Jak zacząć prowadzić własne szkolenia?

Prowadzenie własnych szkoleń to świetny sposób na biznes. W tej branży działam już kilka lat i chętnie podzielę się z Tobą swoim doświadczeniem.

Opowiem Ci ze szczegółami jaka była moja droga, czego się nauczyłem i jak możesz to wykorzystać. Będę otwarcie mówił o wszystkich tematach: zarobkach, promocji, logistyce itd. Można powiedzieć, że to podsumowanie mojej wiedzy z kilku lat.

Po co?

Żeby pokazać Ci jak można zacząć w tej branży. Kto wie, może okaże się to dla Ciebie ciekawą drogą? Gdybym trafił na taki wpis, kiedy sam zaczynałem, byłoby mi sto razy łatwiej, oszczędziłbym wiele godzin pracy i kilka bolesnych błędów. Mam nadzieję, że Tobie będzie łatwiej. :)

 

Co tutaj znajdziesz?

Ten wpis to kompleksowy przewodnik dla osób, które zastanawiają się nad wejściem do branży edukacyjno-szkoleniowej lub już w niej działają, ale szukają nowych inspiracji.

Opowiem Ci między innymi:

  • Jak to się u mnie zaczęło i co trzeba mieć, żeby zacząć.
  • W jakiej formie można uczyć.
  • Jakie są zalety i wady organizacji własnych szkoleń.
  • Jak przygotować i zorganizować własne szkolenie.
  • Z jakimi kosztami i zarobkami można się liczyć.

Przygotowałem też dla Ciebie dwa bonusy:

  • Listę moich ulubionych sal szkoleniowych w największych miastach.
  • Kalkulator, który pomoże Ci oszacować zarobki.

 

Jak to się u mnie zaczęło?

Warto zacząć od kilku słów na temat moich początków, bo nie była to chyba zbyt „klasyczna” droga.

Zbieranie doświadczeń w edukacji zacząłem od poprowadzenia zajęć na studiach podyplomowych. Znajoma była opiekunką kierunku na prywatnej uczelni i zaproponowała mi i Bartkowi Kotowiczowi (mojemu wspólnikowi w Engramie) przygotowanie jednego ze zjazdów.

Stwierdziliśmy, że spróbujemy. Zebraliśmy dobre oceny od studentów, a z czasem zaczęły pojawiać się nowe okazje. Odezwały się do mnie inne uczelnie, a póżniej także firmy szkoleniowe.

Można więc powiedzieć, że zacząłem trochę z przypadku. Prowadziłem własną agencję, na boku pisałem bloga i miałem czym się zajmować. Szkolenia i prowadzenie zajęć uznałem za fajną odskocznię od innych tematów.

Z czasem angażowałem się w to jednak coraz bardziej – do tego stopnia, że w momencie sprzedania udziałów we własnej agencji, mogłem spokojnie zarabiać wyłącznie na szkoleniach tyle, ile wcześniej we własnej firmie (a z czasem nawet więcej).

 

 

Widok od środka

Im bardziej zacząłem poznawać branżę szkoleń i prywatnych uczelni wyższych, tym więcej zauważałem problemów i miejsc do naprawy. Praktycznie pod każdym względem widziałem niedociągnięcia – od podejścia do kursantów/studentów, przez program i metody nauczania, po logistykę, sprzęt i warunki.

Obserwując od środka firmy szkoleniowe i uczelnie, miałem poczucie, że jeśli to ja odpowiadałbym za organizację całego procesu, mógłbym wiele rzeczy poprawić.

 

Stąd już prosta droga do oczywistej decyzji – postanowiłem sam zająć się organizacją szkoleń.

 

To ja chciałem zadbać o program, zebranie grupy uczestników, wybór sali, terminów i sposobów przekazywanie wiedzy.

W ciągu dwóch lat samodzielnego organizowania szkoleń, udało mi się przeszkolić kilkaset osób w całej Polsce i mogę śmiało powiedzieć, że w tym pomyśle na biznes naprawdę niewiele rzeczy jest skomplikowanych.

 

 

Co trzeba mieć, żeby zacząć?

Do rozpoczęcia potrzebne są tak naprawdę trzy rzeczy:

  • Wiedza w określonym temacie – czyli fundament całej idei. Żeby kogoś uczyć, sam musisz coś wiedzieć.
  • Ochota, żeby spróbować tę wiedzę przekazać – czyli otwartość na uczenie innych, chęć dzielenia się. Jeśli boisz się „szkolić konkurencję” albo z innych powodów wolisz zachować jakąś wiedzę dla siebie, to oczywiście w szkoleniach się nie odnajdziesz.
  • Odwaga, żeby spróbować – czyli nawet jeśli coś wiesz i chcesz się tym podzielić, to musisz jeszcze odważyć się stanąć na środku sali i zacząć opowiadać.

Jeśli na te trzy pytania odpowiesz twierdząco, to resztę spraw naprawdę da się ogarnąć.

 


 

Wiele osób powie pewnie, że trzeba jeszcze umieć tę wiedzę przekazać, ale moim zdaniem nie jest to czynnik niezbędny do samego rozpoczęcia.

Dzielenie się czymś i uczenie innych to bardzo naturalne rzeczy, które na pewnym poziomie potrafi każdy z nas. Oczywiście można to robić lepiej lub gorzej, ale na przyzwoity poziom w tym zakresie da się szybko wejść zbierając doświadczenie. Umiejętność przekazywania wiedzy bierze się z praktyki w samym przekazywaniu. Trzeba zacząć szkolić, żeby być w tym coraz lepszym.

 

Jeśli masz się czym podzielić, chcesz to zrobić i masz na to odwagę, to nie martw się, że nie masz doświadczenia w samym uczeniu.

 

Tym wpisem nie dam Ci specjalistycznej wiedzy w określonej dziedzinie ani nie zmuszę Cię do uczenia innych ludzi. Jeśli jednak masz ochotę spróbować, opowiem Ci o pozostałych kwestiach.

Zacznijmy od początku.

 

 

 

W jakiej formie można uczyć?

Pierwsza kwestia to sama forma tego, w jaki sposób możesz uczyć innych. Do wyboru są cztery podstawowe drogi (i ich warianty):

  • Zajęcia na uczelniach – Mam tu na myśli zarówno uczelnie publiczne, jak i prywatne. Największy potencjał jest jednak w tych drugich, ze względu na ogromną podaż różnej maści instytucji, podyplomówek, kierunków itd. Praktycznie każda uczelnia poszukuje kompetentnych ludzi, którzy chcą podzielić się swoim doświadczeniem. Studenci mają dość teoretyków oderwanych od rzeczywistości. Zajęcia z praktykiem, który na co dzień „brudzi sobie ręce” w danym temacie, to ogromna wartość. Tego typu osób na uczelniach zawsze jest za mało.
  • Szkolenia dla innych firm szkoleniowych – Czyli ktoś inny odpowiada za część organizacyjną, a Ty „tylko” prowadzisz zajęcia. Jesteś trenerem do wynajęcia. Dla niektórych to komfortowy układ, bo problemy z zebraniem grupy, wynajmem sali i wszystkie inne organizacyjne kwestie masz z głowy. Z drugiej strony, nie do końca mogą pasować Ci narzucone zasady. Bywa, że w takim układzie jesteś „maszynką”, która zarabia pieniądze dla firmy szkoleniowej. Odpowiadasz za najważniejszą część całego szkolenia, czyli samo przekazywanie wiedzy, a Twoja stawka nie zawsze to odzwierciedla, bo śmietankę spija ktoś inny.
  • Szkolenia na zamówienie – Czyli firmy (albo inne organizacje o określonych potrzebach) zapraszają Cię do siebie, żeby dowiedzieć się czegoś w ramach Twojej dziedziny. Np. korporacja, która zleca zewnętrznemu trenerowi szkolenie z konkretnego tematu dla ich pracowników. W takiej formie działam bardzo często, ucząc różne firmy np. podstaw projektowania graficznego. To całkiem przyjemny model, ponieważ kwestie organizacyjne ograniczone są do minimum. Nie musisz martwić się zbieraniem grupy uczestników, wynajmem sali itp. Stawki są tu wyższe niż w przypadku uczelni, czy pracy dla innych firm szkoleniowych, ale niższe niż samodzielna organizacja szkolenia.
  • Szkolenia własne – Najbardziej zaawansowana forma, w której Ty jesteś centrum całego procesu. Odpowiadasz za każdy etap, ale też wszystkie korzyści z takiego szkolenia idą na Twój rachunek. W takiej formie można zarobić najwięcej, ale daje to też – przynamniej dla mnie – najwięcej satysfakcji. Masz poczucie kontroli nad jakością i każdym innym elementem.

 

 

To, jaka forma jest najlepsza, zależało będzie pewnie od Twoich potrzeb i preferencji. Wyobrażam sobie np., że ktoś idealnie odnajdzie się w świecie uczelni wyższych, a pogubi wśród szkoleń dla firm (i odwrotnie).

Moim zdaniem najbardziej komfortowe jest prowadzenie własnych szkoleń i to właśnie głównie o tej formie chcę Ci opowiedzieć w tym wpisie. Oczywiście „komfort” można rozumieć tutaj bardzo różnie, bo dla wielu ten sposób będzie z kolei zbyt pracochłonny i ryzykowny.

Organizacja własnych szkoleń ma masę zalet, ale oczywiście też i swoje wady. Chcę Ci opowiedzieć o jednych i drugich, a swoją ocenę tego, czy warto wyrobisz sobie samodzielnie. Na pewno dla każdego percepcja będzie tutaj trochę inna.

 

 

 

Zalety prowadzenia własnych szkoleń

Zacznijmy od tej jasnej strony, czyli korzyści, które wiążą się z tym, że zaczniesz organizować własne szkolenia.

 

Projekt poboczny

Taka działalność to fajny sposób na zarobek na boku. Nie musisz rezygnować z etatu albo zmieniać czegokolwiek w firmie, którą prowadzisz. Szkolenie to zwykle spotkanie na jeden lub dwa dni, więc spokojnie da się je wpasować w każdy kalendarz.

Dzięki takiej elastyczności możesz potraktować to jako temat dodatkowy, robiony przy okazji czegoś innego. Takie podejście jest wręcz dobrze widziane przez potencjalnych uczestników szkoleń, którzy z reguły wolą zajęcia z kimś, kto na co dzień jest praktykiem, a nie tylko nauczycielem.

 

Dobry klimat

Zanim zacząłem prowadzić szkolenia, przez prawie 10 lat działałem w relacji klient-wykonawca. Byłem freelancerem, a potem właścicielem agencji i działałem na zlecenie moich klientów. Ktoś dawał mi zadanie, oczekiwał efektów i surowo je oceniał.

Prowadząc agencję miałem często wrażenie, że moje interesy są sprzeczne z interesami klienta, a cała współpraca to jedno wielkie przepychanie się – walka o cenę, poprawki, terminy itp. Klasyczny konflikt interesów.

 

 

Kiedy zacząłem prowadzić szkolenia zauważyłem, że relacja w tej branży jest zupełnie inna. Tutaj wszyscy grają do jednej bramki – ktoś chce określoną wiedzę, a Ty chcesz ją przekazać. Znaaaacznie mniej tutaj nieporozumień, sporów i punktów zapalnych.

Ceny są bardziej ustandaryzowane, formuła jest bardziej przewidywalna, a wzajemne oczekiwania dużo „zdrowsze”. Muszę szczerze przyznać, że po latach prowadzenia agencji, przejście na szkolenia było dużym komfortem psychicznym, a sama praca jest dużo bardziej „wdzięczna”.

 

Dobra stawka godzinowa

Szkolenia to taki rodzaj pracy, która jest intensywna, ale w krótkich przedziałach czasowych, przy wysokiej stawce godzinowej. Czyli upraszczając – jeden dzień szkolenia może zaspokoić Twoje potrzeby finansowe nawet na kilka tygodni. Oczywiście to zależy też od samych tych potrzeb, ceny szkolenia, kosztów itd.

 

Na własnych szkoleniach można zarobić całkiem nieźle – nawet kilka tysięcy złotych za kilka godzin pracy.

 

Całe wyliczenia są jednak trochę bardziej skomplikowane, a kwestie finansowe omówię w dalszej części wpisu.

 

Praca z ludźmi

Szkolenia są wymarzonym zajęciem dla tych, którzy uwielbiają pracę z ludźmi. To niesamowita okazja do poznania różnych osób, wymiany doświadczeń i budowania kontaktów.

Spotyka się naprawdę przeróżnych ludzi, a każde szkolenie jest dzięki temu trochę inne. Kiedy zamykacie się na cały dzień w salce szkoleniowej i pracujecie twarzą w twarz, można zbudować naprawdę fajne relacje, co trudno byłoby osiągnąć w bardziej „wirtualnych” metodach kontaktu.

 

Satysfakcja

Prowadzenie szkoleń daje masę satysfakcji płynącej z pomagania innym. Masz poczucie dokładania swojej małej cegiełki do czyjegoś rozwoju, a w zależności od tematu szkoleń, możesz czasami nieźle ułatwić jakiejś osobie życie – chociażby tylko to zawodowe.

Jeśli dobrze wykonasz swoją robotę, to na twarzy czasami zauważysz nawet wdzięczność albo usłyszysz uśmiechnięte „dziękuję”. To jest naprawdę fajna niematerialna nagroda za taką pracę.

 

Dobre perspektywy

Coraz więcej osób stawia na swój rozwój i branża edukacyjna na pewno będzie miała się dobrze w najbliższej przyszłości. Pomaga też ogromna słabość podstawowego systemu edukacji, w którym ciągle trzeba łatać dziury. Na specjalistyczną wiedzę jest duży popyt, który ciągle rośnie.

Warto wziąć też pod uwagę, że świat bardzo szybko się zmienia i za wieloma rzeczami trudno nadążyć. Wiele dziedzin (np. nowe technologie, czy marketing) potrzebuje osób, które będą w stanie na bieżąco tłumaczyć innym aktualną sytuację, trendy i rozwiązania. To ciągły popyt, który trzeba zaspokoić.

Razem ze światem zmienia się też rynek pracy. Pracodawcy traktują szkolenia jako jeden z popularniejszych benefitów i to właśnie firmy są zdecydowanie moimi głównymi klientami. A klient biznesowy to klient konkretny, zdecydowany i całkiem zasobny.

Szkolenia to nie jest przelotny trend, ale potężna branża z dobrymi perspektywami.

 

Wolność

Prowadząc własne szkolenia działasz na własnych zasadach. Masz pełną dowolność miejsca, czasu, czy formuły. Panujesz nad każdym elementem i robisz tak, jak uważasz.

Oczywiście weryfikuje to rynek, a potrzeby uczestników są najważniejsze, ale nie trzeba specjalnie się nagimnastykować żeby znaleźć tutaj dobry kompromis.

 

 

 

 

Wady prowadzenia własnych szkoleń

Zalet jest sporo, ale jestem ostatnią osobą, która będzie szukała w tej pracy wyłącznie pozytywów. Są też wyraźne minusy, o których warto wspomnieć.

 

Częste podróże

Jeśli chcesz utrzymywać się ze szkoleń i prowadzić je regularnie, raczej musisz nastawić się na sporo podróży. Nawet mieszkając w dużych miastach, Twój rynek będzie raczej ogólnopolski, a wielu klientów nie będzie chciało dojeżdżać.

Mimo, że w ankiecie, którą przeprowadziłem jakiś czas temu wśród czytelników bloga, zdecydowana większość deklaruje, że może dojechać na szkolenie do innego miasta, to w praktyce i tak trudno będzie się ograniczyć do jednej lokalizacji.

Wyniki przeprowadzonej przeze mnie ankiety

Przez ostatnie kilka lat nieźle się najeździłem – samochodem, pociągiem, samolotem. Odwiedziłem sporo miast w całej Polsce, spałem w bardzo różnych miejscach.

Niektórzy pewnie powiedzą, że to w sumie można zaliczyć do zalet, ale to zależy od punktu widzenia.

Gdybym był bezdzietnym singlem, pewnie przychodziłoby mi to łatwiej. Kiedy masz rodzinę, spada ochota na częste wyjazdy i rośnie potrzeba stabilizacji. Przynajmniej ja tak mam.

 

Nie pomaga to też w działalności na kilka frontów. Podróże męczą i wybijają z rytmu.

 

Robiąc szkolenia, trudno obok nich zajmować się innymi rzeczami, bo na te nie starcza Ci już po prostu czasu i energii. Po szkoleniu nie chce Ci się wieczorem np. pisać bloga albo pracować nad projektem dla klienta.

Samo odwiedzanie innych miast nie jest też jakoś super ekscytujące, bo takie wypady mają podtekst zawodowy. Jedziesz tam zadaniowo i masz robotę do zrobienia. Nie myślisz za bardzo o zwiedzaniu i spacerach. Po kilku dniach w salce szkoleniowej nie masz na to siły i tęsknisz już za rodziną.

 

Odpowiedzialność

Wolność, którą dają szkolenia to miecz obusieczny. Z jednej strony robisz wszystko po swojemu, ale z drugiej bierzesz za to wszystko odpowiedzialność. To Ty odpowiadasz za organizację, program, lokalizację itp. Jeśli coś pójdzie nie tak, wszystko leci na Twoje konto i to Ty musisz się tłumaczyć.

W pewnym sensie uczestnicy to Twoi goście. Musisz się nimi zaopiekować.

 

 

Trudne skalowanie

Prowadząc szkolenia wymieniasz swój czas na pieniądze. A jak wszyscy wiemy, czasu dostajemy codziennie tylko niewielką porcję. Dodając do tego Twój poziom energii i inne zobowiązania, możesz przeprowadzić stosunkowo ograniczoną liczbę szkoleń. Poza pewien poziom trudno już wyjść.

Można teoretycznie powiedzieć, że kolejnym krokiem byłoby zatrudnienie innych trenerów do pomocy, ale to już zupełnie zmienia zasady gry. Budujesz wtedy bardziej firmę szkoleniową i dochodzą Ci inne menedżerskie obowiązki. Jeśli chcesz działać sam, Twoje możliwości szybko się wyczerpują.

Słabo skalowalna jest też sama pomoc, której możesz udzielić. Ile osób pomieści sala szkoleniowa? 10? 15? Pewnie są tematy, które da się zrobić nawet i w 40 osób jednocześnie, ale nadal jest to stosunkowo mało. Jest więc tak, że pomagasz, ale nie ma to masowego charakteru i tu też jest wyraźny limit.

 

Administracja

Samodzielna organizacja szkolenia to sporo pracy biurowej i papierkowej. Odpowiadanie na maile, wystawianie faktur, rezerwacja sal, biletów, noclegów itp. Nie są to zajęcia szczególnie przyjemne, ale ktoś musi się nimi zająć.

Niekoniecznie musisz to jednak być Ty. Akurat te obowiązki łatwo jest delegować, zatrudniając np. wirtualną asystentkę.

Osobiście polecam Karolinę Brzuchalską.

 

Trudna sprzedaż

Jeśli nie masz silnej marki osobistej, listy zaufanych klientów, kontaktów, własnego medium itp. to trudniej jest samodzielnie sprzedać szkolenie. Temu problemowi poświęcam osobny rozdział w dalszej części tego wpisu. Dla osoby początkującej i stosunkowo anonimowej w branży, promocja będzie pewnie największym wyzwaniem.

 

Konkurencja

Bądźmy szczerzy – pisząc o korzyściach z prowadzenia własnych szkoleń, absolutnie nie zauważam niczego nowego. To pomysł, na który wpada bardzo wiele osób. To z kolei przekłada się na sporą konkurencję w najpopularniejszych tematach.

Tort jest jednak naprawdę bardzo duży. Szczególnie jeśli przyjrzymy się bliżej niszom. Jest naprawdę bardzo dużo obszarów gdzie praktycznie w ogóle nie będzie konkurencji, a będzie spory popyt. To bardzo dobra szansa dla specjalistów w wąskich dziedzinach, trudnych do samodzielnego ogarnięcia.

 

 

Czy na pewno warto?

Znasz już plusy i minusy. W zależności od punktu widzenia, masz już pewnie swoje zdanie na temat tego, czy warto spróbować. Załóżmy jednak, że ten temat Cię zaciekawił i masz ochotę bliżej mu się przyjrzeć. Twoje pierwsze obawy na pewno będą dotyczyły wtedy tego, czy naprawdę masz coś wartościowego do przekazania. Czy jesteś wystarczającym „ekspertem” w swojej dziedzinie? Czy ktokolwiek będzie chciał Ci zapłacić za Twoją wiedzę?

Tutaj też jest kilka kwestii które warto wziąć pod uwagę.

 

Nie musisz być ekspertem

Trzeba to od razu powiedzieć – prowadzenie szkoleń nie jest wyłącznie dla wyjadaczy, którzy znają na wylot dany temat i mają w jego ramach 30 lat doświadczenia. Musisz wiedzieć odpowiednio więcej niż Twoi uczestnicy. Tylko tyle.

Jeśli jesteś w stanie przez kilka godzin przekazywać skutecznie komuś nowe dla niego informacje, to taki uczestnik absolutnie nie będzie się zastanawiał czy jest coś, czego nie wiesz.

 

Ich interesuje to, co możesz im dać, a nie to, czego nie możesz.

 

Pamiętaj też, że tzw. kursy entry-level (czyli wprowadzające do tematu) też są potrzebne. Nawet jeśli jakieś zagadnienie wydaje Ci się banałem, jest masa osób, dla których taka wiedza to zupełna nowość. Bardzo często padamy ofiarą zjawiska klątwy wiedzy, czyli sytuacji w której trudno jest nam wyobrazić sobie perspektywę osoby, która nie posiada takiej wiedzy, jak nasza.

Weź pod uwagę, że na co dzień żyjesz w pewnej bańce – siedzisz mocno w jakiejś branży, masz w jej ramach znajomych, czytasz na jej temat książki itp. Poza tą sferą jest jednak masa osób, które interesują się zupełnie czymś innym. Dla nich Twoja wiedza jest nowością, czymś świeżym. Jeśli chcą ją od Ciebie pozyskać, to jesteś w idealnym punkcie wyjścia do zorganizowania szkolenia.

 

Uczciwie komunikuj

Kluczem jest odpowiednie zakomunikowanie wartości, którą możesz dać. Stwórz rzetelny program, zastanów się co możesz przekazać. Nie ściemniaj, nie rób niczego na wyrost. Wybierz tylko to, w ramach czego czujesz się pewnie i co leży w Twoim zasięgu.

 

Przykładowy opis umiejętności zdobytych podczas mojego szkolenia

 

Z tego wyjdzie Ci produkt szkoleniowy, pewien zakres kwestii do podania dalej. Taka rozpiska szkolenia będzie „magnesem” na odpowiednich uczestników. Zastanawiając się nad uczestnictwem będą porównywali swoją wiedzę z Twoją ofertą. Jeśli poczują, że mogą się czegoś nauczyć, to się zapiszą.

Żeby było jasne – nie chcę tutaj powiedzieć, że osoba prowadzącego nie jest ważna. W badaniu, które przeprowadziłem wśród czytelników mojego bloga, aż 80% osób powiedziało, że temat jest równie ważny, co trener.

 

Wyniki przeprowadzonej przeze mnie ankiety

 

Chodzi mi raczej o to, że potencjalny uczestnik ocenia, czy aktualna wiedza trenera mu się do czegoś przyda. Nie zastanawia się natomiast nad jego ogólnymi kompetencjami i poziomem „eksperckości” bo tego i tak nie jest w stanie ocenić.

Trener jest ważny ze względu na wiedzę którą aktualnie ma, a nie tą którą mógłby dodatkowo mieć.

 

 

Jak przygotować szkolenie

Powiedzmy, że decyzja zapadła – postanawiasz zorganizować, sprzedać i poprowadzić własne szkolenie. Czego będziesz potrzebować? Musisz zadbać o trzy najważniejsze kwestie: merytoryczne, organizacyjne i promocyjne.

W ramach każdego z tych obszarów mam dla Ciebie kilka rad.

 

 

Merytoryka

To najważniejszy element i esencja całego szkolenia. Uczestnicy kupują od Ciebie wiedzę i na tym musisz skupić się najbardziej. Przejdź przez następujące kroki:

 

  • Wybierz temat – celuj w coś na tyle szerokiego, żeby była szansa na wystarczające zainteresowanie, ale na tyle wąskiego, żeby oferta była unikalna. Starałbym się jednak szukać czegoś bliższego niszy niż masówce. Postaraj się wyróżnić, sprawdź czego nie ma na rynku. U mnie strzałem w dziesiątkę okazał się temat tworzenia infografik. One mają na tyle szerokie zastosowanie, że interesują wiele osób, ale są na tyle oryginalnym zagadnieniem, że podobnej oferty nie ma w całym kraju (a przynajmniej nie było, kiedy zaczynałem). Mogłem zrobić szkolenie np. z podstaw grafiki, ale takich jest stosunkowo dużo. Zawężenie pomogło i wzbudziło ciekawość.
  • Celuj w firmy – łatwiej będzie Ci sprzedać szkolenie klientom biznesowym. Oczywiście dużo zależy od dziedziny w jakiej działasz, ale starałbym się tak dopasować ofertę, żeby pasowała głównie do B2B. Wśród firm szkolenia to pożądany temat, mają na nie spore zasoby i aktywnie szukają nowości.
  • Stwórz program – kiedy wybierzesz już temat, rozpisz dokładnie plan całego szkolenia. Określ godzina po godzinie albo nawet kwadrans po kwadransie co i jak będziecie omawiać. To taki spis treści szkolenia, ale też najważniejszy element promocji. Każdy potencjalny uczestnik zaczyna analizowanie szkolenia od programu. Postaraj się żeby był ciekawy.
  • Przygotuj materiał – kierując się rozpiską, stwórz prezentację, ćwiczenia, przykłady, czy cokolwiek innego zamierzasz pokazywać. Możliwe formy poprowadzenia szkolenia to materiał na osobny wpis (a pewnie też i nawet niezłą książkę), więc trudno poruszyć tutaj wszystkie kwestie, ale to na pewno najbardziej pracochłonna kwestia. Postaraj się iść od ogółu do szczegółu. Stwórz najpierw ogólny zarys i powoli go szlifuj.
  • Zrób szkolenie próbne – zanim pomyślisz o sprzedawaniu, koniecznie przetestuj swój materiał. Dopiero sala szkoleniowa jest w stanie zweryfikować to, co udało Ci się przygotować. Jeśli nie zrobisz testu, bardzo dużo ryzykujesz i narażasz się na niepotrzebny stres. Taka pierwsza próba może być przeprowadzona np. wśród znajomych albo ochotników. Wyłapiesz ewentualne błędy i na pewno dostaniesz też sporo sugestii ulepszeń.

 

 

 

Organizacja

Jeśli testy poszły sprawnie i możesz pokazać swój materiał innym, pora na kwestie organizacyjne. Czego potrzebujesz?

 

  • Sala – czyli miejsce samego szkolenia. Na rynku opcji jest naprawdę cała masa, np. na tej stronie znajdziesz ponad 3000 różnych obiektów.
  • Rzutnik – prawdopodobnie będziesz wyświetlać jakieś slajdy albo pokazywać coś uczestnikom. Większość sal jest wyposażona w rzutnik, ale warto o to dopytać.
  • Internet – być może Twoje szkolenie zakłada wykorzystanie Internetu. Dopytaj wtedy nie tylko o sam fakt jego dostępności, ale też szybkość łącza. Nie ma nic gorszego niż 15 osób pobierających jednocześnie jedno zdjęcie prze 10 minut…
  • Catering – czyli poczęstunek dla uczestników. Z reguły występuje w dwóch wariantach: kawowym i/lub obiadowym. Kawowy to, jak sama nazwa wskazuje, podstawowe napoje plus ewentualnie ciastka i drobne przekąski. Możesz rozszerzyć go o lunch, który zawierał się będzie w cenie szkolenia. Nie wszyscy się na to decydują, ale zauważyłem, że dobre jedzenie bardzo podnosi morale uczestników. Nie tylko oferuję obiad, ale staram się też żeby było to coś więcej niż schabowy. 😉 Przed szkoleniem koniecznie dogadaj się z jakąś restauracją, a wybierając salę zwróć uwagę na opcje jedzenia w jej pobliżu.
  • Flipchart – lub inne tablice do prezentowania w formie „analogowej”. To też raczej standard, ale jeśli ich potrzebujesz, przypilnuj żeby mieć je pod ręką.
  • Materiały szkoleniowe – czyli wszelkie formularze, instrukcje, szablony i inne dokumenty, które potrzebne będą w trakcie nauki. Uczestnicy bardzo doceniają wszelkie dodatkowe pomoce.
  • Certyfikaty – dla wielu osób to bardzo ważna kwestia. Możesz zaproponować wydruk certyfikatu na życzenie lub wręczyć je każdemu, ale koniecznie o nich pamiętaj.
  • Dodatki – notesy, przybory do pisania, pendrive itp. To nie jest konieczne, ale fajnie urozmaica i stanowi wartość dodaną. Ja stworzyłem swój własny notes.
  • Ankieta – na koniec koniecznie wręcz uczestnikom ankietę podsumowującą. To idealna okazja na zebranie sugestii.

 

 

 

Promocja

No i pora na chwilę prawdy i weryfikację całego pomysłu. Czy szkolenie się sprzeda? To zależy od masy czynników. Mi dużo łatwiej było sprzedawać, ponieważ jestem w stanie dotrzeć do sporej liczby osób – mam kanały w social media, spory newsletter i bloga. Moim zdaniem nie jest to jednak niezbędne. Na co warto zwracać uwagę promując szkolenie?

 

  • Stwórz landing page – Zrób prostą stronę, która opowie o wszystkich szczegółach. Jeśli nie masz umiejętności ani pieniędzy, żeby coś takiego zrobić, skorzystaj z gotowych rozwiązań, takich jak np. Leadpages albo Landingi. Co tam umieścić? Na pewno podstawowy opis koncepcji szkolenia, program, informacje o osobie prowadzącej szkolenie, dane kontaktowe, terminy, lokalizację i cenę. Możesz później dodać też opinie pierwszych uczestników.
  • Darmowe bazy – W sieci jest pełno agregatorów szkoleń, w których możesz dodać swoją ofertę, np. szkolenia.com albo myskills.pl. Niektóre z nich wymagają drobnej opłaty, a niektóre są darmowe. Samo pojawienie się w takiej bazie pomaga też w pozycjonowaniu Twojej strony w wyszukiwarkach.
  • Grupy na Facebooku – Jest tam cała masa grup, które pozwalają bezpłatnie reklamować Twoje szkolenia. Podzielone są tematycznie, ale też np. w ramach lokalizacji, np. szkolenia w Gdańsku itp.
  • Afiliacja – Napisz do osób, które posiadają określoną społeczność i zaproponuj im prowizję ze sprzedaży. Np. na stronie webePartners możesz załatwić wszystkie kwestie techniczne i poprzez to narzędzie rozliczać sprzedaż z partnerami.
  • Webinary – To idealna „próbka” Twojego szkolenia. Zorganizuj darmowe spotkanie online i pokaż potencjalnym uczestnikom czego mogą się spodziewać. Niewiele wysiłku to Ciebie kosztuje, a bardzo pomaga wzbudzić zaufanie.
  • Płatna reklama – Oczywiście każdy wolałby unikać takich inwestycji, ale to nie musi być duży nakład. Reklamy, np. na Facebooku albo w Google, nie są super drogie, a dają dobre opcje targetowania precyzyjnie do osób, które mogą być zainteresowane takim szkoleniem.

 

No dobrze, ale co jeśli nikt się nie zapisze? Nic się nie stanie. 🙂

Dwa-trzy miesiące przed datą szkolenia zacznij jego przedsprzedaż i działania promocyjne. Wcześniej znajdź taką salę, która daje Ci możliwość rezygnacji bez opłat np. do dwóch tygodni przed samym szkoleniem. Jeśli nie zbierze się wystarczająca grupa, to po prostu przełożysz datę albo wszystko odwołasz bez większych strat. Naprawdę niewiele tutaj musisz zaryzykować.

 

 

 

 

Kwestie finansowe

No dobrze, na koniec warto porozmawiać jeszcze o tym, z jakimi kosztami trzeba się liczyć i o jakich potencjalnych zarobkach mówimy.

Koszty

Do Twoich kosztów musisz zaliczyć przede wszystkim:

  • Wynajem sali – od kilkuset złotych do około tysiąca (może z lekką górką). Wszystko zależy od lokalizacji i jakości sali. Da się spokojnie znaleźć miejsca kosztujące kilkaset złotych za dzień, przy czym pewnie będzie to górna granica, bliżej tysiąca.
  • Catering – to zależy od wybranej opcji, ale polecam wariant z lunchem dla uczestników. Wtedy musisz liczyć ok. 50 zł za osobę, łącznie z kawą, napojami itp.
  • Wydruki – certyfikaty, materiały pomocnicze itp. To pewnie około kilkunastu złotych za osobę.
  • Promocja – to z kolei zależy od tego, jak bardzo będziesz wykorzystywał metody płatne. U mnie kwoty na promocję są niewielkie, rzędu 200 zł na reklamę na Facebooku.
  • Dojazd i nocleg – to już kwestia indywidualna, nie zawsze te koszty się pojawiają, ale warto o nich pamiętać. Ja bardzo często decyduję się na nocleg dzień przed szkoleniem w innym mieście, mimo iż teoretycznie udałoby mi się dotrzeć na czas, w nocy lub wczesnym rankiem. Wolę nie ryzykować opóźnień i lepiej się wyspać.

 

Średnie koszty mojego szkolenia, przy 10 uczestnikach, to około 1200 zł netto (bez noclegów i dojazdów). Można to jednak pewnie okroić np. gorszym cateringiem i podstawowymi materiałami dla uczestników. Trudno będzie jednak zejść poniżej 100 zł za uczestnika, szczególnie jeśli będzie trzeba dokładać do promocji.

 

Zarobki

Tutaj wszystko zależy oczywiście od ceny samego szkolenia. Jak można łatwo zauważyć po kosztach, absolutnie minimalna cena przy 10 uczestnikach to jakieś 150 zł za osobę, ale wtedy praktycznie niczego nie zarobisz.

Ja swoje szkolenia wyceniam aktualnie na 650 zł netto za osobę. Jak łatwo obliczyć, przy 10 uczestnikach takie szkolenie jednodniowe daje mi na czysto zarobek 4000 – 5000 zł netto. To oczywiście kwota do opodatkowania. :)

 

Dużo zależy tutaj na pewno od branży w której działasz, liczby uczestników, profilu klienta, tego ile dni trwa szkolenie itd.

 

Jeśli nie wiesz jak ustalić stawkę za własne szkolenie, pomocne będą wspomniane wcześniej bazy szkoleń. Widać tam ceny rynkowe, na których możesz bazować.

Zrobiłem też cały kurs na temat wyceniana własnej pracy.

 

 

Ile możesz zarobić na własnych szkoleniach?

Nie musisz zgadywać – zrobiłem za Ciebie całą robotę. :) Przygotowałem darmowy kalkulator, w którym łatwo wszystko obliczysz. Wystarczy, że wpiszesz najważniejsze parametry, a arkusz zajmie się matematyką. Możesz dzięki temu szacować np. jaka będzie najlepsza cena i ilu uczestników potrzebujesz.

 

Bonus: moje ulubione sale szkoleniowe

Nie wiesz gdzie zorganizować takie szkolenie? Podzielę się z Tobą moimi sprawdzonymi salami w największych polskich miastach. Poświęciłem masę czasu na ich znalezienie i każdą z nich osobiście przetestowałem. To oszczędzi Ci masę pracy.

 

 

 

Podsumowanie

Wszystkie karty są już na stole i wiesz czego można się spodziewać. Przy pomyślnych wiatrach możesz zarabiać kilka tysięcy złotych za kilka godzin dosyć przyjemnej pracy. To nie musi być Twoje zajęcie na pełen etat, ale np. poboczny projekt, którym zajmiesz się po godzinach żeby sobie dorobić.

Na początku na pewno będzie sporo pracy związanej z przygotowaniami, ale ten wysiłek wykonujesz raz, a efekty będą Ci służyły na dłużej. Przy każdym kolejnym szkoleniu nie zmieniasz przecież całego programu, czy strony sprzedażowej. Jest Ci wręcz coraz łatwiej, bo zbierasz dobre opinie, Twoja strona coraz lepiej pozycjonuje się w wyszukiwarce, a zadowoleni uczestnicy polecają Cię znajomym.

Mam nadzieję, że moje doświadczenia Ci pomogą albo chociaż dadzą na chwilę do myślenia. Trzymam kciuki! Działaj, bo na rynku brakuje dobrych szkoleń. 🙂

© 2018 Jacek Kłosiński. All rights reserved. Projekt graficzny: Wojciech Obuchowicz