Nie oceniaj po długości

Masz do wyboru 2 książki: „Siłę nawyku” Charlesa Duhigga – ponad 400 stron wiedzy – oraz „Dołek” Setha Godina – 70 stron, które jesteś w stanie przeczytać w godzinę. Za którą jesteś w stanie zapłacić więcej?

 

Ten wpis dostępny jest w wersji tekstowej i video.

Subskrybuj mój kanał:

Wersja tekstowa

Wydaje mi się, że większość z Was zapłaciłaby więcej za obszerną pozycję Duhigga, prawda? A nawet jeśli tego nie przyznacie, niech dowodem będzie chociażby cena na okładce. „Siła nawyku” kosztuje 50 zł, a „Dołek” zaledwie 19 zł.

To samo dotyczy innych materiałów. Pomyślcie o kursie online. Czy więcej zapłacicie za kurs, który trwa 8 godzin, czy za taki, który trwa pół godziny? A jeśli powiem Wam, że mam dla Was dwa szkolenia: jedno dwudniowe, a drugie godzinne – które uznacie za potencjalnie bardziej wartościowe?

Ten problem można spotkać w wielu obszarach: książkach, edukacji, szkoleniach, muzyce itp. – wiążemy jakość rzeczy z ich objętością. Wydaje nam się, że grubsza książka, czy dłuższe szkolenie będą bardziej wartościowe. Dlaczego? Bo wydaje nam się, że im materiał jest dłuższy, tym większa szansa, że znajdziemy tam coś wartościowego.

To wydaje się logiczne, ale niestety w wielu przypadkach tak nie działa. W ten sposób powstaje błędne koło w relacji pomiędzy twórcą a odbiorcą.

Błędne koło

Odbiorca oczekuje, że dostanie dużo treści, konkretów, mięsa, a twórca czuje presję, że musi tę wartość dać. I nawet jeśli ma pomysł na to, jak przekazać swoją wiedzę w krótszej formie, to często stara się na siłę upakować sporo dodatków i dać odbiorcy poczucie większej wartości.

Bardzo często kończy się to po prostu laniem wody i zapychaczami. Traci na tym i twórca, i odbiorca.

Obie książki, które Wam pokazuję, są naprawdę świetne. Tyle tylko, że „Siłę nawyku” dałoby się tak naprawdę streścić na 100 stronach, które można przeczytać szybko i skupić się na najważniejszych rzeczach. Tymczasem zawiera ona sporo niepotrzebnych, moim zdaniem, zapychaczy.

Bardzo często twórcy dają nam za mało konkretów, leją wodę, przez to, że my jako odbiorcy wywieramy „presję objętości”. Chcemy dużo i już za samą objętość chcemy płacić więcej.

Czytałem bardzo krótkie książki (jak np. „Twórcza Kradzież” Austina Kleona), które zmieniły moje życie i opasłe tomiska, z których nic nie wyciągnąłem. Widziałem filmy, które dałoby się opowiedzieć w 5 minut, słuchałem albumów, z których warta uwagi była tylko jedna piosenka.

Krótka i zwięzła forma to w pewnym sensie przejaw szacunku twórcy do odbiorcy. Nauczmy się doceniać takie podejście i nie oceniajmy po rozmiarach.

Zobacz też: