Dlaczego warto prowadzić dziennik

Prowadzenie dziennika – metoda, która na pierwszy rzut oka wydaje się mocno przestarzała i... po prostu dziwna. Zobacz jak odnalazłem w tym lekarstwo na wiele moich problemów i jak możesz wykorzystać to u siebie.

Internet jest jak dziwny wujek przy rodzinnym obiedzie. Chętnie i często radzi Ci jak masz żyć. Większość z tego to głupoty. Myślisz sobie „nie – to nie dla mnie”.

Ale są takie rady, które powtarzają się częściej. Trafiasz na nie raz, drugi, piętnasty, a nagle widzisz, że stosują się do nich Twoi znajomi albo autorytety, którym ufasz. Zaczynasz się zastanawiać, czy może jednak coś w tym jest.

Wreszcie próbujesz i… kurde, mieli rację. Dlaczego wcześniej tego nie zrobiłem?

Dla mnie taką radą było prowadzenie dziennika.

Możesz sobie pomyśleć: „co? pisanie dziennika? wtf?”. Ja też tak reagowałem.

Niby sporo się mówi o tym, jakie to skuteczne, ale wydaje się też trochę dziwne. Że niby co – mam prowadzić pamiętnik jak jakaś nastolatka? Tak po prostu usiąść i pisać? A na cholerę mi to?

No ale dałem temu szansę. Trochę poczytałem, trochę improwizowałem i pisząc wprost: było warto. Nie napiszę, że niesamowicie zmieniło to moje życie albo sprawiło, że szybciej leczą mi się rany (tak, z takimi zaletami prowadzenia dziennika też można się spotkać), ale po prostu widzę w tym masę korzyści.

I właśnie o tych korzyściach prowadzenia dziennika chcę Ci w tym artykule opowiedzieć.

Dziennik, czyli co?

Najpierw wyjaśnijmy sobie co rozumiem przez „prowadzenie dziennika”. Co to w praktyce oznacza?

Tutaj nie ma reguły ani jednej, poprawnej metody. Każdy robi to trochę inaczej.

Dla mnie dziennik to notatki na temat tego, jak mi dziś poszło.

Ale oczywiście jest to bardzo subiektywna definicja.

Piszę co chcę zrobić, na co zwracać uwagę, o czym pamiętać i podsumowuję co mi się z tego udało, a co nie. To w pewnym sensie „raport” z mojego dnia.

No dobra, ale co dokładnie mi „poszło”? To może być wszystko. 😉 Praca, dieta, treningi, czas wolny – każda rzecz, na którą chcę zwracać uwagę.

Najważniejsze są różne wnioski i pomysły, które z tego wynikają. Dzięki temu mogę reagować kiedy widzę, że coś nie działa albo szukać powodów, dla których coś się udało i wykorzystywać to częściej.

To ogromna przewaga dziennika nad wszystkimi plannerami i kalendarzami.

W nich przeważnie zapisujemy tylko listę zadań i odhaczamy to, co zrobiliśmy.

Dziennik ma bardziej otwartą formę.

Zamiast zastanawiać się wyłącznie nad tym co zrobiliśmy, myślimy też o tym jakdlaczego. Moim zdaniem to znacznie ważniejsze.

Wykorzystuję do tego kilka prostych kroków, które sobie wypracowałem. Nie chcę teraz za bardzo rozpisywać się na temat szczegółów mojej metody, bo to materiał na osobny wpis. Jeśli jesteście ciekawi jak dokładnie wyglądają moje notatki, dajcie znać – zrobię o tym osobny artykuł. To są szczegóły, a ja chciałem najpierw opowiedzieć Wam dlaczego w ogóle warto.

Masz czas pomyśleć

Nasze dni są przeważnie tak intensywne, że nie mamy zbyt wielu okazji żeby usiąść i po prostu pomyśleć. Czas na pisanie dziennika to dla mnie takie mini spotkania z samym sobą. Wiem, to brzmi dziwnie, ale te kilka minut dziennie to dobra okazja, żeby się zatrzymać i przez chwilę zastanowić.

To trochę przykre, że trzeba szukać sposobów na znalezienie czasu na spokojne porozkminianie, ale w praktyce bez tego łatwo ograniczyć się tylko do reagowania. Powiadomienie? Oglądam. Głodny? Jem. Ktoś mnie woła? Idę. Dostałem maila? Czytam. Cały czas zabiera nam reagowanie na to, co przychodzi z zewnątrz. Dziennik to dobra okazja żeby przynajmniej na chwilę się od tego odciąć.

Masz wspomnienia

Wyobraź sobie, że dostajesz dzienniki twojego pradziadka prowadzone przez kilka lat. Możesz wczuć się w jego sytuację, styl życia, sposób myślenia. Wiele bym dał, żeby coś takiego poczytać.

Można powiedzieć, że social media przejęły rolę „kolekcjonowania wspomnień”, ale dziennik to jednak coś innego. Jest bardziej prywatny. Nawet jeśli piszesz go wyłącznie dla siebie, to za kilka lat mega docenisz, że możesz wrócić do niektórych rzeczy. Jest duża szansa, że bez zapisania nie będziesz pamiętać o wielu fajnych szczegółach. Ten efekt zaczniesz zauważać już nawet po tygodniu.

Dla mnie to jedna z największych zalet. Wracam do starych wpisów i myślę sobie „ale super, że to zanotowałem”. To może być cokolwiek, np. pomysł, który wpadł przypadkiem albo jeden z wielu zabawnych tekstów, które rzuca moje uczące się mówić dziecko.

Masz kontrolę

Dzięki prowadzeniu dziennika moje dni są mniej chaotyczne. Jestem w stanie lepiej kontrolować to, co robię, jakie mam nastawienie i jak wykorzystuję swój czas.

I nie wynika to z żadnej magii. Po prostu kiedy codzienne zastanawiam się nad tym, jak mi idzie, bardziej panuję nad sytuacją. Działam bardziej świadomie. Mogę spojrzeć z dystansu na swój dzień, ocenić co się udało, co warto poprawić.

Dzięki temu, że regularnie zastanawiam się nad tym, co robię i dlaczego, częściej wyłączam autopilota. Lepiej rozumiem swoje zachowanie, szybciej zauważam błędy.

To absolutnie nie oznacza, że moje życie robi się sztywne i mniej spontaniczne. Wprost przeciwnie. Mam więcej wolnego czasu, jestem mniej zestresowany, lepiej rozumiem co sprawia mi radochę, a co denerwuje. Na tej podstawie podejmuję lepsze decyzje na temat tego, jak spędzać czas i w co się angażować.

Większa świadomość, to większa wolność, bo mniej rzeczy, osób i sytuacji decyduje za Ciebie.

Masz więcej pomysłów

Jaki jest najlepszy sposób na dobre pomysły? Mieć dużo pomysłów. Ilość rodzi jakość. Bez zapisywania wiele fajnych rzeczy może nam uciec.

Dziennik to bardzo dobre miejsce żeby przechować jakiś pomysł na potem. Dlaczego? Bo jest najszybszy. Jeśli trzymasz notes na biurku, to łatwo jest coś do niego dodać. To bardzo naturalne. Nie musisz dostosować się do interfejsu aplikacji, walczyć z autokorektą, czy martwić wyczerpaną baterią.

Kiedy mam w głowie zalążek jakiegoś pomysłu, szybko wrzucam go na papier do testów. Takie rozpisanie dużo lepiej rozwija ideę niż trzymanie jej w głowie. Widać wady, zalety, możliwości wykorzystania i ulepszenia.

Ale dlaczego papier?

Wielokrotnie pisałem, że jestem fanem różnych aplikacji do planowania i nie lubię zarządzać swoimi zadaniami na papierze. Możesz pomyśleć, że to dziwne, że teraz przekonuję do pisania w notesie, ale chcę wyraźnie zaznaczyć, że prowadzenie dziennika to coś innego niż planowanie!

Swoje zadania nadal rozpisuję w aplikacji, a kalendarza nie wyobrażam sobie innego niż elektroniczny. Dziennik to nie jest planner. Pomagam mi w motywacji, dobrym nastawieniu, wyciąganiu wniosków itd. Doskonale uzupełnia się z innymi narzędziami poprawiającymi produktywność, a wręcz jest – moim zdaniem – brakującym ogniwem. Ułatwia realizację i kontrolowanie postępów różnych planów, które rozpisane są w innych miejscach.

Same pomysły też przenoszę później do aplikacji bo tak łatwiej je przeszukiwać i katalogować. Papier jest jednak idealnym pierwszym testem i miejscem, w które wrzucam je do obrobienia na potem.

Nie musisz mi wierzyć

Zdaję sobie sprawę, że to nadal może brzmieć jak nagłówki z ulotek świadków jehowy. Dla mnie kiedyś też to tak wyglądało. Do spróbowania przekonały mnie dwie rzeczy:

  • kilka osób, które cenię opowiadało o tym, że prowadzą dziennik,
  • różne badania naukowe potwierdzają skuteczność tej metody.

Szczególnie w zakresie tego drugiego punktu można znaleźć masę ciekawych materiałów:

  • Jak prowadzenie dziennika wpływa na nasze emocje
  • Jak prowadzenie dziennika wpływa na mózg
  • Jak prowadzenie dziennika pomaga w relacjach
  • Jak prowadzenie dziennika wpływa na zdrowie

Jest tego sporo, a założę się, że i tak znajdziesz jeszcze jakieś inne, własne zalety.

A jeśli nawet to Cię nie przekonało, to… i tak spróbuj. ;) Przetestuj przez tydzień albo dwa i najwyżej rzuć to w cholerę. Możesz sporo zyskać i niewiele stracić.

Nie wiesz jak się za to zabrać?

Prowadzenie dziennika na tyle mi pomogło i zmieniło mój sposób działania, że postanowiłem trochę pomóc w „odczarowaniu” tej metody. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten sposób może kojarzyć się różnie i nie jest to coś popularnego. Mimo tego bardzo mocno w to wierzę, bo na własnej skórze długo to testowałem.

W pewnym momencie postanowiłem, że dobrym sposobem na zachęcenie do tej metody będzie zaproponowanie gotowego rozwiązania. Pokazanie konkretnej metody, kroków do przejścia. A że przy okazji nigdzie nie mogłem znaleźć dla siebie idealnego notesu, pomyślałem, że wszystko to połączę.

Na kilkudziesięciu stronach opisałem mój przetestowany sposób na prowadzenie dziennika i połączyłem to z pięknym notesem. Jeśli masz ochotę spróbować pisać własny dziennik, możesz to zrobić w dowolnym notesie i wg własnego pomysłu. Jeśli jednak chcesz żeby ktoś poprowadził Cię za rękę, zapraszam na nts.klosinski.net. Tam znajdziesz wszystkie szczegóły.

Ale pamiętaj:

Nie chcę, żeby to brzmiało tak, że musisz coś ode mnie kupić, żeby zabrać się poprawnie za własny dziennik. Produkt, o którym napisałem bardzo wszystko ułatwia, ale to nie jest jedyne słuszne rozwiązanie. Ma po prostu pomagać tym, którzy uznają, że takiej pomocy potrzebują.

Jeśli sam temat Was zainteresuje, w najbliższym czasie chętnie napiszę na blogu szerzej o swojej metodzie i moich konkretnych sposobach na pisanie dziennika.

Dajcie też znać co myślicie o dziennikach. Próbowaliście? Co Was do tego zachęca, a co odstrasza?

Co o tym myślisz?

Skomentuj ten wpis

© 2018 Jacek Kłosiński. All rights reserved. Projekt graficzny: Wojciech Obuchowicz
Wykorzystujemy pliki cookies. Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności.
Wyrażam zgodę