Jak technologia pomaga w szukaniu pracy

Proces szukania pracy wyszedł już dawno poza sztywne ramy podsumowania zawodowego, spisanego na kartce papieru. Oczywiście dobre CV nadal jest potrzebne, ale technologia otwiera przed pracodawcami i pracownikami zupełnie nowe możliwości.

Bohaterka jednego z odcinków serialu Black Mirror żyje w świecie, w którym każdej osobie przypisana jest ocena w przedziale od 1 do 5. Punkty te zmieniają się na bieżąco, na podstawie interakcji z innymi ludźmi. To, co robimy, z kim się spotykamy, gdzie przebywamy i jak zachowujemy, przekłada się na ogólny wynik.

Ocena jest przez cały czas widoczna dla innych, co przynosi rozmaite korzyści lub ograniczenia. Kiedy dziewczyna chce np. zamieszkać na nowym, pięknym osiedlu, dowiaduje się, że tamtejsze mieszkania przeznaczone są jedynie dla osób z notą 4,7 lub wyższą.

Taka rzeczywistość brzmi jak sciencie fiction, ale nie jest wcale tak daleka od współczesności, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

Jesteśmy coraz częściej i coraz dokładniej obserwowani. Badane są nasze zainteresowania, preferencje i zachowania. Im więcej naszego życia przenosimy do sieci, tym dokładniej jest ono mierzone. Na tej podstawie wystawia się nam oceny lub przypisuje do różnych kategorii.

Dzieje się to z reguły w tle.

Co wie o Tobie Facebook?

Przykład? Od kwietnia 2016 roku Facebook używa algorytmu, który automatycznie opisuje zawartość każdego zdjęcia. Program rozpoznaje np. czy na fotografii są ludzie, ilu ich jest, gdzie są, co robią itd.

Jeśli chcesz przekonać się jak to wygląda w praktyce, wystarczy, że zainstalujesz prosty dodatek do Chrome, który pokazuje jakie informacje rozpoznał Facebook. Musisz też zmienić w ustawieniach swojego profilu język na angielski.

 

fb_foto1

 

Jak widać Facebook wie już np., że mam brodę i noszę okulary. Nie jest to selfie jak sugeruje, ale generalnie idzie mu całkiem nieźle. Na pierwszym z brzegu zdjęciu z mojego feedu, spokojnie odróżnił niebo od tafli basenu.

 

Zrzut ekranu 2017-02-05 o 16.59.16

 

Daje to do myślenia, a to przecież jedynie mały przykład. Praktycznie nie da się już korzystać z Internetu żeby nie pozostawić po sobie jakiegoś śladu.

Nasza „kartoteka”, która powstaje w ten sposób ma szerokie zastosowanie. Najprostszym pomysłem jest oczywiście personalizowanie reklam tak, żeby jeszcze bardziej odpowiadały naszym potrzebom i zainteresowaniom. Spodziewam się niedługo ostrego ataku producentów maszynek do golenia i oprawek do okularów. ;)

 

 

Co to ma wspólnego z szukaniem pracy?

Kampanie promocyjne to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Wykorzystanie tego typu analiz będzie także szeroko stosowane m.in. w trakcie rekrutacji.

Wyobraź sobie, że pracujesz w dziale HR jednej z dużych korporacji. Twoja firma praktycznie bez przerwy szuka nowych pracowników na ponad 200 stanowisk. Zakładając, że w odpowiedzi na jedno takie ogłoszenie spływa średnio 250 CV (a podobno bywa i powyżej 1000), do przeanalizowania masz przynajmniej 50 000 podsumowań zawodowych!

Kiedy prowadziłem rekrutację w mojej kilkuosobowej firmie, tylko na jedno stanowisko, przebrnięcie przez odpowiedzi wszystkich kandydatów, ich ocena i wybór najlepszych zajmowały masę czasu.

Jeśli technologia zapewni rozwiązania, które pomogą ten proces zautomatyzować, pracodawcy na pewno nie będą się długo zastanawiali.

Już teraz największe organizacje posiadają systemy katalogujące, przeszukujące i analizujące nadsyłane CV. Jeśli w przesłanym pliku nie pojawią się np. wpisane przez rekrutera słowa kluczowe, Twoje zgłoszenie wyląduje w koszu bez wgłębiania się w szczegóły.

Uzupełnienie tego o szerszą analizę, np. obejmującą nasze zachowania, zainteresowania i upodobania, które wyczytać będzie można z mediów społecznościowych, to tylko kwestia czasu.

Czy jest się czego bać?

Nie zrozum mnie źle – nie piszę tego po to, żeby Cię wystraszyć albo przekonywać do skasowania konta na Facebooku. Wprost przeciwnie.

Tak wygląda nasz współczesny świat i w takim kierunku rozwija się technologia. Internet oraz media społecznościowe są tak powszechne, że nie da się i nie warto od nich uciekać.

Ograniczenie prywatności to w pewnym sensie koszt dostępu do gigantycznych możliwości, z których na co dzień korzystamy. Jednak nadal to my ostatecznie decydujemy co pokazujemy i w jaki sposób.

Mądre stosowanie nowych rozwiązań działa także na Twoją korzyść. Im szybciej i im lepiej będziemy nadążali za zmianami, tym więcej przyniesie nam to możliwości. Warto otwierać się na nowinki.

Jak w takim razie możemy rozsądnie wykorzystać technologię podczas szukania pracy?

 

 

My też obserwujemy

Pracodawcy obserwują kandydatów, ale ci drudzy także uważnie przyglądają się nie tylko potencjalnym miejscom pracy, ale nawet zachowaniom samych rekruterów. Dzięki wykorzystaniu takich technologii, jak np. badania eye-trackingowe możemy sprawdzić np. na co w pierwszej kolejności zwraca uwagę osoba przeglądająca CV. Pozwala nam to lepiej skonstruować nasze podsumowanie zawodowe.

Testy śledzące ruch gałek ocznych rekruterów pokazują, że najważniejszą informacją w naszym CV jest zdecydowanie doświadczenie zawodowe. To właśnie tam patrzy w pierwszej kolejności 45% osób analizujących tego typu dokumenty. Dopiero w drugiej kolejności uwaga kieruje się na nasze dane personalne oraz wykształcenie.

Sposób przeglądania typowego CV przez rekrutera pokazuje poniższa grafika:

źródło: badanie Pracuj.pl źródło: badanie Pracuj.pl

Social media

Już w 2012 roku, aż 68% rekruterów przyznawało, że zagląda w serwisach społecznościowych na profile swoich potencjalnych pracowników.

Skoro wiemy, że jesteśmy w ten sposób obserwowani, możemy albo zablokować wszystkie treści, albo… wykorzystać to jako okazję do zaprezentowania się z dobrej strony.

Miriam Salpeter, autorka 7 książek dotyczących skutecznego szukania pracy, w wywiadzie dla Wall Street Journal przekonuje, że media społecznościowe są idealnym miejscem do:

  • Pokazania swojej wiedzy i umiejętności.
  • Poszerzenia grona osób, które nas znają, lubią i nam ufają.
  • Nauczenia się nowych rzeczy.

Facebook pozbawiony kompromitujących zdjęć, to tylko jeden z najbardziej oczywistych pomysłów.

Przez działy HR mile widziana jest też aktywność w tematycznych grupach i na forach branżowych, zdjęcia z udziału w konferencjach, a nawet związane z pracą tytuły książek leżących na naszym domowym biurku.

Dla pracodawcy media społecznościowe są jednym z testów potencjalnego kandydata. Codzienność którą pokazujemy w social media – także ta zawodowa – pozwala zweryfikować nasze zainteresowania i zachowania. Nawet jeśli przykrywa je instagramowy filtr.

Pracodawca (a być może już niedługo w jego imieniu program komputerowy) szuka w Internecie przede wszystkim potwierdzenia informacji, które pojawiły się w CV. W social media możemy własną wiarygodność udowodnić już nawet jednym zdjęciem.

 

 

Aplikacje mobilne

Coraz więcej aktywności przenosi się do naszych telefonów, a szukanie pracy nie jest tutaj wyjątkiem. W badaniu przeprowadzonym w 2015 roku w USA, aż 53% osób w przedziale wiekowym 18-29 deklarowało wykorzystanie smartfonów do przeglądania ofert i wysyłania CV.

A to dopiero początek. Mobilny dostęp pozwala sprawdzać oferty w dowolnym miejscu i czasie, a my coraz chętniej z tego korzystamy.

Dla wielu osób nie bez znaczenia jest też dyskrecja. Na telefonie jest znacznie łatwiej niż na komputerze zachować prywatność i ukryć się przed wzrokiem szefa. ;)

Potrzebna jest tylko dobra aplikacja. Świetnym przykładem jest rozwiązanie stworzone przez Pracuj.pl, partnera tego wpisu.

Ich darmowa aplikacja ma masę funkcji dzięki którym można wykorzystać mobilny potencjał. Oferuje m.in. powiadomienia o nowych ofertach i automatycznie dobierane rekomendacje. Jeśli wgrasz do profilu swoje CV, możesz aplikować na stanowisko dosłownie jednym stuknięciem palca.

I pomyśleć, że przecież stosunkowo niedawno nauczyciele pokazywali mi w liceum jak adresować koperty z własnym listem motywacyjnym. ;)

 

pracuj_aplikacja

 

Aplikację możesz pobrać za darmo tutaj:

 

Brak granic

Aplikację Nozbe, której używam do zarządzania zadaniami, tworzy zespół ludzi rozsiany po całym świecie. Mimo, że na co dzień pracują tylko dla jednego pracodawcy, nie siedzą razem w biurze, ponieważ go… nie ma.

Trend no-office to model, któremu przygląda się coraz więcej firm. Taka forma zatrudnienia nie byłaby możliwa gdyby nie technologia.

Założyciel Nozbe, Michał Śliwiński, bardzo ciekawie opowiada o tym, w tym odcinku podcastu Michała Szafrańskiego. Warto posłuchać.

Jason Fried i David Heinemeier, twórcy firmy 37signals wycenianej na wiele milionów dolarów, są wielkimi zwolennikami takiego podejścia. W książce „Remote. Office not required” przekonują, że współczesne biura są pełne różnego rodzaju „przeszkadzaczy”. Ich zdaniem ograniczenie się do jednej lokalizacji zawęża też dostęp do utalentowanych pracowników.

Jednak nawet te mniej radykalne firmy, posiadające nadal własne biura, coraz chętniej zatrudniają pracowników zdalnych. Nic dziwnego, badania pokazują, że praca z zacisza własnego domu, wyraźnie podnosi efektywność.

Od kiedy przeniosłem się z biura coworkingowego do własnego domu, mogę się pod tym podpisać obiema rękami.

Coraz więcej osób łączy też pracę zdalną z podróżowaniem po świecie. Bardzo ciekawy raport na ten temat tzw. cyfrowych nomadów przygotowała ostatnio Natalia Hatalska. Kto wie, może Ty też spróbujesz? ;)

Rzuć także okiem na stronę Chrisa Guillebeau, który odwiedził wszystkie kraje świata, przy okazji zarabiając na swoim blogu i pisząc książki.

 

Wszystko w Twoich rękach

Twoje CV jest nadal podstawowym elementem w trakcie szukania pracy, ale ten proces już dawno wyszedł poza zwykłą kartkę formatu A4. Rekrutujących interesujesz Ty, jako osoba i coraz chętniej będą korzystali z różnych sposobów na to, żeby Cię poznać.

Rozmowy kwalifikacyjne w formie chatu video, zdalna praca z dowolnego miejsca na ziemi, analiza treści udostępnianych w social media, czy przydatne aplikacje mobilne, to już nie przyszłość, ale teraźniejszość rekrutacji.

Otwierają się zupełnie nowe możliwości i tylko od Ciebie zależy czy przekujesz je na własną korzyść.

  • maniak

    Jestem akurat w trakcie szukania pracy, jednak branża muzyczna (wytwórnie, agencje eventowe i bookingowe), to specyficzny grunt, dlatego też dzięki za ten artykuł, bo z racji swojego wieku (31 lat) okazało się, że jestem mocno w tyle z wieloma nowinkami, które mogą okazać się pomocne :)

    Pozdrawiam

    • Cieszę się, że artykuł był pomocny i trzymam kciuki za szukanie pracy. :)

  • Bardzo ciekawy temat. I z roku na rok chyba istotniejszy…
    Ja osobiście w temacie mediów społecznościowych, mogę polecić serwis LinkedIn. Będący „profesjonalną” wersją Facebooka portal pozwala przedstawić swoje doświadczenie zawodowe, ukończone kursy, umiejętności, orz potwierdzać te dane u współpracowników czy znajomych ze studiów.
    Portal nie jest tylko dobrym miejscem do odświeżenia kontaktów z byłymi współpracownikami lecz również do zawarcia nowych – z rekruterami czy osobami poznanymi podczas różnego rodzaju szkoleń itp.
    Dobrze wypełniony profil i gwarantuje, że oferty pracy spływają same… :)

    • Tak, LinkedIn całkiem nieźle się u nas rozwija, ale nadal to nie to samo co na zachodzie. Pewnie to kwestia czasu.

      • Tym bardziej warto się tam zarejestrować, stopniowo budować bazę kontaktów i rozbudowywać profil.

    • maniak

      Z ciekawości dopytam, co konkretniej oznacza „dobrze wypełniony profil na LinkedIn”? Taki, który dotychczasowe doświadczenie kondensuje w kilku zdaniach, mówiących o konkretnych obowiązkach na danym stanowisku, czy też na odwrót – rozpisany szczegółowiej niż w tradycyjnym CV, gdzie trzeba być zwięzłym. No i napisany po polsku, czy w języku obcym? Wiele też chyba zależy od samego zawodu, który się wykonuje i dotychczasowej drogi kariery, która powinna być spójna.

      Dopytuję z ciekawości, ponieważ, choć nie jestem specjalistą w swojej dziedzinie i na LinkedIn z pewnością nie wyróżniam się niczym szczególnym, to przez dwa lata mojej obecności tam, nie otrzymałem żadnej oferty :>

      • Język zależy od branży, w której się obracasz. Ja swój mam wypełniony po angielsku. Jest to więc jednocześnie próbką mojej znajomości tego języka.
        Dobry profil na LinkedIn powinien zawierać zdjęcie (najlepiej w stroju związanym z naszym zawodem), streszczenie tego czym się zajmujemy w nagłówku, a jeśli chodzi doświadczenie zawodowe, szkolenia itp – czym więcej tym lepiej, z tym, że warto unikać banałów i nie deklarować np. „dobre zarządzanie czasem”

  • Katarzyna Nakielska.Pawluk

    Cześć, Jacku! Jestem rekruterem i doradcą zawodowym i w pełni potwierdzam to, co piszesz: na 1 ogłoszenie np. asystentka firmy w Poznaniu przychodzi w pierwszym tygodniu 300 aplikacji… Kto jest w stanie to przeczytać? Szanse mają ci, którzy odpowiedzą NAJSZYBCIEJ – i w tym kontekście aplikacje typu mobi pracuj.pl jak najbardziej się sprawdzają. Z drugiej strony – jeszcze w wielu ‚podręcznikach’ szukania pracy powtarza się zalecenie, by na każde cv przygotowywać odrębne, dostosowane do tego ogłoszenia CV. I wiele osób wciąż tak robi. Wysyłają dopieszczone, dopasowane do ogłoszenia cv i przegrywają z tymi, którzy wysłali zwyczajne, nawet sztampowe cv, ale szybko…. :-(

  • Uve

    A taka np kwestia rekrutacji programistów to już w ogóle inna bajka, w której zdecydowanie korzystniej jest wyjść poza schemat tradycyjnej rekrutacji działającej wg. scenariusza:
    1) ogłoszenie o pracę
    2) analiza CV
    3) rozmowa kwalifikacyjna
    Po pierwsze jest to mało skuteczne, a po drugie mało atrakcyjne dla samych programistów (w końcu ile razy można odpowiadać na te same pytania rekruterów, którzy czasem, jak podejrzewam, nawet do końca nie wiedzą, o co pytają).

    • Joanna Błauciak

      Co Twoim zdaniem oznacza „wyjść poza schemat tradycyjnej rekrutacji”?

      • Uve

        @Joanna
        Szukać pracowników z głową zwracając uwagę na specyficzne środowisko, jakim jest ta grupa zawodowa. Mówić do nich ich językiem, zadawać im odpowiednie pytania, proponować im wyzwania i stymulować intelektualnie :)
        A przede wszystkim szukać ich (głosem Krystyny Czubówny) w naturalnym środowisku koczowania, czyli na konferencjach, hackathonach, meetupach, w grupach tematycznych, na fanpejdżach pełnych branżowych memów, etc.
        Więcej wskazówek, jeśli Cię to bardziej interesuje: https://challengerocket.com/pl/baza-wiedzy/jak-skutecznie-rekrutowac-programistow-6-praktycznych-porad.html

Zobacz też:
Zobacz też: