Mój sposób na kontrolowanie czasu

Szczę­śliwi czasu nie liczą? Bzdura. Zobacz jak dzięki mie­rze­niu czasu sta­łem się szczę­śliw­szy i jakie narzę­dzia mi w tym poma­gają.

Kilka dni temu Pol­skę ogar­nęła gorączka złota. Dzie­siątki milio­nów zło­tych do zgar­nię­cia w Lotto pobu­dziły wyobraź­nię bar­dziej niż nie­jedna burza mózgów. Na każ­dym kroku sły­chać było roz­mowy o tym, jak naj­le­piej wydać taką furę pie­nię­dzy. Kupo­wa­li­śmy w myślach jachty, wycieczki i spor­towe samo­chody.

To zabawne, że bar­dziej emo­cjo­nuje nas inwe­sto­wa­nie tego, co wir­tu­alne niż sku­pie­nie się na tym, co mamy tu i teraz.

Co­dzien­nie każdy z nas dostaje 24 godziny i, czy tego chcemy czy i nie, ten czas musimy jakoś zain­we­sto­wać. Warto zasta­no­wić się jak zro­bić to naj­le­piej.

Czas inwe­stuje się jed­nak bar­dzo trudno. W prze­ci­wień­stwie do pie­nię­dzy, nie ma tutaj sztyw­nych i jasno okre­ślo­nych cen. Skąd mamy wie­dzieć ile i na co go „wydać”?

 

 

Ti­me­trac­kin­g

Ab­so­lut­nie pod­sta­wo­wym nawy­kiem poma­gającym w lep­szym zarzą­dza­niu wła­snym cza­sem jest jego mie­rze­nie. I nie cho­dzi tu o zwy­kłe patrze­nie na zega­rek. Mam na myśli dokładne zapi­sy­wa­nie oraz kon­tro­lo­wa­nie wszyst­kiego co robimy, czyli tzw. time trac­king. Nie jest to pro­ste, wymaga samo­dy­scy­pliny, ale od kiedy wypra­co­wa­łem u sie­bie ten nawyk, moja pro­duk­tyw­ność wyraź­nie wzro­sła.

Mie­rze­nie czasu ma 4 zasad­ni­cze korzy­ści:

Kon­tro­la­

Je­ste­śmy bar­dziej świa­domi, na co dokład­nie poświę­camy swoją uwagę. Czę­sto sia­damy do zada­nia i tak nas ono pochła­nia, że nie mamy poję­cia ile czasu nam zaj­muje. Kiedy pole­gamy tylko na swoim wyobra­że­niu, możemy prze­strze­lić w obie strony — to co wydaje nam się zaj­mo­wać wieki, trwało tak naprawdę kil­ka­na­ście minut, a to co wyda­wało się chwilką, oka­zało się cią­gnąć godzi­nami. Mie­rze­nie czasu pozwala nam odzy­skać kon­trolę oraz daje bazę do ana­lizy i opty­ma­li­za­cji. Na pewno nie raz się zasko­czysz kiedy spoj­rzysz na licz­nik.

Mo­ty­wa­cja­

Ty­ka­jący w tle licz­nik moty­wuje do sku­pie­nia i więk­szej efek­tyw­no­ści. Dzięki temu, że możemy mie­rzyć tylko jedną czyn­ność jed­no­cze­śnie, jeste­śmy mniej podatni na wszel­kie roz­pra­sza­cze. Nasza praca ma cha­rak­ter bar­dziej liniowy, ma wyraźną struk­turę: zada­nie po zada­niu, a nie prze­ska­ki­wa­nie pomię­dzy nimi lub cią­głe prze­rwy na Face­bo­oka.

Pla­no­wa­nie­

Na­wet jeśli nie pra­cu­jesz w opar­ciu o stawkę godzi­nową, łatwiej jest Ci wyce­niać wła­sną pracę kiedy wiesz ile dana czyn­ność potrafi zaj­mo­wać. To szcze­gól­nie istotne w przy­padku pracy kre­atyw­nej, gdzie to samo zada­nie może zająć 5 minut, jak i cały dzień. Mie­rząc czas przy odpo­wied­nio dużej licz­bie pro­jek­tów, możemy bar­dziej wia­ry­god­nie sza­co­wać i uśred­niać wyma­gane zaan­ga­żo­wa­nie.

Mie­rze­nie czasu narzuca także, nawet podświa­domie, koniecz­ność pla­no­wa­nia ile na dane zada­nie chcemy go poświę­cić. Do pracy sia­damy wtedy w pew­nym sen­sie z tezą, np. „ok, teraz 10 minut rese­ar­chu” i sta­ramy się trzy­mać w tym prze­dziale. Bez takiego pla­no­wa­nia łatwo zmar­no­wać wiele cen­nych minut, poświę­ca­jąc róż­nym czyn­no­ściom nie­po­trzeb­nie dużo uwagi.

Osz­częd­no­ść

Dzięki samemu fak­towi mie­rze­nia czasu mamy go po pro­stu wię­cej. Zaczy­namy bar­dziej sza­no­wać każdy kwa­drans, a więk­sza pro­duk­tyw­ność przy­nosi wyraźne oszczęd­no­ści. Oka­zuje się, że dzięki dys­cy­pli­nie możemy wyko­nać te same zada­nia dwa razy szyb­cie­j.

Przy­datne narzę­dzia

Ok, wiemy już, że mie­rze­nie czasu daje nam bez­cenną infor­ma­cję jak inwe­sto­wać naszą uwagę. Nie zro­bimy tego jed­nak bez odpo­wied­nich narzę­dzi. Z jakich roz­wią­zań korzy­stam?

 

 

Ti­me­ney­e

„Cen­trum” mojego codzien­nego zarzą­dza­nia cza­sem jest apli­ka­cja Time­neye. Zaspo­kaja prak­tycz­nie wszyst­kie moje potrzeby w zakre­sie mie­rze­nia czasu, a do tego jest dar­mowa jeśli nie chcemy jej uży­wać razem z zespo­łem. Twórcy dekla­rują, że dla poje­dyn­czego użyt­kow­nika zawsze będzie bez­płatna.

Ma ładny i przej­rzy­sty inter­fejs, łatwo się w niej poru­szać. Są dostępne także apli­ka­cje na iOS i Andro­ida, dzięki czemu trac­ker możemy mieć zawsze pod ręką.

 

timeneye

 

Jak z niej korzy­stam?

Time­neye to moja strona star­towa, dash­bo­ard otwiera się zawsze po włą­cze­niu prze­glą­darki. Widać na nim układ tygo­dniowy. Dla każ­dego dnia poka­zy­wana jest lista zapi­sów z podzia­łem na poszcze­gólne pro­jekty.

I to wła­śnie pro­jekty są rdze­niem apli­ka­cji. Dla naj­waż­niej­szych zajęć, takich jak np. pisa­nie bloga, stwo­rzy­łem pro­jekty i w ramach każ­dego dodaję pomniej­sze zada­nia, które czę­sto reali­zuję, np. rese­arch, pisa­nie, reda­go­wa­nie tek­stu itd.

Sia­da­jąc do pracy wybie­ram pro­jekt, zada­nie i okre­ślam w gło­wie wła­sny plan ile czasu chcę na to poświę­cić. W tle uru­cha­mia się licz­nik i… to tyle. Po zakoń­cze­niu wystar­czy pamię­tać o jego zasto­po­wa­niu. Cała obsługa wymaga naprawdę nie­wiele uwagi i szybko uczymy się wyko­ny­wać to podświa­domie.

Mo­żemy oczy­wi­ście doda­wać też ręcz­nie kolejne zapisy, ale mie­rze­nie z włą­czo­nym w tle licz­nikiem jest na pewno bar­dziej dokładne.

Co z tymi infor­ma­cjami robić?

Do dys­po­zy­cji dosta­jemy sporo opcji ana­li­tycz­nych. W zakładce „raporty” możemy gene­ro­wać pod­su­mo­wa­nia dla poszcze­gól­nych pro­jek­tów, klien­tów czy człon­ków zespołu. Stąd już pro­sta droga do wycią­ga­nia wnio­sków, popra­wia­nia błę­dów i szu­ka­nia więk­szej pro­duk­tyw­no­ści.

 

timeneye2

 

Więcej o zarządzaniu czasem

Oprócz Time­neye korzy­stam także z apli­ka­cji Rescu­eTime oraz Sel­fCon­trol. Opi­sa­łem je w osob­nym tek­ście na blogu. Prze­czy­tać możesz go tutaj.

A Wy macie jakiś swój wła­sny sys­tem kon­troli czasu? Z jakich apli­ka­cji i roz­wią­zań korzy­sta­cie? Chęt­nie poznam nowe spo­soby.

Darmowy ebook!

Opisałem 39 sposobów na ułatwienie kreatywnej pracy. Chętnie wyślę Ci ten materiał za darmo. Wystarczy, że zapiszesz się do mojego newslettera:

Zobacz też: