, szczególnie w młodym wieku, pomaga kształtować charakter i w pewnym sensie wychowuje. Dobra książka pomaga budować opinie i formułować nasze poglądy nawet na długie lata.

Wyjmuje ze strefy komfortu

Czytanie przedstawia nam myśli i sytuacje, które są dla nas nowe i nieznane, poszerza horyzonty. Książki potrafią „teleportować” nas w jednej chwili w zupełnie niespodziewane miejsca i sam środek przeróżnych wydarzeń.

Wpływa na zdrowie fizyczne

Badania pokazują, że czytanie jest dobre nie tylko dla naszej głowy, ale ma także wpływ na odporność na poważne choroby, takie jak Alzhaimer, czy Demencja.  Mózg, tak jak każdy inny mięsień, potrzebuje i lubi regularne ćwiczenia.

Tania rozrywka

W porównaniu do wielu dostępnych form rozrywki, czytanie jest stosunkowo tanie. Jeśli pod uwagę weźmiemy też biblioteki albo szeroki dostęp do darmowych ebooków, można powiedzieć, że nie kosztuje prawie nic. Jeśli jednak nawet ceny książek uważasz za wysokie, pomyśl o tym jak o inwestycji. Lista argumentów powyżej powinna cię przekonać, że za książkami stoi coś więcej niż stos zadrukowanego papieru.

 

 

 

Część III

Jak czytać więcej?

 

No dobrze, co do tego, że warto zaprzyjaźnić się z książkami nie ma wątpliwości. Większość z nas chciałaby czytać więcej, ale nie znajdujemy czasu albo motywacji, żeby robić to regularnie. Jak z tym walczyć?

Zasyp się książkami

Miej ich pełno, porozmieszczaj wszędzie tam, gdzie możesz i zawsze noś przy sobie coś do czytania kiedy wychodzisz. Często nie zdajesz sobie sprawy, że właśnie teraz masz chwilę żeby coś poczytać. Chodzisz bez celu po mieszkaniu i jeśli dosłownie nie potkniesz się o książkę, to nie przypomnisz sobie o wyrabianiu nawyku czytania. Ich widok na pewno podpowie, że są dobrą alternatywą dla pilota i skakania po kanałach.

Znajdź porę na czytanie

Bardzo pomaga znalezienie jednej, stałej pory na czytanie, np. pół godziny rano albo przed snem. Poeksperymentuj z wcześniejszym wstawaniem. Ja jestem strasznym śpiochem, ale udało mi się wygospodarować kilkadziesiąt minut rano i zupełnie nie czuję w trakcie dnia efektów krótszego snu.

Rób zapasy

Książki kupuję nałogowo i zawsze mam pod ręką kilka alternatyw, na wypadek gdyby któraś mnie znudziła lub gdybym obecnie czytaną skończył szybciej niż planowałem. Nie wiem czy jest to najlepsze podejście, ale często nie mogę powstrzymać ciekawości i czytam na raty po kilka książek w tym samym czasie. Jedno jest pewne – lepiej mieć za dużo książek niż za mało.

Poluj na nowości

Ciągle rozbudowuję listę pozycji oznaczonych jako „do kupienia”. Wrzucam tam wszystko, co wpadnie mi w oko i regularnie uzupełniam zapasy. Chodzi o to, żeby w pewnym sensie ekscytować się tym, co fajnego możemy przeczytać. Dla mnie to taka forma polowania na nową wiedzę, co cieszy już samo w sobie.

Nie przesadzaj

W dbaniu o utrzymanie nawyku czytania pomaga wyznaczanie małych celów. Zamiast robić postanowienia typu „czytać jedną książkę tygodniowo”, warto skupić się na mniejszym wyzwaniu, np. 10 stron codziennie przed snem. Taki łatwy i z pozoru niezobowiązujący plan ułatwia motywację. Kiedy wymuszamy na sobie zbyt duże obciążenia, szybko się zniechęcamy. Lepiej zacząć od małych kroków, a z reguły i tak przeczytamy więcej niż te skromne założenia.

Kontroluj postępy

Lubię sprawdzać w trakcie czytania ile stron zostało np. do końca rozdziału. Wizja końca motywuje mnie żeby nie przerywać, tylko dojść do określonego etapu. Pomagają też metody wizualnego odliczania, jak rekord, czy łańcuch, które opisałem tutaj.

Notuj

Czytam książki po to, żeby jak najwięcej z nich wynieść. Nie ufam jednak swojej pamięci i czytam z telefonem w ręku, który służy mi za notatnik. Korzystam z Evernote i funkcji robienia notatek zdjęciowych. Strzelam fotkę wybranemu fragmentowi, oznaczam to w Evernote jako dokument, ewentualnie zakreślam wybrane zdania dodatkowo kolorem. Kiedy widzę jak od takiego czytania notatnik pęka mi w szwach, mam namacalny dowód tego, że dana książka warta była uwagi i mam ochotę sięgać po kolejną.

Czytaj to, co cię interesuje

Czasy obowiązkowych, nudnych lektur się skończyły. Jeśli książka cię męczy, albo nie wyciągasz z niej niczego wartościowego daj sobie z nią spokój. W kolejce czekają tysiące innych. Ja czytam bardzo mało beletrystyki. W książkach najbardziej kręci mnie nauka nowych rzeczy, więc jeśli mam do wyboru powieść albo poradnik, to zazwyczaj sięgam po to drugie. U ciebie może być zupełnie odwrotnie. Najważniejsze żeby czytanie było przyjemnością, a nie obowiązkiem.

Książki można słuchać

Cały czas piszę o czytaniu, ale tak naprawdę chodzi o poznanie treści książki. Jeśli w danej sytuacji wygodniejsza będzie dla ciebie forma audio (np. w trakcie biegania), to warto z niej skorzystać. Świetnie sprawdza się to w trakcie jazdy samochodem, albo na słuchawkach w komunikacji miejskiej.

Nie kończ kursu szybkiego czytania

Jestem jednym z tych, którzy marząc o czytaniu kilkudziesięciu książek miesięcznie dali się zwabić na kurs tzw. szybkiego czytania. Skończyło się to niestety dużym rozczarowaniem, bo tak naprawdę do pewnego poziomu klasycznej formy czytania nie da się przyśpieszyć. Metody prezentowane na kursie sprowadzają się do trenowania oka w jak najszybszym skanowaniu stron i próbach domyślenia się na tej podstawie treści. Starasz się przelecieć wzrokiem po wierszach, wyłapać jak najwięcej i skleić z tego całość. Czasami to działa. Jeśli regularnie ćwiczysz wystarczy taki szybki przelot żeby poznać tekst na tyle, żeby domyślić się jego przekazu. Niestety nie nadaje się to zupełnie do czytania treści, które naprawdę chcemy dobrze poznać, tekstów skomplikowanych albo po prostu takich, które są dobre językowo na tyle, że każde słowo cieszy i ma znaczenie. Szybkie czytanie, w trakcie którego przelatujesz książkę w pół godziny i rozumiesz każde słowo to mit.

Wszystko sprowadza się w gruncie rzeczy do 3 kroków:

  1. Ustalenia dla czytania wysokiego priorytetu i nastawienia na wyrobienie sobie nawyku.
  2. Znalezienia najlepszej pory na czytanie i wyznaczenia sobie celów. Wejścia w odpowiedni rytm.
  3. Kontrolowania postępów, motywowania oraz zbudowania wokół czytania własnego procesu (kupowanie, notowanie itd.).

Tylko tyle i aż tyle. To wymaga trochę pracy, ale książki zasługują na to, żeby dać im szansę i wprowadzić na stałe do naszego planu dnia.

A jakie Wy macie sposoby na poznawanie nowych książek?

  • Jula

    Ja nie zdawałam sobie sprawy że męczy mnie często sam gabaryt książki, czytalam 800-stronicowe kobyły które ciężko było zabrać do tramwaju czy nawet trzymać na kolanach, nie wspominając o trzymaniu jedną ręką. I w końcu ja, miłośniczka papierowych książek, kupilam Kindle i czytam non stop, gdzie się da (chociaż pewnie swoją zasługę ma tutaj również radość z posiadania nowego gadżetu ;))

  • dobrymjud

    Piękne książki. Piękne książki aż chce się czytać :)

  • natnat

    – czytanie kilku książek na raz, z różnych dziedzin i gatunków (co humor, to książka ;)
    – książka w torbie ZAWSZE (no, może poza wyjściem do teatru… ;)
    – szperanie po Internecie
    – nie wiem, czy ja tylko tak mam, ale jak wpadam do znajomych, zawsze obczajam ich półki na książki i gadam z nimi o tym

    • też czytam kilka książek równocześnie w zależności od humoru, co moim znajomym wydaje się dziwne ;)

  • Moje sposoby to czytanie w drodze do/z pracy, noszenie w torebce Kindle, wychodzenie do kawiarni w towarzystwie książki, próbuję też czytać przed snem i wygospodarowywać sporo czasu na czytanie podczas weekendów. Ale i tak najważniejsze jest to, żeby książki były ciekawe :)

    • Jeszcze nie próbowałem iść do kawiarni tylko po to, żeby czytać. Muszę kiedyś spróbować.

  • Jag

    U mnie jest najczęściej tak, że jeśli opis książki mnie zaintryguje, to jest bardzo duża szansa, że po nią sięgnę. Najlepiej sprawdza się internet, w tym recenzje na blogach, gazety, buszowanie po księgarni. Większość wspomina o Kindle. Jest spoko jeśli gdzieś wyjeżdzam, nie jestem co do danego tutyłu przekonana (ebook zazwyczaj jest trochę tańszy) lub nie mogę go dostać w Polsce. Dla mnie jednak nic nie zastąpi chropowatości papieru i jego zapachu :)

  • A ja śledzę ciągle nowości na helionie i Onepress, upolujebooka itp

  • Ja jestem prawdziwym molem książkowym i mój jedyny sposób na to, by pochłaniać większe ilości książek to czytanie w komunikacji miejskiej – nie podróżuję długo na uczelnię, ale i tak zawsze kilkanaście stron zdążę przewertować. W miarę możliwości czytam wszędzie gdzie się da, chociaż w okresie sesji jest to nieco utrudnione ;)

  • Karmix

    „Znajdź jedną stałą porę do czytania” – trochę słaby argument.
    Czytać można wszędzie – zawsze miej przy sobie książkę. Zamiast scrollować fejsa w kolejce na poczcie, w pociągu, na przerwie: czytaj! Czytniki ebooków także są coraz tańsze i nie można już tutaj mówić, że są „za duże” – nosisz większą patelnię jako swojego smartfona.

    Ale przecież łatwiej jest pograć na telefonie lub sprawdzić pierdoły w internecie.

    Polecam szczególnie:
    http://theweek.com/articles/460783/warren-buffett-formula-how-smarter

    • Ja nie twierdzę, że TRZEBA mieć stałą porę. Chodzi mi o to, że to pomaga wyrobić nawyk. Jest łatwiej zadbać o systematyczność jeśli wiemy dokładnie kiedy mamy coś zrobić.

  • To super, że ten trend jednak się zatrzymał i Polacy czytają więcej :) Czytanie jest sexy! Zdecydowanie polecamy Kindle – książki papierowe są dość drogie, a dobrego ebooka można kupić do 20 PLN, więc to się zdecydowanie opłaca. Dobra opcja na poznawanie nowych autorów to po prostu wymienianie się książkami ze znajomymi i rodziną, albo… zapisanie się do bibiloteki :)

    • Agata Czerwińska

      dla osób takich jak ja… ważna jest nie tylko treść książki… ważna jest piękna okładka,to, że książki mają różną grubość, inne formaty… inny kolor kartek… jest mnóstwo elementów, których NIGDY nie odda jakiś tam czytnik… Biblioteki są zwykle słabe, o nowości u nich ciężko, ale to zawsze jakieś rozwiązanie na pewno. Są księgarnie internetowe, gdzie książki są zawsze tańsze o jakieś 30% (czasem więcej) od ceny okładkowej…. mnóstwo książek w cenie 20-30 PLN….kurcze to dla niektórych DWIE PACZKI FAJEK, które wypala i ślad po nich ginie…. a książka w głowie zostaje na zawsze. Poza tym można jak ja – po przeczytaniu książki – wystawić ją na allegro i sprzedać (mało prawdopodobne bym chciała czytać drugi raz , a przetrzymywanie ich na półkach w celu osiedlania się kurzu mnie nie kręci). Odzyskuję zatem część pieniędzy i przeznaczam je na nowe książki :)

  • Maciej Budzisz

    Sposób przedstawienia tego ostatniego badania Biblioteki Narodowej jest fenomenalny. Jak przypominam sobie te wszystkie negatywne artykuły, które ukazały się po publikacji wyników badania (że Polacy nie czytają, że jest źle, itp.), to po lekturze Twojego artykułu aż się miło robi. Nie znalazłem wcześniej wzmianki, że sytuacja się poprawia, że jest lepiej, a jedynie powszechne negatywne opinie. Gratuluję i oby więcej takich treści.

    A co do poszukiwania nowych tytułów, to głownie przeszukiwanie Internetu, książki polecane w artykułach, znalezione w księgarniach przy okazji innych zakupów, itp.
    Lista zakupów książkowych pomimo regularnego odznaczania pozycji zakupionych nie maleje. Również często czytam kilka książek na raz plus od kilku miesięcy Kindle, który ze mną podróżuje w różne miejsca.

  • Marta

    Mam konto na goodreads.com (takie anglojęzyczne lubimyczytac.pl). Mogę podglądać, co czytają znajomi (przydatne, gdy mają podobny gust); mogę ustawić sobie cel roczny w liczbie przeczytanych ksiązek (i w ciągu roku mieć stały podgląd, czy idę zgodnie z harmonogramem); mogę też oceniać przeczytane książki bezpośrednio z kindle (goodreads należy do amazona). Ach, no tak, kindle to podstawa: przed zakupem czytałam z 5 książek rocznie, z kindle dobijam do 30, nie żartuję :).
    Muszę jednak uczciwie przyznać, że dostęp do wielu darmowych ebooków (amazon ma różne promocje) skutkuje czasem kiepską lekturą. Papierowe ksiązki wybierałam jednak uważniej (nawet w aspekcie finansowym: w bibliotece jest za darmo, ale trzeba się do niej wybrać).

  • Nie wiem skąd się wzięło przekonanie, że od czytania robi się mniej błędów ortograficznych. Czytam codziennie i nadal polskie znaki to dla mnie kula u nogi.

    Jeśli chodzi o sposoby na czytanie – zbieranie z wyprzedaży możliwie jak najwięcej książek z możliwie jak najróżniejszych dziedzin, które wcześniej mnie nie interesowały, by praktykować sztukę „dziwienia się” (np. teraz czytam książkę o New Age). ;) A do tego sterta książek kupionych w standardowych cenach dotyczących moich zainteresowań i pracy. Czasami przeglądam też biblioteczne zbiory, ale niestety bezcelowe przeglądanie książek w systemie OPAC to TRAGEDIA!!! I ubolewam, że nie można przeglądać na półkach zbiorów w bibliotece naukowej. :(

  • Agata Czerwińska

    Kocham książki. ..obecnie czytam 46 książkę w tym roku. Czytam zazwyczaj wieczorem, choć jak zdarzy się książka wyjątkowo wciągająca potrafię nie ugotować obiadu :) Mam 33 lata i jestem mamą dwójki dzieci, więc oprócz czytania sobie , czytam im na głos. Jestem typem czytelknika specyficznym, interesuje mnie tylko wersja papierowa książek , mało tego, kupuję tylko książki nowe (zapach papieru :) ) . Nie lubię bibliotek i nie przeczytam książki zniszczonej albo poplamionej (nie wiem dlaczego tak mam i juz).Wydaję strasznie dużo pieniędzy na nie – bez żalu, raczej z przyjemnością. Wolę książki od kupowania ubrań. Co mnie dopinguje ? Mam taki kajecik w którym zapisuję wszystkie przeczytane tytuły, ich autorów i ilość stron. Robię sobie potem zestawienia, miesięczne, kwartalne itd. Mam konto na Lubie czytać. Pl . Śledzę profile na fb związane z czytaniem i ludzi, którzy dużo czytają i o tym piszą, wiele cennych książek przeczytałam dzięki takim osobom. Nie zawsze było tak że czytałam dużo, i zastanawiam się jak ja wtedy żyłam. ..

    • Agata Czerwińska

      dodam jeszcze, że ZAWSZE mam książki do przeczytania w zapasie… dużo ich zwykle mam , uwielbiam kiermasze książkowe ( dzięki kiermaszom np. odkryłam M.Kordel i K.Michalak) ale głównie zaopatruję się w internetowej księgarni. Kilka osób zarzuciło mi, że pewnie czytam „kartkując” bo to niemożliwe czytać tak wiele ( z tych 46 pozycji średnia ilość stron na książkę wypada 300) . Czytam bardzo wnikliwie, zdanie po zdaniu nie omijając niczego.

  • Przede wszystkim bzdurą jest wymówka „nie mam czasu na czytanie”. A to najczęstsza wymówka powtarzana przez nieczytających. I wydaje mi się, że nawet się nad tym nie zastanawiają. Widzą książkę grubości 400 stron i automatycznie pojawia im się myśl „na przeczytanie tego potrzeba tydzień-dwa”. A wystarczy zwyczajne 15 minut czytania dzienne czy właśnie te 10 stron przed snem. Podzielenie problemu (no niech będzie, że to „problem”) na mniejsze kawałki pomaga. I każdy, nawet najbardziej zapracowany człowiek świata, znajdzie te 15 minut. Szczególnie warto właśnie na książkę te 15 minut wygospodarować.

    A dlaczego ta wymówka? Bo zwyczajnie się nie chce. Kto czyta, ten będzie czytał. Kto nie – tego nie przekonają żadne kampanie społeczne ani namawianie innych.

  • Aga

    Odkąd zaczęłam na siebie zarabiać, nie było miesiąca, żebym nie kupiła książki, w zasadzie książek. W domu muszę mieć zapasy na czarną godzinę, to już trochę uzależnienie.
    A wymawianie się wysokimi cenami książek uważam za wyjątkowo niepoważne! Akurat czytać można za darmo – biblioteki są naprawdę dobrze zaopatrzone. Poza tym nie trzeba się od razu rzucać na nowości, czasami warto przejść się do antykwariatu.

  • Marta Kanarek

    Ja nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez słuchawek i KSIĄŻKI. Czytaniem zaraziła mnie Mama, więc czytam od zawsze i jestem jej za to ogromnie wdzięczna. Cieszę się, że nie byłam wychowywana przy komputerze i przy telewizorze. Czytanie otwiera mi głowę na wszystko, nie tylko na projektowanie, ale również na sytuacje i problemy, które spotykają mnie codziennie. Poza tym.. nie ma nic piękniejszego niż nasza wyobraźnia podczas czytania.. To co możemy sobie dzięki słowom wizualizować, jest czymś nie do opisania! Nie robię sobie przerw w czytaniu, zjadam książki jedna za drugą i mam nadzieję, że nigdy się od tego nie odwrócę! ;)

  • Wiola Starczewska

    Powiem szczerze, nie chcę robić reklamy, ale tak jest, że najlepszym sposobem, żeby czytać więcej jest kindle. Mam na nim zrobione zapasy książek, zaznaczam i zapisuję najlepsze fragmenty, czytam po polsku, po angielsku, po portugalsku, zabieram wszędzie…

  • „czytania treści, które naprawdę chcemy dobrze poznać, tekstów skomplikowanych albo po prostu takich, które są dobre językowo na tyle, że każde słowo cieszy i ma znaczenie” święta prawda! Jak można na przykład czytać szybko wiersz, albo chociażby Kapuścińskiego? Bardzo dobry i ważny tekst. Cieszy też ten drobny wzrost w czytelnictwie. Mam tylko nadzieję, że to nie był efekt 50 twarzy ;)

  • Karol Zagórski

    Nigdy nie miałem czasu na czytanie książek. Znalazłem na to sposób – zacząłem czytać w… toalecie ;) Przeczytałem w ten sposób kilka książek o programowaniu, po kilka stron dziennie. Może nie jest to najszybszy sposób, ale lepiej wolno niż wcale :)

  • Ja bardzo lubię książki. Staram się zawsze mieć jakąś ze sobą i w przerwach między wykładami czy w autobusie czytam :)

  • Zgadzam się z powyższym artykułem i cieszą mnie wyniki badań jest to szansą, że nie zamkną mi biblioteki bo wtedy wyląduję na bruku bezrobocia:)

  • Paulina G

    Świetny artykuł!

  • Też kończyłam kurs szybkiego czytania i do czytania mi się nie przydał. Ale dał mi coś innego. Szybciej dostrzegam szczegóły. Zrobiłam się bardziej spostrzegawcza. Muszę zacząć robić notatki z książek, bo kiedyś robiłam, potem zapomniałam, a pamięć jest faktycznie ulotna. Tylko pytanie jak Evernot zapisywać te strony? Bo za chwilę zrobi się tego tyle, że się pogubię.

  • Uwielbiamy kupować książki, zawsze mamy kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt w zapasie. Co nas motywuje? Na początku tego roku wpadłyśmy na pomysł, aby na kalendarzu biurowym zaznaczać, ile książek przeczytałyśmy w danym miesiącu. Okazuje się, że to niesamowita motywacja do tego, aby zwiększać swoje wyniki.

  • Magda Boguszewska

    Jacku, czy można liczyć na wpis o książkach, które przeczytałeś i polecasz? Chętnie bym uzupełniła swoją kolekcję o pozycje książkowe, które rekomendujesz. Pozdrawiam serdecznie :)

    • Czytasz mi w myślach Magda. ;) Po nowym roku powstanie na pewno coś a la moja biblioteczka z mini recenzjami książek, ale czeka w kolejce do realizacji.

      • Magda Boguszewska

        Cudownie, nie mogę się doczekać :-)

  • Edward Ley

    Może zacząć od Myśli nieuczesanych S. Leca. Umberto Eco tak
    je zrecenzował: „Jest to książka, z której każdy cywilizowany, myślący
    człowiek powinien co wieczór przeczytać trzy lub cztery linijki zanim zaśnie (
    jeśli w ogóle będzie mógł zasnąć)”. https://www.kurtiak-ley.pl/lec-mysli-nieuczesane/

  • Ostatnio trochę dałem sobie spokój z czytaniem książek. Co prawda co jakiś czas zaczynałem jakąś czytać, ale dawałem za wygraną. Zastanawiałem się jak wrócić do tego, by stało się to nawykiem i niby przypadkiem na moim mailu znajduje wyróżnione teksty z pogrubieniem i notką – warto przeczytać.
    Przypadek? Nie sądze.

    Dzięki wielkie!

    • Super Dawid, cieszę się, że chociaż trochę pomogłem. Książki TRZEBA czytać. :)

  • Chyba muszę ogarnąć tę apkę Evernote bo zwykle po skończeniu książki nie mogę ogarnąć tych wszystkich fajnych pozaznaczanych fragmentów i zawsze zapominam o czymś ważnym ;d

  • Dzięki – proste rady, a motywacja duża, bardzo mi się przydał ten tekst :)

  • Po takim tekście od razu zachciało się przeczytać przynajmniej fragment książki. Ale to za kilka godzin, po pracy…

  • Ja dużo więcej czytam, odkąd zaopatrzyłam się w Kindle. Noszenie książek było dobre, gdy nie miałam alternatywy. Wtedy co prawda i tak konsumowałam ich ogromne ilości, ale poznanie ebooków jeszcze zwiększyło ilość przeczytanych pozycji. Początkowo czytałam na telefonie, ale wiadomo – powiadomienia i internet często rozpraszały. Kindle okazał się idealny :-) Noszę go ze sobą wszędzie :-)

    • Pewnie, jeśli u Ciebie działa Kindle, to czemu nie. :) Ja muszę mieć papier.

      • Kiedyś myślałam, że papier jest niezbędny. Na pewno wolałam papier od czytania na telefonie/tablecie. Chociaż telefon był wygodniejszy, bo mniejszy do trzymania. Kindle zmienił wszystko i wygoda czytania na nim bije na głowę zwykłe książki – można to bowiem robić jedną ręką, zawsze jest ta „lepsza strona”, nic się nie zamyka, nie trzeba szukać zakładek… i tak dalej :-D

      • Cześć,
        papier przede wszystkim – tak jak pisałeś, wciąż dużo ludzi lubi mieć ładną książkę na półce. Nie wyobrażam sobie tysiąca plików MOBI w tableto-podobnym czytniku :p Może i rocznik 95′, ale wychodzi ze mnie koleś bardzo starej daty.
        Pozdrawiam,
        Komentator.

  • maddlen

    Normalnie nie zdarza mi się komentować artykułów, które przeczytałam, bo nie wywierają na mnie większego wrażenia, ale tym razem się ośmielę, gdyż Twój artykuł czytało mi się z ogromną przyjemnością, ponieważ w kolejnych linijkach odnajdywałam w nim siebie :)

    „Nie wiem czy jest to najlepsze podejście, ale często nie mogę powstrzymać ciekawości i czytam na raty po kilka książek w tym samym czasie. Jedno jest pewne – lepiej mieć za dużo książek niż za mało.” – mam tak samo, szybko się nudzę, a z racji tego, że czytam w większości poradniki, które w mniejszym lub większym stopniu mnie rozwijają, mogę sobie na to pozwolić, bez mieszania fabuły.

    „Lubię sprawdzać w trakcie czytania ile stron zostało np. do końca rozdziału. Wizja końca motywuje mnie żeby nie przerywać, tylko dojść do określonego etapu.” – słyszę wylewającą się wodę z ziemniakami w trakcie intensywnego gotowania, ale nie zaprzestanę lektury w połowie strony – toż to hańba! Muszę doczytać do końca (jeśli nie rozdziału, to chociaż wątku). I zawsze na pytanie „za ile minut skończysz/przyjdziesz/jemy obiad itp.” odpowiadam ilością stron, które mi pozostały do przeczytania :)))

    Bardzo fajnie, że trafiłam w to miejsce. Twoje artykuły są bardzo ciekawe i z radością je udostępniam dalej.

    Pozdrawiam ciepło.
    maddlen

    • Super, cieszę się, że myślimy podobnie. :) Zapraszam częściej!

  • Świetny wpis! Myślę, że każdy kto zaczyna czytać w większych ilościach przechodzi przez moment, w którym uświadamia sobie, jak bardzo książki są niedoceniane.
    Osobiście uwielbiam biografie – świetny sposób, aby „przeżyć kilka żyć” i już w młodości powyciągać wnoski, które mogłby przyjść dopiero na starość :)

    • Cześć,
      doceniłem biografie dopiero po przeczytaniu „Jobsa” i „Jak pisać” Stephena Kinga – moich dwóch wzorców do naśladowania.
      Czytam biografie głównie po to, żeby nauczyć się żyć tak jak to robiła osoba, którą podziwiam :P Coś w tym jest, że możemy przeżyć więcej niż jedno życie. ;)

      Pozdrawiam,
      Komentator.

  • Karolina

    Mnie jeszcze dobrze motywuje termin oddania książki do biblioteki!

  • Mi wskaźnik jednak pomaga,
    faktycznie nie czytam jak maszyna, bo też lubię rozkminić treść, ale jednak dyktując sobie ścieżkę do czytania, czytanie wyrazami przyspiesza tempo, a nie trace zrozumienia tekstu przy tym.

    + zdać sobie sprawę z bycia częścią tak niewielkiej grupy społeczeństwa, która czyta więcej niż 7 książek na rok…:D

Zobacz też:
Zobacz też: