Jedna historia, wiele wizji

„Nie oceniaj książki po okładce" to stare i wyświechtane powiedzenie, rozumiane dosłownie, znajdzie wśród czytelników tego bloga sporo przeciwników.

No bo przecież jak tacy esteci jak my, karmiący się tym, co ładne możemy lekceważyć podpowiedzi naszych oczu. Nie raz i nie dwa kupiliśmy książki dla samej okładki, składu, niuansów typograficznych, czy ilustracji, treść zostawiając na zdecydowanie dalszym planie.

U mnie jest podobnie. Książka to dla mnie przedmiot, a nie cyfrowy plik. Chcę ją trzymać, wąchać, odkładać na półce. Zawsze zwracam uwagę na papier, skład, oprawę i oczywiście okładkę. Przeczytałem w życiu wiele książek, których treści po latach nie bardzo już pamiętam, ale jestem w stanie odtworzyć w głowie ilustracje towarzyszące konkretnemu wydaniu.

Jako nastolatek czytałem sporo fantasy i lubiłem porównywać jak różnią się interpretacje głównych postaci na okładkach książek z różnych wydań. To była i jest gigantyczna przewaga np. nad serialami, czy grami komputerowymi gdzie w większości wypadków autorzy pokazują nam dokładnie jak wyglądają jej bohaterowie i odrabiają pracę domową za naszą wyobraźnię.

Z książkami jest inaczej. Oczywiście zawsze znajdziemy opisy aparycji, ale jak poskładamy je w swojej głowie w ostateczny obraz zależy tylko od nas.

Southern Reach w Polsce

Kiedy wydawnictwo Otwarte poprosiło mnie o komentarz na temat okładek wydawanej przez nich serii Southern Reach autorstwa Jeffa VanderMeera i pokazali mi strony tytułowe analogicznych publikacji z innych krajów pomyślałem, że jest to idealny przykład tego, co intrygowało mnie od dawna. Książki mają niesamowitą zdolność do opowiadania jednej historii, która w głowach każdego czytelnika jest oglądana w innych scenach, kolorach i ujęciach. Czuć to wyraźnie szczególnie wtedy, kiedy spojrzymy na różne próby wizualizacji tych wrażeń – w formie okładek oficjalnych wydań lub twórczości fanów.

Porównajmy np. okładki wspomnianej trylogii w różnych krajach.

Polska

Zaczynamy oczywiście od nas. Dwie pierwsze części polskiego wydania Souther Reach opatrzone zostały ilustracjami Patryka Mogilnickiego. Stosunkowo prosta kreska, mocny przewodni kolor i spiralne „fale” odchodzące od postaci w centrum budują klimat i nawiązują do tajemniczej fabuły. Łatwo też sobie wyobrazić przełożenie tej stylistyki na kolejny tom.

polskie_vandermeer

 

W innych krajach na ten temat spojrzano jednak zupełnie inaczej. Zobaczcie okładki wydań zagranicznych.

 

Wielka Brytania

UK

Wersja brytyjska ze wszystkich krajów wypadła chyba najgorzej. Oprócz wiru i monochromatycznej palety brakuje tutaj pomysł na poszczególne ilustracje. Całość nie porywa i wygląda trochę jak pozlepiana z darmowych banków z wektorowymi kształtami.

 

Węgry

wegry

Raczej negatywnie zaskakuje brak spójności i wyraźnie inny pomysł na jedną z okładek. Sama idea skontrowania zdjęcia z białym kształtem też mnie specjalnie nie zachwyca i w księgarni te kreacje zlałyby się z setkami innych grafik na półkach.

 

Hiszpania

hiszpania

Tu jest już zdecydowanie lepiej. Z ciemnego tła wyłaniają się pokrętne kształty. Całość buduje lekko surrealistyczny klimat, nie tracąc przy tym spójności pomiędzy poszczególnymi tomami. Te ilustracje zapadają w pamięć.

 

USA

usa

Interpretacja amerykańska najbliższa jest chyba naszej rodzimej. Spore płaszczyzny jednorodnego koloru stanowią tło dla ilustracji. Te wykonane przez Patryka są dużo ciekawsze i bardziej intrygujące. Wersja z USA lepiej operuje jednak typografią, która w wydaniu polskim jest najsłabszym punktem.

 

W takim przekroju wyraźnie widać w jak różnych kierunkach powędrować może interpretacja. Są zarówno pastele, jak i monochrom, czy bardzo żywe barwy. Są zdjęcia, są ilustracje – proste, jak i bardzo abstrakcyjne. Mamy fonty szeryfowe, bezszeryfowe, wielkie i stonowane.

Jedna historia, jeden autor, a tak wiele sposobów oddania jej nastroju, odczuć i osobistych skojarzeń.

Więcej o trylogii

Jeśli zainteresowała Was sama trylogia Southern Reach, zajrzyjcie na ten mikro-blog zawierający dodatkowe ilustracje i fragmenty. Znajdziecie tam też świetną ścieżkę dźwiękową inspirowana fabułą. Fajny pomysł, po kilku minutach słuchania wiemy już jakich emocji możemy się spodziewać po książce. Jest też niezła promocja w księgarni Znak (a przy zakupie dwóch tomów -35%).

Konkurs

W prezencie od wydawnictwa Otwartego mam dla Was 3 zestawy – w każdym pierwsza i druga część trylogii. Żeby wziąć udział w konkursie wystarczy napisać w komentarzu pod tym postem na Facebooku, który projekt okładek podoba Wam się najbardziej i krótko uzasadnić. Książki powędrują do autorów najciekawszych opinii. Zwycięzców ogłoszę w następny piątek (18 lipca). Dla najlepszego komentarza jeszcze torba w bonusie. ;)

konkursowe

Dla mnie wygrywa Polska, a dla Was?

Post użytkownika klosinski.net.
Zobacz też:
Zobacz też: