Jak wykorzystać strategię małych kroków

Małe kroki są często ważniejsze niż wielkie przełomy. Zobacz co możesz osiągnąć dzięki skupieniu się na detalach i mikro zmianach.

W trakcie II Wojny Światowej, inżynierowie pracujący w amerykańskim lotnictwie mieli do rozwiązania dziwną zagadkę. Bombowce B-17, znacznie częściej niż jakiekolwiek inne samoloty, padały ofiarą trudnych do wytłumaczenia katastrof.

Nie chodziło o działania wroga, typu zestrzelenia z lądu, czy powietrza. Problemem było lądowanie. Nawet te maszyny sprawdzane przed startem po kilka razy i w idealnym stanie technicznym, potrafiły roztrzaskać się niespodziewanie o ziemię.

Zdesperowane dowództwo, widząc że mechanicy są bezradni i nie potrafią znaleźć przyczyny, zatrudniło… psychologa. Być może odpowiedź siedziała w głowach pilotów?

Okazało się, że prawda leży po środku.

B-17_bombowiec

Dwie dźwignie do obsługi lądowania, znajdowały się zaraz obok siebie i były identyczne. W prawidłowej kolejności, pilot powinien najpierw wysunąć koła, a kiedy dotkną one podłoża, skierować klapy w skrzydłach do pozycji hamującej.

To był jednak okres wojny. Chaos pola bitwy powodował stres. Zdenerwowani piloci łatwo mylili dwa przełączniki i najpierw hamowali, a dopiero potem próbowali wysunąć podwozie. Samolot bez przygotowanych do lądowania kół rozbijał się o ziemię.

Alphonse Chapanis , bo tak nazywał się psycholog badający to zjawisko, zasugerował proste rozwiązanie. Dźwignię odpowiadającą za wysunięcie kół owinięto zwykłą gumką-recepturką, a na drugą wajchę przyklejono symbol klapy. Problem wypadków natychmiast zniknął.

Małe detale

Ta historia to nie tylko obiecujący początek nauki, którą dziś nazywamy ergonomią, ale także przykład tego jak małe i czasami z pozoru nieistotne zmiany, mogą wpłynąć na końcowy efekt.

Kiedy rozwijamy własną firmę, szukamy lepszej pracy, liczymy na awans, zdanie egzaminu albo po prostu chcemy ulepszać samego siebie, nastawiamy się często na duże i wyraźne zmiany.

Chcemy rewolucyjnych efektów i myślimy, że tylko rewolucja w podejściu może nam je przynieść.

Spalamy przez to masę energii i marnujemy czas na rzeczy, które wcale tego nie wymagają. Zapominamy, że skupienie się na detalach i małych krokach może przynieść dużo lepsze rezultaty.

W tym wpisie podpowiem Ci kilka sposobów na wykorzystanie tej strategii.

kaizen

Sposób 1 – dobra zmiana

W Polsce zwrot „dobra zmiana” wzbudza masę kontrowersji, ale w Japonii od dawna kojarzy się wyłącznie pozytywnie. Kaizen, co dosłownie oznacza zmienianie czegoś na lepsze (z jap. Kai – zmiana, Zen – dobrze), to legendarne podejście do zarządzania, mające wielu zwolenników na całym świecie.

Filozofia Kaizen zachęca do nieustannego ulepszania, w każdym możliwym aspekcie. Skupia się na detalach, niuansach i powolnym dążeniu do doskonałości. Zamiast szukać rewolucji i drastycznych metod, robimy małe kroki i poprawiamy wszystko co się da, nawet o milimetr.

To właśnie suma tych małych ruchów, daje później duży efekt.

Punktem wyjścia jest więc potraktowanie rozwoju tak, jak zrobiliby to Japończycy. Skup się na szczegółach, konsekwencji i skali mikro. Nastaw się na ciągłe ulepszanie i cierpliwie czekaj na efekty.

Jak to wykorzystać?

Załóżmy, że Twoim celem jest zbudowanie popularnego bloga. Możesz stracić masę energii na staranie się o obecność w rankingach czy konkursach, udostępnienia przez uznane media i szukanie złotych sposobów na gwarantowany sukces.

Marnujesz w ten sposób czas, który można było poświęcić na dopracowanie bloga w najmniejszych detalach. Przez to nadal nikt Cię nie zauważa, a w rankingach lądują Ci, którzy… skupiają się udoskonalaniu i szczegółach. Ich jakość ciągle się podnosi bo zwracają uwagę nawet na najmniejsze detale. Robią pilnie swoje, a sukces jest tego „efektem ubocznym”.

pilka_klosinski

Sposób 2 – pomiar i kontrola

Reprezentacja Niemiec w piłce nożnej to jeden z pierwszych przykładów skutecznego wykorzystania Big Data w sporcie. Przygotowania do Mistrzostw Świata w 2014 rozpoczęli m.in. od pomiaru różnych danych dotyczących zawodników i ich zachowania na boisku.

Przy wykorzystaniu kamer i czujników biometrycznych umieszczonych na ciele, zbadali sposób poruszania się w trakcie treningu, indywidualne predyspozycje fizyczne (tętno, przyśpieszenie itp.), ale też współpracę i zależności między piłkarzami na różnych pozycjach.

Te dane zestawili później z analizą gry przeciwników. M.in. na tej podstawie dobierano taktykę i skład. Trener Joachim Loew przyznał, że te metody były jednym z kluczowych elementów decydujących o zdobyciu przez nich złotego medalu.

Sport jest dziedziną, w której niuanse zaczynają mieć coraz większe znaczenie. Na najwyższym poziomie rywalizacja bardzo się wyrównała, a o sukcesie decyduje jeden krok albo ułamek sekundy. Dokładny pomiar jest wręcz niezbędny.

Jak to wykorzystać?

Nie musisz trenować do startu na olimpiadzie, żeby przydało Ci się tego typu podejście. Im więcej elementów dla Ciebie istotnych mierzysz, tym bardziej je kontrolujesz i możesz poprawiać.

Dokładne zliczanie wszystkich wydatków pozwala mi lepiej zarządzać własnymi pieniędzmi. Dopiero kiedy wiem na co i ile wydaję, mogę wprowadzać rozsądne usprawnienia.

Nie zaczynam pracy bez włączonego narzędzia do mierzenia czasu . Dzięki temu mogę sprawdzać na co poświęciłem swoją uwagę w ciągu dnia, tygodnia i miesiąca. Pozwala mi to nie tylko lepiej zarządzać swoimi zadaniami i priorytetami, ale też np. ułatwia wycenianie pracy. Stosuję też kilka programów, które analizują w tle moje korzystanie z komputera .

Określ swoje priorytety i zastanów się jak możesz je mierzyć. Na tej podstawie wyciągaj wnioski i wprowadzaj ulepszenia.

google

Sposób 3 – testuj

Skoro już opowiadam o analizie danych, nie wypada nie wspomnieć o Google. To gigant nie tylko w temacie zarządzania informacją, ale także w zakresie analizy i testów.

Każdego roku przeprowadzają około 12 000(!) różnego rodzaju eksperymentów, które mają sprawdzić jakie efekty przyniosą małe zmiany. Testują kolory linków, rozmieszczenie poszczególnych informacji, czy przycisków.

Biorąc pod uwagę to, że każdego dnia z ich usług korzystają miliony ludzi, zmiana nawet o ułamek procenta może przełożyć się na gigantyczną poprawę różnych parametrów.

Jak to wykorzystać?

Tam gdzie to możliwe sprawdzaj różne warianty. Tzw. testy A/B, czyli porównanie np. efektów dwóch rodzajów reklamy, to już absolutna marketingowa podstawa.

Możesz to wykorzystać praktycznie w każdym momencie. Testuj różne pory wstawania, diety, nagłówki, kolory, tematy artykułów itd. Szukaj takich rozwiązań, które działają najlepiej. A potem… testuj je dalej. Czasami nawet drobna modyfikacja drastycznie zmienia efekty.

Nie dowiesz się tego jednak, dopóki nie zrobisz eksperymentu.

ksiazki

Sposób 4 – rozbij

W sieci jest pełno informacji na temat zwyczajów ludzi, którzy odnieśli sukces. Kiedy przeglądam tego typu rzeczy, zawsze rzuca mi się w oczy gigantyczna liczba książek, które czytają.

Jak to w ogóle możliwe, że Bill Gates albo Barack Obama, przy tylu obowiązkach każdego dnia, znajdują czas na to, żeby czytać dwie książki tygodniowo? Za każdym razem kiedy próbowałem postawić sobie podobny cel, kończyło się na porażce.

Na szczęście tutaj też pomagają małe kroki.

Jak to wykorzystać?

Tak duży cel jak przeczytanie dwóch książek tygodniowo po prostu przytłacza. Jest zbyt trudny w realizacji. Podobnie jest np. z bieganiem, dietą, czy rzucaniem palenia. Jeśli od razu rzucimy się na głęboką wodę i postanowimy, że przebiegniemy codziennie 10 km, to prawie na pewno nam się nie uda. W takiej sytuacji małe kroki możemy wykorzystać na dwa sposoby.

  • Zacząć od małych obciążeń i wraz z postępami podnosić poprzeczkę. Np. nastawić się na to, że sukcesem będzie ubranie się w strój sportowy i przebiegnięcie każdego dnia 1 km. Dopiero kiedy to zacznie wychodzić, możemy podkręcać poziom trudności aż dojdziemy do docelowych 10 km.
  • Zrezygnować zupełnie z dużego celu i o nim nie myśleć. Zamiast tego postawić jakiś podobny, ale mały, łatwy do wykonania. U mnie działa to w przypadku czytania książek. Zamiast dużego celu kilku książek tygodniowo, staram się czytać przynajmniej 15 minut dziennie. Jeśli mi się to uda, zaznaczam sukces . Praktycznie zawsze czyta mi się tak dobrze, że siedzę nad książką dłużej niż 15 minut, a duży cel (kilka książek miesięcznie) realizuje się dzięki temu „przy okazji” (zob. też: jak czytać więcej ).

 

 

Zauważyłeś, że pizza jedzona rękami wydaje się smakować trochę inaczej niż taka jedzona nożem i widelcem? Czasami pozornie nieistotna zmiana powoduje wyraźną różnicę. Badania pokazują, że ścielenie łóżka rano podnosi naszą produktywność w ciągu dnia, a szklanka wody może dać tyle energii co szklanka kawy.

Szukaj, testuj i ulepszaj. Nawet jeśli nie lubisz panów z rogami, pamiętaj, że diabeł tkwi w szczegółach.

Darmowy ebook!

Opisałem 39 sposobów na ułatwienie kreatywnej pracy. Chętnie wyślę Ci ten materiał za darmo. Wystarczy, że zapiszesz się do mojego newslettera:

Bądźmy w kontakcie

Obserwuj fanpage bloga. Bądź na bieżąco z ciekawymi materiałami i nowymi wpisami.

  • Wszystko to, co robię ostatnio, jest tak bardzo bliskie temu o czym piszesz w tym tekście. Detale, drobne zmiany, stawianie małych kroków, niuanse – jestem bardzo na tak! 😊

  • Kaizen przyszedł do „nas” z… branży samochodowej i jest obecne niemal w każdej firmie wdrażającej Lean Management. Są to m.in. systemy sugestii pracowniczych. Niewielka zmiana, np. usprawnienie stanowiska pracy, lepsze oświetlenie, łatwiejszy dostęp do narzędzi, potrafi niesamowicie wpłynąć na efektywność i samopoczucie pracowników. A rozwój osobisty? Zadziała podobnie – zwiększy samoocenę i motywację do dalszych zmian. Kaizen? Jestem na tak!

  • kasia

    „Praktycznie zawsze czyta mi się tak dobrze, że siedzę nad książką dłużej niż 15 minut” – mam dokładnie tak samo :)

  • Filozofia Kaizen zdecydowanie ze mną rezonuje. Z małych, codziennych zwycięstw zbudujesz te wielkie. Pięknie skrojony wpis Jacku!

  • Bardzo fajny wpis, metoda małych kroczków to moja ulubiona :)
    Nie sądziłam, że stoi za nią tak poważna metodologia.
    Jak się ma apetyt na wielki sukces, to ciężko te małe kroczki robić, człowiek wyrywa się do przodu. Tylko że potem jest często wielkie rozczarowanie. Motywacja leci na łeb. Nie polecam nikomu. Małe kroczki i małe cele są ok.

    • Dokładnie, skupienie się na detalach ułatwia utrzymanie motywacji na dłużej.

  • Super wpis, dał mi do myślenia.

    Odnośnie punktu czwartego, to zauważyłem, że nie trzeba ustawiać 1 km jako minimum. Wystarczy ustalić, że minimum to ubranie stroju sportowego i… to wszystko. A jak człowiek jest już ubrany, to ma mniejszy opór przed przystąpieniem do ćwiczeń.

  • Uwielbiam te metody!
    Jak już wspomniałeś przy czytaniu i treningach – 15 minut ćwiczeń u mnie często (hm, w sumie to praktycznie zawsze) przeradza się w godzinną sesję (co jest moim celem, ale to 15 minut jest obowiązkiem), a tygodniowe podsumowanie mini poprawek i mini ulepszeń zawsze jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Prawie nigdy nie jestem świadoma tego, jak dużo udało mi się zrobić dzięki małym krokom, dopóki nie podsumuję ich po jakimś czasie. :)
    To, do czego dzisiaj przekonałeś mnie tym wpisem, to kontrolowanie czasu. Chyba w końcu tego spróbuję! Może efekty będą jeszcze lepsze.
    Dobrego popołudnia! :)

    • O tak, kontrolowanie czasu to podstawa. Serio, polecam. :)

      • Dosyć długo wzbraniałam się przed tego typu narzędziami, ale ostatnio czuję trochę niemoc, jeśli chodzi o moją pracę, więc chyba w końcu nadszedł czas!

  • Ja również uwielbiam te metody, małe kroki i stosuję filozofię Kaizen od dawna :) Powiem jedno: to naprawdę działa. Nie chodzi tylko o cel jaki sobie wyznaczymy, ale przede wszystkim o nastawienie / podejście. Niesamowite jest to, jak wiele można osiągnąć w krótkim odstępie czasu. Bardzo pięknie dziękuję za ten wpis i świetne historie :)

  • Joanna

    Dziękuję! niby wiem, wiem, …ale tak dobrze sobie przyponieć,
    no i muszę przyznać, że czytam te wpisy jak felietony, jak literaturę! dobrą literaturę:)

    • Dziękuję Joanna! Chyba trudno o lepszy komplement bo właśnie taki styl i cel sobie wymyśliłem. Treść jest ważna, ale przyjemność czytania co najmniej tak samo istotna. :)

  • Podobno Google swego czasu testował ponad 40 odcieni granatowego dla linków w wyszukiwarce. Wybranie zwycięskiego koloru przynosi im teraz ponad 200 mln USD rocznie więcej. Ot, drobna zmiana ;)

  • Zauważyłam że nie skupiam się na porównaniu efektów. Moje działania i praca są na tyle złożone że działam intuicyjnie i nie powtarzam schematów. Muszę to zmienić.

Zobacz też:
Zobacz też: