Sprawdź, czy pijesz kawę o złych porach

Kawa to paliwo całej branży kreatywnej. Pije ją praktycznie każdy, ale okazuje się, że to też można robić lepiej lub gorzej.

Zobacz video:

 

 

 

Subskrybuj mój kanał:

 

Wersja tekstowa

Jeśli pijesz kawę od dawna, na pewno znasz to uczucie, kiedy rano pierwszą rzeczą, o której myślisz jest Twój ekspres. Wypijasz pierwszy kubek, który stawia Cię na nogi, ale ta szczęśliwa chwila trwa krótko. Już po godzinie znowu brakuje Ci energii i masz wrażenie, że z każdym kolejnym miesiącem kofeina działa na Ciebie coraz słabiej.

Czy tak już musi być? Niekoniecznie.

Wszystkiemu winny jest hormon o nazwie kortyzol.

Można w uproszczeniu powiedzieć, że kortyzol odpowiedzialny jest m.in. za nasz poziom energii i pobudzenia. Wydzielany jest w kilku cyklach w ciągu dnia. Najwięcej mamy go rano, a najmniej wieczorem.

Co to ma wspólnego z kawą?

Naukowcy udowodnili, że kofeina podnosi poziom kortyzolu. Jeśli wypijesz kawę w momencie, w którym Twój organizm jest pobudzany naturalnie kortyzolem, czujesz się pełen energii, ale w pewnym sensie można mówić o przedawkowaniu.

Organizm zauważa, że kortyzolu jest za dużo i stara się go zneutralizować. Przez to z czasem coraz bardziej uodparniasz się na działanie kofeiny i każda kolejna kawa nie działa na Ciebie aż tak mocno. Dużo wyraźniej czujesz też moment, w którym kofeina przestaje działać i masz silniejsze „zjazdy” energetyczne.

Kiedy więc najlepiej pić kawę?

Rozwiązaniem jest dostosowanie godzin na przerwę kawową do dobowego poziomu kortyzolu.

Naukowcy i dietetycy radzą żeby przesunąć porę swojej pierwszej kawy o trzy godziny. Czyli jeśli np. wstajesz między 6, a 8 rano, pierwszą kawę wypij między 9, a 11.

Drugą dawkę naturalnego kortyzolu Twój organizm zafunduje Ci około południa, więc kolejną kawę wypij najwcześniej około 14:00.

Później najlepiej nie pij już kolejnych kaw. Badania pokazują, że kofeina potrafi utrzymywać się we krwi nawet do 6 godzin i tym samym wpływać na jakość Twojego snu.

A co jeśli bez kawy nie możesz się obudzić?

Wiem co sobie myślisz – mi też trudno było wyobrazić sobie pierwszą godzinę dnia bez kawy, ale to naprawdę jest możliwe. U mnie podziałało zastąpienie jej sportem. Jeśli wstanę o 6 rano i zacznę od treningu, to spokojnie jestem pobudzony na tyle, że mogę poczekać do 9 na pierwszą kawę. Dzięki temu, później w ciągu dnia, kolejna kawa po południu daje mi niezłego kopa.

Warto spróbować. :)

© 2018 Jacek Kłosiński. All rights reserved. Projekt graficzny: Wojciech Obuchowicz