Kiedy król jest nagi

Ten wpis powstał na bazie mojej prezentacji z konferencji SeeBloggers oraz jako rozwinięcie kilku przemyśleń na temat blogosfery publikowanych już wcześniej na blogu.

Z samej konferencji powstało już tyle relacji, że nie będę tworzył kolejnej. Napiszę tylko, że jest to event obowiązkowy dla wszystkich osób piszących blogi lub mających to w planach. Świetna atmosfera, masa wiedzy i inspiracji. Polecam.

 

seebloggers1

seebloggers2

 

Wracając jednak do samej prezentacji. Gdybym miał jednym obrazkiem podsumować obecną sytuację w większości „segmentów” blogosfery wyglądałby on mniej-więcej tak:

 

SeeBloggers_prezentacja7

 

Blogi podróżnicze, parentingowe, kulinarne, modowe, wnętrzarskie, lifestylowe oraz te funkcjonujące w dziesiątkach innych kategorii stają w obliczu gigantycznej konkurencji i stopniowego, ale postępującego nasycania się rynku. Zaczynają zlewać się w jedną, mało unikalną masę. Dziś nie wystarczy wrzucać notek z dobrymi przepisami, czy pokazywać ładnych stylizacji. Bardziej niż kiedykolwiek elementarna staje się potrzeba wyróżnienia i wybicia ponad przeciętność. Jak to zrobić?

Z pomocą przychodzi podstawowa zasada designu, czyli łączenie funkcji z formą.

Prowadząc bloga istotne jest nie tylko to, po co piszesz, kręcisz filmy, czy robisz zdjęcia, czyli jaką funkcję ma spełniać Twój blog (zarówno z punktu widzenia Twojego, jak i odbiorców). Ważna jest także forma w jakiej to robisz.

 

SeeBloggers_prezentacja9

 

I z góry uprzedzam, że nie mam tu jedynie na myśli kwestii, które wrzucić można do worka ładne/brzydkie. Sama estetyka to tylko jedna z charakterystyk dobrego efektu końcowego. Chodzi o sposób w jaki swoje treści podajesz.

 

SeeBloggers_prezentacja10

 

To właśnie forma w jaką ubieramy nasze treści jest najsilniejszą bronią w walce o rozpoznawalność i unikalność naszych blogów. To dzięki niej możemy wybić się z tłumu i przyciągnąć uwagę odbiorców. Zanim jednak zastanowimy się jak te możliwości wykorzystać przypomnijmy sobie trochę historii.

Jeśli cofniemy się do nie tak odległych czasów sprzed istnienia blogosfery, łatwo odtworzymy jedyny model publikacji treści jaki wtedy funkcjonował. Nie ważne czy weźmiemy za przykład prasę, książki, radio, czy telewizję, schemat zawsze był i jest ten sam. Określona osoba (lub ich grupa) tworzy treść po to, aby przekazać je osobom odpowiedzialnym za ich szeroko rozumianą oprawę i dystrybucję. Media te funkcjonują więc na zasadzie relacji pomiędzy twórcą treści, a ich wydawcą.

 

SeeBloggers_prezentacja14

 

Wynalezienie blogów zupełnie odmieniło te reguły, a pojedyncza jednostka stała się samodzielnym medium. W jednej osobie skupiło się zadanie zarówno wygenerowania interesującej treści, jak i jej oprawa oraz dystrybucja. Bloger jest więc twórcą, o czym doskonale wiemy, jak i wydawcą, o czym bardzo wiele osób zapomina.

 

SeeBloggers_prezentacja15

 

Moim zdaniem właśnie mylne, przestarzałe i stereotypowe rozumienie roli, funkcji i zadań, które stoją przed blogerami prowadzi do tworzenia treści niskiej jakość, mało interesującej dla przeciętnego odbiorcy. Wniosek jest więc prosty: tylko pełna świadomość tego dlaczego tworzymy i kim jesteśmy pozwala nam generować lepszy content, zdobywać nowych czytelników i osiągać wymarzone cele. To jednocześnie także odpowiedź na pytanie dlaczego większość blogów jest słaba – ich autorzy po prostu nie zdają sobie w pełni sprawy z tego, jakie stoją przed nimi zadania, więc, albo realizują je przypadkiem ze średnim skutkiem, albo w ogóle pomijają. Skupiają się na pisaniu „notek”, czyli generowaniu kilku tysięcy znaków i dobieraniu do nich zdjęcia.

Wciąż panuje przestarzałe przeświadczenie, że dobra treść obroni się sama. Otóż nie, nie obroni się. Tak było kiedyś, kiedy konkurencja na „rynku” drogocennej uwagi odbiorców była dużo mniejsza. Funkcjonowało kilka czasopism, kanałów telewizyjnych, a napisanie i wydanie książki stanowiło nie lada wyczyn. Tak było kiedy blogi liczyło się w setkach, a nie tysiącach. Dawniej dużo mniejsze możliwości dawała także technologia. Świat idzie do przodu, odbiorcy swoją uwagą płacą tylko za to co ładne, błyszczące i w HD. Jeśli chcesz się przebić musisz formą podania zasłużyć na to, żeby ktokolwiek chciał poświęcić na ciebie swój cenny czas, żeby cię zapamiętał i jeszcze kiedyś wrócił. Musisz stać się dobrym wydawcą jeśli chcesz być dobrym blogerem.

 

SeeBloggers_prezentacja16

 

Tę zależność dużo bardziej rozumieją twórcy na YouTube. Sukces takich vlogów jak 20m2 Łukasza pokazuje, że sama forma programu i ciekawy pomysł na podanie treści ogromnie ułatwia dotarcie do nowych widzów. Po „pisanej” stronie blogosfery jest znacznie gorzej, a paradoksalnie znacznie łatwiej powinno przychodzić nam łączenie różnych form. Niestety tylko w teorii.

Mimo świetnych przykładów wykorzystania video (np. Andrzej Tucholski), podcastów (Michał SzafrańskiPaweł Tkaczyk), czy ebooków (Natalia Hatalska, Monika Mikowska) wciąż niewielu jest blogerów umiejętnie operujących różnorodną formą.

Takie osoby, jak Paweł Opydo pokazują, że prowadzenie boga nie kończy się na zwykłych notkach. Kreatywność w tworzeniu treści, różnych formatów, doskonałe zrozumienie swojego odbiorcy, parcie na innowację i dopieszczona z dokładnością do każdego piksela oprawa wizualna pokazują w jakim kierunku muszą pójść współczesne blogi, żeby utrzymać się i odnieść sukces w bardzo konkurencyjnym środowisku.

Wprowadzenie w życie takiego sposobu myślenia wcale nie jest trudne, czasochłonne, czy drogie. Wystarczy odpowiednie nastawienie i świadomość celu, który chce się osiągnąć.

 

3 proste przykłady na to jak łatwo i szybko może urozmaicić formę swoich wpisów:

Często wystarczy zwykły plugin do wordpressa. Jest z nimi trochę jak aplikacjami na telefon – wymyśl sobie potrzebę i na pewno znajdziesz na to apkę. Chcesz dodać do postu ankietę, zrobić forum, ciekawą galerię itp.? Jest masa świetnych i darmowe pluginów, które w tym pomogą. Samo ich przeglądanie może podpowiedzieć ciekawe pomysły na treści w ramach twojego bloga. Nie musisz znać się na programowaniu, a instalacja jest banalnie prosta.

Podobnie jest z szablonami do wordpressa. Już za kilkadziesiąt dolarów możemy np. stworzyć wpis w osobnym, dedykowanym naszym potrzebom layoucie. Idealnie pasuje to na jakieś specjalne okazje lub większe pomysły. Wtedy zamiast pisać zwykłą notkę możemy osadzić ją w zupełnie innej formie, która urozmaici naszą treść i nada jej zupełnie nowego znaczenia.

Czasami warto sięgnąć po darmowy program graficzny. Nawet jeśli nie jesteś projektantem, nie masz nic wspólnego z tworzeniem grafiki, to prosta obróbka może przynieść ciekawe efekty. Wiesz dobrze, że jeden obraz potrafi być warty 1000 słów. Spróbuj go stworzyć. Np. kiedy tłumaczysz we wpisie jakieś zagadnienie dodaj prosty graf lub schemat, który przedstawi to wizualnie.

 

To są oczywiście bardzo proste przykłady, które oddają jednak sposób myślenia, o którym piszę. Najpotężniejszą bronią jest schowana w naszych głowach kreatywność i zdolność do realizacji wielu pomniejszych zadań, które składają się na rolę nowoczesnego blogera-wydawcy. Myśl jak redakcja, szukaj nowych sposobów zaskoczenia czytelnika, baw się sposobem podania treści i nie przestawaj szukać w tym zakresie innowacji.

Oczywiście nie chodzi tutaj jednak o przesadę w drugą stronę, przerost formy nad treścią.

 

SeeBloggers_prezentacja37

Oba te aspekty powinny iść ze sobą w parze i powinniśmy przykładać dużą uwagę do ich wyważenia. Merytoryczny content, wartościowy z punktu widzenia odbiorcy, zawsze będzie królem. Niech jednak forma będzie królową, która nie pozwoli żeby król chodził nagi.

Bądźmy w kontakcie

Obserwuj fanpage bloga. Bądź na bieżąco z ciekawymi materiałami i nowymi wpisami.

  • Dzięki za ten wpis! Nie mogłem być na SB, a byłem bardzo ciekawy Twojej prezentacji. Ten wpis chociaż w jakimś stopniu mi to zrekompensował :)

    • Na zdrowie i mam nadzieję, że do zobaczenia następnym razem. :)

  • Prezentacje Jacka Kłosińskiego i Jakuba Prószyńskiego na See Bloggers wywoływały bezwarunkowy odruch „muszę to zapisać!”. Mnóstwo przydatnej wiedzy i inspiracji podanej w przystępny sposób. Polecam tego panelowicza!

  • Zabrzmię pewnie jak szalona fanka, ale brak możliwości wysłuchania tej prezentacji na żywo był jednym z powodów, przez które strasznie żałowałam przegapienia See Bloggers. Fajnie mimo wszystko mieć jej wirtualną namiastkę :)

  • W kilku słowach tyle ważnego. Dziękuję. Może nabiorę trochę odwagi w zabawie formą :)

  • I ja to przegapiłam…?! Bu, muszę się poprawić! Bardzo sprawnie opisałeś to wszystko, co siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu.

  • Mądry wpis. Wiele uświadamia. Dzięki!

  • Nie mogę się nie zgodzić z powyższym, bo zawsze spośród blogów o podobnej jakościowo treści wybije się ten, który lepiej wygląda.

    Tylko chciałbym zwrócić Twoją uwagę na jedną sprawę – często dopieszczenie formy jest mozliwe w dwóch wariantach: a) zlecasz to komuś, b) robisz to sam. Ta druga opcja jednak jest, nie zaprzeczysz, dość mocno związana z poświęconym czasem. Jeśli ktoś pracuje w zupełnie innej branży niż szeroko pojęte social media, webdesign etc. może mieć problemy, by na to swój czas poświęcić.

    Najlepsze wizualnie blogi należą do tych, którzy mają czas je dopieszczać i tyle. Jeśli ktoś pisze długie, wymagające teksty na to zwyczajnie może już nie być czasu.

    • No właśnie nie do końca. Czasami za formę robi sam pomysł. Np. blog Pauliny Wnuk „From movie to the kitchen”. Jego sukces bazował na samym pomyśle na formę. Nie kolejny blog kulinarny z przepisami, ale przepisy z filmów i seriali. To nie wymagało umiejętności, czasu itd. Wystarczyło trochę kreatywności i świadomość tego, że ciekawsza forma będzie bardziej atrakcyjna dla odbiorcy.

      • A to nie jest przypadkiem przykład treści? Treścią w tym wypadku są przepisy zaczerpnięte z filmów. Formą natomiast będzie to, jak ona je przedstawia. Tak przynajmniej ja to rozumiem.

        • Nie. Treść to przepis na ciasto. Formą jest sposób sprzedania tego przepisu czytelnikowi za pomocą analogii filmowej.

          • Hmm, ten przykład jest jak dla mnie polem do polemiki, ale mogę się w sumie zgodzić. Chociaż, mam wrażenie, jest to bardziej wyjątek od reguły ;)

          • a.petit

            hah.. u mnie akurat będzie wpis o wnetrzach z filmów ;) ale zgadzam się z powyższym, pomysł i forma to sukces bloga, który ma szansę wybić się naprawdę z mnóstwa dzienników internetowych. Konkurencja jest już niestety ogromna.

            A powracając do Seebloggers… Prezentacja naprawdę świetna! oglądałam i nie chciałam widzieć końca. Wspaniale dostępna i uzupełniana przykładami oraz wiedzą. Stąd też zaczęłam zaglądać na bloga :) A tu podsumowanie i powtórka :))) super! dzięki wielkie!

  • Wystąpienia takie jak Twoje sprawiają, że boleśnie uświadamiam sobie, że trzeba się wziąć za siebie ;-)

  • Nie byłem na SeeBloggers (taaa, zdecydowanie trzeba będzie to nadrobić następnym razem), ale przeczytałem ten wpis. Zdecydowanie pokrywa się z tym co uświadomiłem sobie ponad miesiąc temu, a w rezultacie wpłynęło na obecny kształt mojego bloga. Wiem, że jestem na początku wyboistej drogi, ale nie od razu Kraków zbudowano i musi minąć trochę czasu by przyciągnąć uwagę czytelników. Prawda, że nie tylko liczy się pomysł, ale również opakowanie. Z resztą w innych branżach ta zasada również jest ważna.

  • A ja byłam na SeeBloggers ale z przyjemnością zrobiłam sobie powtórkę. Właśnie przenoszę blog na własną domenę, wczoraj całą noc ustawiałam szablon i zrezygnowałam z darmowego wordpressa.com… który nie ma wtyczek i wielu możliwości. Jeszcze tylko poustawiać przekierowania (co okazuje się nie jest łatwe) i powinno być gotowe. Szkoda tylko, że stracę pozycję w googlu :(

Zobacz też:
Zobacz też: