10 uniwersalnych zasad tworzenia dobrych treści

Starasz się tworzyć ciekawe treści, albo dopiero masz to w planach? Prowadzisz bloga, podcast albo np. kanał na YouTube i chcesz robić to jak najlepiej? Jeśli chcesz podbić serca odbiorców, musisz wziąć pod uwagę legendarne zasady, opracowane prawie 50 lat temu.

Dieter Rams to jeden z najbardziej wpływowych projektantów XX wieku. Mimo że jego kariera zakończyła się wiele lat temu, wyznawana przez niego filozofia jest podstawą współczesnego designu, rozumianego w bardzo szerokim kontekście.

Złota zasada „Weniger, aber besser”, czyli „Mniej, ale lepiej” (albo anglojęzyczne „Less is more”) podchwycona przez takich liderów jak Apple, zamieniła się w globalną modę, którą starają się dziś naśladować praktycznie wszyscy. Nic więc dziwnego, że stworzone kilkadziesiąt lat temu projekty Ramsa wyglądają wciąż bardzo współcześnie i nadal cieszą oko.

Projekt Dietera Ramsa. Źródło Flickr

Projekt Dietera Ramsa. Źródło Flickr

Projekt Dietera Ramsa. Źródło Flickr

 

10 zasad dobrego designu

Dieter Rams znany jest także jako twórca 10 zasad dobrego designu. To opracowana w latach 70. lista kryteriów, które pozwalały mu określić, czy projekt jest „wystarczająco dobry”.

Te reguły są jednak na tyle uniwersalne, że szybko zyskały popularność i do dziś mogą skutecznie weryfikować jakość wielu projektów. Stały się wręcz branżowym dekalogiem. Jakie to zasady?

Rams twierdzi, że dobry design:

  • jest innowacyjny
  • sprawia, że produkt jest użyteczny
  • jest estetyczny
  • sprawia, że produkt staje się zrozumiały
  • jest nienachalny
  • jest szczery
  • jest ponadczasowy
  • jest dopracowany do ostatniego szczegółu
  • jest przyjazny dla środowiska
  • zawiera tak mało designu, jak to tylko możliwe.

Kilka dni temu zauważyłem na Twitterze wpis, w którym jeden z projektantów trochę prześmiewczo dostosował te zasady do standardów panujących obecnie w branży technologicznej.

Mimo że reguły Ramsa znałem od lat i starałem się stosować je jako projektant, dopiero teraz spojrzałem na nie w znacznie szerszy sposób. Zdałem sobie sprawę, że wykraczają one znacznie poza design rozumiany jako wzornictwo, czy grafikę – są wręcz listą, za pomocą której oceniać można praktycznie każdą twórczość.

Pasowałyby do muzyki, literatury, fotografii i pasują też do… tworzenia treści. Od kiedy mniej projektuję, to właśnie praca nad różnymi treściami stała się moim głównym zajęciem. Pisanie bloga, tworzenie szkoleń, kursów, czy od niedawna podcastów, to twórczość, którą oceniać i weryfikować można wg reguł opisanych prawie 50 lat temu.

 

Dieter Rams. Źródło Wikipedia

 

Pomyślałem, że warto przystosować zasady Ramsa do świata, w którym obecnie pracuję. Jestem przekonany, że przyda się to wszystkim innym twórcom: blogerom, youtuberom, podcasterom, marketerom, specjalistom ds. social media, pisarzom oraz każdemu innemu, kto poprzez jakościową treść chce docierać do odbiorców i w jakiś sposób na nich wpływać. Te reguły są naprawdę uniwersalne.

Czuję, że podobnymi wytycznymi kierowałem się do tej pory podświadomie. Dzięki inspiracji filozofią Ramsa mogłem je jednak lepiej przemyśleć i sformalizować. Jeśli tworzysz treści, na pewno pomoże Ci to zweryfikować własną pracę i niektóre rzeczy poprawić.

Sprawdzi się to zarówno w skali makro, jak i mikro. Możesz w ten sposób ocenić np. jakość całego swojego bloga, jak i pojedynczego wpisu.

Zobacz 10 uniwersalnych zasad tworzenia dobrych treści:

 

 

 

1. Dobre treści wnoszą coś nowego

Nawet jeśli poruszasz tematy, które były omawiane już miliony razy, musisz przemycić w nich coś od siebie – swój unikalny charakter, pomysł, podejście. Odbiorca nie obrazi się jeśli opowiesz mu kolejny raz tę samą historię, pod warunkiem, że zrobisz to w sposób, który go zaskoczy. Nie ma miejsca na kopie i bezmyślne klony. Zmień, odwróć, zmieszaj, zrób po swojemu, inaczej niż inni.

Co nowego wnoszą Twoje treści?

Zobacz też: SCAMPER – prosta metoda na szukanie innowacji

2. Dobre treści są użyteczne

Odbiorca musi coś z tego wynieść. Zgodził się Ciebie posłuchać bo liczy, że dostanie coś w zamian. To nie musi być nic wielkiego — czasami wystarczy jeden uśmiech, mała inspiracja, czy np. wzruszenie, ale nie może tego zabraknąć. Nie możesz zostawić odbiorcy z pustymi rękami.

Co Twoje treści dają innym?

Zobacz też: Dlaczego dla odbiorcy najważniejszy jest… on sam

3. Dobre treści są estetycznie zaprezentowane

Liczy się nie tylko funkcja, ale też forma. Sposób podania wpływa na odbiór treści. Estetyka, kształty, kolory, zdjęcia i styl to ważny element Twojego komunikatu. Musisz o to zadbać nie tylko ze względu na większą skuteczność, ale też z szacunku dla odbiorcy. Kiedy spodziewasz się gości, sprzątasz mieszkanie.

Czy Twoje treści są dobrze opakowane?

Zobacz też: Dlaczego wygląd jest ważny

4. Dobre treści pozwalają czytelnikom lepiej rozumieć świat

Słuchasz innych, bo pokazują Ci świeżą perspektywę. Twoja wiedza, opinie albo inspiracje muszą sprawiać, że odbiorca poznaje nowy punkt widzenia. Nikt nie chce czytać, słuchać ani oglądać tego, co doskonale wie, rozumie albo zna. Świat jest bogaty, a my chcemy go odkrywać. Pokazuj i otwieraj oczy.

Czy Twoje treści przedstawiają odbiorcy nowe spojrzenie?

5. Dobre treści nie są natrętne

Twoje treści potrzebują promocji, a nie narzucania się. Są podawane dalej dzięki jakości, a nie Twoim prośbom. Nie możesz wkładać nogi między drzwi, wyskakiwać zza krzaka ani błagać na kolanach. Odbiorca musi chcieć Cię posłuchać, nie możesz go do tego zmusić.

Czy nie promujesz się zbyt nachalnie?

6. Dobre treści są szczere

Nie ma miejsca na udawanie, a kłamstwo ma zawsze krótkie nogi. Nawet jeśli dobrze oszukujesz, odbiorca prędzej czy później wyczuje nieszczerość. Dobry twórca jest uczciwy — względem siebie oraz odbiorców.

Czy na pewno niczego nie udajesz?

7. Dobre treści są ponadczasowe

Im bardziej uniwersalne są treści, tym dłużej pożyją. Suche relacjonowanie rzeczywistości nie jest trudne – sztuką jest opisanie jej tak, żeby treść pozostała aktualna mimo upływającego czasu.

Czy Twoje treści się dezaktualizują?

8. Dobre treści są dopracowane

Na idealnej powierzchni łatwo zauważyć nawet małą rysę. Błędy zdarzają się każdemu, ale na świadome niechlujstwo nie ma miejsca. Szlifowanie detali nie jest widowiskowe, ale to właśnie szczegóły przeważnie decydują o sukcesie – szczególnie na najwyższym poziomie.

Czy dbasz o detale?

Zobacz też: Jak zastosować strategię małych kroków

9. Dobre treści są odpowiedzialne

Upubliczniając swoje treści, bierzesz na siebie dużą odpowiedzialność. Nigdy do końca nie wiesz jak ktoś je odbierze i jak na tej podstawie się zachowa. Masz wpływ na swoich odbiorców i musisz być świadomy konsekwencji, które się z tym wiążą.

Czy tworzysz odpowiedzialnie?

10. Dobre treści nie są przegadane

Treści powinny być tak długie i obszerne, na ile jest to niezbędne. Jeśli masz materiał tylko na połowę książki, to nie dopisuj reszty na siłę. Rozrzedzając dobre wino wodą zepsujesz je, zamiast sprawić, że będzie go więcej. Odbiorca wyczuje kiedy krążysz i marnujesz jego czas.

Czy możesz opowiedzieć to samo w krótszy sposób?

 

 

Oczywiście to nie jest tak, że dopiero spełnienie tych wszystkich dziesięciu punktów sprawia, że dana treść jest wartościowa. Jestem jednak przekonany, że taki „pełen pakiet” drastycznie zwiększa Twoje szanse na zdobycie uwagi odbiorcy i docenienie Twojej pracy. Jeśli nie osiągasz wyników na miarę swoich oczekiwań, być może po prostu zapominasz o jednej z opisanych tutaj reguł.

Bonus: arkusz do pobrania

Ważna jest weryfikacja. Te zasady nakreślają ramy, których nie warto tracić z oczu. Całość wrzuciłem więc na prosty arkusz, który możesz wydrukować, żeby mieć go pod ręką. Kliknij poniżej, żeby go pobrać:

Pobierz arkusz z 10 zasadami

Pobierz w PDF (389KB)

Darmowy ebook!

Opisałem 39 sposobów na ułatwienie kreatywnej pracy. Chętnie wyślę Ci ten materiał za darmo. Wystarczy, że zapiszesz się do mojego newslettera:

  • Jacek, bardzo mądry tekst. Dobre teksty wymagają czasu. Mam wrażenie, że właśnie ostatnio w blogosferze coraz więcej autorów właśnie stosuje tę formułę: mniej znaczy lepiej. Sama przeszłam taką ewolucję: kiedyś pisałam 3, a nawet 4 razy w tygodniu. Teraz więcej czasu poświęcam na napisanie jednego wpisu, więc siłą rzeczy publikuję mniej. Może w pewnym sensie jest to normalna ewolucja każdego twórcy. To równa się czy oznacza jego rozwój. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Czyli odwracamy się od teorii Kominka o pisaniu zapchajdziur? ;)

      • A była taka?

        • Czy była taka teoria czy też czy uważam, że Ty ją wyznawałeś? :) Kominek miał taką teorię. A że Beatka lubi Kominka to o nim wspomniałam.

          • W sensie czy Tomek naprawdę twierdził, że trzeba pisać zapychacze, bo pierwsze słyszę.

          • Zobacz w książce „Bloger i social media” :)

          • Wróć: w „Social media start. Choć wydaje mi się, że w innych książkach też o tym wspominał.

          • Również nie slyszałam o zapychaczach, jedyne, co Tomek napisał w książkach to to, by publikować teksty codziennie przez pierwsze miesiące rozwoju bloga, ale to trochę inna sytuacja :)

  • Ufff… Wynik: 9/10
    Nie jest źle, ale zawsze może być lepiej.

    • Mi się wydaje, że spełniam 10/10 a i tak odbiór jest średni. Widocznie, to są warunki konieczne, ale nie wystarczające, żeby było dobrze. W dzisiejszych czasach dobry produkt to mniej niż 50% sukcesu. Ważna (jeśli nie ważniejsza) jest ich promocja.

      • 100% racji :)
        Przy czym promocja to raczej 80% sukcesu i liczba ta z każdym miesiącem wzrasta ;)

        • Nie wiem, nie liczyłem dokładnie. Myślę, że to się może wahać. Ale pewne jest, że to nigdy 50/50. Wystarczy zobaczyć, jakie produkty (nie tylko teksty) osiągnęły sukces. Te dobre czy te dobrze wypromowane, których jakoś nie jest nawet średnia?
          A jeśli chodzi o samą promocję, to tu też sporo zależy od szczęścia, trafienia na podatny grunt, znalezienia się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie (no chyba, ze masz kasę na ogromną promocję wszędzie). Zdarzało się, że moje teksty (niekoniecznie dobre, w sumie to większośc była słaba) albo podbił jakiś fanpage na FB albo kilka osób wykopało na wykopie i zadziałał efekt lawiny. Przez kilka dni blog ledwo zipał, potem wszystko wracało do normy a lepsze teksty przechodziły bez echa.

          Co ciekawe, wciąż najwięcej wejść zlicza krótki wpis o zmianie interfejsu w Photoshopie, który nie spełnia może połowę opisanych tu punktów :)

      • Pytanie tylko, czy czytelnicy też uważają, że spełniasz 10/10 ;) Niestety to, co nam się wydaje, nie zawsze pokrywa się z oceną odbiorcy.

        • Słuszna uwaga. Sęk w tym, że te porady są dla piszących i to piszący powinien ocenić, czy spełnia założenia. Czytelnicy po prostu czytają i albo im się podoba albo nie. Stawiam piwo, jak pokażesz mi czytelnika, który zamiast chłonąć treść sprawdza, ile założeń zostało spełnionych :)

          • Nie w tym rzecz. :) Odbiorca świadomie oczywiście tego nie sprawdza. Chodzi mi o to, że nie można samodzielnie oceniać, czy się spełnia te kryteria, czy nie. Trzeba patrzeć na czytelnika – to oni, nawet podświadomie, to weryfikują.

          • OK, w takim razie mam dla Ciebie zadanie. Określ na podstawie komentarzy, które zasady w niniejszym wpisie spełniłeś a które nie. Gdybyś to jeszcze uzasadnił (żeby było wiadomo, że wniosek faktycznie wynika z reakcji czytelnika), byłoby super.

          • Nie rozumiesz mnie. :) Chodzi o to, że jeśli nie czujesz, że osiągasz dobre rezultaty swoimi treściami, to prawdopodobnie nie spełniasz kilku z tych zasada w oczach czytelników. Nawet jeśli Tobie osobiście się wydaje, że spełniasz. To może brutalna prawda, ale moim zdaniem tak to z reguły wygląda. I oczywiście nie twierdzę, że łatwo dojść do tego, których elementów brakuje czytelnikom, a których nie – to byłoby za proste. Trzeba szukać, zmieniać i eksperymentować. Nie można jednak wyjść z założenia „wszystko spełniam, ale i tak jest źle”, bo to nie prowadzi do rozwiązania. Lepiej poszukać nowych sposobów, pytać odbiorców, testować. To ocena czytelnika jest najważniejsza, nie nasza. Nic mi nie da analizowanie komentarzy. Potrzebna dużo bardziej złożona ocena, obejmująca wszystkie mierniki sukcesu: statystyki wejść, udostępnienia, zasięg itd. Dopiero po takim całościowym spojrzeniu widzisz czy „ogół” docenia to co robisz, czy nie. Nie wierzę w świetne treści, których nikt nie zauważa, nie komentuje i nie podaje dalej.

          • Rozumiem i dokładnie wiem o co Ci chodzi.
            Ale mi chodzi o to, że feedback od czytelników nie pozwala stwierdzić, które punkty spełniam, których nie i co muszę poprawić, żeby je spełnić.
            Zmiana i eksperymenty miałyby sens, gdybyś ciągle pisał ten sam tekst i porównywał wyniki. Ale każdy wpis jest inny. W jednym spełniasz jedne zasady, w innym inne. Czasami świadomie, czasami nieświadomie.

            Wiadomo, że z każdym kolejnym tekstem piszesz coraz lepiej, ale mimo wszystko to trochę jak gra w MasterMind (gimby pewnie nie znajo :)
            Są różne zasady, ale jedna z nich jest taka, żeby odpowiedź (białe/czarne) nie odpowiadała faktycznemu położeniu danego koloru. Ergo, wiesz, że coś jest źle, ale nie wiesz co. Po 10 próbach koniec gry i zaczynasz od nowa. Na blogu nie masz nawet drugiej próby. Kolejny wpis jest już zupełnie inny. Owszem, podnosisz swój ogólny poziom, ale to wszystko wyczucie. Każdego nowego wpisu nie jesteś w stanie opisać 10 zasadami, bo, jak sam stwierdziłeś, „nie można samodzielnie oceniać, czy się spełnia te kryteria” :)

            „Wszystko spełniam, ale i tak jest źle” – myślę, że tu chodzi o coś więcej niż spełnienie zasad. Jest o wiele więcej czynników determinujących dobry odbiór (bo z dobrych treści zeszliśmy trochę na temat odbioru przez czytelników). Z pewnością widziałeś marne teksty pisane przez gimbazę, które są mega komentowane. I teksty wysokiej jakości, które przechodzą praktycznie bez echa. Ci pierwsi mają ogromne grono znajomych i kółka wzajemnej adoracji. Co drudzy dzielą się swoją wiedzą w profesjonalny sposób. Jak myślisz, który z nich spełnia więcej punktów?

            Ja widzę u np. siebie, że czasami słabsze teksty miały lepszy zasięg, bo trafiłem w dobry czas, ktoś „duży” przyuważył na fejsie i udostępnił. Te naprawdę dopracowane, które, przynajmniej moim zdaniem, spełniają założenia, przechodzą bez echa. Bo co? Są za mądre i nikt nie zrozumiał? ;)

            Siedzisz w branży nie od dziś i dobrze wiesz (o czym już wspomniałem), że dobry produkt to mniej niż połowa sukcesu. Więc tak, świetna treść może przejść niezauważona a słodkie śniadaniowe wynurzenia gimbazy mogą mieć gigantyczny zasięg.

  • Cześć,
    dzisiaj odkryłem Twojego bloga dzięki Andrzejowi Tucholskiemu. Podoba mi się, choć przeczytałem dopiero 3 teksty. Będę obserwował :)
    Rady przydadzą mi się przy pracowaniu nad moim własnym blogiem opiniotwórczym – szczególnie ta, w której mówisz o kształtowaniu u czytelnika nowego spojrzenia konkretny temat. :)

    Pozdrawiam,
    Komentator.

  • Czytam i stwierdzam, że z paroma z nich się utożsamiam. Dzięki za te wskazówki, jak ktoś inny mi to uświadomi, zawsze jakoś lepiej dociera;)

  • Niby proste rady, ale faktycznie stosowanie się do nich zmienia postać rzeczy. Wydrukowałam je i zamierzam je wprowadzać w życie :)

  • W internecie jest ocean porad, jak się wypromować, jak podbić statystyki, itd., prawie nikt nie pisze o tym, czym powinien być dobry tekst, tego bardzo mi brakowało.
    Przeczytałem też dyskusję pod artykułem, że aby osiągnąć sukces, to promocja ma większe znaczenie, niż dobry tekst. Tylko czym jest sukces? Trudno mi uznać za sukces świetne wypromowanie, ale kiepskiego tekstu.

    • Sukces w przypadku treści? To chyba zauważenie i docenienie przez szerszą publikę. Z jednej strony masz rację – rozgłos zdobywają też kiepskie treści (patrz 50 twarzy Greya i inne), ale z drugiej strony trudno mówić o sukcesie bloga, czy książki jeśli nikt tego nie czyta i nie docenia.

      • Zgoda. Trudno mówić o sukcesie, gdy nikt nie czyta i nie docenia, ale z drugiej strony czy sukcesem jest zdobycie popularności na byle jakim produkcie? Dla niektórych zapewne tak, dla innych nie. Nie chciałbym znaleźć się w tej pierwszej grupie. Nawet ryzykując, że nigdy moje teksty nie zdobędą większej popularności.

        • Jasne, to zależy od indywidualnych priorytetów. Dla niektórych rozgłos=kasa, a to wystarczy. ;)

        • Jeśli tworzysz produkt (nie tylko wpis) dla siebie to tak, robisz to super i podniecasz się w samotności tym, jak pięknie coś zrobiłeś.

          W większości przypadków to wszystko robi się jednak dla kogoś. Czy to produkt czy wpis blogowy (jeśli piszesz w internecie a nie w zeszycie, to znaczy, że Twoim celem jest, żeby ktoś to czytał). Wtedy ta ilość odbiorców ma znaczenie.

          Jest nawet taka zasada, żeby nie dopieszczać produktu na 100% bo nigdy go nie ukończysz, lepiej wypuścić wcześniej coś niedoskonałego. Tak samo z blogowaniem. Możesz latami dopieszczać wpis i nic z tego nie mieć a możesz wypuścić coś zrobionego na kolanie i mieć świetny odzew.

          • @@andyk77:disqus Pełna zgoda. Dla mnie pisanie „do szuflady” nie miałoby sensu. Piszę dla innych, nie dla siebie.

  • Świetny tekst. Mi zwłaszcza punkt 9 („Dobre treści są odpowiedzialne”) dał do myślenia.
    Założenie bloga czy kanału na YT to obecnie żaden problem. Trzeba jednak pamiętać o tym, że dzieląc się naszym puntem widzenia wpływamy na postrzeganie świata przez innych ludzi. Czasem warto się 2 razy zastanowić przed wciśnięciem klawisza „publikuj”.

    • To prawda, też mam poczucie, że za rzadko o tym myślę.

      • W takim razie nieświadoma kompetencja – bo teksty masz świetne i bardzo „odpowiedzialne” :)

  • Rzeczowo i konkretnie napisane:) Ja zwróciłabym uwagę głównie na pkt nr 10:) Nie lubię rozwlekanych na siłę wypocin, gdzie ktoś próbuje zrobić z jednego zdania 10, żeby tylko wypełnić miejsce na stronie..

  • Świetny blog. Trafiłam na niego już wiele razy, szukając różnych treści. Twoje posty zawsze okazały się pomocne :)

  • Krótko, zwięźle i na temat. Dokładnie tak jak lubię

  • Ładny przykład połączenia teorii z praktyką. Brawo.

Zobacz też:
Zobacz też: