Skąd się biorą dobre pomysły

Dobre, świeże pomysły to rzecz prawie bezcenna i bardzo poszukiwana. Potrafią być warte miliony – głównie dlatego, że są rzadkie i nie do końca wiadomo skąd się biorą.

Nie ma idealnego przepisu na kreatywność, a pracę twórczą bardzo trudno zamknąć w sztywne ramy i opisać algorytmem, ale kilka prostych zasad na pewno zwiększy nasze szanse na upragniony efekt wow. O czym warto pamiętać szukając pomysłu idealnego?

 

 

Cierpliwość

Raczej nie licz na wykrzykiwanie eureka i wyskakiwanie z wanny. Nawet jeśli przebłysk geniuszu spotka cię w najmniej spodziewanym momencie i będzie bardzo spontaniczny, to bardzo często takie olśnienia wymagają później dłuższej analizy pod różnymi kątami. Ze swoimi koncepcjami warto z reguły się przespać i oceniać „na chłodno” kiedy zmaleje euforia i dojdą do głosu inne argumenty. To, co później zostanie okrzyknięte przełomową myślą, może rodzić się w bólach, a dojście do pozornie prostego rozwiązania może zająć naprawdę sporo czasu.

 

 

Weryfikacja

Szukając rozwiązania idealnego nie warto wcielać się w rolę pustelnika. Zamknięcie się samemu w cichym pokoju może odpowiadać stylowi twojej pracy, ale prawdziwym testem dla pomysłu jest jego konfrontacja z innymi ludźmi. Pokora i dystans do własnej wiedzy i przeczucia na pewno nie zaszkodzą. Oczywiście poruszamy wtedy zawsze aktualny problem dotyczący tego kto ma rację. Przecież możemy osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego, a inni mogą się mylić i doradzić nam źle. Pytając bądźmy więc pewni, że zaciągamy rady u odpowiednich osób, które faktycznie potrafią naszą ideę zrozumieć i merytorycznie ją ocenić. Nie zostawiajmy jej jednak wyłącznie w naszej głowie.

 

 

Łączenie

Czas i weryfikacja pomysłów niesie za sobą możliwość ich łączenia, rozbudowywania i modyfikacji. Dzięki konsultacjom z innymi i długodystansowym spojrzeniu, nawet skromne idee możemy rozbudować do imponujących rozmiarów. Praca w zespole, łączenie w jedno różnych wizji, doświadczeń i umiejętności jest największą wartością jaką zauważyłem przechodząc z pracy jako freelancer do prowadzenia własnej firmy. Za nic nie chciałbym wrócić znowu do samotnej walki z briefami i poleganiu jedynie na sobie i moim punkcie widzenia. Dobrze dobrana i zgrana grupa osiągnie zawsze więcej niż nawet najbardziej wybitna jednostka.

 

 

Odpowiednie warunki

Wymyślanie, praca twórcza potrzebują odpowiedniego środowiska, które pozwoli rodzić wartościowe pomysły. Popularne ostatnio strefy chilloutu w biurach, czy wypady integracyjne nie są wymysłem, tworzonym tylko po to, żeby dobrze wyglądało to na Facebooku. Jedynie w odpowiedniej atmosferze, wśród ludzi których lubimy, możemy dać z siebie 100%. Nie warto też chwalić się zarywaniem nocek i kilkunastogodzinnymi maratonami przed komputerem przez kilka dni z rzędu. Terminarze są przeważnie napięte, a rzeczywistość mało wyrozumiała, ale dwa podejścia po kilka godzin rozdzielone solidną przerwą dają z reguły dużo lepsze efekty niż praca do granic wytrzymałości.

Od zawsze zjawiska nie do końca przez nas rozumiane uzasadniamy magią, siłami nadprzyrodzonymi albo przynajmniej geniuszem. Nikt jeszcze nie znalazł recepty na kreatywność i często zbytnio uzależniamy ją od czynników od nas niezależnych, sprzyjających okoliczności, talentu, czy szczęścia. Szukając idealnych rozwiązań za bardzo czekamy na cud i zbyt często zapominamy, że wystarczające efekty da nam rozsądek i po prostu rzetelna praca.

Przeczytaj też

  • Bartosz Ostrowski

    Dowiedziałem się ostatnio, że Białoszewski miał cztery stałe godziny w ciągu dnia, kiedy szukał inspiracji i pomysłów do tworzenia. Nazywał je swoimi godzinami pracy i spędzał je na najróżniejsze sposoby (leżąc, spacerując, brnąc przez książki czy rozmawiając z ludźmi). To trochę zweryfikowało mój pogląd na „szukanie inspiracji”. Z czekania, aż one same przyjdą popchnięte przez jakiś bodziec (np. coś zobaczymy lub przeczytamy) do szukania ich w każdym kącie, czyli czynności ukierunkowanej wyłącznie na ich zdobycie. Lekkie przemeblowanie światopoglądowe u mnie.

    • Ciekawe. A gdzie przeczytałeś to o Białoszewskim?

      • Bartosz Ostrowski

        Dowiedziałem się tego od mojej polonistki -źródła wielu inspiracji. Czasem, aż mi głupi notować pod ławką w telefonie, bo akurat powiedziała coś fajnego :D

    • Ciekawe, ale z drugiej strony to nic odkrywczego. Najlepsze pomysły przychodzą mi, kiedy o nich w ogóle nie myślę – na siłowni, kiedy jestem na zakupach…

      • Bartosz Ostrowski

        A Białoszewski właśnie myślał i szukał bardzo intensywnie w czasie tych kilku godzin :)

        • Chodzenie i intensywne wymyślanie powinno być rzeczywiście traktowane jako część pracy i tak samo szanowane, ale np. moi domownicy- bo pracuję w domu – dopiero powoli uczą się, że siedzenie cały dzień przed komputerem lub kartką jest pracą, za którą ktoś chce płacić. Nie wiem, czy chodzenie w tę i na za zdołaliby znieść, bez choćby jednego „nic nie robisz, to być zrobiła…”

  • yen

    Świetny sposób. Na telefon polecam Google keep, ale nie ma niestety możliwości katalogowania i porządkowania notatek.

  • Ktoś mi kiedyś odpowiedział, że burza mózgów w zespołach kreatywnych może wyglądać tak: Kreatywni siedzą w kołeczku i rzucają pomysłami. Nieważne jak absurdalnymi, ale rzucają. Te pomysły są spisywane, a następnie odkładane na bok. Po jakimś czasie wyjmuje się te pomysły i zaczyna je obmyślać pod kątem realnej użyteczności. I powiem wam, to się sprawdza!

Zobacz też:
Zobacz też: