Jak mieć więcej energii i skutecznie odpoczywać

Szybciej, więcej, dalej! Gonimy za wynikiem i efektem, a odpoczynek odkładamy na potem. Kończymy dzień wyczerpani i bez energii bo nie potrafimy nawet na chwilę się zatrzymać. Zobacz dlaczego warto nauczyć się ładować baterie.

Gdyby historię porównać do jazdy rozpędzonym samochodem, XIX wiek byłby momentem, w którym pedał gazu wciśnięto do samej podłogi. Miasta zaczęły puchnąć od kolejnych fabryk, krajobraz poprzecinały linie kolejowe, domy rozświetliła elektryczność, a para wypełniła płuca wielkich maszyn. Z oddali słychać było dzwonek telefonu i klaksony pierwszych Fordów produkowanych na masową skalę. To były lata, w których na zawsze pożegnaliśmy spokój.

Wtedy też, po raz pierwszy, poczuliśmy na własnej skórze z jakim kosztem wiąże się takie przyśpieszenie. Za gardło chwycił nas chroniczny stres i wypalenie, zaczęła przygniatać presja wyniku i efektów. Lekarze z tamtego okresu opisują cały zestaw dolegliwości, które powodowała praca – bóle głowy i żołądka, problemy ze snem, niepokój, drażliwość, dekoncentracja, poczucie rezygnacji i wyczerpania – a to i tak tylko fragment pełnej listy.

Wtedy jeszcze nie rozumieliśmy skąd biorą się te problemy. Nową chorobę nazwano Neurastenia i próbowano leczyć, ale recepty przypominały gaszenie pożaru za pomocą nakrętki od butelki. Kobietom, zalecano kilka tygodni odpoczynku w łóżku. Mężczyzn wysyłano poza miasto i kazano im „odkrywać kowbojskie korzenie”. Urocze, prawda?

 

 

Ciągle do przodu

Mimo, że przez ostatnie dwieście lat medycyna zrobiła gigantyczne postępy, problem pozostał wciąż aktualny. Świat nadal przyśpiesza, a my pracujemy więcej niż kiedykolwiek. Odpoczynek kojarzy się głównie z lenistwem, a po pracy, zamiast myśleć o regeneracji, wolimy przygotowywać się do udziału w maratonie. Staramy się bić rekordy w godzinach za biurkiem, bo to właśnie ilość, a nie jakość, kojarzy nam się z produktywnością.

Zapominamy, że takie cechy, jak siła woli, kreatywność, czy koncentracja działają podobnie do mięśni, które do sprawnego działania potrzebują regularnego odpoczynku. Ich zbytnie nadwyrężanie drastycznie obniża nasze możliwości.

Skutki zmęczenia wyraźnie widać np. w zachowaniu sędziów decydujących o zwolnieniach warunkowych. Więźniowie, których przypadki są rozpatrywane rano, mają większe szanse na przedterminowe zwolnienie, niż osoby, których sprawy analizowane są w dalszej części dnia.

Im mniej mamy energii, tym mniejszą mamy ochotę na podejmowanie ryzyka i gorzej wychodzą nam trudne wybory.

Co z tym zrobić?

Na szczęście równowagę możemy odzyskać stosunkowo łatwo. Potrzebujemy jedynie przemyślanej regeneracji i odpowiedniej ilości czasu poświęcanego na ładowanie baterii. Nie wydłużymy w ten sposób naszej doby, ale zwiększymy poziom energii, którą dysponujemy.

Sposobów na odpoczynek jest wiele. Najprostsza recepta to odpowiednia mieszanka przerw, snu i ćwiczeń. Najlepiej na świeżym powietrzu.

 

 

Przerwy

Badania potwierdzają, że w długim okresie najbardziej skuteczny jest taki trening, który pozwala na regenerację w ciągu jednego dnia. Jeśli obudzisz się rano i nie masz siły podnieść się z łóżka, oznacza to, że prawdopodobnie narzuciłeś sobie zbyt duże obciążenia.

Profesor Anders Ericsson z Uniwersytetu Floryda przeanalizował zwyczaje ludzi, którym udało się odnieść spektakularny sukces. Obserwował sportowców, muzyków oraz aktorów i zauważył, że najlepsi z nich pracują w krótkich, maksymalnie 90-minutowych sesjach, oddzielonych od siebie przerwą na regenerację. Większość badanych osób nie przekraczała czterech i pół godziny intensywnego wysiłku w ciągu dnia.

90 minut to maksymalny czas, w trakcie którego jesteśmy w stanie utrzymać wysoki poziom skupienia. To między innymi dlatego wykłady na uczelniach trwają właśnie tyle.

Może taki system zadziała też u Ciebie? Planując swój dzień pracy, spróbuj podzielić go na maksymalnie 4 półtoragodzinne bloki. Nie zapominaj tylko, żeby uwzględnić między nimi przerwy na dłuższy odpoczynek.

 

 

Sen

Sen to najlepszy sposób regeneracji organizmu. Wydłużanie dnia jego kosztem daje nam dodatkowe godziny, ale odbija się to na efektywności. Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda obliczyli, że niedobór snu wśród pracowników generuje każdego roku w Stanach Zjednoczonych straty w wysokości 63,2 miliarda dolarów.

Zawsze wtedy, kiedy jest to możliwe wybieram krótką drzemkę zamiast kolejnej kawy. Jeśli mam mało czasu, wystarczy nawet 25 minut. To idealny przedział czasu, który pozwala na szybką regenerację, bez wpadania w głęboką fazę snu, z której trudno się obudzić. Poprawia się moja koncentracja, kreatywność i poziom energii.

Sen staje się także ważną częścią czasu pracy w niektórych zawodach, szczególnie tych wymagających ciągłego skupienia. Kontrolerzy lotów, którym pozwala się drzemać przez 40 minut, osiągają znacznie lepsze wyniki w testach na czujność i szybkość reakcji. A to przekłada się na bezpieczeństwo tysięcy ludzi.

 

 

Ćwiczenia

Aktywność fizyczna poprawia nie tylko sprawność ciała, ale też zdolności intelektualne, ponieważ ruch podnosi ciśnienie krwi i ułatwia jej transport do mózgu.

W pewnej firmie w Szwecji, w ramach eksperymentu, każdy pracownik otrzymał zestaw obowiązkowych ćwiczeń. Mimo tego, że czas pracy skrócił się przez to o ok. 6%, produktywność i wyniki wyraźnie wzrosły.

Łatwo powiedzieć, prawda? Mamy tyle różnych zadań, że na ćwiczenia brakuje czasu i ochoty.

Okazuje się, że wysiłek wcale nie musi być wielki.

Naukowcy z Uniwersytetu Georgia podzielili uczestników badania na trzy grupy. Pierwsza nie ćwiczyła w ogóle, druga rozpoczęła trening o niskiej intensywności, a trzecia na średnim poziomie. Po sześciu tygodniach testów, grupy aktywne fizycznie deklarowały znacznie wyższy poziom energii w porównaniu do tych osób, które w ogóle nie zajmowały się ćwiczeniami.

Najlepiej czuła się jednak ta część badanych, która trenowała na mało intensywnym poziomie. Bardziej wymagający trening męczył organizm, zamiast go pobudzać.

Ruch nie musi oznaczać wycisku na siłowni. Możesz wysiąść jeden przystanek wcześniej, wybrać schody zamiast windy albo pograć w piłkę z dzieckiem. Jeśli poczujesz, że masz jeszcze siłę na dodatkowe obciążenie, zawsze możesz je później dołożyć.

 

 

Przyroda

Jeśli przerwom oraz aktywności fizycznej będzie towarzyszyło wyjście na świeże powietrze, zbliżysz się do idealnego połączenia gwarantującego regenerację. Kiedy w Wielkiej Brytanii zapytano osoby przebywające w parkach o to, co czują, najczęściej pojawiającą się odpowiedzią był „relaks”.

Szczególnie korzystne działanie ma zieleń i przyroda. Kontakt z naturą wycisza, obniża poziom stresu i negatywnych emocji. Podobnie jak w przypadku ćwiczeń, takie wyjście nie musi być długie i wyczerpujące. Wystarczy już nawet 15 minut, jeśli powtarzamy to regularnie.

 

 

Rewolucja w podejściu do pracy

Wnioski z badań naukowych wkraczają powoli do świata biznesu. Firmy zaczynają zauważać, że wypoczęty pracownik jest dużo bardziej wartościowy od tego wykorzystywanego do granic możliwości.

W biurach pojawiają się pokoje przeznaczone do relaksu, w których można uciąć sobie drzemkę albo rozerwać się przy konsoli lub piłkarzykach. Rozdawane są zdrowe posiłki, karnety na siłownię i sprzęt sportowy.

Coraz częściej słyszy się też o pomysłach obniżenia czasu pracy. Szwedzki oddział Toyoty już od wielu lat z powodzeniem działa w trybie 6-godzinnym. Firma Treehouse chwali się tym, że u nich weekend trwa trzy dni.

Przez dekady próbowaliśmy dorównać maszynom. Chcieliśmy pracować ciągle, bez przestojów i odpoczynku. Wreszcie zaczynamy dojrzewać do tego, że czas poświęcany na ładowanie baterii nie jest czasem straconym. Uczymy się mądrze wyłączać, bo wiemy, że bez tego nie będziemy później działali na 100% możliwości.

 

 

Konkurs

Podejście, o którym piszę nie jest wyłącznie ładnym sloganem, który ma skusić potencjalnych pracowników. Powstają marki, które minimalizm i dopasowanie stawiają za podstawę swojej filozofii. Firmy, które w zabieganym świecie szukają zdrowego rozsądku i normalności.

Przykładem z krajowego podwórka jest z pewnością tołpa, która została patronem tego wpisu.

Dzięki tej współpracy mam dla Was 30 zestawów dermokosmetyków o wartości ok. 120zł każdy.

dermokosmetyki_tolpa

Jak wziąć udział?

Żeby zdobyć jedną z nagród wystarczy w komentarzu pod tym artykułem napisać o swoim ulubionym sposobie na relaks, odpoczynek i regenerację.

Na odpowiedzi czekam do 28 lipca 2016. Pamiętajcie żeby podpisać się imieniem i nazwiskiem.

Do autorów trzydziestu najciekawszych komentarzy trafią kosmetyki.

Pełen regulamin konkursu znajdziecie tutaj.

Nie zapomnijcie też zajrzeć na off.tolpa.pl. Znajdziecie tam więcej tekstów o minimalizmie, zdroworozsądkowych wyborach i życiu bez niepotrzebnego forsowania tempa.

Aktualizacja 2 VII 2016 – Wyniki konkursu

Po baaaardzo długiej lekturze wszystkich komentarzy i ogromnym bólu głowy przy wyborze zwycięzców zdecydowałem, że nagrody powędrują do:

  1. Wojciech Kołacz
  2. Maria Nowak
  3. Hubert Grupa
  4. Justyna Sekuła
  5. Maria Kuzioła
  6. Kamila Wójcik
  7. Kaja Kondratiuk
  8. Mariusz Brona
  9. Michalina Pipowska
  10. Marek Pych
  11. Julia Okręglicka
  12. Rita Duczmańska
  13. Dorota Woźnica
  14. Monika Brudny
  15. Justyna Rzeźnicka
  16. Magda Jędrzejko
  17. Agata Socha
  18. Kamila Palonek
  19. Dominika Jakubowicz
  20. Marika Miller
  21. Łukasz Buśko
  22. Natalia Woźna
  23. Izabela Skrzypczak
  24. Bartek Rzępołuch
  25. Erwin Borkowski
  26. Anna Pytel
  27. Marta Serafin
  28. Anna Zmarzły
  29. Radek Dobrolecki
  30. Karolina Kiraga

Zwycięzcom gratuluję, a wszystkim, którzy wzięli udział dziękuję za naprawdę merytoryczne i ciekawe komentarze.

Zwycięzców proszę o przesłanie swoich danych adresowych (oraz numeru telefonu dla kuriera!) na adres jacek@klosinski.net

Na dane zwycięzców czekam do wtorku, 9 sierpnia 2016 roku do godziny 24:00.

Bądźmy w kontakcie

Obserwuj fanpage bloga. Bądź na bieżąco z ciekawymi materiałami i nowymi wpisami.

  • Bartłomiej Kowalski

    Mój sposób na relaks i odpoczynek to tuptanie od wieczora do wschodu słońca słuchając setów techno. Poranne promienie słońca nie są mi straszne, bo mam na sobie krem tołpy z spf. Później jest czas na kawę i upragnioną regenerację.

  • Już od dłuższego czasu kombinuję, jak zwiększyć produktywność. Faktycznie rano mam jej najwięcej, potem sukcesywnie spada. Niestety problem w tym (a może to tylko mój własny problem), że muszę być dyspozycyjny, bo klienci często chcę czegoś od ręki, zwłaszcza poprawek podczas deadlinów (ostatnio mam je prawie cały czas).

    Znalazłem coś takiego co się nazywa sen polifazowy, który podobno jest skuteczny a dzięki niemu mamy aż do 20 godzin niespania na dobę. Niestety o ile w dzień działa to dobrze o tyle w nocy gdy już przechodzę w stan drzemki, to budzę się dopiero rano. Za bardzo lubię spać :)

    Ostatecznie zdecydowałem się na tzw. technikę pomodoro (i ja o niej kiedyś pisałem i Ty chyba też). Przez te 5 minut przerwy intensywnie wymęczam się fizycznie z ciężarkami i gdy wracam do komputera, to umysł jest dotleniony i pobudzony, co mi wystarcza na kolejne 25 minut pracy :)

  • Odpoczynek. Kiedyś to był tylko slogan, ale z czasem nauczyłem się tego. Zazwyczaj każdego dnia, rano, budzę naszego nowego członka rodziny. Tak, aby Żona mogła jeszcze pospać. Gdy śpią oboje dalej, jadę z psem pobiegać do lasu. Jest koło 6-7 rano. To potężny zastrzyk energii na cały dzień. Później obowiązki i praca, wiadomo. Ale na koniec dnia, gdy jest moment na wytchnienie, gotuję. Kuchnia to mój pokój relaksu. Tworzyć, kreować, a na koniec widzieć jak bliscy się zajadają. Tak, to idealny dla mnie sposób na złapanie drugiego oddechu. Pozdrawiam!

  • Wojciech Kołacz

    Fajny wielopłaszczyznowy wpis Jacku. Znowu pokazujesz to jak się sprawy mają dla duszy i dla ciała.

    Ja ze swojej perspektywy biegacza i triathlonisty powiem, że dla ciała dobry jest odpoczynek przez fizjoterapię i pracę nad ciałem bez większego wysiłku jak np.: kąpiel solankowa, rozciąganie czy też masaż.

    Jednak najważniejszy i ulubiony sposób na regenerację, to relaks dla głowy. Czyli możliwość spokojnego przysiądnięcia w fotelu czy też nawet ułożenie się w pozycji leżącej i spokojne wyciszenie się ( włącznie z drzemką ). Do tego jest jeszcze potrzebny jeden warunek – mianowicie odcięcie się od internetu, telefonii komórkowej i jakichkolwiek innych źródeł elektroniki.

    Dzięki temu odcinam się od zalewającego nas zewsząd szumu informacyjnego. Tak nie wiele, a tak wiele. Mogę wtedy spokojnie pomyśleć o tym co danego dnia zrobiłem, co przede mną itd. Nie musi to długo trwać. Wystarczy jak z drzemką – 15 min i po sprawie. Bo nie liczy się ilość, ale jakość.

  • Maria Nowak

    Mój ulubiony sposób na relaks, odpoczynek i regenerację to joga. Jeśli nie mam czasu na pełną sesję, wystarczy 15 minut, żeby wykonać kilka asan i poczuć różnicę. W zależności od tego, czego w danej chwili potrzebuję, wybieram odpowiednie pozycje. Np:
    -pozycje odwrócone (np. stanie na głowie) – dają zastrzyk energii, pobudzają
    -pozycje relaksacyjne – dają ukojenie po stresujących sytuacjach
    -skręty – relaks dla pleców po kilku godzinach siedzenia przed komputerem
    itd.
    Są jeszcze 2 korzyści, które płyną z krótkiej sesji jogi, które mogą wydać się banalne, ale dla mnie są bardzo ważne: niezależnie od tego, jakie asany wykonuję, odrywam wzrok od komputera i daję odpocząć oczom oraz podczas sesji głęboko oddycham. Proste rzeczy, a ulga i zmiana jest od razu odczuwalna.

  • Grzegorz Dudek

    medytołpacja :)

  • Paweł Maruszewski

    Również jestem grafikiem i wiem, że odpoczynek jest niezbędny. Czasami nawet dla świeżego spojrzenia na projekty, które tworzymy. Mam wiele sposobów na to aby zregenerować siły. Oprócz ładowania baterii z najbliższymi, mam też kilka pasji. Jedną z nich jest wędkarstwo – pozwala mi się wyciszyć, wyłączyć się ze świata komputerów, telefonów i samochodów..tylko ja, wędka…i czasami okoń lub szczupak ;). Kolejnym jest muzyka – to moje uzależnienie. Gram na gitarze, dużo słucham…i zbieram winyle :). Warto zatrzymać się, spojrzeć na to wszystko z zupełnie innej perspektywy :).

  • Martyna Kaleta

    ja uwielbiam upiec pyszne, nieskomplikowane ciasto z owocami.

  • Hubert Grupa

    Mój sposób na relaks z jednej strony jest dość prozaiczny, z drugiej, wydawać się może nieco dziwny, bo trudno nazwać go stuprocentowym odpoczynkiem.

    Mieszkam w starej kamienicy na poznańskich Jeżycach, która od niedawna stała się miejscem mojej pracy związanej z reklamą, social mediami i copywritingiem. Także z muzyką, bo po godzinach (przed i w trakcie także;), zajmuję się dziennikarstwem, od ponad pięciu lat współtworząc portal o muzyce niezależnej. Wobec tego jeżdżę na festiwale, koncerty, recenzuję płyty, przeprowadzam wywiady, odkrywam nowe zespoły. Trudno zrobić to wszystko w mieszkaniu, gdzie co prawda jest spokojnie, lecz zbyt wiele rzeczy koncentruje na sobie moją uwagę. Wtedy to, po dobrze wykonanej pracy, wrzucam do pamięci smarfona album, o którym może napiszę tekst, zakładam słuchawki, włączam tryb samolotu i puszczam się biegiem w kierunku Rusałki, jeziora zlokalizowanego niespełna 4 kilometry od mojego mieszkania.

    Odpoczywam łącząc dobre z pożytecznym. Pracuję umysłowo, zatem moja głowa potrzebuje spokoju, a ciało stałego, mechanicznego zajęcia, które nie wymaga koncentracji. Wbiegając do Parku Sołackiego, jestem już wolnym człowiekiem. Zostawiam za sobą pracę, uliczny zgiełk i – co niemniej ważne – swoje problemy, zarówno te zawodowe, jak i prywatne. Moja głowa jest otwarta, jak gąbka wchłania dźwięki z słuchawek – łapczywie, głęboko, w pełni. Nie zastanawiam się co dany utwór mi przypomina, z jakim artystą go kojarzę jego autora, czy ten tekst nie brzmi jakoś znajomo – liczą się doznania, czyste, bez zbędnej matematyki i dorabianej historii. Biegam zazwyczaj 10-12 kilometrów, nie forsuję organizmu. Dostarczam mu aktywności, o którą ciężko w przypadku siedzącej pracy. Głowie zaś daję odpoczynek i swego rodzaju oczyszczenie. To taka kosmetyka mózgu. Wracam świeży, z jeszcze większym pokładem energii niż przed biegiem. Czuję się odprężony. Biegam zazwyczaj wczesnym wieczorem – wtedy to zrzucam z siebie ciężar dnia, robię „switch off” od wszelkich spraw i w takim stanie mogę poświęcić się komuś innemu, kto bardzo nie lubi, gdy coś mnie trapi, mąci umysł i zagarnia sobie choćby część mojej uwagi, którą winien jestem poświęcić już tylko jej. ;)

  • Ja mam dwa sposoby na relaks, chwilę wytchnienia, dojście do ładu ze swoimi myślami: rower, uwielbiam przejażdżki poza miastem, najlepsze są trasy gdzie nie ma ludzi, nie ma samochodów, tylko szosa, rower, piękne widoki i ja, a gdy pogoda sprzyja udaję się nad zalew/jezioro, wskakuję do wody, kładę na plecach, unoszę się na powierzchni, głęboko oddycham i patrzę na mijające chmury.

  • Aby efektywniej pracować to po za siłownią i zdrowym odżywianiem, prowadzę kalendarz (w wersji analogowej) w którym jednym z obowiązkowych zadań każdego dnia jest odpoczynek 20 minut bez kontaktu z komputerem, smartfonem, tv itp. Głównie w tym czasie myślę jakie nowe marzenia (cele) chciałbym zrealizować.

    Wieczorem zaś do snu odpalam sobie klasykę Mozarta, naładowuje mnie to optymizmem i pozwala się zrelaksować. :)

    • munikh

      Dobre, warto się uczyć żyć bez technologii i uczyć tego młode pokolenie ;) z przymrużeniem oka https://www.youtube.com/watch?v=2HUM1fQyPGM

      • Zaczyna mnie coraz bardziej przerażać uzależnienie ludzi od technologii. W ostatnim czasie będąc na imprezie zauważyłem parę która weszła do lokalu w imprezowym nastroju, a resztę wieczoru spędzała przy smartfonach od czasu do czasu zamieniając słowo, a ich wyraz twarzy przepełniony był co raz to bardziej nudą.

        Ten skecz wywołał bardziej zażenowanie prawdą jaka nastaje :)

        • munikh

          Można powiedzieć, że jest wręcz „przerażająco śmieszny”. Też się przerażam, ale patrząc i na siebie. Wychodzę z domu :) Pozdrawiam

          • Każdego z nas dotyka technologia chcąc nie chcąc. Przykład Nasza-klasa/Facebook, a Gadu-Gadu. Kiedy to wiele osób przechodziło na portale społecznościowe w celu utrzymania możliwości komunikacji ze znajomymi. Ważne, aby zachować rozsądek :)

  • Mój ulubiony sposób na relaks, odpoczynek i regenerację? Góry.

    Idę tam po to, by się zmęczyć. Uświadomić sobie istnienie mięśni, o których nie miało się pojęcia. Poczuć bicie serca, które chce się wyrwać z ciała. Zachłysnąć się wciąganym w płuca powietrzem. Dać oślepić Słońcu. I przeklinać pod nosem, obiecując sobie, że już nigdy tam nie wrócę, dobrze wiedząc, że wraca się zawsze.

    Zakładając buty trekkingowe na stopy wiem, że lada chwila wkroczę do innego świata. Świata, który podyktuje mi warunki, a ja będę musiała ugiąć kark i się do nich dostosować, czy mi się to podoba, czy nie. Wędrowanie po górach uczy pokory, bez względu na to, ile metrów nad poziomem morza sobie liczą. Bardzo lubię ten powrót do natury: porzucenie roli Człowieka, Pana Świata i zmianę w Człowieka Zależnego. Od tego, dokąd wiedzie szlak, co spotka mnie za zakrętem i ile kroków dzieli mnie od szczytu. Zachłystuję się przesuwaniem granic swojej wytrzymałości i świadomością, że nie mogę zawrócić. Że jedyne, co mogę, to iść, iść ciągle do przodu, choć momentami chciałoby się usiąść i płakać z bezradności. Ale przecież to nic nie zmienia. A co najważniejsze – wcale nie przybliża do celu.

    W górach ludzie częściej się do siebie uśmiechają. Pokonywanie kolejnych metrów wzniesień oddala nas od ziemskich trosk, pozwala wznieść się ponad codzienność i oderwać od tego, co zwykle zaprząta nam głowy. Z góry widać lepiej – siebie. Wyostrzają się wewnętrzne zmysły i o wiele łatwiej odpowiedzieć sobie na ważne pytania. Pogrążyć się w cichej radości lub popaść w ten specyficzny rodzaj melancholii, który spływa na nas w momencie zadarcia w górę głowy w ciemną noc, kiedy widok miliona gwiazd jest przytłaczający, a jednocześnie budzi w sercu wdzięczność za to, że Życie się wydarza.

    Górskie wędrówki uczą doceniać rzeczy proste. Smak chłodnej wody, posiłek po długim marszu i miękką poduszkę, na której można położyć zmęczoną głowę. Coś, na co zwykle nie zwraca się uwagi, urasta nagle do rangi luksusu i człowiek czuję się bogatszy – właśnie dlatego, że ma w danym momencie tak niewiele.

    Lubię siadać na uboczu i patrzeć. Jak kołysze się trawa, jak wiatr gna po niebie białe obłoki, jak Słońce odbija promienie od zagubionych na horyzoncie dachów, zwiastujących cywilizację. Leżeć wśród bzyczenia owadów, słuchać głośnego bicia serca i urywanego oddechu, które uświadamiają mi, że jestem. Tu i teraz. Dać się rozluźnić spiętym mięśniom i odpocząć zmęczonym stopom, tylko po to, by za chwilę znowu zmusić je do wysiłku, do współpracy, do zasygnalizowania ciału, że wszystko, czego pragnę, zaczyna się w mojej głowie.

  • Ja chyba też nie bardzo umiem się totalnie relaksować, szczególnie jak ma się 2 małych dzieci.
    Dla mnie relaks to mimo wszystko aktywność, nie umiem leżeć i nic nie robić.
    Relaks tu:
    – KREATYWNOŚĆ – kiedyś była to biżuteria handmade, teraz akwarele i akryl.
    – SPACERY i WĘDRÓWKI najchętniej te górskie, nic nie relaksuje tak jak piękno przyrody połączone z ciszą, byciem rzeczywiście tu i teraz i boskim zmęczeniem po.

  • Emilia Maciejewska

    Najlepszym sposobem na relaks dla mnie jest bieganie. Nie ma nic lepszego po całym dniu w biurze niż wyjść na solidną przebieżkę do lasu. Znikam wtedy na jakieś 1,5h z dala od tłumu, mimo, że las miejski. Po powrocie zimny prysznic i pyszne jedzenie i jestem gotowa do dalszych działań. No chyba, że dzień był bardzo długi a bieg mocno wieczorny – wtedy pozostaje tylko sen :)

  • Katarzyna Łopata

    Dla mnie relaks to praca, ale inna niż w ciągu roku. Mianowicie w postaci opiekuna bądź instruktora kolonijnego. Akurat jestem w Zakopanym z dzieciakami. Wstaję i chodzę spać o regularnej porze – cudowne. Regularnie się odżywiam – super. Codziennie spędzam czas na świeżym powietrzu – marzenie. Organizuje czas dzieciakom i sobie, żeby każdy był zadowolony, bo kolonia to ma być czas zabawy, odpoczynku i regeneracji. Przyjemne z pożytecznym ;)
    Jutro Słowacja i aqua park wśród gór, czego chcieć więcej? ;)

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie ;)

  • Maria Kuzioła

    Moje studia są związane z grafiką komputerową, co oczywiście mniej lub bardziej wiąże się z wieloma godzinami spędzonymi przed monitorem. Czasem tych godzin jest jeszcze więcej – z racji, że laptop stary, niedomaga i myśli niczym grecki filozof, albo to nagle wejdę na szlak prowadzący ku końcowi internetu. Wtedy czas nie gra roli (choć bardzo często jest przecież pierwszoplanowym aktorem) i zaczyna się oglądanie bardzo dziwnych filmików zaczynając ludzi sprawdzających co się dzieje z każdą możliwą rzeczą podgrzaną w mikrofalówce na „śmiesznych kotkach” kończąc. Naprawdę, późno w nocy takie rzeczy dziwnie pochłaniają zmęczony umysł. Aż mi wstyd.

    Ale wiem, że przecież nie to relaksuje i na szczęście udaje mi się od tego uciec.

    Zawsze, ale to przezawsze funduję sobie dzień w tygodniu bez komputera. Uciekam wtedy w pasję z dzieciństwa odkrytą ostatnio na nowo. Wyjeżdżam za moje miasto do schroniska z końmi i tam spędzam czas jeżdżąc konno po lasach czy po prostu przebywając ze zwierzętami. Fajnie jest pobyć ze stworzeniami, które nie wiedzą o tym co się dzieje w świecie i w internecie. Taka zmiana towarzystwa uspokaja i wycisza, a i powietrze w lesie jest niezastąpione.

    Mój drugi magiczny sposób to muzykowanie. Pasja, którą współdzielę z moim ukochanym, dzięki czemu nie tylko rozwijamy umiejętności, ale i wzmacniamy swoją relację. Czasem gramy we dwójkę, a czasem z kumplami w pełnym składzie dajemy upust emocjom we wspólnych improwizacjach. Jest głośno, jest katharsis, takie oczyszczenie pomaga.

    Jak widać, ładować baterie można przez wyciszenie, ale i przez przejście przez gęstą ścianę dźwięku. I znów ze skrajności w skrajność. Chyba inaczej nie umiem :)

  • Łukasz Szczepaniak

    Wierzę w proste rozwiązania, bo często największym wewnętrznym wrogiem jest zniechęcenie. Na myśl o zaplanowanym wysiłku po pracy odruchowo zaczynam się zajmować czymś innym – dlatego po prostu idę się przejść. Na moment. Czasem trwa to pięć minut, czasem ponad godzinę. Ważne, że robię to regularnie. Jest to rzeczywiście bardzo skuteczne.

  • Monika Pienkowska

    Znacie na pewno takie powiedzenie: „Rób to co lubisz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia”… No tak, tylko jak się wtedy zrelaksować?

    Gdy pracowałam w korporacji relaksowałam się podróżując bliżej i dalej, to tu to tam, na własną rękę i grupowo. Rzuciłam korpo dla własnej firmy: kameralne biuro podróży (rób to lubisz…) rozwijam ze sporymi sukcesami. Tylko… dawna pierwsza myśl uropowa „gdzie by tu pojechać” okazuje się bardzo mocno związana z pracą. Odpada, nie odpocznę po 20 wycieczkach wyjeżdżajac na kolejną, choćby w ulubione miejsce i na własnych warunkach. Hm… Czyli relaks to zawsze to samo, nie zawsze to co lubisz najbardziej tylko raczej ZMIANA? Odmiana wzgledem tego co codzienne (chociaż wymarzone i najwspanialsze)? Jeśłi siedzisz za biurkiem – rusz przed siebie. Jeśli jesteś w ruchu – zalegnij z książką. Pracujesz samotnie – nawiązuj znajomości. Tłum – wyjedź w głuszę. Zgadzacie się?

    • an

      ja właśnie ostatnio odkrywam, że w tym o to chodzi: zrób coś inaczej niż zwykle- to da Ci energię. Dokładnie tak, jak piszesz

  • Monika Chudecka

    Mam 3 ulubione sposoby na relaks:
    -spacery tematyczne po Warszawie-ruch i poznawanie ciekawych historii o miejscach oraz obiektach
    -kino plenerowe-interesujące filmy w scenerii parku
    -kolorowanki dla dorosłych-podczas malowania koncentruję się tylko na tej czynności

  • Katarzyna Łoboda

    Moim ulubionym sposobem na relaks jest wyprawa pod namiot. Odpręża mnie zwłaszcza sen podczas burzy, gdy krople deszczu spadają dookoła, wiatr faluje materiał, a powietrze jest przepełnione głębokim zapachem. I to cudowne uczucie odnowienia po przebudzeniu się wśród natury.

  • Swoje sposoby na odpoczynek i regenerację mogę podzielić na 2 grupy: 1 grupa to wszystko to co wykonuje regularnie a 2 grupa to coś co robię od czasu do czasu. Do 1 grupy zaliczam siłownie, bieganie, czytanie książek (np. biografie, popularnonaukowe), rozmowy na tematy wszelakie ze znajomymi, magiczny sen a do 2 grupy zaliczam koncerty i ogólnie kontakt ze sztuką, wyjazdy te w Polskę i te zagraniczne, krótkie i długie. W lecie to też festiwale np. wczoraj wróciłam z Woodstocku :) oraz odpoczynek na materacu na wodzie, pływanie, jazdę na rowerze, spacery, leżenie na trawie lub na piasku. Odpoczywając staram się być uważna na to co tu i teraz. :)

  • Matylda Chmielewska

    Moje ulubione sposoby na relaks to: bieganie, joga i jazda na rowerze. Nie ma to jak porządnie się zmęczyć, aktywność fizyczna świetnie resetuje głowę i pozwala ciału odpocząć.

  • inkaniekawa

    Jeszcze miesiąc temu powiedziałabym, że dla mnie, jako nadwrażliwca, odpoczynek może dać tylko zamknięcie się w pokoju bez zapalania światła, ale z powodu tego, iż teraz jest wszędzie dużo światła- w końcu lato- to przestało działać. Do szafy wchodzić nie planuję. Jeszcze.
    No i odkryłam film na youtube. I to na mnie działa. Jest dobrze i uczę się żaby było lepiej. Obserwuję oddech. https://www.youtube.com/watch?v=n6pMbRiSBPs
    A najlepiej patrząc w niebo. Tam się tyle dzieje i jednocześnie nic nie dzieje. Jakoś wtedy człowiek jest ze sobą. Polecam.

  • Pracuje w social mediach więc moja praca w 95% opiera się na spędzaniu czasu przy komputerze i siedzeniu na tyłku. Dlatego moje sposoby na codzienny relaks i odstresowanie się nie zawierają patrzenia w ekran i siedzenia. Ale do rzeczy – mój ulubiony sposób na relaks to wycieczki górskie. Kocham Tatry (Beskidy też odwiedzam), kocham zdobywać ich szczyty. Góry są magiczne, pozwalają się wyciszyć, cieszyć chwilą i docenić życie. Inne sposoby to sport – porządne cardio, ciężarki w ręce, joga, a nawet zwykły spacer działają niesamowicie i pozwalają się wyciszyć. Po wysiłku zawsze jestem spokojniejsza i szczęśliwsza, stres znika. Lubię też kolorowanki dla dorosłych (choć przyznaję, że rzadko po nie sięgam) i medytację (staram się każdego wieczoru medytować przynajmniej 10 minut). ;-)

  • W związku z pracą fizyczną – trenuję siatkówkę i to ona jest moim głównym zajęciem – mój sposób na odpoczynek i regenerację jest nieco inny od standardowych. Relaksuję się czytając książki w przerwach między treningami, dużo energii dodają mi spotkania ze znajomymi wieczorami, a kiedy to niemożliwe – siadam po prostu do ulubionych gier (często multiplayer i w ten sposób zarówno rozmawiam ze znajomymi jak i dobrze się bawię), które dodatkowo poprawiają też mój czas reakcji i wpływają na czas podejmowania decyzji na boisku.

  • Luiza Markowicz

    Moim sposobem na relaks jest głowie ruch – wyłączasz się i myślisz tylko o ruchu, a po – dostajesz w gratisie endorfiny, które pozwalają myśleć jakby jaśniej. Dodatkowo staram się od czasu do czasu robić krótkie sesje medytacji przy tym słuchając dźwięku natury lub po prostu bez. Uważam własnie, że właśnie cisza jest kluczem w odpoczynku, dlatego że codziennie jesteśmy wręcz otoczeni nie tyle hałasem ale dźwiękami i bodźcami: ulica. Szkoła. Praca. Rozmowa. Telewizja. Internet. Poza tym każdego dnia musimy myśleć o wszystkim – kontrolować każdy ruch, więc podczas medytacji czy prostych ćwiczeń można się dobrze „wyłączyć”. Sprawdzonym sposobem jest również przeczytanie kilku stron książek, posłuchanie klasycznej muzyki (naprawdę!) czy przeanalizowanie moich dotychczasowych celów i czy wszystko to co robię idzie w dobra stronę :)

  • Jestem z tych, co aby się naładować, potrzebują się na chwilę odłączyć.

    Od znanego dobrze widoku z okna, dywanu na podłodze, codziennego kubka gorącej kawy, gwaru na ulicach, krzyczących szyldów reklamowych, rozmów w tramwajach, pewnych i sprawdzonych twarzy, dzwoniącego telefonu, wygody sieci internetowej.

    Wyjechać w podróż.

    Ale nie all inclusive, drink, leżak i palemka nad głową. Żadnej pewności. Odciąć się muszę od tego, co się zdarzy jutrzejszego poranka. Prawdziwą regeneracją jest dla mnie podróż w nieznane, gdy pakuję plecak, zabieram ze sobą śpiwór, namiot i karimatę, a porządne buty na nogach oznaczać mogą tylko jedno: brak pewności tego, co może się wydarzyć.

    Autostopem.

    Tak jeżdżę do miejsc jeszcze nieodkrytych. Moje oczy są głodne tego, czego jeszcze nie widziały. To nie jest widok z okna, który znam. A zupełnie nowy krajobraz – gór, jezior i rzek, lasów, dzikich plaż oraz mórz. Czy to naprawdę może być odpoczynkiem? Spanie w survivalowych warunkach? Męczy mnie znana codzienności gonitwa, dlatego aby się zregenerować, uciekam w świat, gdzie czas nie istnieje. Wtedy mogę się zastanowić nad prawdziwym sensem życia. Bez wygód danych mi wśród cywilizacji.

    Nie wiem kogo jutro spotkam, nie wiem gdzie jutro będę, nie wiem zupełnie nic i zdaje się na łaskę losu. Relaks? To jest mało powiedziane. Z reguły czujemy przymus posiadania kontroli nad swoim życiem, pracą, relacjami z innymi ludźmi. Chcemy być najlepsi, móc zarządzać swoim czasem. Dlatego właśnie prawdziwy odpoczynek daje mi wolność. Kiedy nic nie muszę, a droga spontanicznie sama kreśli swoją trasę.

    Z reguły każda podróż autostopowa to szereg przygód, napotkanych po drodze ludzi, zbiegów okoliczności, najdziwniejszych miejsc do przenocowania. Po powrocie do domu przychodzi moment zderzenia na nowo z tym, od czego się odcinało i przed czym uciekało, ale to zderzenie jest już na innym poziomie. W sercu pozostaje uczucie z podróży: tej wolności, dystansu do spraw, które normalnie zaprzątają głowę, szczęścia z tego, że się tak po prostu żyje.

    To jest mój ulubiony sposób na relaks, odpoczynek i regenerację. Dwa, czy może trzy razy w roku się uda. Ale to wystarczy. Potem chwilowy wyjazd w góry na weekend jest w stanie na nowo przywołać uczucia z podróży.

  • Natalia Glinka

    A ja gotuję, ale nie jakieś skomplikowane potrawy, tylko coś takiego, żebym potem miała jeszcze siłę usiąść z przyjaciółmi i spróbować kulinarnych eksperymentów.
    Uczę się też języków. Zauważyłam, że na mój umysł kojąco wpływa wysiłek intelektualny zupełnie innego rodzaju niż ten wykonywany w pracy.
    A kiedy jestem sama… to śpiewam pod prysznicem. Na pewno nie jest to jednak relaks dla sąsiadów. ;)

  • Tim Ferris zapytał jednego ze swoich gości podcastu jak długo zdarzyło mu się nie spać przez realizację ważnego projektu. Użył czasu bez snu jako indykatora poświęcenia, czy chęci osiągnięcia sukcesu. Niemniej jednak nie zgadzam się z tym totalnie, ponieważ poświęcenie i sukces to dobre nawyki, jak na przykład zdrowy sen.
    To pierwszy i najważniejszy dla mnie sposób na naładowanie się – sen. Jeżeli masz problem z zaśnięciem to polecam ćwiczenie oddechowe połączone ze zmęczeniem poznawczym, podług zasad Jogi – żeby coś rozluźnić, trzeba to najpierw napiąć. Otóż, kiedy jesteśmy już w łóżku bierzemy 10 głębokich wdechów i równomiernych wydechów w 3 seriach, a pomiędzy seriami liczymy od 1000 w dół, co 7 np. 993,986,979 itp, po to, żeby zmęczyć swój umysł.

    Kolejna kwestia to odpoczynek w sposób odwrotny od tego co nas męczy – jeżeli pracujemy fizycznie, to warto dać odpocząć ciału. Ja pracuję umysłowo, więc idealnym rozwiązaniem jest jazda na rowerze z dala od miejskiego zgiełku.

  • Martka Doroszko

    Mój relaks zaczyna się w głowie- muszę sobie samej powiedzieć: „Zwolnij Dziewczyno, przecież nigdzie się nie spieszysz!” i wtedy dopiero zwalniam kroku, zaczynam rozglądać się dookoła i proste wyjście na zakupy do spożywczaka może zamienić się w mikro odpoczynek.

    Jednak prawdziwy relaksujący reset głowy zdarza mi się kiedy spędzam czas z moimi bratankami (bo z maluchami nie da się być inaczej jak TU i TERAZ, zapominając o poważnych, dorosłych sprawach) lub w ogrodzie – bo rośliny nie gadają, nie tworzą planów i list to-do. One po prostu są, istnieją, rozwijają się gdy maję trochę słońca i wody, a gdy im powyrywam złośliwe chwasty, to nawet zakwitną i zaowocują.

  • Pracuję jako UX Designer, przy komputerze spędzam 6/8 godzin dziennie. Na początku swojej przygody bardzo trudno było mi ogarnąć swoją pracę. Z pomocom przyszedł detoks i plan pracy. Rozkładam sobie prace tak abym miał czas na przerwę.

    Co robię podczas przerwy?

    Wszystko co NIE JEST związane z komputerem, telefonem, tabletem lub telewizorem czy inną elektroniką. Gram w kosza, brzdąkam na gitarze, idę na spacer, czy czytam książkę na podwórku. Możliwe, że wystarczy odejść od komputera, ja jednak wolę spożytkować ten czas jakoś rozsądniej niż tylko leżeć. Warto pamiętać o tym by nie szukać sobie zajęcia, które też nas zajmuje, bo wpadniemy w błędne koło. Możemy odpoczywać robiąc inne rzeczy ale niech nie wymagają one od nas silnego skupienia, jak gra na gitarze. Zajmuje ciało, nie myśli.

    Pozdrawiam i życzę spokojnego dnia! :)

  • Paweł Dobosz

    Mam tak mało czasu na odpoczynek że czasami zastanawiam się czy jeszcze potrafię wypoczywać… ale kiedy przychodzę z pracy zmęczony, w głowie mam galopujący wyścig niedokończonych spraw, powieki opadają mi same… wystarczy że od progu przywita mnie moja sunia, 2,5 letnia cura przybiegnie dać ojcu buziaka, mój syn przybije piątkę a zona zaparzy zieloną herbatę…. to przez te kilka chwil mam niesamowity reset.

    Jedna dobra myśl której człowiek jest w stanie się uczepić, Jedno pozytywne uczucie które sprawia że łapie drugi oddech, Moja rodzina – to jest mój sposób na udany wypoczynek.

  • Ja swój relaks po pracy zaczynam zazwyczaj od zdrowego posiłku + koktajl owocowy :) następnie jakaś aktywność – latem spacer z psem, rower, rolki, bieganie z siostrą, zimą – rowerek stacjonarny lub basen. Po powrocie do domu relaksacyjna kąpiel/prysznic + ulubiona maseczka do twarzy. Następnie delikatna kolacja w szlafroku, ulubiony odmóżdzający;) serial lub książka fantasy obecnie – Taniec ze smokami cz. I.

  • Zarabiam na chleb projektowaniem graficznym. Jest to dla mnie bardziej styl życia a nie tylko zarabianie pieniędzy. Przeprowadziłem się pod miasto co równe jest ze zmianą tempa życia. Od pół roku jeżdzę tylko na rowerze (samochód stoi w garażu). Biorę 5 razy mniej zleceń, (pracuję mądrze a nie ciężko). W efekcie zacząłem więcej zarabiać. Spowodowało to że mniej pracuję i mam czas na rozwijanie innych pasji, co stanowi sposób na relaks, odpoczynek i regenerację.

    Pozdrawiam Jacku, spokojnego piątku i reszty tygodnia.

  • 1. Relaks jest u mnie… przez okno. To w dachu domu rodzinnego, z pokoju, który choćby świat się walił zawsze będzie moją ostoją. Relaksuję się słuchając krzątaniny rodziców na parterze, chrapania męża i psa tuż obok oraz śpiewu ptaków z pobliskich krzaków, rechotu żab z bajora zza krzaków.
    2. Odpoczynek to ja mam w dwóch odmianach: fizycznej i psychicznej. Fizycznie wypoczywam pod czas snu poprzedzonego porządnym spacerem i rozsądnie wczesną i lekką kolacją. Psychicznie natomiast jestem wypoczęta, gdy popracuję sumiennie w polu, np. plewiąc buraki albo sadząc seler.
    3. Regeneracja przez zdrowe i rozsądne odżywianie. Generalnie jem zdrowo, ale czasem za dużo, więc jak do tego zdrowego dołożę rozsądne porcje to czuję się zwyczajnie lepiej.

    Jestem Kasia Turbak :)

  • Piszesz o tym, że siła woli działa jak mięśnie – po książce „Deep Work” jestem ostatnio na etapie trenowania swojej siły woli… A Ty Jacku podrzucasz ciekawe, uzupełniające spojrzenie o potrzebie odpoczynku dla jej regeneracji. Dobre to! I w dobrym momencie :)

    A relaks – dla mnie najlepszy taki, który pozwala całkowicie odciąć się od atakujących bodźców. Zanurzyć się w wodzie, latem w jeziorze, zimą w basenie, i spędzić godzinę tylko ze sobą, na poukładaniu myśli, rozkmin i planów. Do tego regularność pływania, która wymusza skupienie na spokojnym oddechu, i po tej godzinie człowiek jest jak nowy :)

  • Agata Michalska

    Zgadzam się z tym, że mamy coraz większe problemy z odpoczywaniem. Pojawiające się wyrzuty sumienia, gdy zalegniemy nawet z ciekawym artykułem (jak ten) na wyrko, bo przecież można by pranie wstawić skoro już jest czas, szafę przetrzeć, ciuchy ułożyć i milion innych rzeczy zrobić…. Ale niech czekają… Lubię odpoczywać czytając coś o samorozwoju… ale nie zawodowym. Takim w zupełnie innych dziedzinach niż znam na co dzień. Lubię grać ze znajomymi w planszowki, zwiedzać inne światy i być kimś innym (goblinem czy psem rozbitkiem – nie ma sprawy :) Lubię wypić jakąś nową herbatę na balkonie… potem gdy zabiorę ją do pracy kojarzy mi się z relaksem ten smak. :)

  • ka

    na odpoczynek mam dwa sposoby. jeden z nich zajmuje pięć minut, drugi siedem godzin.

    ten pierwszy faktycznie najszybciej przyniesie efekty. czemu? bo zajmuje jedynie pięć minut.
    pięć minut, w czasie których wyłączam wszystko co się dzieje wokół i myślę tylko o sobie. w moim przypadku nigdy nie odbywa się to bez filiżanki kawy w ręce. funduje sobie w ten sposób moment, który po prostu mnie rozluźnia, relaksuje i pozwala odpłynąć na głupie pięć minut. myślę wtedy o tym co udało mi się dziś zrobić, w jakim stopniu zrealizowałam plany wypisane na samoprzylepnej karteczce w czarnym moleskine, czy i jak przyjemnie skończę ten dzień, z czego jestem cholernie zadowolona albo (bez niepotrzebnego, patetycznego tonu) za co jestem wdzięczna. czując uzależniający mnie aromat kawy, przypominam sobie usłyszany ostatnio komplement, mnie i jego na tym blacie kuchennym, na którego widok do teraz się rumienie, wizję tego jak zabawnie musiałam wyglądać w roli pani gwiazdy świata i okolic z piątym kieliszkiem wina w ręku na ostatniej imprezie, albo to, co sprawiło, że moja przyjaciółka ostatnio się szczerze śmiała. jezu, jak to dobrze nastraja na resztę dnia. a propaguje i namawiam do takich pięciu minut tylko dla siebie wszystkich ludzi tak często, że już dawno powinnam być z tego znana na całym świecie!

    drugi zaś jest dłuższy, lecz najbardziej praktyczny. wystarczy siedem godzin. snu. po prostu. każdego dnia, zawsze siedem godzin. przyzwyczajony do tej ilości odpoczynku organizm, lepiej reguluje gospodarką energii, w wyniku czego prawie nigdy nie zdarza mi się narzekać na zmęczenie podczas dnia. o ile pierwszy sposób momentalnie ratuje nas w kryzysowej sytuacji, o tyle ten drugi pozwala nie doprowadzić do takowej.

    pozdrawiam i całuje – kaja kondratiuk.

  • Mariusz Brona

    Witam wszystkich serdecznie, to mój pierwszy komentarz na tym blogu ;)

    Chciałbym się w nim podzielić kilkoma sposobami, które sobie wypracowałem przez ostatnie lata w pracy / na studiach. Myślę, że dzięki nim osiągam powoli mój idealny poziom work / life balance. Jeśli chodzi o pytanie konkursowe, to jako osoba pragmatyczna, staram się znajdować sposób na relaks w różnych chwilach podczas dnia.

    1. Wstaję o 5:30 rano, godzinę przed wyjściem do pracy. Jedzenie przygotowuję sobie poprzedniego dnia, także rano zajmuję się głównie ogarnięciem planu dnia oraz relaksem :) na około 20 min przed wyjściem wypijam kawę przy której czytam przeważnie artykuł zgromadzony w aplikacji Pocket – polecam szczerze ;) do tego słucham zawsze jakiejś klimatycznej playlisty ze Spotify – Mellow Beats, Mood Booster (product placement niecelowy ;))

    2. Latem do pracy jeżdżę na longboardzie ;) Jadę około 30-35 minut, przeważnie słuchając podcastów lub audiobooków. To w połączeniu ze scenerią – nadodrzańskie bulwary we Wrocławiu – wprowadza mnie w mega nastrój,cktóry utrzymuje się do końca dnia. Także minęło 1.5 godziny, z czego 2/3 czasu upływały w relaksującej atmosferze ;)

    3. W pracy mam swoje rytuały, które pozwalają utrzymać moje myśli poukładane – kawa, skrzynka pocztowa, lista zadań. Co więcej – wraz ze znajomymi w pracy wprowadziliśmy kilka rytuałów w ciągu dnia, które pozwalają zrelaksować się i dać upust emocjom. Najciekawszym i nietypowym wg mnie jest Rozgrzewka Dewelopera (IT here) : kolega zakłada sportową opaskę, puszcza muzykę rodem z klubu fitness, a ludzie gromadzą się dookoła niego powtarzając za nim ćwiczenia. Oczywiście są to głównie ćwiczenia rozciągające. Taka odskocznia w ciągu dnia pozwala odciągnąć myśli i naładować ciało i umysł endorfinami

    4. Po powrocie z pracy zawsze staram się znaleźć 25-30 min na drzemkę, która naładuje mnie na resztę dnia.

    5. Zauważyłem, że wyłączenie komputera na godzinę przed snem i chwycenie za książkę zamiast po raz kolejny usypiać przy serialu wpływa u mnie znacząco na jakość snu.

    6. Poza tymi małymi rzeczami, jest też miejsce na te większe. W ciągu tygodnia, szczególnie pochmurnego/zimnego polecam wizytę w saunie. Szczególnie w jesienne/zimowe wieczory jest to super sposób na relaks, przy czym nie aż tak kosztowny.

    7. Dodatkowo żeby się nie rozpisywać, zamieszczę inne rzeczy które mnie bardzo odprężają i relaksują:

    – Snowboard, kite surfing, surfing
    – Skoki z wysokości, motolotnie, paralotnie, wszystko co związane z niebem ;)
    – bardzo dobry obiad z narzeczoną
    – tematyczne i ciekawe randki

    Pozdrawiam, Mariusz ;)

  • Ula Hryniewicz

    Witam ! Wszystko się zgadza ! Mam na myśli to, o czym piszesz : relaks na świeżym powietrzu. Najbardziej mnie relaksuje jazda na rowerze i przebywanie na łonie natury, czyli może to być lekka praca w ogrodzie ( lub nawet ciężka ). Jest to dla mnie zawsze ładowanie baterii, nawet , gdy się zmęczę. To jest taki inny rodzaj zmęczenia i siły szybko się regenerują. Tego biegu i pędu dzisiejszego świata mieliśmy z mężem serdecznie dość, więc postanowiliśmy przeprowadzić się na wieś. Tu, mimo ogromu pracy związanej z remontowaniem domu czuję się tak, jakbym była na wakacjach. Gdy wracam z pracy potrafię jeszcze opielić grządki i wcale nie jestem zmęczona. Relaks z książką – to dla mnie nie jest prawdziwy relaks, bo czuję jakbym po prostu leniuchowała. Wolę czynny wypoczynek. Pozdrawiam serdecznie :))

  • Paweł Wiśniewski

    Pracuję jako grafik w 8 godzinnym trybie pracy w firmie handlowej. Ze względu na specyfikę zawodu nie działającego typowo w branży kreatywnej, wypalenie, frustracja czy niechęć to w cudzysłowie chleb powszedni dla takich ludzi jak projektanci.

    Nie zawsze projekty, które wykonuję są na poziomie na którym być powinny co wiąże sie również z brakiem satysfakcji. Nie mniej jednak firma pozwala realizować mi ciekawe i wymagające projekty, które jak na firmę o tej specyfice są niczego sobie.

    Problem tkwi jednak w ich ilości. Pracy jest bardzo dużo a nie bylbym sobą jeśli nie projektował bym po godzinach dla klientów z przeróżnych branż gdyż wykonywanie projektów dla jednej firmy jest strasznie monotonne. Cała ta praca zabiera mnóstwo czasu sił i chęci to dalszego działania.

    Aby uniknąć rozdrażnienia i nie stracić zapału co dziennie jeżdżę na rowerze. To około 1 godziny dziennie.

    Podczas mojej podróży na rowerze zawsze znajduję sobie miejsce w którym mógłbym się położyć i popatrzeć w niebo. W ten sposób mogę nie myśleć o obowiązkach a tak naprawdę o niczym. Coś w rodzaju medytacji. Po 20 minutach leżenia wypijam pół litra wody duszkiem i wracam do domu średnim i jednostajnym tempem.

    Kiedy jestem jednak w pracy trudno mi robić dłuższe przerwy dlatego co godzinę wychodze na zewnątrz i patrzę w dal aby uspokoić oczy i poukładać pomysły nie patrząc w monitor.

    W wekendy staram się obcować z naturą. Spacery po lesie, relaks na działce itp.

    Lubię także dobre kino. Film daj mi możliwość skupienia swoich myśli w zupełnie innym kierunku.

    To by było na tyle.

    Pozdrawiam
    Paweł Wiśniewski

  • Angelika Barnat

    Ulubiony sposób na regenerację? Cisza, zmrok i ogień. Gdy inni już smacznie chrapią po ciężkim dniu pracy, ja odpoczywam tańcząc z ogniem w półmroku. Jest to czas dla mnie, relaks dla mnie…choć niekiedy również dla jakiegoś nocnego marka, który oderwał się od nieskończonego projektu, żeby wyjrzeć na chwilę przez okno :)

  • Michalina Pipowska

    Kiedy rozpoczynałam studia nie myślałam, że moje życie tak drastycznie się zmieni. Myślałam, że nadal w każdym momencie będę mogła spotykać się z przyjaciółmi, wyjść na miasto i bawić się. Niestety rzeczywistość nie była taka kolorowa. Moje życie zaczęło kręcić się wokół książek, zaliczania kolokwiów, raportów, egzaminów. Jednym słowem – nauka. Kto by pomyślał, przecież stereotypowy student baluje, bawi się – niestety studiowanie to ciężka umysłowa praca.

    Moje życie zaczęło wyglądać jak jeden wielki stos zapisanych papierków, gdzie z każdym dniem dokładałam nową kartkę, przykrywając swoje prawdziwe „ja”. Pewnego dnia obudziłam się, zdając sobie sprawę, że moje życie to jedynie studia. Nie tak sobie to wyobrażałam. Chciałam w pełni żyć. Studia wyobrażałam sobie jako przygodę, nie pracę. Chciałam podróżować po Polsce – odkrywać nowe, nieznane miejsca.

    W końcu, na trzecim roku studiów, postanowiłam wpleść w moje studiowanie coś nowego, coś co da mi chwilę odetchnienia. Zaczęłam biegać. Bieganie dało mi tyle, że mam możliwość obserwowania przyrody nie zza szyby samochodu, ale z o wiele mniejszą prędkością. Zaczęłam stawiać sobie cele – biegać coraz dalej, aby móc coraz więcej korzystać z darów natury. Do biegania dołączyłam rower, który daje mi mnóstwo radości i pozwala odkrywać okoliczne wioski i miasteczka. Zaczęłam stawiać sobie coraz wyższe cele dotyczące wycieczek górskich – moim marzeniem jest Orla Perć, ale na razie skupię się na wędrowaniu od schroniska do schroniska.

    Moim motywatorem do czerpania radości z życia stało się planowanie każdego dnia tak, aby nie został on zmarnowany na oglądanie przyrody zza szkła telewizora.

  • Ania Duc

    Mój sposób na relaks? robię na drutach :-)
    Dla mnie to sposób na odprężenie, odcięcie się od spraw codziennych, a także możliwość uczenia się wciąż czegoś nowego. Bardzo lubię wymyślać i robić prezenty dla przyjaciół. Także dla tych, którzy uważają, że druty to zajęcie dla starych bab a nie dla trzydziestokilkulatków ;-)

  • Wojtek Dziwuk

    Bardzo polecam dojazdy do pracy komunikacją miejską. Jazda samochodem wymaga od nas skupienia. Zamiast denerwować się na sytuacje na drodze możemy się bardzo fajnie zrelaksować słuchając ulubionej muzyki, zamknąć oczy i zdrzemnąć na to 25-30 minut, naładować baterie. Super opcją jest też dojeżdżanoe rowerem. Sama jazda napełnia nas dobrą energią. A widok roweru stojącego przy biurze i czekającego na nas aż skończymy pracować jest bardzo motywujący. Po owocnym dniu w pracy nie ma nic lepszego niż przejażdżka na rowerze która dodatkowo dodaje nam poczucia spełnienia.
    Ps: uwielbiam jeździć autem po za dojazdami do pracy :)

  • Marek Pych

    Jak odpoczywam? Dla mnie normalnie, ale to nie jest takie oczywiste, dla osób, które patrzą na to z boku. Dlaczego? Bo dla mnie dobrym odpoczynkiem jest interakcja społeczna, darmowe zaangażowanie w życie kulturalne, społeczne mojej miejscowości.

    Organizuję. Lubię organizować po pracy nowe przedsięwzięcia. Wtedy czuję się spełniony. Wiecie kiedy najlepiej odpoczywam? Po wykonaniu zadania, jakie założyłem już dawno. Po sukcesie kolejnej imprezy. Siadam wtedy i rozmyślam. Dochodzę do wniosków, odpoczywam.
    Nieraz, z żoną, wybieramy się na spacer. Nie trzy kilometry, ale np. dwanaście. Jesteśmy ze sobą, odpoczywamy, napawamy się naszym widokiem bez nikogo innego wśród pozornie znanych terenów wokół domu. Bo o każdej porze roku są inne. Bo zmieniają się lasy, młodniki, przecinki i pola. Wciągamy to oczami jak narkomani amfetaminę, chłoniemy powietrze wokół nas i czujemy siebie. To dobry odpoczynek, bo nasz. Sami go sobie wymyślamy i sami realizujemy.

    I nieraz wyjeżdżamy. W Polskę. Bo ją cenimy. Bo lubimy poznawać nasz kraj. Owszem są piękne miejsca na świecie i tez tam nieraz jesteśmy, ale uwielbiamy np. Karkonosze. Karpacz to nasz drugi dom. Lubimy tam wracać. Idziemy na Samotnię, Strzechę, do Czech. To co dzieje się na szlaku to chyba najlepszy odpoczynek na świecie. Męczący odpoczynek. Potem padamy w pensjonacie na chwilę, aby móc wyjść na kolację przy świecach i znowu móc odciąć się od codziennego życia w naszym ulubionym Karpaczu. Pospolite? Być może. Na nas po prostu to działa!

    Miłego „odpoczynku”.

    Marek Pych

    • Piotr Wołek

      Relaks, odpoczynek i regeneracja
      są potrzebne każdemu człowiekowi – obojętnie jaka nacja.
      Jednocześnie każdy będzie miał swoje upodobania
      które nie podlegają pod żadne dyskutowania.
      Jeśli chodzi o moją skromną osobę
      to nie ma co ukrywać że uwielbiam wodę.
      Mogę nad nią w zależności od dystansu dojechać w różny sposób
      a w tym rowerem lub samochodem, czyli co najmniej w dwójnasób.
      Oprócz kąpieli wodnej lubię te słoneczne
      chociaż za długie mogą być niebezpieczne.
      Dlatego też po powrocie do domu
      najlepszy jest prysznic – tylko nie mówcie o tym nikomu.
      A po prysznicu mus do ciała
      aby nie przemijała moja chwała ;)

  • Aga Sochal

    Dla mnie najlepszym sposobem na relaks i regeneracje jest robienie zdjęć. Chociaż może się to wydawać kolejnym obowiązkiem, bo niestety obecnie i w swoich pasjach mamy zwyczaj dążyć do sukcesu za wszelką cenę, czerpię z tego niesamowitą przyjemność, a co najważniejsze – zapominam o wszystkim innym, liczy to, co przed obiektywem. Jest to czas tylko dla mnie, myślę wtedy o wszystkim, o czym nie mam czasu pomyśleć w pracy czy w domu. I to wtedy do głowy wpadają mi najlepsze pomysły. Taki kilkugodzinny spacer z aparatem co prawda potrafi zmęczyć, ale jednocześnie daje mi mnóstwo przyjemności i energii. Polecam spróbować ;)

  • Agata

    Matka pracująca w domu. Dwa etaty, trzy zmiany. Na jednym etacie szef ma rok, na drugim trzy lata. Odpoczynek? Relaks? A chodzi o te chwile, gdy się chowam w różnych kątach domu, żeby chwilę mieć ciszy, a nuż jakiś problem same rozwiążą wreszcie ;-) Jest tylko jeden sposób na regenerację. Bardzo naturalny, bezpieczny, sprawdzony, zalecany już przez Starożytnych Rzymian, obecnie mocno luksusowy. Sen. Ale jak tu spać, jak jedno ząbkuje, a drugie boi się samo spać? Pozostają drzemki w ciągu dnia. Tylko co, jak jedno już nie śpi, a drugie krótko? Jak uśpić oboje, żeby samemu się kimnąć. Cztery godziny na podwórku, najlepiej jakiś małpi gaj, dużo ścianek wspinaczkowych, do tego zakupy i powrót z buta. Jest szansa, że oboje padną. A wtedy matka szybko na wyrko i bez zbędnych rozkimnek na temat sensu istnienia, zapada w sen. I gdy już ciało błogo rozpływa się – wrrrrrrrrrrrrrr. Sąsiad wierci. Półeczki wiesza. No i po chrapaniu. Ale jak się uda… o panie, pół godziny drzemki to jak 2 tygodnie urlopu na Hawajach. Takiego urlopu bez dzieci oczywiście. Sen, tylko sen. Próbowałam już wszystkiego!

    Pozdrawiam :-) Agata Cupriak

    • Ola Dobosz

      Kiedy chcę naprawdę się zrelaksować, przez chwilę wyciszam się, głęboko oddychając a potem zabieram się za dowolną czynność, ale powoli i uważnie – staje w miejscu miasta, które codziennie mijam w pośpiechu, starając się patrzeć na nie tak, jakbym była tu pierwszy raz, słuchać odgłosów miasta, przyjrzeć się budynkom, mijającym mnie ludziom. Może to być zwykła czynność domowa, czytanie książki, kąpiel – cokolwiek, ale z pełną obecnością i skupieniem na tu i teraz. Nawet w najbardziej relaksujacym miejscu nie odpoczniemy, bladzac myślami po innych miejscach albo traktując to jako kolejną rzecz na liście, to tylko zwiększa presję :-) Ola Dobosz

  • Dominika Furtak

    Dla mnie relaks jest synonimem aktywnie spędzanego czasu, zazwyczaj są to długie spacery lub rower. Przyjemność sprawia mi także powolnie pita kawa w dobrym towarzystwie, najlepiej na tarasie wśród roślin, które sama tam wcześniej posadziłam i wypielęgnowałam, co samo w sobie również stanowi nieocenioną formę relaksu.

  • Aleksander Balicki

    Dla mnie idealną opcją na relaks okazała się pomóc technologiczna w postaci aplikacji headspace. Poza zwykłymi drzemkami, które bardzo sprawnie regenerują mózg, ta aplikacja bardzo sprawnie uprzytomniła mi jak szybko i łatwo można oczyścić umysł z gonitwy myśli i je uporządkować. Natomiast połączenie tego z yogą i yerba mate nad ranem wykopuje energetycznie z butów do gwiazd.

  • Julia Okręglicka

    Odpoczynek dla mózgu to robienie niecodziennych rzeczy. Niecodziennych, czyli będących poza zwyczajnym kursem PRACA – DOM. Spacery (koniecznie bez telefonu i bez celu) czy prace ogrodowe (raczej tylko chodzenie bosymi stopami po ziemi), ale też zupełnie dziwaczne zadania, które wydają się bezsensowne i niepotrzebne: bieg sprintem po cmentarzu albo szukanie nieznanego koloru!

    • munikh

      „bieg sprintem po cmentarzu” – wyobraziłam to sobie :D

  • Ewa Brzózka

    Niestety mnie się trafiło takie życie, że ciągle muszę pracować ;) Umiem za to cieszyć się małymi rzeczami i to mnie ratuje. Mam lat 25 dopiero a już od jakiegoś czasu byłam non stop zmęczona, nie byłam w stanie skupić się dosłownie na 5 minut i nawet gdy byłam wyspana wyłączałam się czytając książkę czy przeglądając coś na telefonie. Tak się wyłączałam że telefon/książka TRACH! na ziemie a ja w szoku przebudzona ;) Niedawno dopiero zrozumialam że trzeba mieć ten czas na leniuchowanie jednak mam bardzo nieregularną pracę także łatwo nie jest. Staram się dlatrgo wykorzystywać każdą chwilę. Relaksuję się już po przebudzeniu wręcz! Wstaję o 6 i robię sobie krótką przejażdżkę rowerem bo to kocham i od razu mam power do porannego działania! W ciągu dnia nie mam możliwości ani na drzemkę ani na spacer ale staram się przysiąść w spokoju pół godzinki i poczytać książkę bez myślenia o czymkolwiek innym. Staram się cała w nią wniknąć. Zanurzyć się po sam czubek głowy i trochę zagubić. Tak, żeby zapomnieć na chwilę gdzie się jest i po co. Następnie szara rzeczywistość wydaje sie tak nowa że znowu mam energie do działania :) A wieczorami żeby oczyścić umysł i poprzebywać w pełni z ukochaną osobą chodzę ze swoim chłopakiem na spacery lub rowery a telefony zostawiamy w domu!
    Ewa Brzózka
    ewa.martyna.b@gmail.com

  • Agata Bronowicka

    Relaks? To tylko kontakt z przyrodą. Jeśli nie mogę wyjść z domu to przytulam wszystkie 5 kotów, z którymi mieszkam. Głaszczę, rozmawiam, bawię się, albo leżymy razem i czytamy książkę. Ja czytam. Kot mruczy.
    Jeśli pogoda na to pozwala to idę na spacer. I zwracam uwagę głównie na drzewa, krzaki kwiatów, zgaduję gatunki kwiatów, krzewów a później obserwuję ptaki, psy na spacerach i idę dokarmić osiedlowe koty w ich „willi”.
    Przyroda, zwierzęta, książki i muzyka. Zawsze działa.
    Agata Bronowicka
    ag.bronowicka@yahoo.pl

  • Anna Michalak

    Różnie się relaksujemy ale zaczynamy zawsze tak samo: telefon wyciszony odpoczywa w kuchni, laptop razem z zawodowymi zagwostkami leżakuje w przedpokoju, obok butów, a my bierzemy naszego 2-latka i ruszamy w świat, czasem sadzimy coś w naszym małym ogrodzie, czasem przemierzamy lasy na rowerach, a w niepogodę szukamy przygód na basenie. Bywa że spełniamy swoje dziecięce marzenia budując cuda z klocków lego. Wieczory..
    wieczory to dla nas wspólny relaks bo przecież prócz tego że jesteśmy rodzicami jesteśmy również małżeństwem ;-)

    Miłego wieczoru zatem dla wszystkich rodziców i nie tylko,
    Ania Michalak

  • Rita Duczmańska

    Najlepszym i sprawdzonym sposobem na relaks jest drapanie. Fajnie jak znajdzie się przy nas osoba która lubi drapać i ja – osoba która lubi być drapana. Zwykle używany do tego narzędzi które są zintegrowane z naszym ciałem, czyli naszych rąk. Sposobów drapania jest całe mnóstwo. Nie mniej jednak to działa. Odpręża i maksymalnie wycisza. Po całym dniu w pracy, czasem nawet w przerwie na lunch drapanie po głowie i plecach jest niewzykle regenerujące.

  • Relaks różne ma oblicze. Najstarszy sposób jaki znam: wychodzę z moimi chłopakami z mieszkania, starszego wypuszczam na boisko (niech wyszaleje się), młodszego zaprowadzam na plac zabaw. Myślicie, że wtedy się relaksuję? A wygląda to tak: pilnuję małego nicponia aby grzecznie bawił się, aby nie sypał piaskiem do dzieci, nie zabierał łopatek, aby zjeżdżał na zjeżdąalni normalnie a nie głową w dół, aby nie wchodził sam na huśtawkę. Pilnuję go, aby chociaż te kilka minut koncentrował się na zabawach a nie biegał od jednej atrakcji do drugiej, a ja za nim, bo syn woła „tata chodź”. Po ok. godzinie lub dłużej bycia i opiekunką i strażnikiem i moralnym wychowawcą wracamy do mieszkania. Tzn. zabieram siłowo mojego malca z placu zabaw, bo opór w nim potężny, drugiego też (tu też jest opór i pretensja „dlaczego?). Jeden wyje wniebogłosy, że już wracamy do domu, drugi obrażony że mu przerywam zabawę z kolegami. Ktoś się spyta gdzie tu Relaks, Regeneracja, Odpoczynek? Ano jest i w potrójnej formie. Już samo wyjście z mieszkanie jest formą odpoczynku od non-stop-tego-samego. Bieganie za 2,5 latkiem na placu zabaw jest zdecydowanie lepsze niż żmudne siedzenie przy kompie. To właśnie ta możliwość wyjścia ze swoim dzieciakami, wspólne zabawy, edukowanie ich, , mimo że nie jeden raz potrafią wyprowadzić z równowagi, jest najlepszą formą Relaksu. To są moje doświadczenia i wspomnienia na przyszłość, które mnie budują i dają mi siłę by działać zawodowo jeszcze silniej. Te dzieciaki za niedługo dorosną i same będą wychodziły. Zostanie mi wtedy praca a do „zabawy” komputer i usilnie szukanie sposobów na relaks. Brrr już się boję.

  • Dzień dobry!
    Ja przede wszystkim staram się uwzględniać relaks we wszystkich planach, które robię. A moje sposoby? Doraźnie – spacer. Im bardziej mi się nie chce, tym bardziej wiem, że tego potrzebuję. A w opcji pełnej regeneracji – przenoszę się we wczesne średniowiecze. Ubieram lniane giezło i wełniany płaszcz, pakuję do koszyka produkty znane naszym przodkom 1000 lat temu (no dobra, dorzucam gorzką czekoladę, ale tak żeby się nie rzucała w oczy), chowam głęboko telefon i wyruszam w przeszłość. Czasem siadam pod chatą w zaprzyjaźnionym skansenie, czasem pod namiotem na historycznych imprezach, czasem ruszam na szlak zapomnianych grodzisk i zamczysk w okolicy. Jestem żoną woja i łuczniczką (łucznictwo to także mój sposób na relaks nie tylko w alternatywnym życiu), bywam rzemieślniczką. Dodam, że nie jestem profesjonalną rekonstruktorką bo nie to jest moim celem – owszem, wiele się uczę od męża i przyjaciół, którzy zajmują się wczesnym średniowieczem zawodowo, ale przenoszę się w ten świat głównie po to, by złapać oddech, dystans i poczuć, że można inaczej :) Wszystkiego dobrego! – Dorota Woźnica :)

  • munikh

    Dopiero uczę się relaksować. Ale tak, żeby to było na całego, a nie po troszeczce, nieśmiało. Chyba pierwsze świadome i regularne kroki, jakie podjęłam w stronę regeneracji organizmu to ćwiczenia. Przestałam czekać na towarzysza do wyjścia na siłownię, basen czy gdzie indziej… Zaczęłam ćwiczyć w domu kalistenikę. Nie dla wycisku czy rzeźby, ale właśnie dla rozluźnienia. Zaczęłam odczuwać mniejsze napięcie, a także dobrze wpłynęło to na odporność mojego organizmu. To jednak za mało. Zaczęłam się uczyć robienia przerw w pracy – zrobić sobie kawę, usiąść i nic nie robić pomimo „napierającej” zewsząd pracy (w domu stosuję czasem chwyt „myślisz, że musisz coś zrobić? Połóż się i poczekaj aż ci przejdzie” – wielu rzeczy naprawdę nie trzeba robić „już”, czy nawet „dzisiaj”.). Poza tym relaksuje mnie i pozwala mi zapomnieć o upływającym czasie: rozmowa z kimś „na żywo” (może być całkiem nowo poznana osoba), spacer, podziwianie przyrody, oglądanie zachodu słońca, śmiech (tu z pomocą przychodzą komedie, rozmowy z niektórymi ludźmi, dowcipy, śmieszne kotki w internecie itp.), lampka wina wieczorem przy świecach, oglądanie gwiazd, taniec, kąpiel w wannie ze świecami i z muzyką Szopena w tle… Przy tym wszystkim także modlitwa jest czymś, co pozwala mi pozbierać myśli, ustawić to, co ważne na właściwym miejscu i w ten sposób mądrze podejść do swojego życia.
    I jest jeszcze takie jedno słowo, które – kiedy staje się rzeczywistością – sprawia, że spada napięcie, przestaję uczestniczyć w biegu próbując liczyć własne wyniki i po prostu żyję, idę do przodu, przy czym okazuje się, że dotarłam dalej niż wtedy, kiedy wydawało mi się, że miałam nad tym ścisłą kontrolę. To słowo to „przygoda”. Pierwszym krokiem do jej przeżycia jest wyjście z domu (proste, a jakie czasem niestandardowe).

    Słowa klucze, które według mnie temu wszystkiemu powinny towarzyszyć, aby planowanie relaksu czy sam relaks nie stał się kolejnym męczącym obowiązkiem, wyzwaniem organizacyjnym lub gonitwą za wynikami: prostota, naturalność, zwyczajność, codzienność, spokój, uśmiech, otwartość i po prostu odpuszczenie sobie pewnych rzeczy.

    Bardzo polecam
    Monika Brudny

  • Natalia Baran

    Moim sposobem na zresetować się są wszelkie prace manualne. Lubie prace z drewnem: odnawianie starych mebli, tworzenie nowych. Pył, zapach drewna, wysiłek fizyczny i tworzenie sprawiają że chce mi się żyć! Poza stolarka relaksuje mnie gotowanie, eksperymenty w kuchni, lubię gotować z moja babcia, czerpać z jej doświadczenia, widzieć jaka jest szczęśliwa, kiedy może mnie czegoś wartościowego nauczyć. Jeśli chce się od stresować wracam do domu, na wieś, biorę koc, poduszkę, rower, przyjaciela i jadę na łąkę. Leżąc wśród natury wsłuchując się w nią, trenuje uważnosc, słucham odgłosów dookoła. Po takiej wycieczce mam oczyszczona głowę i jestem spokojniejsza. Takie mam sposoby na relaks:) pozdrawiam, Natalia Baran

  • Maya

    Moim codziennym prawdziwym relaksem jest posiadanie Psa. Pies naturalnie przynosi spokój w każdej sytuacji, samą obecnością pomaga i przynosi beztroską radość bez oczekiwań, a także mobilizuje do działania. Po prostu idę z Psem na spacer, a on oddaje całą swoją dobrą energię naszemu spacerowi. Nie musimy mieć celu, po prostu iść, skakać, biec – a ciało i umysł automatycznie odpoczywają. Jestem super wdzięczna, że można mieć Psa! Bożena Jankowska

  • Anna Nowak

    Zauważyłam, że moje ładowanie baterii najczęściej odbywa się, kiedy nie mam świadomości, że to robię, dopiero za którymś razem zauważam naturalną reakcję organizmu na stres. Tak się stało ostatnio, gdy skończył się rok akademicki, kursy, staż, a zaczęła się wakacyjna praca za biurkiem w standardowym wymiarze godzinowym. No, może z kilkoma nadgodzinami. Czego zaczęłam potrzebować? Kiedy to z trybu staż [marsz] uczelnia [marsz] mieszkanie [marsz] uczelnia [marsz] kurs, przestawiłam się na siedzę -> siedzę -> idę po kawę -> siedzę -> no to usiądę za kierownicą i dojadę do mieszkania. Nagle codziennością po przyjściu z pracy stało się chodzenie do (niepobliskiego) warzywniaka po jedno jabłko. I nie, nie potrzebowałam jabłka. Mój organizm domagał się postawy pionowej chociażby przez godzinkę spaceru. Teraz faktycznie niemal codziennie wybieram się do dalszego sklepu na zakupy, żeby się rozruszać, a poza tym jeżdżę na rolkach (pluszzz activ nie daje tego samego). Skoki adrenaliny na każdym wystającym fragmencie chodnika to reset jakich mało. Wracam, myję się i śpię jak niemowlak. Nie zmuszam się codziennie do tego samego trybu, jednak czuję, że potrzebuję zwyczajnie powietrza (klimatyzacja w biurze to ciągle nie powietrze). Stąd świetną recepturą na relaks są kina plenerowe. W Poznaniu, w którym mieszkam mogę trzy razy w tygodniu wybrać się na seans filmu, który zawsze chciałam zobaczyć, a to lepsze niż „Na Wspólnej” z łóżka w czterech ścianach.
    Także mój sposób na odpoczynek jest nieskomplikowany – słuchać siebie.
    P.S. Co do badań nad skupieniem – pewein doktor na uniwersytecie, na którym studiuję, robił nam przerywniki w 45. min. wykładu powołując się na podobne badania. Przerywniki polegały jednak na zdjęciach z 9gaga. Rozbudzał.

  • Małgosia

    Jaki bogaty i cenny wpis! Ile w nim spostrzeżeń, które warto zachować! Zawsze wiedziałam, że warto tu zaglądać :) Przechodząc do sedna, moim preferowanym i ulubionym jednocześnie sposobem na relaksującą chwilę jest… kontakt z przyrodą i aktywne formy odpoczynku. Cenie sobie te chwilę, gdy gnam rowerem za miasto czując rześkie powietrze i chłodniejszy wiatr. Oddalam się od serca miasta by usłyszeć ciszę i zobaczyć urok natury, za którym siedząc za biurkiem tęsknie. Pakuje prowiant – wodę, ulubione kanapki i jedziemy za miasto gdzie nas oczy poniosą. Zdumiewające jest to, że nie pokonując odległego dystansu, naprawdę nieopodal za miastem krajobraz się zieleni i jest iście piękny. Rozkładamy nasz popołudniowy piknik i ekscytujemy się tym co nas otacza. Mieszkam we wschodniej Polsce gdzie bywa różnie pod względem pracy i umiejętności, którymi można się wykazać w zamian za dobrze opłacaną pracę, ale za tereny, które mnie otaczają lubię to miejsce. Po takim kołowaniu za miastem, sen który przychodzi nocą jest zbawienny. Poczucie dotlenienia jest tak przeogromne, że endorfiny aż ze mnie wyskakują! Dziękuje za ten pozytywny, mądry i świadomy wpis. Jest po co tu być! Pozdrawiam serdecznie! Małgosia Komor

  • Monika Zagórska

    Nie ma lepszego sposobu niż bieganie po uśpionym mieście. Wracam z pracy, niby zmęczona ale nogi same rwą sie do biegania. Szybko wskakuje w wygodne ciuszki, włączam muzykę i daje się prowadzić. A tak na wariata, jeśli kogoś spotykam to odprowadza mnie wzrokiem, policja zwalnia albo zatrzymuje się i pyta ‚co pani robi o tej porze?’. Puste ulice tak napędzają, że mimo braku parcia na dobry czas, szybkość czasy wychodzą najlepsze. Rano znowu ma się energię na następny dzień wrażeń😉 taka samą robotę robi rower rano, ale w otoczeniu lasu. Pyszności 👌

  • Justyna M.

    Idealny relaks – coś dla ciała i coś dla duszy. Kiedy jestem sama w domu nakładam maseczkę na twarz i zasiadam w fotelu z ciekawą książką. Do tego kawa i coś słodkiego. Nic mi więcej nie potrzeba :) Justyna Mordon

  • AguWu

    Wszystkie sposoby na relaks są ulubione :) Ja mam ich kilka ale chyba najbardziej relaksuje mnie spacer z moim psem, jego obecność nie pozwala na przejmowanie się czymkolwiek i stresy… Jestem też projektantem i jest to zarówno moja praca jak i pasja, relaksują mnie projekty na własny użytek, najlepiej łączone z pracą manualną zakończoną nowym obrazem/plakatem/ilustracją na ścianie lub spacerem z wklejaniem swoich wlepek i odkrywaniem w ten sposób nowych miejsc. Przynajmniej raz w tygodniu muszę znaleźć się w lesie, jestem od niego uzależniona i wcale się z tym nie kryję. Istotne jest też gotowanie dla ukochanych i z ukochanymi.
    Idealnie jest, kiedy nasze sposoby na relaks są integralną częścią naszego dnia, wplecione w codzienne czynności :)

  • Monika Gonczar

    Najbardziej relaksuje mnie czas spędzony pośród natury, zwyczajne spacery, te leśne, polne i miejskie, gdzie chłonę wiatr we włosach i słońce muskające moje policzki, gdzie otula mnie spokój i cisza i mogę nie tylko zebrać myśli, ale i ochłonąć.

    Regenerację i ukojenie przynoszą mi wieczorne zabiegi pielęgnacyjne i aromatyczna kąpiel, kojąca zmysły i cudownie relaksująca, dla takiej przyjemności warto odłożyć inne sprawy.

    Dużo daje mi czytanie książek, pełnych przygód, fantazji i z dawką humoru sprawiając, że uśmiecham się sama do siebie, a jednocześnie przy nich odpoczywam . Jest też kuchnia pełna smaków i aromatów, gdzie potrafię odgonić ponury nastrój i oddać się pysznej przyjemności.

    Jest też muzyka i taniec, razem i z osobna, choćby po cichu w domowym kąciku, które pozwalają mi oderwać się od wszystkiego wokół mnie i dają mi maksimum przyjemności i relaksu :)

  • marta

    W tygodniu miłą formą relaksu jest dla mnie spędzanie czasu ze swoim 1,5 rocznym synkiem po pracy. Wiem, brzmi abstrakcyjnie :D Jednak po 8 godzinach przy komputerze wracam z głową pełną dat, zaplanowanych spotkań i problemów do rozwiązania na wczoraj, a wtedy ten prosty, nieskomplikowany świat dziecka jest dla mnie w sam raz. Budowanie babek z piasku czy wieży z klocków, mini wycieczka rowerowa, pobieganie po podwórku za uciekającym maluchem, oglądanie książek czy po prostu masa czułości i przytulaków pozwalają na skuteczny psychiczny odpoczynek od codziennych dorosłych spraw. A jeszcze dodać do tego wiele zabawnych sytuacji, które taki brzdąc generuje i kilogramy optymizmu, którymi się dzieli ze mną i głowa zapomina o tym, co działo się w pracy :) Pozdrawiam, Marta Nowak.

  • jusss23

    Dzisiejszy świat, jak wiadomo, obfituje
    w nieskończoną liczbę możliwości, szans i okazji, które los rzuca nam pod nogi
    każdego dnia a my chcąc dopasować się do otaczającej nas rzeczywistości,
    szybkiego tempa nie uwzględniającego żadnych hamulców, wkrótce znajdujemy się w
    stanie wyczerpania emocjonalnego i fizycznego, co paradoksalnie utrudnia nam
    życie zamiast je ułatwiać. W związku z tym, tak ważne jest, abyśmy potrafili
    znaleźć złoty środek i odpowiedni balans w życiu codziennym, aby nie dopuścić
    do sytuacji, w której znajdujemy się na krawędzi, będąc jednocześnie kłębkiem
    nerwów. Jaki jest mój sposób na zachowanie zdrowych zmysłów? Mam ich kilka, jak
    pewnie każdy z nas, aczkolwiek moje ulubione dwa sposoby na ucieczkę w świat
    relaksu i odpoczynku to medytacja oraz książki. Jeśli chodzi o medytację jest
    to moja recepta na pozostanie w harmonii ze sobą oraz otaczającym mnie światem,
    dzięki temu, że zagłębiam się w odległy świat swoich emocji, mogę się
    maksymalnie wyciszyć, skupić tylko i wyłącznie na swoich potrzebach i
    odczuciach oraz zregenerować siły, aby każdego dnia być w pełni sił i funkcjonować
    na pełnych obrotach w domu, jak i w pracy. Takie techniki relaksacyjne uspokajają mnie,
    nastrajają pozytywnie do świata i ludzi, dzięki czemu codziennie rano mogę z
    czystym sumieniem spojrzeć w lustro i widzę twarz pełną uśmiechu i zadowolenia.
    Wszystkie te pozytywne uczucia przenoszą się na otaczające mnie osoby, które
    widząc moją pogodę ducha, postrzegają mnie jako osobę pełną witalności, życia,
    ale także wewnętrznego spokoju i równowagi.

    Jeśli zaś chodzi o regeneracją sił podczas czytania ulubionej lektury, cóż.. Ta forma odpoczynku jest nieco bardziej pasywna i nieco lżejsza, gdyż nie muszę się w nią tak intensywnie angażować. Czy jest coś przyjemniejszego niż chwila tylko dla siebie w
    ulubionym, bujanym fotelu, z kocem na kolanach, kubkiem gorącej herbaty w ręku
    oraz pełnym akcji, intryg i napięcia kryminale bądź wzruszającej powieści
    obyczajowej? Czytanie od zawsze było dla mnie sposobem oderwania się od
    rzeczywistości i całkowitej odnowy zarówno ciała jak i ducha. Już jako mała
    dziewczynka zaszywałam się cichutko w kątku z książką w dłoni, podczas gdy moi
    rówieśnicy krzycząc wniebogłosy szarpali się za włosy, rzucali papierkami czy
    ganiali pomiędzy ławkami. Stosując naprzemiennie obie wyżej wspomniane techniki
    relaksacyjne zachowuję pogodę ducha oraz znakomitą kondycję psychofizyczną. :)

  • Paulina Przeniosło

    TOłpaROWER + muzyka:)

  • Agnieszka Kostelecka

    Odpoczynek… to po prostu brak pomysłu i planu. To robienie wszystkiego bez planu, to czas na nudę, to robienie rzeczy inaczej :) Pójście inną drogą niż zwykle, posłuchanie innej muzyki niż zwykle, zostanie w domu kiedy wszyscy wyjeżdżają, wyjazd kiedy wszyscy zostają :) To relaks na jaki mamy ochotę… nawet jeśli to tylko kajak na Mazurach :) /żródło drugiej inspiracji: Pinterest.com:/

  • Magda Jędrzejko

    Jestem akurat w temacie, bo wyjechaliśmy na wakacje… Przypomniałam sobie jak to jest nie przejmować sie niczym. Jesteśmy w dziczy, na Suwalszczyźnie- wciąż jeszcze dziewiczym terenie. Absolutna sielanka- co widać na zdjęciach. Wiem, że jeszcze rok temu nie umiałabym się tutaj tak bardzo zrelaksować i wyciszyć. Szukałabym miejsc do zwiedzania, podbijałabym statystyki ilości odwiedzonych obiektów. Byłabym w ciągłym biegu i realizowała plan. Teraz nie ma planu. Jestem ja, mój narzeczony i nasza maleńka córeczka, która z chwilą narodzin 4 miesiące temu, nauczyła mnie na nowo jak żyć, żeby się nie zajechać. Wskazała priorytety. Teraz największym relaksem jest przebywanie razem i celebracja codziennych spraw. Tych najprostszych i najbardziej oczywistych. Staramy się wyjeżdżać jak najczęściej, zwiedzać miasta, leżeć na kocu. Ale tak naprawdę. A nie „kiedyś pojedziemy na łąkę – może w przyszłym miesiącu…”. Doceniam to, że znów potrafię się wyłączyć. Kiedy nie musze nie zaglądam do maila, nie patrzę na telefon, nie czytam wiadomości. Relaksuje mnie gotowanie, dbanie o moich bliskich i o siebie- to jest najważniejsze. Być blisko siebie, blisko natury, cieszyć się kiedy jest dobrze i nie szukać dziury w całym.

  • Katarzyna Sulińska

    Z powodu trudnej sytuacji rodzinnej w dzieciństwie silny stres, a zwłaszcza permanentne uczucie niepokoju towarzyszą mi odkąd pamiętam. Gdy trochę podrosłam i wybrałam się na studia ten negatywny stan, w którym się znajdowałam wcale nie odszedł w zapomnienie tak jak zakładałam naiwnie. Kompletnie nie mogłam odnaleźć się w nowej sytuacji, w dużym mieście, zwłaszcza że mieszkałam wcześniej na wsi. W końcu po wielu “przebojach” można powiedzieć, że wyszłam na prostą. Znalazłam swoje sposoby na odprężenie, które na mnie działają. A nuż komuś pomogę, więc chętnie się nimi podzielę. Numer jeden to dla mnie rysowanie, malowanie, szkicowanie – nie przejmuj się, że nie masz zdolności, ja też nie mam :D ale samo wykonywanie tych czynności, czyli kreślenie, bazgranie, narysowanie chociażby kilku zwykłych kółek i wypełnienie ich kolorem sprawia, że Twój mózg odpoczywa. Numer dwa to według mnie sprzątanie, oczywiście nie musisz robić porządków jak na święta, ale jak trochę pobiegasz ze szmatką po mieszkaniu, to możesz upiec przysłowiowe dwie pieczenie na jednym ogniu, gdyż i będziesz miał porządek w domu, i oderwiesz myśli od codziennych problemów. Ten sposób jest jednak najlepszy moim zdaniem dla osób, które mają przede wszystkim siedzący tryb pracy. Trzeci sposób na relaks, to kontakt ze zwierzętami. Po prostu przyjdź i ukochaj swojego przyjaciela, ewentualnie delikatnie pogłaskaj, jeśli masz chomika czy jaszczurkę :) Ja mam trzy psy, więc jeśli ktoś jest nieustannie narażony na silny stres, to polecam zaadoptować zwierzaka, gdyż podobno głaskanie psa obniża tętno i ciśnienie krwi. Nawet jeśli nie jest to udowodnione naukowo, to ja osobiście potwierdzam, że przebywanie z psem działa leczniczo! Ostatni sposób jaki działa na mnie uspokajająco, a zwłaszcza regenerująco to majsterkowanie. Nie jestem jakąś złotą rączką, ale drobne naprawy, małe remonty, zbudowanie czegoś fajnego z kilku desek daje ogromną satysfakcję i redukuje poziom stresu. Polecam zgłębić ten temat. Na koniec razem z panem Brusiem, życzymy efektywnego odpoczywania :)

  • karolina j

    Moim ulubionym sposobem relaksu jest wypicie filiżanki gorącej kawy i przeczytanie dobrej książki, jednak już nie pamiętam kiedy ostatnio miałam na to czas…chyba 3 lata temu przed urodzeniem dzieci. Teraz relaksuję się biorąc wieczorem gorącą kąpiel, nakładając maseczkę i poświęcając chwilę na poczytanie bloga w internecie. Rozmowa z mężem i wspólne oglądanie gwiazd popijając winko na tarasie też jest niezłą opcją. Najważniejsze aby mieć czas dla bliskich i cieszyć się każdą chwilą swojego życia.
    Karolina Jenderko

  • Paulina Żurek

    Dla mnie najlepszym sposobem na relaks i regeneracje jest jazda na rowerze. Odkąd zamieniłam autobus na rower jako codzienny transport, droga do pracy zamiast być męczarnia stała się przyjemnością. Rano jest świetną pobudką i zastrzykiem energii, po pracy daje człowiekowi pomyśleć, odcina od ciągłego sprawdzania telefonu i pozwala na obserwacje ludzi i miasta. Poza tym moment po pracy, kiedy wjeżdzam na krakowskie bulwary i czuje przyjemny wiatr znad Wisły naprawdę jest najprzyjemniejszą chwilą w ciągu całego dnia.:)

  • Wicia

    Mój ulubiony i niezawodny sposób na relaks, odpoczynek i
    regenerację poznałam stosunkowo wcześnie- mając 10 lat. Wtedy to odwiedziłam
    ciocię, u której totalnie i absolutnie zachwyciły mnie obrazy zdobiące jej
    ściany. Okazało się, że zostały wykonane przez nią własnoręcznie metodą
    wszystkim bardzo dobrze znaną- haftowaniem :) Ciocia widząc mój entuzjazm
    nauczyła mnie haftu krzyżykowego i od tamtej pory jest to mój ulubiony sposób
    na wyciszenie, odpływam totalnie! Choć mam lat 23 i jest to dość „staroświecki”
    sposób na spędzanie wolnego czasu- w ciągłym pędzie życia w mieście jest mi to
    potrzebne, aby nie zwariować! ;) Siadam w fotelu, włączam muzykę lub dobry film
    i kiedy biorę do ręki igłę, od razu czuję spływający na mnie spokój! To
    nieziemskie uczucie, którego tak często brakuje mi podczas dni w pracy, czy na
    uczelni… Uwielbiam tworzyć nowe obrazy i obdarowywać nimi rodzinę i znajomych-
    to przecież tak piękna, ale zapomniana sztuka, którą trzeba szczerzyć! :)

  • Co któryś wieczór, tak 2, 3 razy w tygodniu, gdy dzieci pójdą wcześniej spać, robię sobie dużym kubek gorącej kawy zbożowej, siadam na łóżku i planuję kolejne dni, w odniesieniu do swoich celów i marzeń. Wspaniałe jest to zajęcie, patrzę sobie, które rzeczy udało mi się zrobić, co jest jeszcze przede mną do zrobienia, planuję i rozwijam swoją listę celów. Wyznaczam sobie mniejsze cele, rozmyślam, marzę, często te wieczory inspirują mnie i mam masę nowych pomysłów, które zapisuje na kartce lub w tablecie. Zapisuję nowe pomysły na wpisy na blogu, nowe teksty do książki, którą staram się skończyć i która wciąż jest uzupełniana właśnie dzięki tym wieczorom.

    Jest to dla mnie najlepsza forma relaksu jaką mogę sobie wymarzyć. Przy czym cele nie są związane z zawodem lub sferą finansową, ogromną radość daje mi rozmyślanie o celach rodzinnych, o tym, co zrobić do jedzenia, jak spędzić czas z najbliższymi, jak zaskoczyć rano dzieci albo jaki im jutro zrobić żart. Uzupełniam tez np. listę z pomysłami, jak sprawić innym przyjemność, z pomysłami dopasowanymi do konkretnych osób, dzięki czemu o nikim nie zapomnę. Ładuje mnie to bardzo pozytywnie, dodaje pozytywnej energii, ukierunkowuje na to co jest dla mnie ważne, pozwala też mi zaoszczędzić wiele czasu, ale przede wszystkim daje masę frajdy.

  • Ela Jurkiewicz

    Jakiś czas temu usłyszałam, że nie zdajemy sobie sprawy, jak
    nudne jest nasze życie dopóki ktoś nie zapyta nas co robimy w wolnym czasie. Dla
    mnie nie chodzi tutaj o hobby (chociaż zapewne taki był zamysł autora słów), ale
    o to czy wiemy jak relaksować i czy umiemy upragniony wolny czas wykorzystać.

    Mocne słowa, które dały mi do myślenia. Zrozumiałam, że
    odpoczynek to nie musi być urlop, wyjazd ani wizyta w SPA. Kiedy zbliża się
    noc, a po całym dniu nad książkami (bo nauka nie ma końca)/garami (bo człowiek
    zjeść musi)/memami (człowiek nie wielbłąd, Internet przejrzeć chce) siadam na
    łóżku i tarmoszę kota. Kiedy wychodzę z biura i zapominam, że w pracy nie mam w
    co ręce włożyć bo wszystko jest „na wczoraj”, a szefowa sugeruje, że chyba nie
    staram się wystarczająco. Kiedy za mną kolejny dzień remontu. Właśnie wtedy
    zaczyna się mój relaks.

    Odpoczywam robiąc to, co lubię a także to, co mimo, że nie jest
    moją ulubioną czynnością daje mi się siłę. Pierwsze miejsce na liście zajmuje
    kawa/herbata (zależnie od pory dnia i roku) wraz z książką (banalne, a skuteczne).
    Nie dyskryminuję autorów i wybieram przeróżną tematykę, ale daję sobie luksus by
    odłożyć książkę, jeśli nie porywa mnie. Przecież w odpoczynku nie chodzi o to,
    by czytać za wszelką cenę nawet :] Drugie miejsce to sport. Siłownia, spacer (szczególnie
    w rejonach, w których powietrze pozwala zapomnieć, że człowiek mieszka w
    mieście) czy nawet zwykła gimnastyka w domu. Ruch daje mi energię i siłę na
    następny dzień (zakwasy są akceptowalnym skutkiem ubocznym). Ćwiczenia są dla
    mnie. Nie dla wagi, nie dla sylwetki, ale dlatego bym mogła na godzinę wyłączyć
    umysł, zapomnieć o tym co było, i nie myśleć o tym co ma być. Odcinam się (bardzo
    spoconą) kreską od pracy i przestawiam na niebyt (stan idealny, gdy żadne
    problemy nie mają wstępu do mojej oazy), aby za chwile wejść w tryb domowy. Trzecie
    (last but not least) miejsce zajmują
    czynności niesklasyfikowane – drobne rzeczy, które pobudzą mnie do działania.
    To czas, którego nie spędzam przed komputerem (inaczej oczy nie odpoczną od ekranu
    jeśli po pracy nadal będę w niego patrzeć), a np. robię sudoku (staram się robić,
    gdy tylko czuję, że mój umysł zaczyna odczuwać stagnację i trzeba mu różnych stymulacji),
    szperam po różnych starych i zapomnianych sklepach szukając gier, maluję
    kolejną stronę atlasu anatomicznego czy regeneruję siły 15-minutową drzemką. (mała
    sjesta doładowuje mnie lepiej niż niejedno espresso). To również odkrywanie
    nowych miejsc – barów, kawiarni, parków. Kiedy tylko mam ochotę jadę w przypadkowe
    miejsce (bardzo często dojeżdżam do punktu A, a później przesiadam się do
    B,C…G i tam, gdy czuję że już się zgubiłam uznaję, iż jestem na miejscu),
    gdzie rozpoczynam wędrówkę wymyślając historie do mijanych obiektów lub
    zagadując tubylców. Kiedy nasycę się chwilą rozpoczynam podróż powrotną (która
    często wymaga pytania o drogę, bo staram się używać telefonu tylko w
    ostateczności).

    Ela Jurkiewicz

  • Patrycja Jankowska

    Moim sposobem na relaks jest wędkowanie :) razem z narzeczonym odwiedzamy w praktycznie każdy pogodny weekend miejsca, gdzie można na prawdę odciąć się od świata. Czasem zrywamy sie juz o 4 nad ranem, zeby podziwiac mgłę nad zalewem. Dopiero na łonie natury człowiek się uspokaja. Wielu ludzi nie rozumie fenomenu wędkowania. Ale uwierzcie, że holowanie ryby na wędce to niezła frajda i świetny sposób na relaks.

  • Małgorzata Pacholska

    Jak lubie się zrelaksować? Kocham podróże, te małe i te duże, te dalekie i bliskie… Najlepszy restart jest bardzo spontaniczny, bo rodzinne wybieramy się na szybką wycieczkę. Zabieramy nasza córkę i jedziemy nad polskie morze luc w góry. Pomimo tego, że podróż troszkę trwa, to bezcenne są widoki z góry na piękne okolice, najczęściej Karkonoszy, lub szum morza. Takie jedno lub dwu dniowe wypady bardzo lądują akumulatory… A co jak pogoda nie sprzyja, lub nie ma ochoty na wyjazd? Zamykam się w kuchni i pieke ciasto. Ta czynność bardzo mnie relaksuje. Czas przygotowania, oczekiwania i palaszowania ciasta z rodziną jest pięknym momentem… Trzeci ulubiony sposób ma relaks, to książka. Czytanie przenosi mnie w i na rzeczywistość i pozwala na całkowite oderwanie się od otaczającego świata – uwielbiam.

  • Najprościej byłoby napisać, że idealnym odpoczynkiem będzie pójście na rower, bieganie czy po prostu spotkanie ze znajomymi. Ale bywają takie dni, kiedy odpoczynek przychodzi trudno, bo po 8 godzinach pracy w głowie zostają myśli, albo też muszę jeszcze popracować nad pobocznymi projektami. I może to zabrzmi dziwnie, ale dla mnie regeneracją jest realizowanie się w pasji :)

    Z przyjemnością po pracy gotuję dla siebie i znajomych, mieszam w garnkach, eksperymentuję z przyprawami. Aktywnie działam w organizacjach pozarządowych, współtworzę jedyny w regionie festiwal filmowy, prowadzę zajęcia z dzieciakami. Ktoś powie, że „praca” po pracy to ostatnie co chciałby robić, a dla mnie to możliwość realizacji, przeniesienia swoich myśli na inne tory, odcięcia się od bieżących spraw.

    A w wolny weekend, dla najpiękniejszego odpoczynku wybieram rower, wycieczkę do lasu, bez telefonu, natura najlepiej uspokaja :)

  • Kamil G

    Na mnie najlepiej działają małe, niecodzienne czynności. Robiąc je wiem, że właśnie przyszedł czas na relaks, radość z chwili i skupienie całej energii na tym właśnie momencie. Czasem jest to zwykła szklanka (albo dwie ;) świeżo wyciśniętego soku spożywana na balkonie, przy dźwiękach cicho płynącej muzyki, zieleni, szumu miejskiego, czy śpiewu ptaków. Czasem dołączyła do mnie ukochana dziewczyna, z natury introwertyczna, która jeszcze bardziej ceni sobie ład i przestrzeń. Nieraz parzyła zieloną herbatę lub czystek, czasem zaś po prostu przerywała obecne czynności, by spędzić spokojne chwilę wspólnie lub w towarzystwie zwierząt, z którymi dogaduje się nieraz lepiej niż z ludźmi. Spędzamy tak czas na milczeniu lub na przyjemnej, powolnej rozmowie.

    Niejednokrotnie widząc ją zajętą zbliżyłem się, by rozmasować jej kark, czy ramiona. Zdarzyło się nie raz, że taki gest przerodził się w „pełnoprawny” masaż, od stóp do głów, z wykorzystaniem przeróżnych mazideł, które włożyła mi do rąk. :)

    Nic nie działa na mnie tak odstresowująco jak świadomość, że przyczyniam się do lepszego samopoczucia osób najbliższych.
    Niejednokrotnie poprzez uszlachetniającą pracę, drobne porządki, dobre uczynki, przygotowanie posiłków. Taka praca – to nie praca! Daje energię, motywację i uskrzydla.

  • Dominika Wojciechowska

    Moim najlepszym sposobem aby mieć więcej energii i skutecznie odpocząć jest JOGA, pewnie wiele z was pomyśli jak podczas jogi można odpocząć skoro to ćwiczenia.Dla mnie joga to wyciszenie ciała i duszy, którego potrzebuje po całym dniu, daje mi ona spokój ciala i umyslu a następnie całkowicie nowa wersje mnie. Nowa wersja mnie jest wypoczeta i pełna energii na nowe wyzwania. Polecam każdemu taki sposób relaksu ;)

  • Paulina

    Od jakiegoś czasu uczę się tego, aby odpoczynek nie kojarzył się mojemu organizmowi tylko i wyłącznie z leżeniem. Staram się wypoczywać np. wracając z pracy, dojazdy zajmują mi sporo czasu, który warto wykorzystać. Bardzo lubię chodzić, więc częściowo po prostu wracam pieszo traktując to jako odprężający spokojny spacer po całym dniu. Jadąc autobusem zawsze mam przy sobie książkę, nawet tylko kilka stron dziennie daje naprawdę wiele. Dzień wolny w pracy. czy też nie, zawsze znajdą się obowiązki i czasami warto po poprostu zabrać kawę, wyjść na świeże powietrze i w spokoju wypić ją delektując się chwilą. W moim wypadku klimat przy tego typu wypoczynku jest ważny, dlatego zawsze staram się zadbać o to by mieć ładne, zadbane miejsce gdzie mogę odciąć się od codzienności. Sposobów jest wiele, przy większej ilości wolnego czasu wybieram podróże działają na mnie kojąco, to ile energii, spokoju i odprężenia wnoszą do mojego życia to uczucia nie do opisania. Uważam ze trzeba w życiu znaleźć równowagę, mieć swój czas na wypoczynek i dbać o to by był zawsze oraz znaleźć kilka form dobrego wypoczywania. Rutyna nigdy nie jest dobra. Dobry wypoczynek to taki po którym chce się żyć i mamy mnóstwo energii!!

  • Sylwia Bartyzel

    Dla mnie najlepszą formą relaksu pracy jest joga. Nie potrzebuję specjalnego sprzętu, ani przestrzeni gdyż można uprawiać ją wszędzie, nawet nie ruszając się z domu. Kilka ćwiczeń rozciągających powodują spore odprężenie ciała i umysłu co wpływa na spowolnienie natłoku myśli i przyjemne uczucie relaksacji. Polecam bardzo! ;)

  • Monika Kędra

    Od pewnego czasu, mam swoją ulubioną praktykę relaksacyjną. Gdy tylko złapię parę dni wolnych od pracy, prędko dzwonię do koleżanki i ona przyjeżdża z tym całym swoim inwentarzem. Gdy tak go rozkłada na moim stole, niektórzy mogliby pomyśleć, że to przybornik godny hiszpańskiej inkwizycji- same narzędzia tortur. Każe mi się położyć. Oddaję się w jej ręce i wszystkie troski znikają. Najpierw masaż skóry przy pomocy różnych mazideł przygotowujących, a potem cyk- i wszystkie problemy znikają. Igła pracuje w mojej skórze setkami uderzeń na minutę, przyozdabiając ją fantazyjnymi wzorami. Przychodzi spokój. Przyjemna pustka, klarowność, której nie doświadczamy na co dzień, pochłonięci gonitwą myśli. Chwila ucieczki od przytłaczającej dorosłości plus zjawiskowy efekt estetyczny. Polecam każdemu.
    PS. Poza rekreacyjnym przyozdabianiem się, doskonalę swoje wyczyny kulinarne, oddając się swojej drugiej miłości- gotowaniu.

  • Saszka Kołodziej

    Relaks dla mnie oznacza zapomnienie o szarej codzienności. To czas, w którym mogę oderwać się od codziennych zmartwień i kłopotów. Na małe smutki pomaga mi wieczorny rytuał relaksu w łazience, kiedy zostawiam za jej drzwiami troski dnia codziennego. Włączam spokojną muzykę, gaszę światło, zapalam aromatyczne świece i oddaję się przyjemności pielęgnacji. Ale najlepiej relaksuje się z dala od domu, nawet 1 całodniowy wyjazd pozwala zrobić mojemu organizmowi ‚reset’, naładować akumulatory i po powrocie, pełna endorfin, mogę stawić czoła największym wyzwaniom. Nieważne, czy podczas wyjazdu będę leżeć plackiem na plaży, szusować po stoku na snowboardzie, zdobywać górskie szczyty, czy relaksować się w hotelowym spa – ważne, że przez kilkanaście albo kilkadziesiąt godzin mój umysł będzie skupiony na rozrywce i przyjemnościach :)

  • Sylwia Dziełakowska

    Każdy z nas tak naprawdę ma swoje sprawdzone sposoby na pełen relaks i regenerację. Postaram się wam opisać i zachęcić do wykorzystania mojego :))
    Nie od dziś wiadomo, że czekolada dobra jest na wszystko. No
    dobrze, w pewnym wieku, gdy kobiecy metabolizm zwalnia, zbyt duża
    jej ilość może wyjść nam bokiem (w przenośni, jak i dosłownie)
    to jednak gdy mam ochotę na sprawienie sobie odrobiny przyjemności
    w domowym zaciszu, staje się ona nieocenionym SPAringpartnerem.
    Najpierw czekoladą pielęgnuję włosy, by wyglądały na
    zdrowsze i pełne blasku: z wody i siemienia lnianego gotuję coś na
    wzór żelu, dodaję czubatą łyżeczkę kakao, miodu i oleju
    sezamowego, a następnie nakładam maź na włosy pod czepek i z
    takim kompresem spędzam 30 minut, które wykorzystuję bynajmniej
    nie na błogie lenistwo…By przynieść ulgę dłoniom, stosuję
    bezcenny zabieg: łyżkę kakao lub startej czekolady mieszam z
    porcją jogurtu naturalnego i łyżką miodu, wkładam na 10 sekund
    do mikrofali i funduję sobie przyjemny kompres. Tych samych
    składników używam do maseczki na twarz, wystarczy wzbogacić ją
    dodając jedną kapsułkę witaminy e. Moja cera staje się promienna
    i wygląda na znacznie bardziej wypoczętą niż jest w
    rzeczywistości. Ukoronowaniem czekoladowej uczty jest kąpiel w
    wannie pełnej czekoladowych bąbelków z najlepszym SPAlaczem
    tłuszczy w dłoni -czerwonym, półwytrawnym winem. Ten cudowny
    przepis to niezawodny sposób na ukojenie ciała i duszy. Zapach
    unoszący się wówczas w łazience jest tak przyjemny i odprężający,
    że od samego jego kojącego aromatu mój organizm produkuje więcej
    endorfiny.
    Dopełnieniem domowego relaksu połączonego z regeneracją w moim wykonaniu jest
    SPAłaszowanie nieco bardziej wyszukanej niż zazwyczaj kolacji i
    oddanie się, trwającemu do białego rana…SPAniu…

  • Gość

    Po całym ciężkim dniu najlepszą regenerację i odpoczynek daje mi domowe SPA w zaciszu własnej łazienki, która staje się w tym czasie świątynią relaksu.
    Najważniejsze jest to, aby nikt mi nie przeszkadzał, dlatego wyłączam komórkę, a męża z dziećmi wysyłam na dłuższe zakupy.
    Rozpoczynam
    od zapalenia kilku świec, których ciepła barwa wprowadza przytulną
    atmosferę.Dodatkowo włączam swoją ulubioną płytę z muzyką uspokajającą
    mój umysł.
    Do wanny wlewam ciepłej wody z kilkoma kroplami olejku, by kąpiel była bardziej aromatyczna.
    Zaczynam od głowy – myję ją szamponem, a zaraz potem nakładam odżywkę.Odżywka wnika w głąb włosów, a ja zajmuję się resztą.
    Najpierw peeling całego ciała, by pozbyć się złuszczonego naskórka.Teraz już tylko przyjemności :).Miękka
    myjka, delikatnie pachnący i pieniący się żel do mycia.Opieram się
    wygodnie plecami o wannę, rozkoszuję się zapachem i bawię się pianą.
    Po
    spłukaniu włosów i ciała czas na relaks poza wanną.Dokładnie osuszam
    ciało miękkim ręcznikiem i rozpoczynam nawilżanie.Serum do twarzy, krem
    pod oczy i balsam nawilżający do ciała.
    Owijam się w 
    szlafrok, siadam wygodnie na kanapie i upajam się chwilą.Moje domowe SPA
    pomaga mi odpocząć, zregenerować siły i odprężyć umysł :). DARIA BOROWSKA

  • Wiktoria Burdzik

    Witam!
    Dla mnie najlepszą formą relaksu jest „wyłączenie myśli”. Położyć się najwygodniej jak się da i przestać myśleć. Nie rozmyślać nad problemami, rzeczami, które nas dręczą. Można się zdrzemnąć, posłuchać muzyki i wyobrażać sobie siebie w roli głównej klipu tej piosenki. Poczytać książke, ale powoli i dokładnie sobie wszystko wyobrażać. Iść na spacer nalepie do parku, lasu. Zaobserwować naturę i zobaczyć jak piękny jest nasz świat. Można zaobserwować ludzi i ich zachowania. Pozbierać liście, kwiatki włożyć do swojego notesu i ususzyć. Spróbować coś namalować wystarczy parę kredek i kartkę, nie trzeba mieć do tego talentu! Jeśli nie ma się pomysłu co namalować wyjrzeć przez okno i namalować pierwsze co się zobaczy. Jest wiele, podobnych rzeczy, ale trzeba pamiętać, że nie można mieć rutyny, czyli najpierw to, dopiero później to. Powinno się robić to, na co ma się teraz ochotę, Bo w rutynie nie ma, ani trochę relaksu!
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Agata Socha

    Prowadzi tam kręta droga, przez zielone lasy, złote od pszenicy pola, błyszczące w słońcu jeziora, w towarzystwie raz po raz przelatującego bociana, biegnącej z gracją sarny czy małych zający, które w odległości wyglądają jakby płynęły wśród traw. Domek na wsi u dziadków, gdzie wiosna wygląda jeszcze bardziej wiosennie, kakao jest bardziej czekoladowe, a słońce grzeje jak prawdziwy kominek.To właśnie tam znalazłam swoją małą magiczną krainę, pełną ciepła domu dziadków i cudownych wspomnień, którą kocham niczym zespół Kobranocka tytułową Irlandię <3 Najpiękniejsze chwile relaksu spędzam właśnie tam – odpoczywając pod starą jabłonią, chłodząc się orzeźwiającą lemoniadą, łapiąc przebijające się między gałęziami słońce, które tak ciepło otula gorącymi promieniami. Magiczne chwile w najcudowniejszym miejscu na mapie mojego serca ;)

  • Marek Fra

    Przygotowuję sobie latte macchiato z wiórkami czekoladowymi i zanurzam się w głębokim fotelu. Do odtwarzacza wkładam płytę z „Czterema porami roku” Vivaldiego z koncertem „adekwatnym” do pogody za oknem i wchodzę w świat relaksu duchowego spotęgowany rozkoszą podniebienia. Domownicy już to zaakceptowali. Musieli.

  • Jolanta Wierzycka

    Moim sprawdzonym i ulubionym sposobem na relaks,odpoczynek i regenerację jest domowe spa-kiedy zaszywam się w łazience,zamykam drzwi na klucz,wyłączam telefon i poświęcam czas dla siebie,wyrzucając z umysłu wszystkie negatywne emocje i myśli które potrafią przytłoczyć.Włączam muzykę relaksacyjną,zapalam świece,otwieram butelkę wina i delektuje się aromatyczną kąpielą w olejkach eterycznych.Moje ciało i umysł uwielbiają tę formę regeneracji,odpoczywają po ciężkim czasie i odchodzą choć na trochę od problemów z którymi na codzień trzeba się zmierzać.Pachnące maseczki,kremy,balsamy pozwalają na nowo odkryć piękność ciała i duszy.Po takim wieczorze czuję się zrelaksowana,odprężona i pełna sił do działania,a w nocy śnią się piękne sny.

  • Beata Makuch

    Najlepszym sposobem na relaks i odpoczynek jest dla mnie zrobienie czegoś siebie. Jak tylko mam w końcu wolne popołudnie staram się spędzić je aktywnie, więc zwykle wybieram jazdę na rowerze, w chłodniejsze dni zaś siłownię. W trakcie wysiłku fizycznego moje ciało się regeneruje po całym dniu siedzenia przy biurku, a wszystkie problemy i stresy odchodzą w niepamięć. Po siłowni uwielbiam przeznaczyć czas na swoje domowe spa – długa relaksująca kąpiel, maseczki na twarz, zadbanie o włosy i paznokcie, balsamowanie ciała. Gdy już zrobię wszystko, co uwielbia moje ciało, czas przychodzi na zadbanie o ducha – sięgam wtedy po dobrą książkę. Gdy jednak dzień w pracy był męczący, najlepszym jego zakończeniem jest dla mnie serial niewymagający myślenia i ulubiona zielona herbata. Następnego dnia czuję się wypoczęta i zadbana, a dobre samopoczucie automatycznie powoduje uśmiech na mojej twarzy :)

  • Katarzyna Rzeczycka

    Mam jeden sposób na relaks i regenerację. Jak narazie uważam, że jest skuteczny pod warunkiem, że wykonuje go regularnie. Umówiłam się z mężem, że każde z nas ma od godz do dwóch czas tylko dla siebie (ja mam pon, środę, piątek mąż wt, czwartek i sobotę). W tym czasie drugie zajmuje się dziećmi i domem. Ja mój przydział rozdysponowuje tak: Najpierw muszę porządnie zmęczyć się fizycznie i w zależności od nastroju idę pobiegać po lesie, na basen czy włączam muzykę i tańczę do upadłego. Kiedy już odreaguje dzień przychodzi kolejny etap czyli zebranie sił na kolejny. Wtedy również w zależności od nastroju biorę długą kąpiel czy organizuje sobie mini spa. Takie zadbanie o swoje potrzeby sprawia, że czuję się piękna, jestem zadowolona i całkowicie zrelaksowana. Łapię oddech i siły. Niedziela jest dniem, gdzie wył telefony i całą rodziną jedziemy na spacer nad jezioro czy nad morze. Uciekamy tym samym myślami od codziennych obowiązków i spokojnie w dobrym nastroju wkraczamy w kolejny tydzień. Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę :) Katarzyna Rzeczycka

  • emilia

    Dla mnie najlepszy sposób na ładowanie baterii to ćwiczenia….Lubię to uczucie po treningu…zmęczona a jednocześnie pełna energii…Jak mówi moja koleżanka gdy opowiadam jej o ćwiczeniach,że”jaram się tym”. Tak, jaram…nie ćwiczę godzinami tylko 15-30 minut dziennie a potem widzę efekty i jestem z siebie dumna i chce więcej i mam takiego pałera do działania że nie przeszkadza mi praca na zmiany,dziecko,czy opieka nad chorym tatą…jestem silna 💪
    Emilia Stasiak emilia_s292@wp.pl

  • Relaks… Ciężko mi znaleźć na niego ostatnio czas, choć wiem, jaki jest ważny. W zabieganym świecie próbuję odpocząć łącząc przyjemne z pożytecznym i o wielu rzeczach nie próbuję wiedzieć przykrego obowiązki. Spacer z psem, podlanir kwiatów, a nawet umycie naczyń. Tylko do odkurzania nie mogę się przekonać 😉
    – Dominika Musialik 😉

  • Dagmara

    A ja słucham siebie. Lubie spędzać czas sama ze sobą. Chodzę na długie spacery z psem, czytam, robię drzemki, patrzę na drzewa. Nie wyrabiam nadgodzin. Staram się wysypiać i… Okazywać czułość chłopakowi. On rewanżuje mi sie tym samym a dzięki temu czuję się spełniona. Jest mi po prostu dobrze. I… wcale nie mam dużo wolnego czasu. Po prostu włożyłamdużo wysiłku by zwalczyć pracoholizm, który zrujnował mi zdrowie. Pozdrawiam. Dagmara Krzesińska

  • Kamila Palonek

    Moim ulubionym sposobem na relaks, odpoczynek, regenerację jest… nauka. :) Brzmi to śmiesznie, jednak nie mam na myśli nużącej, nieciekawej nauki wręcz szkolnej, ale naukę rzeczy, które zawsze chciałam umieć lub interesowały mnie wystarczająco, bym podjęła działania w tym kierunku nawet na parę dni. Więc gdy mam czas na relaks i odpoczynek, wykorzystuje go pożytecznie. Odkąd zaczęłam tak robić, nauczyłam się świetnie pływać, w końcu opanowałam język niemiecki, do którego w szkole nie miałam cierpliwości i nauczyłam się grać na gitarze, zamiast na nerwach. :) Wszystkie procesy przebiegały krok po kroku: raz wybrałam się na basen z przyjaciółką, która zgarniała medal za medalem z pływania, innym razem oglądałam niemiecki film, a kolejnym poprosiłam starszego brata, by nauczył mnie prostej piosenki na gitarze. Takie czynności nie były męczące, a wręcz odprężały i ciekawiły, bo uczyłam się nowych rzeczy, bez przymusu. Gdy zaczęłam je powtarzać, zdałam sobie sprawę, jak dużo się nauczyłam przez takie „odpoczywanie”. :) I właśnie taki dziwny sposób odpoczynku działa na mnie najlepiej i czuję się pełna energii, której żadna kawa bądź drzemka nie może mi dać.

  • Natalia Studniarz

    Witam:) mój sposób na relaks? Inni mogą się dziwić, mogą zapytać „czy to aby na pewno jest relaks?” A co to takiego? Siłownia! Kocham wysiłek fizyczny i kocham po całym dniu ciężkiej pracy dać z siebie wszystko na siłowni! Gdy właśnie w taki sposób się „wyzyje” to potem czuje się lekka, spokojna i zrelaksowana! Mogę spokojnie podejść do codziennych czynności domowych bez stresu, bez nerwów. Nie zapominam oczywiście o kąpieli po wysiłku fizycznym,ktora dodatkowo sprawia, że nasze ciało czuje się jak nowo narodzone. Może przy tym jakaś nasza ulubiona muzyka? Ależ to będzie super odpoczynek! Jeżeli ktoś jeszcze nie próbował to potwierdzam teraz oficjalnie, że warto :)

  • Mona Rhosyn

    A MOST WANTED PEACE NATURALS! Nic nie daje mi takiego oczyszczenia i wewnętrznej regeneracji jak wspinanie się na słoneczne pagórki życia, czyli dbanie o swój rozwój duchowy w towarzystwie Matuli Natury. Wśród objawów życia zjednoczenie z Matką Naturą zajmuje istotne miejsce. Uważam, że bez tej silnej więzi, zakorzeniającej się w naszych duszach człowiek nie byłby człowiekiem. Sztuka kontemplacji przyrody niesie poczucie wszechogarniającego spokoju i wskazuje możliwie prostą drogę do wyzwolenia: ukojenia zmysłów. Jeśli nie czujesz się wygodnie, nie ma w Tobie pokoju. I w tym momencie wybieram wolność od zakłóceń: styl ZEN na wielu płaszczyznach, w tym joga, wędrówki górskie, spacery po ogrodach botanicznych, fotografowanie zjawisk przyrodniczych, wspinaczki górskie, a także noce spędzane pod chmurką w otoczeniu radośnie migających gwiazd i towarzystwa księżyca. Będąc w nieustannym biegu poszukujemy przestrzeni, w której już samo przebywanie może nas zrelaksować i oczyścić umysł z toksycznych myśli. Równoważąc swój stan umysłu poczujesz, że jesteś „tu i teraz” i zajrzysz w swoje wnętrze. Poszukując pod zamkniętymi powiekami nurtu spokoju i głębi najskrytszych snów pragniemy oderwać się od chaosu, a pobyt na świeżym powietrzu sprawia, że czuję się jak nowo narodzona. Wyciszenie i spokój usytuowane na piedestale. Wszystko, co piękne jest wewnętrzne, dlatego też przemieszczam się w stronę samopoznania.
    Monika Wojda

  • Anna Domagała

    Dla mnie relaks, odpoczynek i regeneracja, to cotygodniowa dwugodzinna wyprawa do lasu z kijkami. Takie proste, takie przyjemne… jest czas żeby pomyśleć, poukładać w głowie wszystkie sprawy z całego tygodnia. Zresztą od dawna wiadomo, że nic tak dobrze nie relaksuje jak odrobina ruchu i świeżego powietrza. Polecam każdemu :-)

  • Mała Margo

    Moim ulubionym sposobem na relaks jest zanurzenie się w strumieniu kreatywności, który nieprzerwanie płynie przez moje żyły. Taka kąpiel, pozwalająca uzewnętrznić wszystko to, co zebrało się w drobnej i cichej komnacie serca, dostarcza mi najwięcej radości. W szaleńczym biegu dnia codziennego nie mam czasu na to, by dostrzec swe odbicie w mętnej wodzie myśli i przyjrzeć temu, co w niej pływa. Rzeka świadomości napotyka tamę i z upływem czasu napiera na nią coraz gwałtowniej, a we mnie kumuluje się napięcie; zwolnienie jej pozwala na ułagodzenie strumienia i swobodne uwolnienie emocji. Gdy wdepnę w kałużę melancholii, moim narzędziem stają się nożyczki – ostrzem spojrzenia wycinam z gazet nieprzypadkowe słowa, układając je w spójne zdania. Tak wyławiam z dna przesyconej smutkiem duszy wiadomości do świata, zamknięte w formie kolaży. Kiedy zaś stoję pod wodospadem radości, przesiąknięta nią na wskroś wcielam się w ulubione komiksowe postaci, puszczając w ruch kalejdoskop osobowości. Jedną z nich jest Harley Quinn, skraplająca drzemiący we mnie pierwiastek figlarności oraz szaleństwa. Gdybym miała zamknąć swój sposób na odprężenie się w jednym słowie, byłaby to ekspresja. Jest siłą, która nie pozwala na zastygnięcie w rutynie.

    Dominika Jakubowicz

  • Marek Meżyk

    Zdarza mi się, przyznaję bez bicia, że pracuję po 12 godzin parę dni pod rząd. Zdarza mi się, że nawet po 10 godzinnym dniu pracy i tak idę na trening. Dla mnie krav maga, boks, czy choćby siłownia to moja oaza szczęśliwości. Tam mogę poczuć inny rodzaj tempa,energii,rywalizacji. Lubię być wojownikiem – i w życiu i na macie. Po prostu taki mam charakter. Ale to zajęcia na macie pozwalają mi się oczyścić. Tu przesuwam granicę własnych możliwości, podnoszę sobie poprzeczkę, walczę ze słabościami i uczę się szacunku do przeciwnika. Do tego rower-bo uwielbiam to naprężenie w łydkach, ten pot, który gdyby nie okulary zalałby mi oczy. Odpoczywam poprzez maksymalne wytężenie swojego organizmu. Wtedy naprawdę jestem w stanie odnaleźć siebie samego.

  • Agata Sabała

    Są na świecie stworzenia, które relaks mają we krwi, a od kogo się uczyć, jak nie od najlepszych. Dla mnie mistrzami relaksu są koty. Podobno potrzebują średnio 24 godziny snu na dobę (a niektóre nawet więcej :), ale kto ma kota, wie, że potrafią też biegać jak szalone i mieć mnóstwo energii. Postanowiłam więc kiedyś wziąć z nich przykład i nauczyć się ładowania baterii. Po pierwsze nie należy marnować jej bez potrzeby. Jeśli mam wolną chwilę, nie kręcę się bez sensu, nie rozmyślam, tylko zamykam oczy i wyłączam się na chwilę. Po drugie kąpiel. Koty potrafią się lizać długi z pełnym zaangażowaniem, ja urządzam sobie relaks w wannie. To jedyne pomieszczenie w domu, w którym nie mam zegara, tu czas się nie liczy, tylko szum ciepłej wody. Z wanny wychodzę zawsze z czystym ciałem i oczyszczonymi myślami. Oczywiście sen! Regularny, odświeżający, w czystej pościeli i wywietrzonej sypialni pozwala inaczej spojrzeć na każdy problem. A po porwocie z pracy, nawet po najcięższym dniu, otwieram drzwi do domu, a tam witają mnie dwa stęsknione koty. Biorę je na ręce, głaszczę miękkie, ciepłe futro, wsłuchuję się w mruczenie. Naukowo udowodniono, że głaskanie kota uspokaja i obniża ciśnienie. Po takim relaksie jesteśmy znowu gotowi do działania.

  • Anna Bach

    Nic tak nie relaksuje jak masaż. Raz w tygodniu wraz z narzeczonym mamy rytuał, podczas którego przy muzyce klasycznej masujemy nasze napięte mięśnie. Uwielbiam masaż pleców i karku, który łagodzi napięcia i stres. Muzyka klasyczna pozwala odpłynąć od dotychczasowych problemów. Do tego dochodzi masaż głowy specjalnym masażerem z wypustkami. Nie ma lepszego sposobu na relaks i odpoczynek.

  • Magdalena Świtała

    Wyłączam telefon, domofon i wszystkie hałasujące urządzenia, z ulgą zrzucam buty i wskakuję w wygodne dresy. Zapalam aromatyczną świecę o aromacie letniego ogrodu a jej zapach wypełnia całe mieszkanie. Włączam cicho muzykę relaksacyjną ze śpiewem ptaków, zaparzam
    wielki kubek jaśminowej herbaty. Rozsiadam się na kanapie, tuż obok kładzie się
    kot i uspokajająco mruczy. Z dębowej komody wyciągam albumy ze starymi
    zdjęciami i zanurzam się w pięknych wspomnieniach pachnących tęsknotą za
    przeszłością. A gdy już wrócę z krainy wspomnień sięgam po książkę i przenoszę
    się razem z jej bohaterami do świata wykreowanego przez pisarza. Jeszcze lepszy
    relaks zapewnia czytanie w wannie;) Wystarczy pachnący płyn do kąpieli, lampka
    wina i wonne kadzidełka, by zapomnieć o otaczającym świecie. Do rzeczywistości
    przywołuje mnie bicie zegara i chłodna woda ;) Takie drobne rytuały koją skołatane nerwy,
    pozwalają mi się odprężyć, oderwać od codzienności i nabrać sił do zmagań z
    kolejnym dniem.

  • Iwona Skorek

    Mój ulubiony sposób na relaks, odpoczynek i regenerację to wieczorna kąpiel. Zapalam świece o zapachu wiśni wokół wanny, napuszczam do niej wodę, dodaję płynu do kąpieli i wsłuchuję się w
    nastrojową muzykę. Leżąc w wannie nakładam na twarz maseczkę odżywczą, ciało myję ulubionym żelem, a po kąpieli otulam je delikatnym balsamem. Moje domowe SPA to dla mnie pełen relaks, ukojenie dla duszy i ciała, dzięki któremu czuję się doskonale, a moja skóra jest idealnie nawilżona, aksamitna i lśniąca. Wspaniale wtedy wypoczywam i mam czas tylko dla siebie. Po moim SPA czuję się wyjątkowo pięknie, młodziej i jestem zadowolona ze swojego wyglądu. Kiedy potrzebuję odpoczynku, zregenerowania się, chcę uwolnić się od stresu, dręczących myśli, to zapalam świece i rozpoczynam domowe SPA. Po kąpieli zakładam szlafrok, wypijam gorącą czekoladę i „zanurzam się myślami” w ciekawej, pełnej przygód książce. Jestem w baśniowym świecie magii i czarów. Zapominam o problemach dnia codziennego, a przenoszę się w inny nierealny i bajkowy świat, w którym wszystko może się wydarzyć.

  • Najlepszą formą relaksu jest bieganie.
    Można je uprawiać po i przed spaniem.
    Sił na parę godzin nam po nim zostanie.
    Nie trzeba kasy ani drogiego sprzętu.
    Wystarczy zapał
    I można coraz lepszym się stawać,
    Kolejne rekordy poprawiać.
    Dlatego teraz tysiące ludzi zakłada sportowe butki
    I chwalą się w necie
    Ile w cały dzień można przebiec.
    Bo sport to zdrowie – wiecie?

  • Alicja Chróściel

    Niestety z uwagi na to, że pracuję umysłowo i siedzę cały dzień
    przykuta do biurka ku szczególnemu niezadowoleniu mojego kręgosłupa, odpoczywać
    staram się w ruchu – chociaż z racji wieku już oczywiście bez lekkoatletycznych
    szaleństw J. Regenerującym
    miejscem mych ćwiczeń dla ciała i ducha jest kuchnia. Tam naładowują baterię
    mając możliwość przyrządzania smakołyki dla
    całej rodziny tak bez pośpiechu i przymusowych szybkich obiadków. Zapach potraw
    i ciepełko piekarnika jest najlepszą aromaterapią. A endorfiny widzialne w
    drodze zadowolenia wszystkich naokoło- bezcenne. Po takim popołudniu jestem
    pełna energii i wypoczęta. To oczywiście w towarzystwie domowników, a sama… hmm…
    Ale
    uwielbiam kąpiel w olejkach i przy świecach. To tak bardziej na co dzień. I
    masaż pleców przed snem. Taki zwyczajny relaksacyjny. A jeśli partner jest w zasięgu
    ręki to udany seks też mi dobrze robi J

  • Otwarcie przyznam, że spycham swój czas na odpoczynek do minimum,ponieważ zawsze jest „coś” do zrobienia, „coś” do załatwienia. Czytałam już informacje na ten temat, a Twój artykuł przyciągnął mnie jak magnez, ponieważ w głębi ducha wiem jak ważny jest czas na regenerację. Mam kilka jednak małych sposobów na odpoczynek.
    Kobieta to złośliwe stworzenie z natury. W związku z czym, uwielbiam nakładać na twarz maskę z zielonej glinki i szukać wtedy towarzystwa mojego partnera, który niemiłosiernie się na nią krzywi. Rozbawia mnie to za każdym!
    Innym sposobem na relaks i odpoczynek jest dla mnie wyjście do klimatycznego miejsca, w którym mogę popróbować ciekawych drinków. Hit tego lata – Jägermeister + cydr :)
    Badminton. Sport jeszcze z dzieciństwa, gdy grałam z przyjaciółką w letnie popołudnia do upadłego aż się zrobiło całkiem ciemno i nie było widać lotki :P

  • Ewelina Syrek

    Najlepszym sposobem na relaks jest dla mnie zdecydowanie wyjście na świeże powietrze. Nic tak nie poprawia samopoczucia jak wyjście na wieczorny spacer, zwłaszcza latem, gdzie jest to wytchnieniem po zbyt dużych upałach. Wieczorami jest zwykle chłodniej niż w dzień, dlatego takie spacery są przyjemnością, tym samym można odpocząć też od codziennych obowiązków, które zabierają nam mnóstwo czasu. Poza tym polecam pójście na łąkę, czy nad jezioro, gdzie spokój dopisuje, a gdzie spokój, tam z pewnością łatwiej jest odgonić stres i czarne myśli :)

  • Monika

    Moim sprawdzonym sposobem na relaks jest przebywanie z ludźmi, których kocham – rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Z takimi osobami każda forma spędzania czasu jest odpowiednia – wspólne treningi na świeżym powietrzu bądź w sali fittness, spontaniczne wyjście na pizzę, wspólne kibicowanie podczas meczy polskiej reprezentancji oraz długie wieczorne rozmowy przez telefon o tym co nas cieszy, boli, martwi oraz o planach na przyszłość tą bliską i daleką. Jednak często zdarza mi sie wypoczywać samej – każdy z nas z pewnością potrzebuje swojej samotni i wsłuchania się w siebie – mi pomaga w tym wędrówka rowerem bądź pieszo do lasu i wdrapanie się z lornetką na drewnianą ambonę i obserwowanie w ciszy lasu i polnych miedz głosów zwierząt, ich codziennych rytuałów – to najlpesza forma wyciszenia jaką udało mi się odnaleźć w trudnych chwilach mojego życia i o dziwo – zawsze działa! – po takich wypadach jestem odprężona przede wszystkim duchowo a co za tym idzie i fizycznie. Nasza dusza jest nieodłączna od ciała dlatego ważne jest dbanie zarówno o ducha jak i o ciało – tylko wtedy możemy osiągnąć stan potrzebnego od ciężkiej pracy odpoczynku. Do doskonałej duchowej relaksacji służą mi książki – często są to biografie inspirujących osób ze świata mody, muzyki, nauki i techniki oraz żywoty świętych. Zdarza mi się również zagłębić w lekturze czysto abstrakcyjnej – książkach przygodowych oraz fantastyce. W odprężeniu pomagają również wieńczące ciężki dzień spacery oraz przebywanie z dziećmi, które bezustannie zaskakują swoją niekończącą się szczerą energią.

  • Sara

    Jestem osobą, która musi coś robić. Bezczynność jest dla mnie męcząca. Gdy ktoś mówi mi: „Połóż się, odpocznij”, mam ochotę go zadźgać nożem.
    Długo nie mogłam nauczyć się odpoczywać. Nie pozwalałam sobie na nicnierobienie. Kiedy nie miałam nic do roboty i mogłam po prostu się zrelaksować, zaraz wynajdowałam sobie jakieś zajęcie.
    Był w moim życiu taki moment, w którym się przełamałam. Długo poszukiwałam swojego udanego sposobu na odpoczynek, ale w końcu go odnalazłam. To…gra w Simsy. Możecie się śmiać! Dla mnie zajęcie się czyimś życiem jest niezwykłą odskocznią od moich własnych problemów i zmartwień. Siadając przed monitorem w celu kierowania życiem Simów, od razu jakoś tak mi lżej. Simsy dostarczają mi rozrywki i sprawiają, że odpływam. Nie muszę zbytnio wysilać mózgownicy.
    Jeśli chcecie odpocząć, odpocząć od własnego życia, zregenerować siły, by się z nim zmierzyć, polecam Wam Simsy. Gdy jest się dorosłym, bawią o wiele bardziej.
    Sara Watrak

  • Weronika Wojciechowska

    Najważniejsze w skutecznym odpoczynku jest to aby oczyścić umysł ze wszystkich nieprzyjemnych myśli, czyli problemy i stresy związane np z pracą zostawiamy w pracy, nie zabieramy ich do domu, wtedy nasze odpoczywanie będzie miało sens. Moim ulubionym sposobem na odpoczynek jest spędzanie czasu z ważnymi dla mnie ludźmi- wspólne wypady za miasto, wyjścia na kawę, na imprezę czy nawet zwykły spacer, to odpręża mnie o wiele bardziej niż bezczynne leżenie na kanapie. Oprócz spędzania czasu z przyjaciółmi lubię też spędzać czas sama ze sobą, szczególnie lubię długie kąpiele z kolorowymi olejkami, świeczkami zapachowymi i moją ulubioną muzyką na słuchawkach. Zdarza mi się też odpoczywać oglądając filmy, seriale czy czytając książki, to umożliwia przeniesienie się na trochę do innego świata i mogę wyjść z niego bogatsza o nowe doświadczenia czy też ze zmienionym zdaniem na temat kogoś/czegoś- i to bez ruszenia się z miejsca.

  • Natalia Piaskowska

    Relaks? Odpoczynek? Regeneracja? Tylko aktywnie! Kiedy zaczyna się weekend razem z moją bratnią duszą, moim narzeczonym, wymyślamy na zmianę, jaki zakątek nie został jeszcze przez nas odwiedzony. Wyruszamy w poszukiwaniu przygód – ktoś by pomyślał, że to męczące, ale nie dla nas. Dla nas jest to odskocznia od rzeczywistości. Zabieramy ze sobą znajomych i ruszamy na jednodniowy podbój skrawka na ziemi – czy to klify, stragany na wioskach, często są to jeziora, gdzie łowimy ryby, ostatnio jest wysyp grzybów, więc podbijamy też i lasy, ale też i ciekawe miejsca, które nie są bardzo popularne oraz miejscowości. Życie jest zbyt krótkie! Trzeba czerpać z niego to, co jest najlepsze i najwspanialsze – w ten sposób odpoczywamy od pracy, codziennej bieganiny, zakupów, sprzątania w domu – zapominamy wtedy o rutynie i cieszymy się świeżym powietrzem, cudami stworzonymi z rąk człowieka i oczywiście natury. Tyle nam daje życie, aż żal czas spędzać na leżeniu i patrzeniu w sufit. Owszem – czasem zdarza nam się odpoczynek w na pikniku blisko domu, ale traktujemy to raczej jako mini odpoczynek, krótki wdech. Z utęsknieniem czekamy na kolejne weekendy wciąż zaskakując siebie nawzajem odnalezionymi miejscami, w których nas jeszcze nie było.. pomału przymierzamy się do przedłużeń weekendów, by poszerzyć horyzonty, gdyż to wspaniałe, że jeszcze tyle nieodgadnionych, nieodnalezionych miejsc, w których nie byliśmy. Dla kogoś nasze tempo może wydawać się męczące.. każą nam zwolnić, „odpocząć”, ale dla nas przystanięcie to nie jest odpoczynek tylko stanie w miejscu. Cieszmy się każdą chwilą spędzoną w gronie bliskich nam osób, nie myślmy o zmartwieniach, pakujmy się nawet w najstarszy samochód na chodzie i ruszajmy na podbój świata odpoczywając przy tym od codzienności, ludzi chcących nam „pacnąć” w głowę i zatrzymać codziennością, zarażajmy innych swoją radością i optymizmem – to nam da siłę, wypoczynek i regenerację naszej duszy! :)

  • Anna Z.

    Pracuję z pacjentami. Praca z ludźmi, a co dopiero z chorymi ludźmi, wymaga wiele cierpliwości, hamowania swoich emocji. Kiedy wracam do domu zmęczona, to lubię pobyć sama, odciąć się od wszystkich trosk zarówno własnych, jak i cudzych. Lubię wtedy tworzyć. Dla siebie, dla znajomych, dla przyjemności. Zajmuję się zdobieniem techniką decoupage, chociaż dodaję dużo własnych pomysłów. „Zaraziła” mnie tą pasją znajoma i nie ma dla mnie lepszego relaxu. Trzymam w rękach pudełko z surowego drewna, a po kilku godzinach pracy zmienia się ono w małe dzieło sztuki. Jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne. Sam proces tworzenia działa na mnie jak leczniczy balsam. Przygrywa w tle muzyczka relaksacyjna a ja przenoszę się do piękniejszego świata. Tu jest parę moich „dzieł”. Anna Zmarzły.

  • Klaudia Woźniak

    Relaks, czyli ukojenie dla mojej duszy, dzięki
    któremu unosi się na grzbiecie bajkowego pegaza i wręcz tańczy w objęciach
    szalonego wiatru. Mój autorski rytuał regeneracji składa się z trzech etapów i
    sprawia, iż odprężam się do granic możliwości, a wszystkie stresy oraz nerwy
    rozpryskują się niczym bańka mydlana.
    O wprowadzenie przyjemnej atmosfery dba coś, co sprawia, że troszkę się ożywiam i spalam zbędne kalorie. Mowa oczywiście o treningu, jednak nie takim zwyczajnym, nudnym i mało oryginalnym. Uruchamiam PlayStation 3 oraz PlayStation Move, odpalam płytkę Dance Star Impreza i zaczynam tańczyć! Kołysząc biodrami w rytm piosenki Seleny Gomez ,,Naturally”,
    dostrzegam, że nie ma sensu robić kwaśnych minek, bo w życiu wszystko
    co najlepsze przychodzi samo z siebie, naturalnie! Wykrzykując ,,Fight For This
    Love”, niczym słodka Cheryl Cole, ręce same wykonują intrygujące ruchy,
    pokazując, że warto walczyć o swoje. Buntownicza Avril Lavigne i jej ,,What The
    Hell”, sprawia, że pragnę stać się bardzo niegrzeczną dziewczynką. Ta gra
    wprawia mnie w niewiarygodnie dobry nastrój. Gdy wykonuję seksowne ruchy, czuję,
    że cały świat należy do mnie! Nie ma lepszego sposobu na chandrę, niż odrobina
    tańca-połamańca!
    Po wylaniu siódmych potów, z szelmowskim uśmieszkiem na twarzy, idę do łazienki, by wziąć jakże przyjemną kąpiel. Za oknem szumi wiatr, a ja relaksuję się w sposób godny pozazdroszczenia. Rozpalam świece zapachowe, napełniam wannę puszystą pianą i zanurzam się w niej po seksowną szyję. W tle słychać głos Alicii Keys, mocny i niesamowicie kobiecy, a ja odpływam w siną dal. Cały świat przestaje się dla mnie liczyć, przeszłość i
    przyszłość nie mają znaczenia, liczy się tylko tu i teraz, ta jedna, wyjątkowa
    chwila. Zaczynam marzyć, dryfować między snem, a jawą. Odwiedzam słoneczne
    wybrzeża Kuby, gdzie w cieniu palm popijam mleczko kokosowe. Po chwili, przenoszę
    się do cudownych, zielonych lasów Tajlandii, w których ogromne słonie witają mnie
    swymi słodkimi trąbkami. Na koniec, docieram do kolorowych Indii, by nauczyć
    się tańca brzucha od Bollywoodzkich piękności. Powracając do rzeczywistości,
    jestem zrelaksowana i wypoczęta jakbym, niczym niedźwiadek, obudziła się z
    zimowego snu. Myję moje ciałko żelem o zapachu lawendowym, by ukoić zmysły. Po
    kąpieli, używam balsamu z tej samej serii, by jeszcze bardziej zwiększyć efekt.
    Masuję okrężnymi ruchami skórę, poprawiając tym samym krążenie i sprawiając, że
    przyjemności nie ma końca!
    Czas na ostatni etap najcudowniejszego rytuału relaksującego w historii! Szykuję, jakże smakowity, przepyszny drink, czyli Martini Rosato z sokiem z granatu oraz plasterkiem limonki i dużą ilością lodu. Sącząc ten niesamowity nektar, zasiadam przed telewizorem, biorę do łapek miseczkę z popcornem i zaczynam maraton – 3 nietuzinkowe filmy z najbardziej
    utalentowaną i najpiękniejszą aktorką wszech czasów, czyli słodką Audrey Hepburn. Płaczę jak mały bobas, podczas jakże romantycznych scen w ,,Rzymskich Wakacjach”, zachwycam się
    niebanalną kreacją ,,Sabriny” i śmieję się z niecodziennych scen w ,,Śniadaniu
    u Tiffany’ego”, zakochując się od pierwszego wejrzenia w Kocie-wolnym strzelcu,
    który do nikogo nie należy. W końcu zasypiam, przytulona do mięciutkiej
    poduszeczki, słysząc gdzieś w oddali bajeczną piosenkę ,,Moon River”,
    dzięki której dryfowanie w cudownym świecie wyobraźni staje się niezwykle
    przyjemne.
    Oto mój przepis na głęboki relaks, podczas którego nie ma miejsca na nudę i zgrzytanie zębów (bo gwarantuję, że kilka łez szczęścia zdarza mi się uronić). To właśnie dzięki tym
    sposobom codziennie emanuję pozytywną energią i z uśmiechem na pulchnej buźce
    kroczę w stronę zachodzącego słońca.

    Klaudia Woźniak

  • Katerina Xolidis

    relaks, spokój, odpoczynek… odnajduję ten stan tylko i wyłącznie dzięki podróżom do mojej ukochanej Grecji. zmiana otoczenia, zmiana powietrza, więcej snu, dużo słońca, a co za tym idzie dawka witamin! wszechobecny luz tubylców, to wszystko działa na mnie lepiej niż nie jedno SPA. :) nie wyobrażam sobie życia bez Grecji i tego co mi oferuje, drzemek nad brzegiem morza, otulona bryzą i jodem. czego chcieć więcej?!

  • Radek Dobry

    Dla mnie doskonałym sposobem na relaks i zresetowanie umyslu jest tajski boks. Treningi sa bardzo intensywne, bardzo wynagajace, bo oprocz rozgrzewki i treningu technicznego konczymy zajecia sparringiem. A tam nie ma, ze boli lub, ze jestem zmeczony – trzeba dac z siebie wszytko inaczej sparring partner nie ma litosci:)

    Tajski boks pozwalal mi przetrwac juz kilka trudnych okresow w zyciu, nic nie dziala tak dobrze na cialo i umysl jak napaawde intensywny trening w dobrej atmosferze. Polecam!

    Radek Dobrolecki

  • Iza

    Moim ulubionym sposobem na relaks, odpoczynek i regenerację jest taniec. Dla mnie taniec to dobra zabawa, która daje wiele możliwości. Pochłania fizycznie, ale również mentalnie, dlatego jest najlepszym sposobem na ukazanie wspólnego piękna ciała i duszy. Swoją przygodę z tańcem zaczęłam ponad pięć lat temu – zapisałam się na zajęcia z tańca latino solo, który zawiera elementy salsy, samby, rumby i cha-chy. Te zmysłowe, ekspresyjne tańce, są nie tylko najlepszą szkołą wdzięku i seksapilu. Te rytmy sprawiają, że nogi same rwą mi się
    do tańca. W jednej chwili wprawiają w ruch całe moje ciało – a przy tym dotleniają mózg, wyciszają nerwy, korygują postawę. A co najważniejsze, dają upust moim emocjom i uwalniają
    wyobraźnię. Zafascynowana tańcem i urzeczona efektami jakie daje, dwa lata temu namówiłam
    mojego męża na uczestnictwo w kursie tańca towarzyskiego. Zajęcia te są dla nas fantastycznym sposobem na spędzanie wolnego czasu we dwoje oraz wspaniałą metodą na psychiczne oderwanie się od codziennych problemów. Po każdej lekcji tańca, mimo fizycznego wysiłku, czujemy się szczęśliwi i pełni energii !!! Iza Łączyńska

  • Patrycja Żelazna

    Relaks i odpoczynek zawsze znajdujew mojej miłości – górach. Spokój i wyciszenie, które znajduje w pięknie natury. Moje zamiłowanie do gór odnalazłam już jako dziecko i od tamtej pory, co roku, wybieram się w nasze polskie Tatry. Zostawiam wszystkie nieprzyjemne sprawy i zmartwienia, wyciszam telefon i wyruszam. „Spacer” po górach pozwala mi odpocząć psychicznie. Mój mózg regeneruje się przed pracą. Oczywiście dodatkiem do tego są piękne widoki, które podziwiam z zapartym tchem. Jednak jak się relaksować poza wakacjami? Odpoczynek znajduję również w jeździe na rowerze, zabieram swoją przyjaciółkę i jedziemy „poczilować” nad wodę. A co gdy jest zimno? Biorę jakąś dobrą książkę, zieloną herbatę i wkraczam w inny świat. :)

  • Gabriela Kuźnar

    Gdy o odpoczynku pomyślę, tony piasku Mi się przyśnią, na Nim Mi wystraczą rzeczy trzy zimny napój ochłodzi Mnie, balsam co skórę Moją ochroni, do tego aparat by wspomnień nie zgubić i trzymać je w szafce przez rok cały do następnego urlopu Kochani. Czas odpoczynku to czas wakacji to czas długiego spania i pięknej pogody :)!

  • Iwona M

    Mój sposób na pozytywny nastrój, relaks- ma sierść, cztery łapy i zawsze merda ogonem na Mój widok! Mój ukochany piesek to moje miliony kilometrów dystansu do codzienności..

  • Ewa

    W zdrowym ciele zdrowy duch! Raz w miesiącu mam jeden dzień tylko dla siebie, poprawka: dla mojego ciała. Mój chłopak znika z domu na cały dzień a ja rozpieszczam się od rana. Śpię tak długo, aż będę miała dosyć. Zaczynam od dużego, ulubionego śniadania. Później spacer z naszą labradorką (a raczej szaleństwo z patykiem), później dwie godziny w wannie z Wysokie Obcasy aż woda będzie zimna. Następnie kilka godzin w kuchni: przygotowuję naturalne maseczki na twarz i włosy, no i obiadek. Gotowanie i moja ciasna, kochana kuchnia to mój raj na ziemi :) Jak już ściągnę z siebie cały ten miód, śmietankę, jajka i dodatki czekam na mojego ukochanego gładka jak pupcia niemowlęcia. Z obiadkiem i błyskiem w oku wiem, że czeka mnie po tym dopieszczenie z jego strony. Zasypiam zakochana i spokojna i wiem, że to mi da energii na wiele dni. Na koniec tej wypowiedzi już mam uśmiech na twarzy. Samo myślenie o tym dobrze mnie nastawia. Ten mój dzień się zbliża, więc chętnie sprawdzę czy zastąpienie miodu i śmietanki waszymi cudeńkami to dobry pomysł :)

  • Agata Moryson

    Gdy zakładam znoszone trekingi, wskakuje w najwygodniejsze poprzecierane szorty, na plecy zakładam wielki plecak. Gdzieś głęboko upycham różowy płaszcz przeciwdeszczowy, który wygląda jak wielka jednorazówka. Zapasową parę spodni i ciepły sweter, bo zimno nie lubi mnie opuszczać. Obok kładę plastry – dużo plastrów i bandaży. Na głowie wiąże różową apaszkę, by chroniła przed mocnym słońcem. W jednej ręce trzymam roztopioną tabliczkę czekolady, w drugiej Ukochanego rękę. Gdzieś na wietrze powiewa stara i potargana mapa Tatr, a Nikon boleśnie obija się o biodro podczas długiej wspinaczki. Bolą łydki. Pot ścieka małą strużką po plecach. Oddech staje się cięższy, a powietrze jakby bardziej gęste. Zmęczenie daje o sobie znać, nie pomaga już nawet laska ze starej, spróchniałej gałęzi. Ramiona pieką od poparzenia słońcem i ciężaru plecaka…..
    A gdy potem nagle docieram na szczyt. Gdy nic z tych rzeczy nie jest już ważne. Gdy nie czuję już ciężaru, nogi stają się lekkie, a powietrze rześkie. To co na szczycie mam przed sobą i to kogo ściskam w ręce sprawia, że czuję się dobrze. Choć zmęczona fizycznie, wypoczęta psychicznie, zrelaksowana, zresetowana. Wypoczęta duchowo, marzeniowo, życiowo…

    Tak, to zdecydowanie mój ulubiony sposób na regenerację. Góry. Wysokie, potężne. Gdzie wszystko wydaje się takie błahe i nieistotne, gdzie poraża natura i jej doskonałość, gdzie myślisz, że możesz i zdołasz wszystko…

  • sylwia

    Ja, ja i ja – to podstawa. Bo co człowiek to pomysł i na pewno każdy jest dobry, ale dla mnie najważniejsze jest by mieć świadomość siebie i tego, że to jest ten czas.. czas odpoczynku. Mam kilka sposobów w zależności od wielu czynników. Cenię odpoczynek aktywny i bierniejszy – oba dla duszy i ciała. 1. biegam, jeżdżę na rowerze, ćwiczę i myślę o oddechu, skupiam się tylko na tu i teraz, najchętniej na łonie natury, by oddychać całą sobą; 2. wieczór z pożywną strawą – od wewnątrz, ze specyfikami na ciało – od zewnątrz (przynajmniej 1 w tygodniu), peeling, maski, kremy, w towarzystwie dobrej muzyki i świec relaksacyjnych, a i przyjaciółek, mamy lub siostry – najlepiej! takie małe niebo :) 3. Muzyka i taniec, nawet w tłumie, gdy wokół roześmiani ludzie i dobra energia, można cieszyć się chwilą, nie myśleć o codzienności, relaksować, w końcu śmiech to zdrowie! i mimiczne zmarszczki też potrafią być urocze… :-) tak samo mam w gronie rodziny, odpoczywam tam gdzie czuje się bezpiecznie, dobrze, gdzie czuję się piękna za to jaka jestem. Pozdrawiam Sylwia Szostak

  • Nie ma nic lepszego od krótkiego spaceru po pracy czy ciężkim dniu na uczelni. Najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie, czyli wyłączenie telefonu, pozbycie się wszelkich niepotrzebnych rzeczy z torby i przebranie się w wygodny, niekoniecznie reprezentacyjny strój. Uwielbiam zwłaszcza spacery po urokliwych zakątkach dużych miast. Każde z nich obfituje w unikalne dla siebie uliczki, które często zachwycają małą architekturą albo obfitością zieleni. Jeśli mam więcej czasu, a pogoda sprzyja, lubię zabrać ze sobą książkę i rozłożyć się z nią gdzieś w ustronnym miejscu. Najważniejsze jest jednak to, aby podczas tych krajoznawczych wycieczek absolutnie się nie spieszyć – to najlepsza recepta na wyciszenie i naładowanie akumulatorów na kolejny dzień.

  • Relaks, odpoczynek, regeneracja… Dla mnie to połączenie kilku czynników:
    tzw. 4in1 czyli
    1. dobra, ulubiona muzyka
    2. domowe spa
    3. sport
    4. zdrowe odżywianie

    Pozdrawiam
    Paulina Marzejan

  • Natalia Domańska

    Moim najlepszym sposobem na relaks, odpoczynek i regenerację sprawdzonym od lat jest joga. Gdy już zupełnie nie mam siły i życie mnie przytłacza wyłączam telefon, zamykam się w pokoju, włączam relaksacyjną muzykę i robię sobie sesję jogi. Nic tak nie ładuje moich baterii jak godzina odpowiednio dobranych do nastroju asan. Po treningu, który tylko z pozoru jest spokojny i lekki biorę długą kąpiel z dodatkiem olejku lawendowego i znów mogę przenosić góry. Polecam każdemu!

  • Anna Olkuska

    Relaks to endorfiny otrzymane w zamian za każdą kroplę potu wylaną na treningu.
    Odpoczynek to filiżanka kawy z mleczną pianką z samego rana lub kieliszek soku pomarańczowego z dobrą książką w ręce, najlepiej na świeżym powietrzu.
    Regeneracja to masaż, zbilansowana dieta i uśmiech bliskich mi osób ;)

  • Marika Miller

    Zastanawiałam się kiedyś czym dla mnie jest relaks i wymyśiłam swoją definicję , której mocno się trzymam a więc:
    R – rower , pozwala mi poznać wszystkie zakątki Warszawy :) i kocham ten letni powiew wiatru zjeżdżając z górki
    E – energia, którą daje mi taniec stąd lubię pójść na dobrą imprezę , ale dobra impreza dla mnie to dobra muzyka i okazja do przetańczenia całej nocy
    L- lenistwo , czyli po prostu czytanie książki na hamaku nad Wisełką, tudzież w domu, gdy na dworze mróz lub w ulubionej kawiarni
    A- alkohol , o nie ?! nie jestem alkoholikiem:) chodzi o małe ilości dobrego alkoholu lampka wina dobry drink
    K- kawka w doborowym towarzystwie, spotkania z przyjaciółmi przy dobrej kawie zawsze dodają mi energii
    S- sport , a najbardziej bieganie , bo pozwala mi pracować nad swoim charakterem, być silną, dużo pomyśleć, co przydaje się w marketingu, zobaczyć dużo fajnych miejsc a kocham przyrodę

    Mam nadzieję że podoba się Wam moja definicja relaksu !:)

  • Angelika Pakieła

    Najlepszym relaksem po ciężkim dniu jak dla mnie jest dobra książka, wtedy mogę odciąć się od rzeczywistości i tego całego tłoku zdarzeń. W połączeniu ze świeżo zaparzaną kawą po takim odpoczynku mam mnóstwo energii :)

  • Aleksandra Malik

    Moj idealny relaksacyjny rytuał?Spokojny wieczór w domu.Zazwyczaj po kapieli z mnostwem piany i przy swiecach robie kawowy peeling dla stóp,wklepuje odpowiedni krem,wykonuje pedicure.Zapominam o makijazu,a na twarzy mam nawilzajaca maseczke.Nie moge pominac rowniez manicure.Ze schnacymi pazurkami,w wygodnym dresie koncze dzien przy lampce dobrego wina w objeciach ukochanego :)

  • Ewa Wawer

    Najczęściej gdy wstaję rano, za oknem jeszcze jest ciemno. Tylko latem mogę zobaczyć delikatne jasne promienie słoneczne zaglądające do wnętrza mojej sypialni. W łazience tylko przemywam twarz zimną wodą, wycieram ją delikatnie ręcznikiem. Bez makijażu, bez zbędnych dodatków. Prawdziwa ja. .. Związuje włosy niedbale w kucyk. Po chwili wyjmuję z szafki luźny strój sportowy. Wszyscy domownicy jeszcze śpią, nawet pies jeszcze śpi do góry brzuchem. Zawiązuje buty i jedyne co słyszę to ciszę. Otwieram drzwi i po chwili biorę głęboki oddech. Powietrze o poranku jest takie rześkie… Włączam muzykę – są to najczęściej delikatne rytmy i zakładam słuchawki na uszy. Zaczynam mój codzienny rytuał. Kocham biegać, to mój najlepszy sposób na relaks. Uwielbiam patrzeć jak budzi się moje miasto. Świat jest dla mnie zbyt ciekawy, zbyt barwny, by stać w miejscu, a bieganie umożliwia mi poznawanie świata, dzięki niemu czuję, że naprawdę żyje. Jestem szczęśliwa, moje akumulatory są pozytywnie naładowane, a ja czuję się spełniona. Dzięki bieganiu odnalazłam równowagę i pasję. Bieg o poranku daje mi ukojenie, a rozpoczęcie aktywnie dnia jest najlepszym sposobem, by być szczęśliwym :) Gdy pokonuję 8-10 km, często wracam spocona, ale kocham to :) Ktoś powie- „Ale po co się męczysz, nie lepiej usiąść na sofie przed telewizorem?”. A ja głęboko w sercu wiem że nic lepszego nie ma jak codzienna dawka sportu, nie tylko dla ciała ale też dla duszy :)

  • Rafał Miotk

    Rower, rower, rower… Nigdy nie byłem fanem aktywności fizycznej w jej rozumieniu i pojęciu – sport. No może we wczesnych latach młodzieńczych rypałem w piłę, siatkę i trochę biegałem, ale był to w moim mniemaniu raczej efekt uboczny buzujących we mnie hormonów. Nie mniej jednak coś się delikatnie zmieniło. Zacząłem odnajdywać przyjemność w jeździe na rowerze. Rower daje wspaniałe poczucie wolności, tak jak zresztą moje wieczne przemieszczanie się pieszo, a skupiając się na krajobrazie, ludziach, ruchu rzeczywistości ból mięśni schodzi na drugi plan. Nie, nie będę chwalił się każdym rowerowym pierdnięciem i ilością przemierzonych kilometrów, bo nie wpisuję się w modę informowania o każdym „sportowym” wyczynie za pomocą aplikacji, których obsługi nie chcę nawet poznać. Odczuwam to raczej jako kolejny etap pędu ku wolności, braku hamulców , szukania innej rzeczywistości, odpływania. Jazda na rowerze = WOLNOŚĆ. Wolność raz dana, raz włączona do krwiobiegu rozprzestrzenia się po ciele muskając w swej przenikliwości samą duszę. Wolność jest jak chleb; niedostrzegalna część naszego menu. Wolność jak zapach ziemi po deszczu przenika zmysły i daje zjednoczenie zmysłów. Jest w niej magia, ta prawdziwa, nie spisana, okraszona nieśmiałym uśmiechem do człowieka nadchodzącego naprzeciw. Wolność jak ledwo słyszalna melodia prowadzona nutami tajemniczej istoty o twarzy całkiem zwyczajnej. Wolność o kształcie planety z przejrzystością nieba i głębią oceanu. Wolność to nieskończoność i kres w nieposkromionym strachu i szaleńczym śmiechu. Zostałem skazany na rower…

  • Lucyna Babicka

    Odpoczynkiem wspaniałym dla mnie jest móc położyć się na łonie natury i na hamaku zatonąć z głową w chmurach w marzeniach. Wtedy mogę połączyć przyjemne z pożytecznym mam tutaj na myśli regenerację ciała na słońcu do której stosuje olejki aby mnie nie przegrzało oraz maseczke z ogórków która powoduje że moje ciało nawilżone będzie czuło się zadowolone. Nie ma to jak na świeżym powietrzu czuć podmuch wiatru na swoim ciele , a do tego jakiś pyszny obiad z warzyw i soczek pomarańczowy z lodami to już czuję się wniebowzięta.

  • Wiadomo jak każdy w swoim arsenale posiadam kilka niezawodnych środków zaradczych służących rozładowaniu stresu dnia codziennego, jednakże wśród tych wszystkich sposobów górują przede wszystkim dwa (niestety oba wymagają zewnętrznego resource):

    Gotowanie: przykładnie dzisiaj aby odpocząć uzbroiłem się z 4 kg pomidorów i przygotowałem wszystko aby dopełnić rytuału ich suszenia i zalania oliwą w słoikach. Czynności związane z przygotowaniami dopełnił film lecący w tle, po odpowiedniej ilości czasu spędzonych na przygotowaniach zostało mi oczekiwanie na pełne wysuszenie co przy okazji wypełnia dom niesamowitym zapachem – mówią że UMAMI to smak ale w tym wypadku myślę że również właśnie wspomniany wyżej zapach !

    Rąbanie Drewna: zawsze gdy przychodzi zima to pora aby aktywnie popalać w kominku dlatego też w domu tradycyjnie zamawia się metry drzewa które następnie trzeba porcjować. Zakupionym zestawem siekier specjalnie przeznaczonych na tę moje „mikro-święto” relaksuje się zazwyczaj przy wielkiej stercie drewna do zmroku, który najczęściej nadchodzi zbyt szybko. Pozwala mi to rozciągnąć zastane przy komputerze mięśnie a również niesamowicie odciąża głowę od problemów. Żartobliwie porównuje moje rąbanie drewna do ogrodów zen gdzie mnisi grabiami układają piasek falami do okoła skał. Ja w tym czasie układam, ale drewno na regale.

  • Dorota Trochimiuk

    Każdy sposób jest dobry jeśli tylko działa. U mnie np kino w środku dnia pracy. Tak! Wtedy najlepiej jest, pusta sala, głowa też i na szefa spojrzymy łagodniejszym okiem po powrocie tak z odrobiną kultury. :) Choć nie polecam igrać z ogniem znaczy szefem no chyba, że ktoś lubi ryzyko. Ja i owszem. Przerwa na obiad? Można wskoczyć w adidasy i sprintem nad zalew. Nie ma szans? Trudno zalew nie ucieknie, zaczeka do 17. A potem to już tylko wolność przestrzeń, świeże powietrze i całe napięcie zostaje za mną. Czasem wystarczy zimny prysznic i chwila w samotności a czasem kawa z kolegą na drugim końcu kraju. Tak dla złapania dystansu. Łapię go więc jak najczęściej, w sobie, w domu, w samotności lub towarzystwie, na spacerze lub w kinie, nad morzem czy też nad książką. Z dystansem do siebie i świata odpoczywam mentalnie.

  • Karolina Orlińska

    Sposób na relaks, odpoczynek i regenerację? Że tak zacytuję klasyka: „wystarczy, że odpowiecie sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście, ważne pytanie: co lubicie w życiu robić. A potem zacznijcie to robić.”
    Ja już dawno sobie na to pytanie odpowiedziałam.

    TAK, dużo czytam,
    TAK, jeżdżę na rowerze po łonie natury,
    TAK, uwielbiam podróże. I mikrowyprawy,
    TAK, namiętnie fotografuję,
    TAK, gotowanie również potrafi relaksować!
    TAK, dużo rozmawiam. Z partnerem, przyjaciółmi, koleżankami w pracy,
    TAK, relaksuje mnie chodzenie do dobrej restauracji,
    TAK, w ramach odpoczynku od pracy zapisałam się na studia (!). Świeżego spojrzenia nigdy za wiele!
    TAK, lubię wypić dobrą kawę,
    TAK, fajnie jest czasem posiedzieć na tarasie, przy własnoręcznie zrobionym stole.

    Tyle „TAK-ów”, że chyba… wygrałabym „Mam Talent”. Jako uczestniczka z najlepszymi sposobami na relaks ;-)

  • Natalia K-P

    Najtrudniejsze w odpoczywaniu jest dla mnie wyciszenie emocji.
    Praca, dzieci, dbanie o zdrowie, rozwój związku – każda okazja jest dobra, żeby usłyszeć o uzyskaniu motywacji, utrzymaniu motywacji i oczywiście, efektach. Wychodzi uszami i nie tylko uszami, bo po południu przeważnie pojawia się albo poczucie winy, że dzień nie był produktywny, albo poczucie obowiązku, żeby go jeszcze ,,naprawiać”.
    Także, coś w tym jest, co piszesz, o przyzwyczajeniu z poprzedniego ustroju.
    Odpoczynek… dużo przebywam z ludźmi, ludzie często ,,siadają” na emocjach, potrzebuję odpocząć głównie od tego. Uwielbiam więc zajęcia, które w ogóle nie poruszają moich emocji. Film na wieczór? W życiu! A przynajmniej nie w moim!
    Ale odmóżdżające układanie klocków Lego to jest to. Takie po prostu składanie, leniwe łączenie elementów, bez z góry powziętego planu i bez żadnej fabuły zabawy. Czasem dołączą się dzieci, ale razem pielęgnujemy wtedy swój ,,rytuał lenia”.
    Jeszcze czytanie gazetek popularnonaukowych – takich popularnych w latach 90-tych, które zbierało się i wpinało do segregatora <3 – tematyka totalnie nie poruszająca żadnego nerwu, żadnych drażliwych ,,spraw społecznych", nie wymuszająca wielkich poruszeń ani refleksji. Do tego prościuteńki język i poczucie totalnej harmonii fizyki i przyrody, które budzi się pod wpływem krótkich artykulików o gwiazdach, pogodzie i skałach. Bezcenne, żeby spać w nocy spokojnie.
    Natalia Kamińska-Pietrzak

  • Qasia

    Wiesz, kiedyś żyłam w pędzie, goniłam sama nie wiem za czym i po co. Wydawało mi się, że wszystko musi być natychmiast, że wszystko właśnie MUSI być. Z pomocą pewnej osoby i kilku książek zaczęłam dostrzegać, że popełniam błędy, że sama w ten sposób się wykańczam, że to mnie ciągnie w dół. Przestałam się katować, po prostu. Zaczęłam żyć dla siebie i dawać sobie pozwolenie na nic nie robienie jeśli tego potrzebuję. Okazało się z czasem, że potrafię odpocząć w ciągu zabieganego dnia (bo przecież obowiązki, praca, dom nadal są). Robię tyle samo ale z innym nastawieniem okazało się, że mam więcej czasu, że moja doba się rozciągnęła bo spuściłam z siebie powietrze, po prostu. Teraz włączam częściej pozytywną muzykę, do której sobie tańczę, śpiewam, zapalam ulubione świece, kupuję często świeże kwiaty. Siadam z ulubioną książką i mam na nią czas. Kiedy mi się nie chce nie sprzątam a i tak nie zarastam brudem, kiedy mi się nie chce gotować robię coś na szybko albo zamawiam czy jem na mieście. Weekendy lubię spędzać na świeżym powietrzu, na spacerze w lesie albo na rowerze. Polecam wszystkim pozwolić sobie na nic nie robienie, na więcej luzu bo dzięki temu czujemy się bardziej wypoczęci a jednocześnie mamy więcej energii kiedy potrzebujemy jej w pracy :)
    Pozdrawiam
    Katarzyna Opozda

  • Łukasz Skorek

    Mój sposób na relaks i regenerację to sport. Kiedy tylko mogę odpoczywam aktywnie, gram w tenisa, biegam lub jeżdżę na rowerze, wspinam się po górach. Sprawia mi to dużą przyjemność, sport działa na mnie odstresująco i relaksująco. Każdą wolną chwilę wykorzystuję, aby potrenować i pobiegać, albo pograć w piłkę. W ten sposób zapewniam sobie dobrą kondycję fizyczną, psychicznie czuję się zdecydowanie lepiej. Sport pozwala mi czynnie wypoczywać, to aktywna forma spędzenia wolnego czasu, oderwanie się od codzienności. Moja sportowa natura lubi mocne wrażenia, emocje, dlatego nie potrafię z niego zrezygnować i nie chcę. Dzięki temu czuję się młodziej i tryskam radością.

  • Rafal Stacherczak

    Gdy zaczyna się rozwidniać, nieważne czy jest ciepło, czy zimno na dworze, czy pada deszcz, czy nawet śnieg, gdy tylko znajdę kilka wolnych chwil, włączam przycisk relaksu na klawiaturze mojego czasu.Siadam wygodnie niczym przed monitorem komputera, wpatrując się w dwa małe punkty oddalone ode mnie o kilka metrów.Gdy jeden z owych punktów znika z mojego widoku, podskakuje do góry z wielkim zacięciem. Gdy nie jest za późno osiągam mniejszy lub większy sukces, gdy się spóźnię czekam na kolejne zniknięcia małych punkcików. Wędkarstwo oto mój relaks, pasja i wielka przyjemność. Nie ma to jak odpoczynek nad wodą skoro świt. Te małe punkciki to spławiki pływające po wodzie, a gdy jest branie znikają pod wodą.Z wielką radością i tęsknotą czekam na kolejne wolne chwile, które spędzę nad wodą w otoczeniu ciszy i łona przyrody. To jest właśnie mój relaks,odpoczynek, regeneracja !!!

  • Dana Paron

    Mój idealny relaks jest jak świeży oddech, który ładuje akumulatory. Przebiega on w różny sposób, zależnie od pory dnia.
    Rankiem, celebruję pierwsze chwile po przebudzeniu, świadoma ich spokojnej obecności. Najpierw leniwie przeciągam się na łóżku. Dostrzegam każdy szczegół: śpiew ptaków, promienie słońca, miękkość włosów rozrzuconych na poduszce. Relaks to też poranna aromatyczna kawa i muzyka kołysząca zmysły. Niby nic, a tak wiele.
    Z kolei wieczorem biorę aromatyczny płyn do kąpieli i zamykam za sobą drzwi łazienki. To znak, że jestem teraz tylko dla siebie. W tle włączam uspokajającą, relaksacyjną muzykę, po czym zanurzam się cała w bogatej, pachnącej pianie. Zamykam oczy i odpływam świat marzeń. Aksamitny dotyk piany nawilża i dopieszcza skórę, aromat przyjemnie pobudza zmysły. To moje własne, prywatne SPA, które pozwala mi się odprężyć i zregenerować, gdy tylko tego zapragnę. Na drzwiach łazienki wywieszam wówczas kartkę z napisem „Zajęte. Relaks.” ;-)

  • Ola

    Wierzę, że to, że najbardziej zbawienny, również w kwestii relaksu i regeneracji jest czas- wszak to o nim się mówi, że leczy rany.
    Pozwalam mu zatem wejść do swojego mieszkania. Gaszę światło, włączam muzykę- mimo wszystko jest wokół panująca cisza. Cisza i delikatny zapach chemii, która już za chwile pomoże mi wyczarować wspaniałe wspomnienia. Włączam czerwony przycisk- uruchamiam czerwoną żarówkę. Pod powiększalnik wkładam biały arkusz papieru, który naświetlam. Moczę w magicznych miksturach- po paru minutach widzę zdjęcie. Zdjęcie często zapomniane, nawet- nie udane. Za to przesycone wspomnieniami. Siadam na chwilę i przypominam sobie cały ranek, kiedy powstało to zdjęcie. Jedliśmy śniadanie, ja pobrudziłam sobie sukienkę dżemem, a Ty zrobiłeś mi zdjęcie. Jakie to wspaniałe, że cała złość, która wtedy wisiała w powietrzu, nie została zapisana wówczas na kliszy. Z uśmiechem odstawiam zdjęcie do wysuszenia i wywołuję kolejne.
    Po chwili okazało się, że minął cały dzień. Wspaniały dzień. Dzień, w którym, udało mi się wyciszyć i pobyć samej ze sobą. Na drugi dzień wstaję wypoczęta- mój organizm a przede wszystkim umysł porządnie wypoczął.

    Ola Szczep

  • Ela Półtorak

    Moja praca jest przyjemna, ale niestety monotonna. Co więcej, siedzenie przy biurku 8h nie wpływa zbyt dobrze na sylwetkę, a w konsekwencji na samopoczucie. W pewnym momencie zdecydowałam, że pora podjąć zdecydowane kroki i zacząć się ruszać. Wybrałam to co lubię najbardziej – połączenie muzyki i tańca… czyli zumbę. I to był strzała w dziesiątkę! Muzyka latynoska wyzwoliła we mnie pokłady energii, które były gdzieś tam głęboko zmagazynowane i nie mogły wydostać się na powierzchnię. Bardziej żywa, wesoła, uśmiechnięta przekazałam informację koleżankom, a one szturmem ruszyły na zajęcia. Tak pokochałam ruch, że zamiast kawy wykonuję ćwiczenia, jadam lekko i zdrowo. Sukcesywnie rezygnowałam z miłości do słodyczy na poczet sezonowych owoców, które jadam solo lub przyrządzam z nich koktajle. Zaczęłam ubierać się wygodnie… Nie chciałam już dłużej kuśtykać na szpileczkach licząc ile kroków zostało mi do domu. Wybrałam trampki. Pokochałam wygodę, postawiłam na naturalność. Wieczorami odprężam się robiąc maseczkę. Oglądam filmy, czytam, dużo spaceruję. Kocham słońce i jak tylko mam możliwość to biorę koc, arbuza, lekturę i idę w plener. Co ważne…dużo się śmieję – bo śmiech to zdrowie :)

  • Karolina Zielińska

    Odkąd mieszkam w Warszawie uświadomiłam sobie, jak ważny wpływ ma na nas przyroda i jak bardzo mi jej tu brakuje. Pochodzę z Bydgoszczy i choć nie jest to miasto ani małe ani wybitnie zazielenione, mieszkając tam w każdy weekend, jeśli tylko miałam chęć, mogłam wsiąść w pks-a i po godzinie znaleźć się u mojej kochanej prababci na wsi. Wieś zabita dechami, gdzie nie ma absolutnie nic ciekawego i gdzie, jak daleko wzrok sięga widać tylko krowy, łany zbóż i las, była najlepszym miejscem do naładowania baterii. Może się mylę, ale wydaje mi się, że mając 24 lata jestem z ostatniego pokolenia, które spędzało wakacje z kurami, chowając się w stajni, wspinając się na stogi siana i zbierając grzyby w lesie – i była to najlepszy z możliwych form wypoczynku! Być może właśnie te wspomnienia sprawiają, że kontakt z naturą wpływa na mnie tak relaksująco. Obecnie, w zabieganej stolicy zabiegana ja nie mam już takich możliwości :) Niemniej jednak, kiedy tylko mogę staram się wybrać na spacer, najczęściej do parku lub nad rzekę, a raz na kilka miesięcy urwać się na wyjazd na weekend w jakieś zaciszne miejsce, najlepiej w otoczeniu lasów czy gór. Poza tym, choć może wydać się to dziwne, lubię spacerować po cmentarzu Powązkowskim. Za każdym razem zdumiewa mnie, że środku miasta można znaleźć miejsce tak spokojnie, w którym czas jakby się zatrzymał. Takie przechadzki działają naprawdę uspokajająco oraz sprzyjają temu, by oderwać się od codziennych spraw i podumać nad światem albo wręcz przeciwnie – krążyć alejkami i nie myśleć o niczym :) Za każdym razem wychodzę z takiego spaceru w jakiś sposób „oczyszczona”, wyciszona i spokojna a ten spokój, wbrew pozorom, jest dla mnie ogromnym źródłem energii.

    Pozwolę sobie załadować tu zdjęcie wsi, o której pisałam… Mojej prababci już tam nie ma, więc możliwe, że już nigdy tam nie wrócę, ale warto pamiętać o takich miejscach, bo jest ich coraz mniej – giną we współczesnym świecie i zapomina się, jakie są piękne – bez instagramowych filtrów i innych cudów ;)

  • Milena Wąsowska

    Każdy z nas ma własny spersonalizowany sposób na poprawę nastroju i odpoczynek. U mnie sprawdzają się dwie różne metody, które charakteryzują się zupełnie innym mechanizmem działania.
    Pierwsza to kompletne wyciszenie pozwalające na stopniową regenerację, zwłaszcza sił psychicznych. Czas płynie powoli i leniwie otulając moje rozedrgane i przepracowane wnętrze.
    W tej metodzie cenię sobie spokój i ciepło, które potrafią mną ogarnąć nawet po najcięższym dniu. Symbolem takiej formy odpoczynku niewątpliwie jest książka będąca dodatkowym czynnikiem kojącym umysł.
    Moim drugim ulubionym sposobem na relaks jest sport, bez którego nie wyobrażam sobie urlopu lub innego czasu wolnego od obowiązków. Aktywność fizyczna pozwala mi na wyładowanie kłębiących się we mnie emocji, przyczynia się także do poskromienia nadpobudliwości i energii, która niekiedy wymyka się spod kontroli.
    Nic tak nie oczyszcza i resetuje myśli jak podwyższone tętno, przyspieszony oddech czy ból mięśni.

  • Marta Gawrońska

    Należę do tych dziwnych osób, które w pełni zrelaksowane czują się, gdy się zmęczą, zmachają, napocą i dostaną wycisku. Jakiś czas temu uległam modzie na fitness i ostro zasuwam albo w swoim domu, albo w ogródku (gdy akurat nie leje i nie wali piorunami). Aktywność fizyczna, wbrew pozorom, świetnie odpręża i dodaje niesłychanej energii. I nawet jeśli po skończonym treningu wygląda się tak, jak ja, na zdjęciu, to gwarantuję, że gdy już podniosę swoją twarz z trawy, mam poweru jeszcze na wiele godzin. Relaksowanie przez zmachanie – ot, taki mój mały, prywatny sposób na spędzenie czasu.

    Marta Gawrońska
    mar_gaw@gazeta.pl

  • Woźna Natalia

    Wejdź w moją skórę i sprawdź jak się relaksuje, odpoczywam i regeneruje :
    – Zamykasz za sobą drzwi. Ramiona masz spięte, w głowie huczy milion głosów. Wyłączasz telefon. Zdejmujesz ubranie, zostajesz w bieliźnie. Zapalasz kilka świec. Z szafki wygrzebujesz parę kadzidełek, które zapalasz w różnych kątach pokoju.
    Otwierasz lodówkę. Bierzesz dużą szklankę, wsypujesz trochę lodu, wlewasz alkohol i mocno gazowany pomarańczowy napój. Do tego parę kropel tabasco. Bierzesz pierwszy łyk mocnego, orzeźwiającego drinka.
    Wracasz do pokoju. Usadawiasz się w miękkich poduszkach. W uszy wkładasz zatyczki – wreszcie nie słyszysz szumu ulicy i krzyczących sąsiadów.
    Zaczynasz medytować. Powoli rozluźniasz całe swoje ciało. Skupiasz się na każdej jego części – od czoła, przez uszy, ramiona, brzuch, środek pępka, po palce stóp. Wsłuchuj się w swoje ciało. Oddychaj. Niech w Twojej głowie gra muzyka oddechów przez przeponę, trzepotu rzęs, bicia serca. Orientalny zapach drażni Twoje nozdrza. To zapach ukojenia. Powoli wlatuje przez nos, rozchodząc się do całego organizmu. Czujesz spokój. W głębi umysłu recytujesz ulubiony wiersz, powtarzasz mantrę podnoszącą na duchu, zabierającą problemy. Zasypiasz… W relaksującym śnie pewnie udasz się na wycieczkę na latającym dywanie..

  • Klaudia Nowosad

    Mój ulubiony sposob na relaks, odpoczynek i regenerację?
    Już opowiadam! Regeneracja w większej mierze dotyczy tutaj twarzy, czyli wszelakie toniki, kremy i maski do twarzy żeby czuć się świeżo i naturalnie. Z makijażem nie zawsze czujemy się dobrze zwłaszcza kiedy jest gorąco, więc jeżeli mam odpocząć to zdecydowanie bez niego. Może inni mnie ocenią że mało kreatywne, ale ta prostota sama w sobie jest najlepsza, czyli przed telewizorem, zawinięta w kocyk, masowana przez swojego mężczyznę życia, jakaś kawka do tego lub winko. Możemy się przy tym nieziemsko zrelaksować i przemyśleć na spokojnie wiele spraw. Również dzięki temu się regenerujemy, nie tylko w sensie fizycznym i psychicznym ale nasza twarz wtedy odpoczywa razem z nami.

  • Patrycja Kasia Pospieszna

    Rano szukam w łazience z perfumami fiolki,
    W drodze do pracy deszcz, a ja nie wzięłam parasolki.
    W drukarce skończył się tusz, lecę kupić zapasowy,
    I tak od rana często mam urwanie głowy.
    Lubię gdy coś się dzieje, zdarza, odbywa,
    Jednak czasem, pod koniec dnia, sił mi już ubywa.
    Położyć się przed telewizorem i bawić się pilotem?
    Nie, to nie dla mnie, relaks po pracy jest dla mnie złotem!
    A odpoczywam na różne sposoby,
    Pomysłów na relaks mam duże zasoby.
    A to słucham Bacha, popijając zieloną herbatę,
    A to do jogi rozkładam sfatygowaną już matę
    I wygięcia do tyłu, wygięcia do przodu,
    Czuję jakbym weszła do odprężenia ogrodu…
    Gdy zmęczenie jest umiarkowane, fotografuję przydomową przyrodę,
    Uwielbiam podziwiać krzepę drzew i kwiatów urodę,
    A zimą, gdy śladu nie ma po kolorowym lecie,
    Te odprężające zdjęcia mam na komputerowej tapecie!
    Relaks dla duszy i relaks dla ciała,
    Z robienia domowych ciastek jest radość niemała.
    Mąkę, masło i płatki owsiane łączę z cukrem,
    A na koniec dekoruję je lukrem!
    Moje zmęczenie czasem mąż przechwyci,
    I raz dwa smaczną kolacją mnie zachwyci.
    Ostatnio była to pizza z boczkiem i krewetkami,
    Mniam, mniam, po kolacji talerze świeciły pustkami.
    Wieczorem lubię otulić się zielonym kocem,
    Razem z jabłkiem – moim ulubionym owocem,
    Lub jedząc malinową konfiturę
    Czytam, najczęściej polską literaturę.
    Spacery, czy lato, czy zima, umysł orzeźwiają,
    Do aktywności moje ciało nakłaniają.
    Spaceruję, choć nie mam czworonożnego domownika,
    Od czasu do czasu odprężam się układając kostkę Rubika.
    Rozwiązując sudoku, czy krzyżówkę panoramiczną,
    Każdy moment można zamienić w chwilę magiczną!
    Czas relaksu to chwile rekreacji umysłu i ciała, chwile wyciszenia,
    Ale kto powiedział, że tylko w samotności można skosztować odprężenia?
    Nie ma to jak czas spędzony wspólnie, razem z rodziną,
    Zmęczenie i wyczerpanie gdzieś po drodze giną.
    Wsłuchaj się w siebie, w swej duszy szepty,
    Jak dobrze, że relaks wydawany jest bez recepty!
    Bo nieważne, czy układamy klocki, czy gramy w warcaby,
    Błogiego odpoczynku nie wyrażą ni rymy, ni sylaby…

  • czerwonazielona

    Mój sposób na relaks to pole dance, który trenuję od czterech lat. Poszukując alternatywy dla siłowni postanowiłam spróbować tego nieco ekstrawaganckiego fitnessu, który okazał się
    dla mnie idealnym rozwiązaniem. W miarę upływu czasu taniec dawał mi coraz
    większą satysfakcję i radość; odkryłam możliwości ale i ograniczenia własnego
    ciała. Znalazłam w sobie niesamowite pokłady samokontroli i wytrzymałości. Pole
    dance jest czystą przyjemnością dla ducha i ciała oraz (pomijając siniaki)
    nieziemska dawka endorfin każdego dnia.
    Mój relaks i regeneracja to stawianie czoła nowym wyzwaniom, przezwyciężanie swoich
    słabości i ciągłe rozwijanie swojej pasji.
    Jedna z najlepszych pole dancerek na świecie – Oona Kivelä z Finlandii –
    napisała kiedyś: „Becoming a champion is a full time job”. Trudno się
    z nią nie zgodzić :)
    Marta Serafin

  • Aleksandra

    Mój sposób na relaks jest prosty i zapewne wszystkim znany,
    To kąpiel w dużej ilości wody i piany.
    Uwielbiam zanurzyć się w wannie po uszy,
    I wziąć ze sobą książkę, co mnie wzruszy.
    Płyny, peelingi i olejki różne,
    Przyjemnie działają na me zmysły próżne.
    Lubię więc dbać o drobne szczegóły,
    A może wziąć z kimś kąpiel na spóły :-)

  • Robert Barczak

    Sprowokowany konkursem usiłuję zdefiniować pojęcie RELAKS… Wolniej, spokojniej ,leniwiej , przyjemniej …. Mniej pracy i obowiązków , więcej wypoczynku , więcej luzu. Tak zwykle brzmi obiegowa definicja relaksu. Hmmmmm…z tej definicji zostaje tylko jedno słowo : PRZYJEMNIEJ .Jako typowy Ojciec-głowa rodziny relaks zdobywam . Tak , tak ! Zdobywam , wykradam , przechytrzam , przemycam , kamufluję i …dobrze się z tym czuję! Jest wieczór , zupełnie jak w piosence Beatelsów :
    „It’s been a hard day’s night
    And I’ve been workin’ like a dog
    It’s been a hard day’s night
    I should be sleepin’ like a log”
    W oczy wbija się widok metra sześciennego rzeczy do zrobienia , biurka uginającego się pod naporem zaległych papierów i pajęczynki w kącie pokoju .I jeszcze to smętne spojrzenie kota to na mnie , to na miskę : Znowu jemy byle co , bo nie chce ci się gotować ?
    Nie widzę , nie słyszę …Ja , proszę państwa mam swój plan ! Ten plan to RELAKS czyli PRZYJEMNOŚĆ. Więc sprawiam sobie przyjemność na różne sposoby bo w tej materii nic nie jest constans . Raz wyjazd na basen jest prawie obowiązkiem a raz przyjemnością . Bieganie za piłką przejawem rozsądku lub czystym relaksem . Czasem odpręża mnie ryczenie kapeli metalowej a czasem świergot ptaków za oknem .Relaksem jest właściwie wszystko to , co sprawia mi w danej chwili przyjemność i satysfakcję chociaż czasem okupione jest to, paradoksalnie, zmęczeniem . A kiedy siedzę wieczorem w fotelu, na kolanach mając mruczącego kota a w ręku lampkę wina , z głośnika sączy się chilloutowa muzyczka albo kiedy leżę sobie na powierzchni wody w basenie, po męczącym dniu , albo kiedy wgapiam się w niebo i odrywam się nawet od własnych myśli to czuję się zwyczajnie szczęśliwy i zrelaksowany. Bo moja recepta na relaks to uruchomienie na parę godzin aplikacji „egoista”. Każdy z nas ją ma , tylko jeszcze nie każdy znalazł ukryty guziczek …Więc szukajcie a ja tymczasem poleżę sobie w pachnącej kąpieli , miałem dziś ciężki dzień …

  • Diana Lee

    Witam,
    poniżej zamieszczam odpowiedź na konkurs :)
    Diana Lee

  • karolajna kiraga

    Mój ulubiony sposób na relaks to zabawa w podchody z moimi dwoma facetami.Mam takie cudowne miejsce, w którym nigdy nie potrafią mnie znaleźć. Zawsze podczas zabawy mam że sobą kocyk, który tam rozkladam i leżę dobre dwie godziny, po czym robi mi się ich szkoda i wracam :) Kocham ten sposób na relaksujące lenistwo :)
    Karolina Kiraga
    Pionki

  • Anna Racis

    Mój sposób na relaks to romantyczna podróż łódką wraz z mężem wzdłuż pobliskiego jeziora… nic tak nie odpręża jak lampka wina, świece i szum wody… cudowna atmosfera, piękne otoczenie i ukochana osoba- to daje mi spokój i radość życia. Dzięki takim chwilom nie wpadamy w rutynę i mamy krótkie „wakacje” w zasięgu ręki ;)

  • Pracuję przed komputerem, więc relaks, to dla mnie praca fizyczna! A konkretnie grzebanie w ziemi na działce! :) Ogromną frajdę sprawia mi ubrudzenie się ziemią przy odchwaszczaniu, spocenie się podczas koszenia i całkiem konkretne niekiedy zakwasy po zgrabieniu trawy z całej działki! Kontakt z przyrodą wycisza, a świadomość mocy jaką ma Matka Natura sprowadza mnie do parteru – tu nie wszystko da się przeskoczyć, opłacić żeby lepiej rosło czy nadrobić nadgodzinami. Nie raz po prostu musimy przyjąć stan rzeczy jaki na nas zesłała natura. Działkowanie, to także wysiłek umysłowy, ale z kategorii „łamigłówki” – weźmy za przykład szkodniki atakujące doskonale rokującą śliwę… to naprawdę nie lada zagadka do rozwiązania. Jak je pokonać, jak uratować drzewko, no i w końcu skąd one się tu wzięły?! Ogród, to dla mnie najlepszy sposób regeneracji! Wartością dodaną są plony – wiadra słodkich moreli, kosze jabłek, kwaśne porzeczki czy w końcu piękne kwiaty. A zimą relaks ze słoikiem konfitury w dłoni i wspomnienie aktywnego lata :)
    pozdrawiam

    Justyna Marszałkowska-Jakubik

  • Barbara P.

    Faktycznie dzisiejszy świat sprzyja popadnięciu w kierat powtarzalności: praca, dom, obowiązki, znowu praca…Bez przystanku i chwili na oddech. Przyznam, że sama dałam się złapać w tą pułapkę. I tkwiłam w niej do tego stopnia, że po latach musiałam na nowo nauczyć się nie tylko odpoczywać, ale też odbierać świat głębiej, bez pośpiechu…Wyhamowałam, bo zmusiła mnie do tego mocno zaawansowana choroba wrzodowa i znaczna utrata wagi. A nie było łatwo. Człowiek wyćwiczony w pewnych zachowaniach z trudem przyjmuje potrzebę porzucenia ich. I to był dla mnie sygnał, by w miejsce obciążających nawyków wyćwiczyć te sprzyjające zdrowiu. Z racji stanu zdrowia odskocznią nie stał się sport, ani nic równie forsującego. Szok przymusowej bezczynności zrównoważyłam spacerami. Miałam szczęście, bo była wiosna. Zafascynowały mnie jej pierwsze oznaki, których od lat nie dostrzegałam. Z zachwytu zaczęłam je uwieczniać na zdjęciach. Niejako na przyszłość…Ale przyszłość na szczęście niewiele miała wspólnego z przeszłością. Dziś pracuję, czasami równie intensywnie co kiedyś, ale zawsze znajduję czas na relaks. Ot, choćby spaceruję i fotografuję. Tak jak na początku transformacji :) Potrafię zatrzymać się w po drodze z pracy do domu i uwieczniać na zdjęciu chmury gonione burzą. To spora odmiana po siedzeniu godzinami przy biurku i odhaczaniu w ciągu dnia spraw „niezwykle ważnych” w notesie… Spore dawki tlenu pobudziły chęć ruchu. Odkryłam sport idealny dla dużych dziewczynek – rolki. Potem w moim portfelu wylądował karnet na basen. Bo mój ulubiony relaks nie ma jednej twarzy. Męczy, nuży, i wypala, stagnacja. Człowiek dla zdrowia potrzebuje przyjemności i bodźców okraszonych naturalnym dla niego rytmem. Choćby przez pół godzinki w ciągu dnia. To jest najlepszy relaks. Dlatego ja dziś pracuję, ale też spaceruję, leżę na trawie, pływam, fotografuje, obdzieram starą komodę ze lakieru…Mój relaks to po prostu odmiana. Robię to co muszę, ale też to co lubię. A przede wszystkim daję sobie czas na odkrycie tego w czym ewentualnie mogłabym się rozsmakować. I dzięki temu jestem zdrowa i zrelaksowana :) Barbara Piotrowska

  • Katarzyna Jakuszko

    Długo szukałam, długo eksperymentowałam, długo analizowałam. Były książki, były zwierzęta, było obcowanie z przyrodą, było gotowanie, był różnego rodzaju sport. Aż w końcu znalazłam. Kiedy jest mi tylko źle siadam z kubkiem gorącej herbaty nad haftami. Liczę każdy kratkę na papierze i mozolnie przenoszę ją na białą kanwę. To pewien rodzaj magii. Z malutkich kolorowych krzyżyków które nawzajem się przeplatają nagle powstaje prawdziwe dzieło sztuki. Dzięki haftom mogę przenieść się w ten inny lepszy świat. Bawiąc się kolorami odreagowuję miniony dzień. Chociaż na chwilę zapominam o tym co mnie dręczy, co się nie udało, zapominam o swoich problemach i zmartwieniach. Wyszywanie mnie uspokaja, wycisza. Pozwala mi przenieść się do baśniowej krainy. Stworzyć praktycznie z niczego, bo raptem z kilku nitek i białego materiału cudne krajobrazy, aniołki czy zwierzątka. Wyszywając czuję się wyjątkowa. Czuję, że żyję, czuje się spełniona. Zachwyt ludzi oglądających moje obrazy uskrzydla mnie. Podbudowuje. Spełniam się w tym w 100%.

  • Magda Lewczuk

    Mieszkam z dala od wielkiego miasta, jego zgiełku, hałasu i pośpiechu. Kiedy wyjdę z domu wystarczy chwila bym znalazła się w pobliski lesie, czy nad rzeką. To właśnie z otaczająca przyroda mnie relaksuje. Świat flory i fauny potrafi mnie zafascynować i oczarować! Myślę, że nie każdy z nas widział wiewiórkę, dzięcioła, sarnę czy inne leśne zwierzę w ich naturalnym środowisku. To dzięki przyrodzie odkryłam swoje pasje – fotografowanie i malowanie obrazów. Kiedy tylko mam czas wyruszam z aparatem do lasu by uchwycić coś niezwykłego, ulotnego i godnego uwiecznienia. Lubię też zaszyć się gdzieś w zacisznym miejscu i oddać się malowaniu. Obcując z przyrodą nie tylko czerpię inspirację do rozwijania swoich pasji, ale także relaksuje się, obserwuję i uczę szacunku do przyrody :)

  • Izabela Es Skrzypczak

    Ulubiony sposób na relaks? Mając 17 lat myślałam, że najlepszym sposobem na odstresowanie są imprezy i spędzanie czasu z przyjaciółmi, a o osobach pod 30, siedzących w domu myślałam, że to „dinozaury”. Teraz sama mam 30 lat i priorytety całkiem mi się zmieniły. Szybki tryb życia, nudna praca, dom, kolejne studia.. można oszaleć. Długo szukałam czegoś co naprawdę będzie sprawiało mi przyjemność. I znalazłam. W tamtym roku zdobyłam licencję pilota szybowcowego. I teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to mój ulubiony sposób na relaks. Świadomość lotu bez silnika, piękne widoki, latanie w chmurach.. to coś cudownego. Człowiek może się zresetować, spojrzeć na wszystkie sprawy z dystansu.. Latam co prawda tylko raz w miesiącu, ale staram się z tych chwil czerpać jak najwięcej i wiem, że bez tego jednego dnia obcowania z powietrzem – moje życie nie byłoby takie same.
    Izabela Skrzypczak

  • danuta

    mam juz swoje lata i przez ostatnie 40 lat wciaz byl tylko pospiech ,praca dom i dzieci zylam w ciaglym biegu na pelnych obrotach ,Gdy dzieci dorosly i odeszly z domu postanowilam zadbac o to abym miala wiecej czasu i energii na swoje przyjemnosci i zainteresowania zwolnila tempo zycia, Dlatego to zostalam 10 lat temu wolontariuszka,mam starsza pania i wlasnie z nia po pracy 3 razy w tyg, spotykam sie i idziemy sobie na spacer lub lody czasami idziemy do teatru lub biesiade albo jedziemy na wycieczke ,Milo razem spedzamy ten czas ona jest szczesliwa ze moze wyjsc z domu a ja ze robie cos dla drugiego czlowieka,Spiewam tez w malym zespole stare piosenki i to tez bardzo dodaje mi wigoru a szczegolnie gdy w czasie koncertu ludzie bija nam brawa, Wlasnie te dwie rzeczy daja mi sile i ukojenie i sens mojemu zyciu

  • Katarzyna Marczyk

    Skłamałabym mówiąc, że przywiązuję do relaksu, odpoczynku i regeneracji większą uwagę. Przychodzę z pracy zmęczona, nie mam siły na ćwiczenia fizyczne, na wyjście na spacer, na nic. Wiem, powinnam, jednak wciąż pierwsze co robię po powrocie do domu to ściągniecie sukienki i przebranie się w piżamę. Prawie pierwsze… bo kiedy wchodzę do mieszkania czeka na mnie widok mojego mężczyzny – zapracowanego, siedzącego przed ekranem komputera ze skupioną miną. Uwielbiam wtedy stawać w drzwiach pokoju i czekać aż mnie zauważy. Uwielbiam zmieniający się na mój widok wyraz jego twarzy. Uwielbiam, że niezależnie od tego co robi, wstaje, by pocałować mnie na powitanie. Zwykle potem spędzamy chwilę po prostu przytulając się na kanapie, rozmawiając o dniu lub ciesząc się ciszą. I nawet jeśli on zaraz potem wraca do pracy, a ja idę przygotować kolację, to po tym krótkim rytuale cały stres znika. Czasami myślę, że jego ramiona są moim domem, bo to jedyne miejsce, gdzie wszystko inne przestaje mieć znaczenie, a ja mogę wreszcie odpocząć.

  • Ewa Mierzejewska

    Po całym ciężkim dniu bateria w moim organizmie jest rozładowana. Czerwona lampka w mej głowie oznajmia, że nadszedł długo oczekiwany czas na pakiet radości w postaci relaksu, odpoczynku i regeneracji! Ja idąc za głosem swojego organizmu wychodzę ze swym psem na spacer. Podczas tych przechadzek uwielbiam wpatrywać się w piękną przyrodę, która mnie otacza. Nie dość, że dotleniam się, to dodatkowo doświadczam pięknych doznań wzrowkowych. A kiedy wracam do domu, to udaję sie do łazienkowego królestwa. Wraz z moim ulubionym żelem pod prysznic wybieram się w podróz na wyżyny zmysłów. On sprawia, że w łazience mej unosi się piękny, owocowy zapach, a ja doznaję odświeżenia. Po tak cudownie spędzonym czasie włączam swoją ulubioną muzykę, a także przenoszę się w magiczny świat książek. Razem z bohaterami poszczególnych powieści przeżywam coraz, to ciekawsze przygody. Od czytania odciąga mnie mój mężczyzna, podarowując słodkiego buziaka. To właśnie wtedy wtulona w niego wybieram się do krainy Morfeusza, by z samego rana moja bateria była w 100% naładowana!

  • Łukasz Karpiński

    Dla mnie najlepszy recepta jest 3x30x130 – wysiłek fizyczny minimum 3 razy w tygodniu, przez min. 30 min przy tętnie 130 bpm. Paradoksalnie wysiłek daje energetycznego kopa i zastrzyk endorfin.
    A poza ćwiczeniami siłę i relaks daje mi czas z żoną i dziećmi – mocna relacja wzmacnia mnie od wewnątrz.

  • Asia Kalocińska

    Tym co mnie w szczególności relaksuje i odpręża jest mnóstwo czynności ale ponieważ są one dość znane przedstawię trzy najważniejsze na moim podium w glowie:
    #3 miejsce -podziwianie krajobrazów podglądanie ptaszków porozumiewajacych się swoim jakże pięknym swiergotem .
    #2 miejsce -spanie na pieniądzach
    #1miejce -cożby innego mogłoby się tu znaleźć niż samotność w domu na chociażby najkrótszą chwilę bez względu na to co za chwilę będziesz miał do zrobienia liczy się tu i teraz. :D

  • Jadwiga Stępień

    Jednym z moich ulubionych sposobów na relaks, szczególnie na
    jesienno-zimową pogodę, słotę i gorszy nastrój to książka – bo uwielbiam czytać, i tu mogłabym posłużyć się słowami Umberto Eco –„Kto
    czyta, żyje podwójnie”. Jest to wspaniały sposób na odpoczynek czy wypełnienie
    wolnego czasu i jest to najlepsza odskocznia od codziennych problemów, działająca
    lepiej niż narkotyk, środek nasenny czy tabletka przeciwbólowa.
    Dlatego w takich chwilach książkę wybieram częściej niż film i wtedy przenoszę
    się do świata tam opisanego. Dla mnie książki pełnią taką samą rolę, jak
    kosmetyki w torebkach u innych kobiet. Dzięki czytaniu książek wiem, że mam
    więcej cierpliwości i spokojniej znoszę przeciwności losu, więcej optymizmu i
    radości, którymi zarażam innych, a także empatii i wtedy lepiej rozumie tych co
    mnie otaczają. A na każdy inny dzień,
    kiedy wracam po pracy do domu i miałam ciężki dzień moim super sposobem na relaks
    jest regenerująco-odżywcza kąpiel w wannie z dużą ilością płynu o zapachu lata,
    bo dla mnie lato, to zapach wolności. Ta moja wolność ma zapach ukwieconej
    łąki, soczystych truskawek, dojrzałych wiśni, rosy pod stopami, ciszy i spokoju
    ze środka jeziora, gdy pływam w orzeźwiającej wodzie. Taki relaks jest dla mnie
    i dla mojego ciała niczym SPA dla zmęczonego organizmu po całym tygodniu pracy,
    zaproszeniem do piękna, które otwiera drzwi do kolorowych choć dojrzałych dni,
    jest liftingiem z jednoczesnym wygładzeniem i poprawieniem jędrności skóry.
    Jest cudownym rytuałem z gwarancją, że inwestuję nie tylko w swoje samopoczucie,
    urodę i zadbaną cerą, ale także stan mojego ducha i piękno w całej okazałości.
    Dla takich chwil warto być kobietą i mieć pewność, że kobiece piękno to nie
    tylko ubiór, ton głosu, uśmiech, sposób poruszania się i zachowania wyrażający
    wdzięk i harmonię nieosiągalną dla mężczyzn, ale przede wszystkim nasz wygląd i
    urok, którym możemy uwodzić mężczyzn.

  • Jakub Glinka

    Mój pomysł na relaks i regenerację to ciekawy przypadek Benjamina Button, czyli niby 30, a w duszy 13. Wychodząc z korpo kajdanow, czyli o 17:01 zaczynam akcje regenerację pod nazwą DETOKS. Odstawiam kawe, a w zamian sięgam po wodę, krawat zmieniam na dres, a winde wymieniam na schody. Biegnę na boisko, gdzie gram z dzieciakami gdy mam ochotę przypomnieć sobie o tym, jak piękny i bezproblemowy jest świat malucha; nastolatkami które zadają kłam teorii, jakoby młodzi ludzie siedzieli tylko przed kom; dorosłymi facetami którzy tak jak ja kopią piłkę (a czasem swoje nogi) żeby dać upust energii i zresetować się. Weekendowy urlop to mrożona herbata (zaprawdę powiadam Wam: napój bogów!), gazeta (tylko i wyłącznie w papierze), i spacer po lesie, gdzie wdycham świeże powietrze (na zapas bo klimatyzacja w pracy to nie powietrze) i zaliczam kolejne kilometry. Ile? Odcięty od cywilizacji nie korzystam z elektroniki (świadoma rezygnacja za którą mój wzrok jest mi wdzięczny), także nie wiem ile spalilem, ile przeszedłem, ani jak długo byłem zatopiony w swoich myślach. Z nową energia oddaje się temu, co mnie relaksuje: gotowaniu. Moja rogata dusza doprawia potrawy na ostro, a anielska cierpliwość dodaje do wszystkiego miód. Bez targetow, za to z mokra od potu koszulka. Bez lunchy, ale z domowym obiadem. Bez deadlinow, garnituru odpoczywam i przypominam sobie, ze lubie swojej życie. To 30-latka, i to 13-latka. I to, daje mi kopa by kolejny dzień nie męczył mnie.

    Jakub Glinka

  • Martyna Tyśka Tomczyk

    Mój ulubiony sposób na regenerację, odpoczynek po prostu reset dla ciała i ducha to przejażdżka rowerowa. Uwielbiam moje dwa kółka, czuje sie na nich szczęśliwa, jadę przed siebie, poznaję okolicę, nie myślę o problemach tylko cieszę się czasem na świeżym powietrzu.Jazda na rowerze, sprawia że czuję się wolna, włosy pięknie falują gdy mknę
    przez ulice, a moje łydki nabierają odpowiedniego kształtu, nie stoję w korkach, nie stresuję się, dotleniam mózg a moja cera nabiera rumieńców – same korzyści dla ciała i ducha, dodaje mi to powera i pewności siebie na cały dzień ! Na rowerze odpoczywam lepiej niż w łóżku, taka juz moja natura – ciężko usiedzieć na miejscu :)

    Pozdrawiam
    Martyna Tomczyk

  • Jottete

    Mam dwa niezawodne sposoby na relaks – joga i medytacja :) do tego polecam lekturę pism filozoficznych -doskonały sposób, aby nabrać dystansu do codziennych spraw i się wyluzować :)

  • Agnieszka K.

    Mój ulubiony sposób na relaks to – w przypadku wakacji – plażowanie. Pozwala mi się ono odprężyć, szum morza mnie wycisza, a ciepły piasek sprawia, że mam ochotę zostać tam na zawsze. Jednak plażowanie to mimo wszystko nie taka prosta sprawa. ;) Jaki jest udany przepis na nie? Oto mój:

  • Mirosława Wawrzyniak

    Mam w domu centrum relaksu – mieści się w moim ogrodzie
    i poza zimą tam spędzam przyjemne chwile na co dzień,
    na leżaku, w błogim cieniu, z gruuuubą książką na kolanach,
    z psem u boku, piciem zimnym – w mig jestem zrelaksowana!
    Niepotrzebne mi jacuzzi, złote ściany i marmury –
    wolę sobie wypoczywać na łonie Matki Natury,
    wśród drzew sadzonych przez dziadka, wśród moich roślin i ziółek,
    z dala od zgiełku i stresu móc spędzać tu chwile czułe…
    A zimą, gdy leżak gdzieś się na strychu przed mrozem chowa,
    powtarzam cały rytuał. Jest to wersja łazienkowa,
    w gorącej kąpieli, z książką, winem w kieliszku, świecami…
    A później mam moc energii – jak bomba albo dynamit! <3

    • Mirosława Wawrzyniak

      A tu wersja letnia! :)

  • Joanna Mikołajczak

    Relaksuję się w kąpieli choć rzadkie u mnie zdarzenie,
    Dlatego wspaniała kąpiel to częściej jest marzenie,
    Najpierw usuwam z łazienki co niepotrzebne starannie,
    Bo nie chcę by przy kąpieli wylądowało to w wannie,
    Jakieś kaczuszki córki i inne jej gadżety,
    Bo jak coś mi wpadnie do wanny to będę smutna, że rety,
    Usuwam tablet i takie tam inne zabawki,
    Za to przynoszę książkę i filiżankę kawki,
    Wypraszam z łazienki też dziecię, chociaż ono bardzo chce zostać,
    Jakoś nie może przeżyć, gdy z oczu traci mą postać,
    Jednak tę kąpiel swoją odbyć chcę w samotności,
    W wannie pełnej piany, zupełnie sama, bez gości,
    Cieplutkiej prosto do wanny wody następnie nalewam,
    Wsypuję sól do kąpieli i przy tym troszeczkę śpiewam,
    Robię trochę piany, by milej się w wannie leżało,
    Ale też nie za dużo by książki mi nie zalało,
    Ewentualnie do tego olejek rozgrzewający,
    Jakiś świerkowy, dla zmysłów miły, po prostu ładnie pachnący,
    I w tej kąpieli ja siedzę, z książką i kawką w rękach,
    I tak to wygląda właśnie, ma kąpielowa wanienka,
    Wtedy mam chwilę dla siebie, choć często tak nie bywa,
    Lecz za to jak już się zdarzy, jestem po prostu szczęśliwa.

  • Patryk Woźny

    Mój przepis na relaks, odpoczynek i regenerację po ciężkim dniu:
    – zatrzaśnij drzwi, wyłącz telefon;
    – patrz na świat tak, jakbyś go widział po raz pierwszy (to nic, że jestem tylko w czterech ścianach, tu również mogę dostrzegać wszystko jak małe dziecko) ten stan relaksuje mój mózg;
    – wymieć dużą szczotą wszystkie męczące Cię myśli – bo z ciemnymi myślami, jest jak z niemowlakiem po posiłku – kiedy dziecko wypije swoją porcję mleka, musi sobie brzydko mówiąc beknąć, bo jeśli mu się nie odbije, powietrze zostanie uwięzione w środku i poczyni szkody – tak jak złe myśli (mówi to „świeży” tata);
    – jeśli nie umiesz rozwiązać nurtującego Cię właśnie problemu – oderwij się od niego kategorycznie i znajdź sobie rozrywkę. To jest maksyma mojego taty, działa w każdej podbramkowej męskiej sytuacji, bo z kobiecymi dylematami jest już gorzej – ale po ciężkim dniu, jak znalazł;
    – doceń to co masz – i to wychodzi mi najlepiej po męczącym dniu, kiedy przychodzę do mojej rozkrzyczanej małej córci i żony utyranej opieką nad nią – i pomimo wszystko widzę uśmiechy na ich twarzach oraz ulgę żony wyraźnie się rysującą w jej oczach, na stan że już jestem… i rozpoczyna się kolejny etap dnia z hasłem: pod górkę – ale tak naprawdę bardzo to lubię… i małą czarną (bardzo relaksującą) kawkę, gdy już mała zaśnie u boku żony.

  • Cecylia Owczarek

    Odpoczywam i się relaksuje, kiedy oddaje się małym przyjemnością
    Takim cząstką szczęścia, które wprawiają mnie w zachwyt nad prostotą życia.
    To herbata popijana na balkonie lub zatopienie sie w książce, tańczenie w samej bieliźnie do piosenki beatlesów
    Czasem to przepłynięcie 20 długości basenu, kupienie sobie nieprzyzwoitej porcji lodów czy wymyślanie bajek dla siostrzenicy.
    Odpoczywam kiedy jestem dla siebie dobra, kiedy oddaje się niepohamowanej radości życia :)

  • Aneta Cichocka

    ,,365 dni bez stresu” – taki książkowy tytuł wpadł mi w ręce kilka miesięcy temu. Nie wiedziałam jeszcze, że kolorowanki dla dorosłych zawładną moim sercem na tak długo :) W końcu do głosu można dopuścić swoje wewnętrzne, niewyżyte artystycznie dziecko i malować, rysować, kolorować… Dobieranie odcieni, ćwiczenie precyzji, misterne wypełnianie kolorem najmniejszych konturów to chwila relaksu o znamionach medytacji :) Polecam każdemu!

  • Woźny Wiesław

    Po ciężkim dniu, mam jeden i ten sam sposób na relaks. Siadam wygodnie w fotelu z wyciągniętymi przed siebie nogami na podnóżku, z filiżanką aromatycznej, świeżo parzonej kawy i kotem na kolanach. Nie włączam telewizora, komputera czy odtwarzacza muzyki. Po prostu wsłuchuję się w ciszę, delektuję się każdym łykiem kawy i powolnymi ruchami głaszczę kota. Uspakaja mnie jego mruczenie i delikatna, miękka sierść. Ważne jest to aby w tym momencie nie robić nic, tylko wyciszyć się i dać sobie czas na regenerację sił. Wystarczy mi, że usiądę i wsłucham się w siebie. Polecam każdemu kto czuje mniejsze lub większe zmęczenie.

  • Franciszek Dudkowiak

    Moje hobby i jednocześnie najlepszy sposób na relaks to rysowanie portretów ze zdjęć. Wykonuję portrety raczej tylko dla rodziny i znajomych a za swoją pracę nie chcę żadnego wynagrodzenia, bo po prostu kocham rysować. Lubię sprawiać innym radość, dlatego uśmiech, który pojawia się na ich twarzy po zobaczeniu portretu jest dla mnie najlepszą zapłatą.
    Franciszek Dudkowiak

  • Dzięki za tekst. Współpraca z tołpą też bardzo trafiona. Przez Twoje słowa i Ich projekt nieco zweryfikowałam swoje podejście do odpoczynku i kilku innych rzeczy. Ba, sama coś napisałam. Poczyniłam też kilka przyjemnych planów. Dziękuję więc. ;)

    A konkursowo:

    Do tej pory udało mi się ustalić trzy schematy postępowania, które pozwalają mi się zrelaksować. Mam zamiar poszukać kolejnych, ogromnie doceniam jednak te, które już sobie wypracowałam, bo nieraz ratowały mi głowę.

    Gdy potrzebuję natychmiastowego ratunku, stres i zmęczenie mnie przerastają, a czasu mam niewiele: wyciągam słuchawki i włączam I could have lied lub inny utwór Red Hot Chili Peppers. Zostałam fanką tego zespołu w wieku dziewięciu lat, wpadłam po znalezieniu jednego utworu na starym telefonie mamy. Mania trwała przez wiele lat, choć teraz raczej należy już raczej do przeszłości. Utwory Red Hotów nadal mają jednak dla mnie jedną, magiczną właściwość – w ciągu minuty przenoszą mnie do mojej strefy komfortu. Znam je wszystkie doskonale, każdą kompozycję potrafię umiejscowić w ramach czasowych, wymienić jej twórców, przywołać anegdotę na jej temat… Ba, znam nie tylko teksty, ale wręcz każdy dźwięk. Znam te utwory tak dobrze, że w ich otoczeniu po prostu nie mogę nie poczuć się lepiej. Po czterech minutach mogę zdjąć słuchawki i stawić czoła temu, co jeszcze mnie czeka. Bardzo sobie cenię ten sposób, to mój mały zestaw ratunkowy, przenośny relaks.

    Gdy mam za sobą ciężki dzień i chcę się odstresować: stosuję kombinację kilku prostych elementów. Na początek wietrzę pokój i wypijam szklankę wody – to drobiazgi, a zmieniają zaskakująco wiele. Wtedy zwykle jestem już w stanie wziąć głęboki oddech i rozwinąć matę do jogi. Spędzam na niej niecałe 10 minut, to nie jest moment na długą praktykę. Krótkie powitanie słońca (lub księżyca, jeśli ratunku potrzebuję w nocy) i mięśnie się rozluźniają, a umysł nieco uspokaja. Mata wędruje wtedy w kąt, a ja bez najmniejszych wyrzutów sumienia sięgam po dwie kostki ulubionej czekolady. Zaparzam herbatę, bezczelnie łapię kota i kładę go obok siebie na kanapie. Otwieram książkę. Po kilkudziesięciu minutach lektury jestem w stanie wrócić do rzeczywistości.

    Gdy potrzebuję kompletnego resetu – wyjeżdżam na wieś. To mój ulubiony sposób na regenerację, ale też jako jedyny nie jest na wyciągnięcie ręki. Jest za to warty zachodu. Zabieram ze sobą podstawowe rzeczy, a także czytnik i buty do biegania. Powiadomienia wymieniam na komary – nawet te najbardziej krwiożercze są mniej natrętne. Na telefon przez cały dzień zerkam raz lub dwa, nie noszę go ze sobą. Budzik też idzie w odstawkę, śpię tyle, ile potrzebuje mój organizm. Żywię się głównie rzeczami z przydomowego ogródka. Chodzę wiejskimi drogami, oddycham głęboko powietrzem, które nie zostawia na języku posmaku spalin. Czasem biegam – rekreacyjnie, bez bicia rekordów. Często przystaję – by zerwać maliny rosnące na brzegu lasu. Często bezczelnie się lenię. Kocyk, czytnik, grzanie się na słońcu. Głaszczę i rozpieszczam wszystkie okoliczne koty. Nie izoluję się od ludzi, ale też nie szukam ich towarzystwa. Jestem sama ze sobą. Brzmi banalnie, ale działa – zawsze wracam z solidnie podładowanymi bateriami.

    I choć komentarz zamieszczam z oficjalnego konta, nie zawaham się podpisać. ;)
    Weronika Zimna

  • Marta

    Praktykuje wiele sposobów, ale dwa są moimi ulubionymi. Pierwszy to mobilizacja, by porządnie i zdrowo się wyczerpać i nie mieć już siły na dalszą pracę – ubieram buty, zakładam słuchawki i wybiegam z domu przed siebie! Drugi odkryłam w sumie niedawno i jak się okazało, to totalny relaks – kąpiel z pianą, zgaszone światło, nastrojowe świeczki i… Muzyka klasyczna! Wystarczy godzina dla siebie i człowiek wie, po co żyje! :)

  • Małgorzata eS

    Kobieta to wir wszechstronności w ekspresie szalonej rzeczywistości,
    więc w moim życiu różne aktywności w ramach odpoczynku lubią się rozgościć.
    A że większego wysiłku nie unikam, stąd intensywna, zamkowa turystyka,
    bo twierdz zdobywanie to przecież spore wyzwanie jak pewnie wiecie,
    lecz w pełnym energii klimacie natury nie straszne mi takie warowne mury,
    więc zamki przeróżne zdobywam i tak w ruchu doskonale odpoczywam,
    kondycję też poprawiam, dbam o figurę i o promiennie dotlenioną skórę,
    tak by o pięknym wyglądzie marzeń nie musieć już spełniać fotomontażem.
    Zwiedzając zacne relikty przeszłości zostawiam też za sobą smutki i złości,
    Energiczna wędrówka to zdrowy i niezawodny akumulator endorfinowy,
    bo przyjemnego z pożytecznym wyprawy to zawsze kawał dobrej zabawy!
    Dlatego zamkołażenie jest mi po drodze i całkiem nieźle na tym wychodzę,
    tym bardziej, że to uczucie zwycięstwa, które czeka na mnie na mecie
    jest naprawdę tego warte… jak mało co na tym świecie
    i tym uczuciem na warownym szczycie akumulatory ładuje mój GPS na życie!
    Pozdrawiam!
    Małgorzata Spychała

  • Monika Skrzypczak

    Po całym dniu w korpo-świecie, gdzie minuty stają się wiecznością, a mózg powolnie zmienia się w sieczkę mam ochotę się teleportować. I tak robię. Wracam do domu, zrzucam z siebie sztywne ciuszki i wskakuje w spraną bluzę, podarte dżinsy i kalosze. Jedną ręką sięgam po kurtkę, a drugą chwytam kask i kluczyki. Biegnę do garażu, gdzie czeka on – mój ukochany „mężczyzna” – Nissan Patrol gr Y61. Wsiadam, przękręcam kluczyk i czuję jak cały stres nagromadzony w ciągu dnia ze mnie spływa. Jadę w moje ulubione miejsce – las, żwir, piach, trawersy, błoto, górki, woda, wąskie podjazdy.. Z każdą minutą odprężam się coraz bardziej. I mimo, że na końcu niejednokrotnie muszę dzwonić po pomoc, bo gdzieś utknę, wyglądam jak potwór z bagien, a po powrocie do domu nie mogę się domyć, na mojej ubłoconej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Próbowałam biegać, wyszywać, czytać, ale nic tak dobrze na mnie nie działa jak OFF ROAD. Lubię adrenalinę, zmęczenie, to poczucie pierwotnej wolności.. po takiej wyprawie nawet kolejny dzień pracy nie wydaje się taki straszny.

    Monika Skrzypczak

  • Bartek Rzępołuch

    Cisza, spokój, nic się nie dzieje… A tak naprawdę wędkowanie to pasja, która daje mnóstwo i to na wielu płaszczyznach. Kontakt z dziką przyrodą, oderwanie od wielkomiejskiego zgiełku, chwile medytacyjnej ciszy połączone z tymi podnoszącymi poziom adrenaliny, gdy ryba ,,weźmie” :) To czas, który powinien mieć dla siebie każdy facet, instynkt łowcy drzemie przecież w każdym z nas :) Fajnie wrócić do domu z połechtanym ego i zdobyczą, którą żona usmaży na kolację :)

  • Ach, jak idealnie zdążyłam, przeznaczenie! :)
    Nie jestem pewna czy to ma być sposób na relaks, odpoczynek, regenerację, który można wykorzystać każdego jednego dnia, ale zaryzykuję, że nie i powiem o tym, co pierwsze przyszło mi do głowy.
    Mój sposób na relaks prawdopodobnie większości wyda się szalenie męczący. Najlepiej regeneruję się… jeżdżąc pociągiem. W pociągu można wszystko, zupełnie serio! Poczytam książkę, pooglądam serial, powyglądam przez okno, poznam nowych ludzi, prześpię się, zaplanuję najbliższe dziesięć lat życia. No serio, absolutnie wszystko. Dużo jeżdżę, czasem na wielogodzinne trasy, po których, kiedy wysiadam z pociągu, jestem totalnie wyprana fizycznie, ale moja głowa pracuje zupełnie inaczej, świeżo.
    Mój sposób na relaks? Pociąg.
    Milena Lewińska

  • Basia Ciemięga

    Mam od kilku lat swój mały prywatny rytuał, dzięki któremu ładuję akumulator na cały rok. Każdego lata, w okolicy dnia moich urodzin, organizuję sobie trzydniowy, samotny wypad rowerem w góry (choć nie jestem wytrawną kolarką). Projektuję trasę, zabieram plecak, mapę, kask – i w drogę! Bez przesadnego planowania, bez rezerwowania noclegów. Wielokilometrowe szlaki to trochę jak medytacja, jestem wtedy naprawę sama ze sobą. Nie wiem jak to się dzieje, ale zwykle ładuję się w jakieś tarapaty. W zeszłym roku na przykład zamarzyło mi się zobaczyć torfowisko pod Zieleńcem, ze względu na rosnące tam rosiczki. Dotarłam tam jednak dwie godziny później niż planowałam. Między drzewami biegały jelenie i sarny. Zrobiło się ciemno, a ja byłam w lesie – w przenośni i niestety też dosłownie. Do tego rozładowany telefon, czyli brak nawigacji. Tak wiem, nie brzmi zbyt rozsądnie. Na mapie znalazłam numer do schroniska i zarezerwowałam nocleg. Musiałam wydostać się z lasu (w zupełnych ciemnościach) a potem, błądząc, przedzierać z rowerem pod wielką górę, między wyciągami narciarskimi. Byłam wyczerpana i chciało mi się ryczeć, ale zaparłam się. Dotarłam. Na miejscu okazało się, że latem schronisko jest zamknięte ale ten sam właściciel prowadzi obok pięciogwiazdkowy hotel, w którym mogę spać za cenę schroniska. Przypadek? :) Byłam brudna, wykończona a ale to co czułam w środku – euforia. I poczucie że MOGĘ. Taka trampolina na kolejny rok wyzwań. Polecam wszystkim (zwłaszcza dziewczynom!:)

  • Marta Schellner-Ciecka

    Jak tu znaleźć chwilę wytchnienia,
    jak tu ciągle jest coś do zrobienia.
    Dzieci dzień cały wchodzą Ci na głowę,
    zwierzęta zachowują się jak dzikie, a nie domowe.
    Mój sposób jest na to prosty, skuteczny i tani.
    Spacer jest najlepszy dla dziecka, psa, pana i pani.
    Warunek jednak musi być spełniony.
    Bierzemy piłkę, rakietki, rolki, a nie telefony!
    Jeszcze przekąskę zdrową zabieram.
    Po takim spacerze energii nabieram.

  • Maria

    Kiedy ciężki dzień przebyty zda się relaks należyty co ukoi mięśni spięcie i nerwowe też napięcie.
    Najpierw odpoczynek w wannie gdzie kąpiel ciepluteńka z cynamonem słodziuteńkim i dodatek mleka z miodem bo zmęczenie jest powodem.
    Później ciepła czekolada dla humoru mi się nada.
    A następnie ma recepta na smuteczki nie od święta oglądanie dzieci małych i uśmiechów ich wspaniałych.
    Nic tak mnie ie relaksuje gdy beztroskie szczęście czuję kiedy każdy mały gest dla nich wielkim szczęściem jest.
    Tego uczę się od malców stałych w domu mym bywalców jak od życia wiele brać jak radości powód znać.
    Może dziwna to jest sprawa ale taka ma postawa kiedy czuję złość, zmęczenie kiedy wielkie przygnębienie małe dzieci pomagają albo psiaki to zmieniają.
    Kiedy tulę zwierzę małe choć bezbronne lecz wspaniałe wtedy czuję wielką moc jestem w stanie tańczyć całą noc.
    To mnie wielce regeneruje kiedy ich obecność czuję!

    Maria Socha

  • Maria Curylo

    Są takie dni, gdy mam dosyć. Rachunki się o mnie upominają, każde z dzieci coś chce, mąż nosem kręci, bo o czymś tam zapomniałam, pranie czeka, zaległe telefony do wykonania też a ja… o, nie! Zaczynam przypominać balonik, z którego uszło powietrze. I wtedy biorę głęboki oddech, zakładam adidasy i idę sobie pobiegać. Nigdzie mi się nie śpieszy. O niczym nie muszę myśleć. Nikt nie woła: mamo, a mogłabyś… I, co ciekawe, jak wracam, porozsypywane elementy puzzli zaczynają się układać w spójną całość. Raz dwa, z pomocą domowników, ogarniam to i owo, co musi być zrobione, i okazuje się, że jeszcze z dwa kwadranse możemy z doby wszyscy sobie skraść. Nic tak nie dopełnia wieczoru, jak jakaś planszówka. Ruszamy w podróż pociągiem, budujemy osady, próbujemy odszyfrować kalambury… i idziemy spać napełnieni radosnym śmiechem, pozytywnymi emocjami, bliskością i pomysłami na wspólny wypad gdzieś dalej. A co, jak sen dalej nie nadchodzi? Biorę zaczyn i jedyne, o czym myślę, to chleb, co będzie na nas czekał o godzinie szóstej rano. Świeży i pachnący :)

  • Ada Frąckowiak

    Mój sposób na relaks to mój syn. Choćbym była zła jak osa przez cały dzień, miała wszystkiego dość i nie miała ochoty z nikim rozmawiać… to wystarczy, że te małe oczęta spojrzą na mnie z tą swoją bezinteresowną miłością i nagle wszystkie złe emocje wylatują ze mnie natychmiastowo. Nie obchodzi mnie wtedy stres, złe fluidy ani negatywnie nastawieni ludzie. Najlepszy detoks to dzień spędzony tylko z nim. Mimo, że ma teraz tylko 10 miesięcy to potrafi zrelaksować człowieka i doładować mu baterie pozytywną energią na dłuuugo długo. :)

  • Erwin Borkowski

    Moim najbardziej efektywnym sposobem na połączenie tych trzech, czyli relaksu, odpoczynku i regeneracji, jest moja piłka nożna.
    Pozwala mi ona praktycznie natychmiastowo się zrelaksować, dlatego zawsze trzymam ją obok biurka, dla relaksu wychodzę uprawiać ten sport, który jest opisem mojego całego życia sportowego, regeneruję się natomiast ćwicząc z piłką przy nodze i wykonując z nią ćwiczenia.
    Nieodzownym punktem tych trzech czynności jest świeże powietrze, wolna przestrzeń boiska, w pomieszczeniu czuję się jednak nie tak, jak na zielonej trawie.
    Taki sposób na organizację relaksu, odpoczynku i regeneracji się we Mnie utrwalił, stąd też pewnie jego skuteczność, nie sprawia mi zawodu, a wywołuje radość, dlatego też w tym kryje się jego moc.

  • Aleksandra

    Nawet nie muszę się zastanawiać, bo mogę bez wahania stwierdzić, że dla mnie najlepszym relaksem jest przebywanie w towarzystwie moich zwierząt (3 kotów i 2 psów) i to nieważne co robimy, czy siedzimy i oglądamy program o kotach z piekła rodem ;) czy idziemy na spacer czy robimy sobie piknik we własnym ogródku czy też bawimy się bardzo hałasującymi piłeczkami wkurzającymi resztę domowników :D moi zwierzęcy przyjaciele sprawiają, że odpoczywam i regeneruję się-nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, bo ich towarzystwo wpływa na mnie zbawiennie, dzięki nim „milej” podchodzę do życia i doceniam to co mam. Oni to mój odpoczynek, relaks i regeneracja w jednymi :).

  • Maleńka

    Napisz o swoim ulubionym sposobie na relaks, odpoczynek i regenerację.

    Dawno temu go poznałam, gdy pracę swoją zaczynałam.
    Ujął mnie swym spokojem i teraz, często już jesteśmy razem, na imię ma: RELAKS. Jest moim przyjacielem i wsparciem, kiedy tylko stres mnie dopadnie.
    Mówi do mnie:
    – Nie przejmuj się kochana, ciepła kąpiel już przygotowana. Weźmiemy lampkę wina i poczytamy ulubiony kryminał. Przy mnie sił nabierzesz szybko i odprężysz się, rybko. Wezmę Cię w ramiona i znów będziesz uszczęśliwiona.

    Czy Mąż mój nie jest o RELAKS zazdrosny? Chyba nie, bo tworzymy trójkąt zgodny. Często razem na kanapie siadamy i ODPOCZYWAMY, stare polskie komedie oglądamy. Albo idziemy na spacer po łące i gonimy napotkane zające. Ja, mój Mąż i RELAKS to mój trójkątny ideał!

    RELAKS często mi proponuje na REGENERACJE do SPA wyjście, ale nie jest to takie proste, oczywiście. Lecz w tym roku mu obiecałam, że w SPA się ZRELAKSOWAĆ postaram. On na to: „Wybierz odpowiedni nad naszym morzem hotel” – spotkasz mnie tam na masażach lub w łaźni parowej”.

    No cóż, może… odpowiedziałam, i za pisanie tego tekstu się zabrałam.

    Agnieszka Fyrla

  • Danuta Kujawska

    Moją wielką pasją i jednocześnie idealnym sposobem na relaks jest odnawianie i zdobienie antyków. Uwielbiam dawać tym nadgryzionym zębem czasu przedmiotom nowe życie i wydobywać ich piękno. Poniżej kolaż, który obrazuje efekty mojej pracy. :)
    Pozdrawiam,
    Danuta Kujawska

  • Franczeska

    Sposobów na ulubiony relaks jest wiele, szczególnie gdy świeci słonko w niedziele.
    Można wyjść na spacer, posiedzieć i odpocząć na ławce, albo z koleżanką w kawiarni na kawce.
    Ale żeby się tak naprawdę odprężyć, zrelaksować i zregenerować trzeba znaleźć kogoś kto mógłby mnie wymasować.
    Bo nic lepszego nie ma na świecie, kiedy ktoś Ci skórę na „grzbiecie” gniecie!!!
    Taki masaż najlepiej relaksuje i regeneruje, po nim się człowiek jak młody bóg czuje.
    Tu Cię pogłaska, tu Cię poklepie i pouciska, aż chce się żyć szczególnie gdy zrobi to osoba bliska.
    Po takim masażu każdy nabiera do życia chęci czy to młodzi ludzie, emeryci czy studenci!

    Codziennie po ciężkim, stresującym i wyczerpującym dniu muszę się zrelaksować i odstresować.
    Mam kilka kosmetyków, które mi w tym świetnie pomagają, moje siły witalne wzmacniają i energię przywracają.
    Jednym z nich są odprężające granulki do aromaterapii o zapachu pomarańczy i goździka dzięki nim nieprzyjemne uczucie napięcia i obciążenia od razu znika!
    Kolejnym kosmetykiem są kompresy na oczy opuchnięte i zmęczone, na brzydkie cienie i oczy podkrążone, to kompresy z rumiankiem, bardzo drogie niestety, ale warto wydać te pieniądze, wiedząc jak duże są ich zalety.
    Likwidują mi wyraźne oznaki zmęczenia, które są nie do zatuszowania, nawet przy użyciu cienia.
    Ale moim ulubionym kosmetykiem jest sól do kąpieli z algami, która jest wzbogacona aktywnymi składnikami.
    Szybko rozprawia się ze zrogowaceniami, skóra jest gładka a ja odprężona i zregenerowana czuję się po takiej kąpieli jak nowo narodzona!
    Ostatni z „ekipy” moich ulubionych kosmetyków relaksacyjnych to balsam lawendowy, ukoić moje ciało gotowy.
    Ten kosmetyk jest balsamem dla mej duszy i ciała, bo zapachem na zmysły, a składem na ciało działa!

    Prócz masażu i kosmetycznej uczty sposób na relaks, odpoczynek i regenerację mam sprawdzony, jest to drink z palemką przez mojego ukochanego przyrządzony.
    W nim alkoholu prawie nie uraczę, lecz odpręża bardziej niż „setka”, ból głowy zwalcza lepiej niż niejedna tabletka, uśmiech wywołuje lepiej niż dowcip prowadzącego, tak na mnie działa drink Ukochanego!

    Ewa Linder

  • Karolina Ewelina Kamińska

    Mój ulubiony sposób na relaks to rysowanie. Wówczas wszystkie myśli skupiają się na „tu i teraz”, czyli na pociągnięciu ołowkiem czy też pisakiem, który trzymam w ręku w danym momencie. Ten sposób działa kojąco na mnie, gdy jestem zmęczona po pracowitym dniu. Ponadto sprawia, że problemy XXI wieku nie są już tak istotne. Po takim „zabiegu” moje myśli są czyste i spokojne, a ja sama jestem gotowa, by znów działać!

    Pozdrawiam
    Karolina Kamińska

  • Anna Pytel

    Mój ulubiony sposób na relaks..jest dość specyficzny. Jadę na strzelnicę, wykupuję sobie strzały z karabinku bocznego zapłonu, na 50m ustawiam sobie tarczę wielkości połowy mojego telefonu i strzelam z pozycji leżącej. Strzelanie na taką odległość wymaga precyzji, spokoju. Trzeba jak ja to mówię wejść w „zen”, unormować oddech, odgonić myśli, zapomnieć o otaczających ludziach. Spokojnie zgrać przyrządy celownicze, i na pół wydechu, gdy już będę gotowa oddać strzał a potem „poprowadzić” pocisk wzrokiem. Dla mnie ten rodzaj strzelania jest bardzo relaksujący.

Zobacz też:
Zobacz też: