Testuję PC – moje wrażenia po 10 latach na Macu

W wojnie Mac vs PC od dziesięciu lat jestem po stronie jabłek. Czy to na pewno najlepszy wybór? Postanowiłem przetestować jak w codziennej pracy sprawdzi się u mnie laptop stworzony pod Windowsa.
jacek kłosiński
Prezent

Mam dla Ciebie darmowego ebooka. Chcesz?

Chcę ebooka

Przez całe studia pracowałem jako freelancer. Po wykładach wracałem do domu i projektowałem dla klientów różne materiały graficzne. Nie zarabiałem kokosów, ale dosyć szybko uzbierałem na pierwszy samochód. Drugim marzeniem był zakup Maca.

Komputery Apple to jeden z największych „klasyków” branży kreatywnej. Praktycznie każdy grafik, copywriter, czy fotograf sięga w pewnym momencie po sprzęt tej firmy. Bywa, że jest to bardziej powielanie schematu, niż świadomy wybór. To często element stylu, sposób na identyfikowanie się z pewną kulturą i sposobem myślenia.

Czasami można odnieść wręcz wrażenie, że bez Maca jesteś w tej branży kimś „gorszego sortu”. U mnie było podobnie. Chciałem Maca bo miałem poczucie, że coś mi umyka, że bez niego jestem w pewnym sensie poza głównym nurtem.

Od tamtego momentu, już około 10 lat, jestem wierny sprzętom z jabłkiem. Kupując kolejne komputery – czy to dla mnie, czy dla pracowników w firmie – nigdy nie zastanawiałem się co wybrać. Zawsze były to różne warianty Maców.

I mimo, że brzmi to dosyć radykalnie, nigdy nie była to jakaś wielka, ślepa miłość. Nie jestem fanem nowinek technologicznych ani gadżeciarzem. Komputery, telefony, czy aparaty to dla mnie przedmioty, jak każde inne. Nie oglądam prezentacji nowych sprzętów, nie stoję w kolejce po nowego iPhone’a, a serce nie przyśpiesza mi ani odrobinę kiedy czytam parametry techniczne. Po prostu z Apple było mi przez te lata na tyle wygodnie i bezproblemowo, że nawet nie pomyślałem o chociażby testowaniu czegoś innego.

Aż do dziś.

Romansuję z PC

Kilka dni temu RTV Euro AGD, w ramach kampanii #EUROTECHNOLOGICZNIE, zaproponował mi przetestowanie nowego laptopa marki ASUS. Konkretnie modelu X540LA-XX1306T.

Pomyślałem, że będzie to super okazja na sprawdzenie na ile moje codzienne zadania będę mógł wykonywać na sprzęcie innym niż Apple. Byłem też po prostu ciekawy jak wyglądają i działają współczesne laptopy tworzone pod system Windows, bo zwyczajnie od dekady nie miałem takiego w rękach dłużej niż 5 minut.

Ten wpis będzie więc moim kilkudniowym testem komputera PC w kontekście różnych tematów, z którymi spotykam się w swojej pracy. Opowiem jak poradził sobie z moimi obowiązkami i jak ma się to do sprzętu, z którego korzystam na co dzień.

Najpierw muszę Ci jednak przedstawić głównego bohatera.

Co testowałem?

Testowany ASUS to uniwersalny i niedrogi laptop dla „typowego” użytkownika. Twórcy nie starają się go konkretnie profilować, np. jako sprzęt dla biznesu, czy dla graczy.

Biorąc pod uwagę spory ekran (15,6 cala) jest leciutki (1,9 kg) i całkiem wydajny (dysk SSD, procesor Core i3 piątej generacji). Jeśli dodamy do tego trzy porty USB (typu C, 3.0 i 2.0), gratisowy Windows 10 i całkiem przyzwoity design, to za ok. 1900 zł dostajemy naprawdę sporo.

Można powiedzieć, że w kontekście półek cenowych moje testy są mocno nierówne, bo MacBook Pro, z którego korzystam na co dzień, kosztował prawie 8000 zł, ma dwa razy większy dysk, lepszy procesor, czy ekran z wyświetlaczem Retina.

Ale ja absolutnie nie chcę stawiać tych dwóch komputerów na równi. Zdaję sobie sprawę, że różnice pomiędzy ich jakością i możliwościami są momentami wręcz ogromne.

Te dysproporcje były dla mnie jednak jedną z większych zalet, bo mogłem sprawdzić na ile drogi i dopakowany Mac jest mi w ogóle potrzebny, a na ile jest to kwestia powielania branżowych stereotypów. To nie jest więc dokładna analiza ASUSa w każdym jego elemencie. To po prostu subiektywne wnioski z kilku dni używania niskobudżetowego laptopa.

Nie mogłem w takim teście obejść się bez porównywania go do sprzętu, z którego korzystam na co dzień, ale to zestawienie obu komputerów jest luźne i nie staram się patrzeć na to jak na rywalizację tych sprzętów.

Nie jestem blogerem technologicznym ani nie staram się nim być. To po prostu materiał dla osób, które chcą poczytać jak wieloletni Macowiec poczuł się po kilku dniach pracy na tańszym laptopie z Windowsem.

Jakie rzeczy testowałem?

Postanowiłem przetestować ASUSa w każdej z dziedzin, którą w mniejszym lub większym stopniu codziennie się zajmuję. Wypisałem sobie cztery obszary:

  • komunikacja – głównie Slack, Skype, poczta e-mail, social media
  • pisanie – głównie Notion, WordPress, Word
  • grafika i zdjęcia – Photoshop, Illustrator, Lightroom
  • montaż video i audio – Premiere Pro, Audition

To dla wielu osób byłyby cztery różne etaty, ale ja muszę (i lubię) zajmować się tym wszystkim jednocześnie. Poniżej opisałem jak poszła mi praca na testowanym komputerze w każdym z tych obszarów.

Komunikacja

Slack, czy Skype działały bezproblemowo. Praca z komunikatorem tekstowym niewiele różni się od tego, co mam na Macu, a konferencje video dało się oczywiście przeprowadzić dzięki wbudowanej kamerce. Podobnie korzystanie z facebookowego messengera, czy innych społecznościówek. Obsługujemy je przez przeglądarkę, więc tak naprawdę nie miało prawa mnie tu coś zaskoczyć.

Niestety, w przypadku programu Spark zabrakło wersji na Windowsa, a to moja docelowa aplikacja pocztowa. Mogłem korzystać z Thunderbirda, którego stosowałem przez wiele lat, ale przyzwyczaiłem się już do Sparka i ewidentnie mi go brakowało.

To chyba jeden z największych elementów wojny Mac vs PC – nie wszystkie aplikacje są dostępne na obie te platformy, co czasami stanowi duży problem (dla obu stron).

Podsumowując: Jako laptop do przeglądania Internetu, czy kontaktu z innymi ludźmi poprzez pocztę lub różne komunikatory, nie widzę tutaj większej różnicy w stosunku do Maca.

Pisanie

Na szczęście moja ulubiona i najczęściej używana aplikacja Notion ma wersję desktopową również na Windowsa i działała bezproblemowo. Teoretycznie mógłbym z niej korzystać tylko przez przeglądarkę, ale aplikacje po zainstalowaniu działają szybciej i stabilniej. No i nie są uzależnione od połączenia z Internetem.

Tworzenie materiałów tekstowych na bloga nie było więc w ogóle problemem. Mogłem pisać bezpośrednio w Notion i szlifować potem całość w WordPressie. Brakowało mi jedynie Pages, czyli Macowego odpowiednika Worda, ale to pewnie w dużej mierze kwestia przyzwyczajenia. Pakiet Office na moje proste potrzeby jest w pełni wystarczający.

Minusem ASUSa była dla mnie klawiatura. Ma niski skok i jest całkiem wygodna, ale jej osadzenie mogłoby być lepsze. Przy wciskaniu klawisza, czuć że zapada się lekko też cały panel z klawiaturą. Przy dłuższym pisaniu było to odczuwalne. Plastik obudowy jest chyba po prostu trochę zbyt miękki i za bardzo pracuje.

Podsumowując: Twórcy, którzy dużo piszą (np. copywriterzy lub tradycyjni blogerzy) powinni być zadowoleni. Nie jestem w stanie ocenić, czy np. po miesiącu z tak „miękkim” podłożem tej klawiatury nie zacząłbym marudzić bardziej, ale przy kilkudniowych testach było to do przeżycia, chociaż momentami przeszkadzało.

Grafika i zdjęcia

Zacząłem od Lightrooma. Podłączyłem aparat przez USB, zgrałem RAWy na dysk. Program działał sprawnie i bez zająknięcia. Jeśli chodzi o wydajność, byłem wręcz zdziwiony.

Sama matryca na pewno nie jest jednak sprzętem do bardziej zaawansowanej obróbki grafiki (maks rozdzielczość 1366 x 768 przy ponad 15 calach). Ekran ma wbudowane opcje, m.in. zwiększonej ochrony przed wydzielaniem niebieskiego światła, ale nie są to raczej funkcje dedykowane np. grafikom, czy fotografom. W tej półce cenowej to jednak nie powinno dziwić.

Po podłączeniu do zewnętrznego monitora, ten problem w dużej części znika. Jakość obrazu się poprawia, przy zachowanej całkiem niezłej wydajności.

W przypadku Photoshopa było podobnie. Większość narzędzi działała bez zająknięcia, a przy sporej liczbie warstw było lepiej niż się spodziewałem.

Edycja prostej ulotki w Illustratorze też była płynna. Program dosyć długo się uruchamia, ale po odpaleniu nie strajkuje. Działał wręcz sprawniej niż niektóre starsze Mac Mini, które mieliśmy kiedyś na stanowiskach roboczych u siebie w firmie.

Podsumowując: Na laptopie ASUS za 1900 zł nawet dosyć zaawansowane programy graficzne nie strajkowały. Jesteśmy w stanie obrabiać zdjęcia, czy tworzyć materiały wektorowe. Nie była to idealnie płynna praca, ale też nie odczułem jakichś większych problemów, które wyraźnie by raziły. Nie robiłem testów dla plików z naprawdę ogromną liczbą warstw i efektów, ale te bardziej standardowe sytuacje nie powinny nas tu zaskoczyć. Szczególnie jeśli obróbka grafiki to dla kogoś jedynie dodatek i z tego typu programów korzystamy tylko raz na jakiś czas.

Dużym problemem przy pracy graficznej jest jednak matryca. Bez podłączenia się do zewnętrznego ekranu o lepszej jakości, raczej nie ma mowy o dłuższej pracy tego typu. Po prostu w sytuacji kiedy każdy kolor i niuans ma znaczenie, jej jakość nie wystarcza.

Montaż video i audio

Swoje podcasty i vlogi montuję w idealnym (dla mnie) duecie: Premiere Pro + Audition. Tutaj, szczerze mówiąc, spodziewałem się największych problemów, bo obróbka plików multimedialnych wymaga naprawdę mocnego sprzętu. Mój MacBook Pro nie raz tutaj klęka.

Tutaj faktycznie testowany ASUS sprawdził się najgorzej, ale nie powiedziałbym, że nie da się w nim czegoś zmontować. Jakiś prosty vlog z kilkoma clipami i przejściami nie jest zadaniem ponad jego możliwości. Musimy się trochę naczekać, renderowanie nie jest płynne, ale to kolejny moment, w którym spodziewałem się znacznie gorszej wydajności. Momentami byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony.

Podsumowując: To na pewno nie jest komputer do montażu, ale jeśli byłaby taka potrzeba, to w prostych zadaniach tego typu możemy się nim wesprzeć. Szczególnie jeśli miałoby to być np. materiały do social media o niskiej rozdzielczości.

PC nie taki straszny

O ile zupełnie nie czuję się maniakiem sprzętu, to muszę przyznać, że ten eksperyment dał mi dużo radochy. Kiedy 10 lat temu przesiadałem się z Windowsa XP na Mac OS X, system od Apple wydawał się zupełnie innym światem. Przy bliższym poznaniu Windowsa 10, Macowiec może momentami poczuć się jak w domu. Działają podobne gesty na touchpadzie, mamy podobny sklep z aplikacjami, powiadomienia itp.

Sam ASUS też mnie pozytywnie zaskoczył. Patrząc już nawet na samą cenę, miałem wrażenie, że w takiej pracy jak moja, tego typu laptop nie wystarczy. Okazało się jednak, że jest to sprzęt mocno uniwersalny i całkiem wydajny.

To na pewno nie będzie pierwszy wybór zawodowego grafika, czy fotografa, ale osoby, które np. zarządzają projektami, tworzą dużo tekstów, czy działają głównie w social media, mogłyby na nim polegać. Kosztuje tyle co iPad, a dostajemy przecież urządzenie o szerszych możliwościach.

Momentami czuć, że cenę uzasadnia jakość materiałów (np. matryca, czy klawiatura), ale jeśli nie tworzysz tony tekstów albo nie potrzebujesz wysokiej jakości obrazu, możesz nawet tego nie zauważyć.

Mac czy PC – co bym wybrał?

Testowany ASUS nie miał szans wygrać pojedynku z MacBookiem za 8000 zł, ale też nie taki był cel tego testu.

Przy komputerze spędzam bardzo dużo czasu – to wręcz mój najważniejszy przedmiot. Dzięki komputerowi zarabiam i kontaktuję się ze światem. Jestem w stanie raz na kilka lat wydać większą kwotę, żeby mieć sprzęt, który odpowiada mi w każdym milimetrze.

Zajmuję się też masą różny zadań – korzystam zarówno z prostych komunikatorów, jak i zaawansowanych programów do obróbki multimediów. Potrzebuję bardzo elastycznego sprzętu.

Na pewno jest jednak wiele osób, które mają inne podejście do komputera, inne potrzeby, inny rodzaj pracy, inne możliwości finansowe itd. Jestem jedną z ostatnich osób, która powie, że Mac będzie najlepszym wyborem w każdej z tych sytuacji.

Apple robi sprzęt ze świetnych materiałów, dopieszczony i o pięknym designie. Ale też nie zapomina tych rzeczy dodatkowo wyceniać. To, czy warto dopłacać, każdy musi ocenić sam.

Już nawet przy niewielkim budżecie, takie laptopy jak ASUS X540LA-XX1306T dają rozsądne możliwości i poradzą sobie z większością codziennych zadań. Jeśli od idealnej jakości wykonania każdego elementu i przepięknego designu, cenisz bardziej wydajność i stan portfela, to naprawdę rozsądny wybór w tym przedziale cenowym.

Zobacz poprzedni wpis

Co o tym myślisz?

Skomentuj ten wpis

© 2018 Jacek Kłosiński. All rights reserved. Projekt graficzny: Wojciech Obuchowicz
Wykorzystujemy pliki cookies. Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności.
Wyrażam zgodę