Mam kalendarz i notes. W pierwszym mam wypisane deadline’y i listę dużych zadań. W drugim codziennie wypisuję listę rzeczy do zrobienia – dzielę je na te, które koniecznie muszę wykonać zanim zamknę dzień pracy i te, które dobrze byłoby gdzieś wpleść. Nigdy nie idę według kolejności punktów, pozwalam sobie tutaj na dowolność i wybieranie tych zadań, na które mam w tej chwili ochotę. Staram się też te rzeczy nadprogramowe lub bez twardego deadline’u wplatać pomiędzy te pilne (jeśli tylko pozwala mi na to czas) – wiem, że jeśli odrobię się ze wszystkimi pilnymi rzeczami, to pod koniec dnia pracy bardzo ciężko będzie mi się zebrać do tych nadprogramowych – po kilku godzinach pracy po prostu muszę już czuć presję czasu, żeby pozostać skoncentrowanym.